Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Shirayuki: Śnieżka o czerwonych włosach

Tom 1
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-80013-56-8
Liczba stron: 200
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Pierwszy tom Shirayuki w soczyście czerwonej obwolucie z miejscowym lakierem – istne jesienne jabłuszko! – prezentuje się całkiem przyjemnie dla oka. Rozpoczynamy opowieść od zapoznania się ze zwykłą dziewczyną, zielarką, którą niezwykły szkarłatny kolor włosów czyni obiektem niezbyt moralnego zainteresowania Rajiego, księcia jej kraju – a że ten nie rozumie słowa „nie” i może sobie na wiele pozwolić, jak to arystokrata, bohaterka postanawia wyemigrować i poszukać nowego domu gdzieś, gdzie będzie mogła bez przeszkód uprawiać ukochany zawód.

W drodze do sąsiedniego państwa, a konkretnie w lesie, spotyka trójkę innych podróżników; między nią a jasnowłosym Zenem szybko nawiązuje się nić porozumienia i sympatii. Kiedy więc chłopak zamiast Shirayuki pada ofiarą podstępu ze strony upartego książątka, zielarka bez wahania ryzykuje swoje bezpieczeństwo, żeby go uratować. Sytuacja nie jest jednak tak dramatyczna, jak by się mogło wydawać: Zen właściwie nie potrzebuje pomocy, za to sam przybywa ze wsparciem dla dziewczyny, a że ujawnia się przy tym jako drugi książę sąsiedniego kraju i grozi reperkusjami politycznymi, nachalny Raji wycofuje się z podkulonym ogonem i Shirayuki może rozpocząć nowe życie w stolicy Clarines.

Mimo sympatii i wsparcia Zena oraz jego najbliższych przyjaciół nie wszystko układa się od razu doskonale. Najpierw Shirayuki znów musi walczyć o swoją wolność z kimś, kogo interesuje tylko jej nietypowa uroda, potem udowodnić pewnemu arystokracie, że jest warta przyjaźni księcia i wcale nie kierują nią niskie pobudki, wreszcie zdać egzamin, który pozwoli jej dołączyć do grona nadwornych zielarzy i tym samym znaleźć swoje miejsce w nowej ojczyźnie. Dziewczyna od początku jest zdecydowana i konsekwentna w działaniach, samodzielna i przebojowa, mimo spokojnego charakteru. Nic dziwnego, że przyciągnęła uwagę także księcia Zena, który w przeciwieństwie do innych panów, ceni sobie nie tylko jej powierzchowność. Świadczy to o nim jak najlepiej, zresztą widać, że i on jest przyzwoitym, inteligentnym i mimo okazjonalnych wyskoków bardzo odpowiedzialnym chłopakiem. Chemia między bohaterami pojawia się więc od razu, a przy tym jest bardzo naturalna i urocza. Równie sympatyczne wrażenie sprawiają przyboczni księcia, Kiki i Mitsuhide, a dla przeciwwagi, żeby nie było zbyt cukierkowo, mamy niejednoznaczne postaci porywacza Mihayi i sługi do zadań specjalnych Obiego, z którymi jeszcze się spotkamy.

Manga zawiera cztery rozdziały – i nie sugerujcie się spisem treści, bo dość mocno rozjechał się z rzeczywistością, zwłaszcza w kwestii rozdziału trzeciego, a poza tym jak zwykle paginacja notuje wyraźne braki – oraz bonusowy dodatek, jeden z wczesnych oneshotów autorki, co zresztą wyraźnie widać po kresce. Aczkolwiek sama historia letniego romansu dwojga nastolatków jest całkiem udana, a jej subtelność wyda się pewnie znajoma komuś, kto oglądał animowaną wersję przygód czerwonowłosej Śnieżki. Końcowe strony zapełniają rozmaite krótkie scenki (nie przegapcie takowej również na pierwszej), na kilku marginesach pojawiają się też standardowe wyznania debiutującej mangaczki.

Jeśli chodzi o stronę wizualną – cóż, rysunkom trochę brakuje do wersji studia Bones, i nie jest to tylko kwestia kolorów, lecz także pewnych drobnych błędów warsztatowych; zwłaszcza z dłońmi czy rękami miewa autorka kłopoty, ale nie jest to nic przesadnie okropnego. Za to twarze, mimo że typowo „shoujowe”, są ładne i staranne, a ich mimika przejrzysta; postaci się przebierają i okazjonalnie robią miny w stylu SD. Kadry są dynamicznie komponowane i dobrze wypełnione, z hojnie rozlewaną szarością; i choć wolę trochę czystszy sposób rysowania, z większymi światłami i kontrastami, to tomik mnie nie zmęczył swoją „gęstością” i uważam go za udany także pod względem graficznym. Z jednym zastrzeżeniem – nie mogłam pozbyć się wrażenia, że na maszynie drukarskiej było ciut za mało farby i czernie mogłyby być głębsze, a kontury odrobinę ostrzejsze. Poza tym polskie wydanie, choć może nie oszałamiająco piękne, spełnia w zasadzie wszystkie najważniejsze standardy: papier nie przebija za bardzo, wewnętrzne marginesy są wystarczające, a klej trzyma dobrze, wreszcie tłumaczenie jest żywe i naturalne, bez kiksów czy rażących błędów. Czekam na kolejny tom!

ursa, 10 listopada 2018
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 10.2018