Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Squir

Tom 1
Wydawca: Kasen Comics
Rok wydania: 2003
ISBN oryginału: 83-918462-2-9
Liczba stron: 100
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Squir był trzecią (po Vampire Delight oraz Lived Inc.) okazją dla polskiego czytelnika do zapoznania się z krajowym komiksem rysowanym „po japońsku”. Wydawnictwo Kasen, które tak jak w dwóch poprzednich przypadkach, było odpowiedzialne za wydanie tego tytułu, zdecydowało się na krok cokolwiek karkołomny – wydanie mangi z założenia niedokończonej, która być może miała doczekać się ciągu dalszego ale, jak nietrudno przewidzieć, nie doczekała się go.

O treści mangi pisałem w jej recenzji, tutaj zajmijmy się więc kwestiami technicznymi. Samemu wydaniu Squira trudno coś zarzucić. Okładka, choć wydrukowana na miękkim papierze, ubrana jest w obwolutę, co znacznie zwiększa stopień jej trwałości (dowodem niech będzie fakt, że mój egzemplarz komiksu mimo ośmiu lat na karku i dość częstego pożyczania, wciąż wygląda niewiele gorzej niż w chwili zakupu). Zresztą także od strony graficznej okładka jest zapewne najbardziej estetycznym punktem tego komiksu. Półnaga panna owinięta wokół chłopaka ze spluwą – motyw ograny, ale wzrok przyciąga, podobnie jak ilustracja na ostatniej stronie, gdzie to samo dziewczę, bez stanika, pręży się na motocyklu. Cóż, sex sells i nie jest to żadna nowość.

W środku dostajemy na dzień dobry dwie kolorowe ilustracje. Pierwsza to większa wersja dziewczęcia na motorze, druga ma charakter nieco bardziej romantyczny. W kolorze wydrukowano też dwie ostatnie strony komiksu, zawierające zapowiedzi kolejnych pozycji wydawniczych Kasen Comics – Guardian i Bye Now (swoją drogą, wie ktoś może, czy ten drugi tytuł ukazał się w końcu drukiem?). Manga została wydrukowana na przyzwoitym papierze, za to numeracji stron nie stwierdzono. Zwracają uwagę dymki, w wielu przypadkach zbyt duże, choć czcionka i tak jest spora. Gorzej z drukiem – komiks robiony był na komputerze i o ile kolorowe ilustracje wypadają nieźle, to tam, gdzie autor wykorzystywał kolory jako tła, wypada to buro i nieciekawie. Tła tu i tak zresztą pojawiają się rzadko.

Od strony językowej jest także średnio. Angielski napis na okładce polskiego bądź co bądź komiksu („made by Tomasz Rozkosz”). Już na pierwszej stronie brak polskich liter („Wroclaw”, „Dolnoslaskie”), dalej mamy usterki interpunkcyjne („Nie podobam ci się?..”), kolejne zgubione polskie znaki („sniadanie”, „spózniony”), powtórzenia („Mija kolejna godzina kolejnego dnia”), emotikony („Dobra jest? ;)”) i pospolite błędy („A zkąd wiesz ile mam lat?”, „To przecierz niemożliwe.”). Brak w stopce redakcyjnej pozycji „korekta” wydaje się całkiem zrozumiały.

Grisznak, 3 września 2011
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kasen Comics 9.2003