Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Eden no Hana

  • Avatar
    M
    dark whisper 17.05.2012 13:23
    no dobra...
    Jako, że dodałam ten ogryzek czuję się zniesmaczona recenzją. Autorka recenzji jak zwykle jest baaaardzo krytyczna i wymagająca. Ale no cóż gust jest rzeczą indywidualną. Mnie osobiście manga urzekła. Kreska jest bardzo ładna, bardzo podobają mi się projekty postaci. Klimat jest po prostu świetny. Historia wciąga, wzrusza i wcale nie jest nijaka, świetny początek historii, powiedziałabym magiczny. Dużo psychologi i wgłębiania się w skomplikowane relacje i zawiłości ludzkiego charakteru. Jedynym minusem jest to, że Midori jest ofiarą życia, cały czas cierpi, nie ma przed sobą perspektyw, nawet jeśli spotyka kogoś życzliwego zaraz go opuszcza bez walki, bo nauczono ją, że nie jest nic warta. Osobiście bardzo polecam mimo, że niektórym może się wydawać przedramatyzowana, w końcu w życiu nie zawsze bywa kolorowo.
    • Avatar
      Hiromi 2.07.2013 03:38
      Re: no dobra...
      Tym tytułem zainteresowałam się, jako, że autorem jest ta sama osoba, która stworzyła moją ukochaną „Chihayafuru”, a że ten tytuł powstał pierwszy chciałam zrozumieć, w jaki sposób autorka tworzy pary i zakończenia, których bohaterów zazwyczaj wybiera kliknij: ukryte 
      • Avatar
        dark whisper 24.08.2013 21:29
        Re: no dobra...
        faktycznie coś w tym jest, ja podobnie jak ty widzę chihayę z taichim, bardzo bym tego chciała, arata jest dla niej bardziej jak idol, generalnie jest dość powolna jeżeli chodzi o miłość, nie czytałam mangi ale oglądam anime, a za mangę też się kiedyś wezmę
        • Avatar
          Hiromi 24.08.2013 23:06
          Re: no dobra...
          Wiesz po 116 rozdziałach wszystko nadal stoi w miejscu, teraz okazuje się, że Arata ma walczyć o tytuł króla, ale na szczęście przegrywa. To byłoby nie w porządku wobec Taichiego, gdyby on zdobył wszystko czego pragnie, zastał najlepszym graczem i zdobył dziewczynę. Ja na prawdę nie widzę w Aracie zainteresowania Chohayą, jako kobietą. Nie rozumiem postępowania autorki, bo właściwie, po co dawała Taichiemu tyle „czasu” mangowego na rozwój jego postaci skoro ma go zamiar aż tak bardzo skrzywdzić. Dlaczego jego postawą wciąż pokazuje, że ciężką pracą można wręcz góry przenosić, a gdy nie zdobędzie ukochanej to to wszystko będzie można o ścianę rozbić. Arata jest, jak mentor, wkurza mnie traktowanie go, jak „boga”, bo jego dziadek dobrze grał, to on tez musi, najlepiej podsumowała go trenerka Fukuji, powiedziała, że on tylko ma dobrą pamięć i refleks, za to Taichi ma talent i ciężko pracuje. Marzę o meczu między tą dwójką, chcę, aby Chihaya w końcu dostrzegła starania Taichego, a Arata może się związać na przykład z Shinobu, oboje do siebie pasują i według mnie ona jest nim wyraźnie zainteresowana, tylko na razie ciężko mi określić powód owego zaciekawienia. Zobaczymy, co czas przyniesie, ale jestem prawie pewna, że zaczekamy na trzecią serię, co najmniej półtora roku, bo mangowego materiału jest nie za wiele, a twórcy pewnie będą chcieli zamknąć całą historię w trzeciej odsłonie.
          • Avatar
            dark whisper 27.08.2013 14:37
            Re: no dobra...
            jakbym miała określić styl gry tej dwójki to arata jest jak robot, maszyna, zaś taichi to co zupełnie innego, ma w sobie emocje i nigdy nie wiadomo jaki będzie jego następny ruch, to mi się o wiele bardziej podoba; moim zdaniem autorka wie, że taichi jest lepszym wyborem jeżeli chodzi o chłopaka dla chihayi, podejrzewam, że bawi się czytelnikami, a na końcu chihaya albo będzie sama i nieszczęśliwa, albo wreszcie będzie z taichim, jestem pewna, że skieruje swoje uczucia do taichiego, pytanie tylko, czy będzie z nim, czy nie
            • Avatar
              Hiromi 3.09.2013 23:58
              Re: no dobra...
              Oby Twoje przypuszczenia się sprawdziły. Czytałaś może 117 rozdział, pojawia się tam Shou, pamiętasz go z anime ten blondas, który należał do drużyny udającej zagraniczną i rozmawiającej po angielsku, aby przestraszyć przeciwnika na ich pierwszym turnieju w Tokio. No więc rozmawia on z Chihayą i wprost pyta ją, czy kogoś ma, a ona bez podejrzeń odpowiada mu, że nie, on wyraźnie ma na nią chrapkę. Oby zbytnio nie namieszał, po za tym Doktorek gra z Aratą idą prawie równo, ciężko powiedzieć, jak się to zakończy, ale wiem jedno Taichi musi ruszyć, bo odważny i konkretny Shou, nie śpi.
              • Avatar
                dark whisper 4.09.2013 15:09
                Re: no dobra...
                Shou jest właśnie po to by namieszać;) myślę, że właśnie to dzięki niemu i jego bezpośrednim akcjom taichi wreszcie ze strachu, że straci chihayę wyzna jej co czuje albo przynajmniej podejmie bardziej pewne kroki, postać shou tak jak w każdym innym romansie jest typową postacią­‑katalizatorem
                • Avatar
                  Enevi 4.09.2013 18:11
                  Re: no dobra...
                  Widzę, że już kilka komentarzy temu dyskusja znacznie odbiegła od Eden no Hana, więc prosiłabym o przeniesienie jej pod właściwy adres.
                  • Avatar
                    Hiromi 4.09.2013 23:08
                    Re: no dobra...
                    Przepraszam w imieniu własnym i koleżanki, dalszą dyskusję pociągniemy, na własnych kontach. Troszkę się zagalopowałyśmy, bo w końcu obie mangi mają tego samego autora, więc zaczęło się od doszukiwania podobieństw i zabrnęło aż tu.