Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 7/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 100
Średnia: 8,13
σ=1,29

Wylosuj ponownieTop 10

Fruits Basket

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1999-2007
Liczba tomów: 23
Tytuły alternatywne:
  • フルーツバスケット
Tytuły powiązane:
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci, Zwierzęta; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Męski harem

Koszmar dentystów, czyli słodka do bólu i naiwna dziewczyna w otoczeniu szukających akceptacji i ciepła panów. Niekonwencjonalna manga shoujo z poważnymi problemami psychologicznymi w tle.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewnego dnia bóg zaprosił dwanaście zwierząt chińskiego zodiaku na ucztę. W przeddzień spotkania szczur oszukał kota i powiedział, że uczta odbędzie się później. Następnego dnia wszystkie zwierzęta świetnie się bawiły w towarzystwie boga, podczas gdy naiwny kot cieszył się myślą o uczcie, której nie będzie… Tak właściwie należałoby zacząć tę opowieść. Bowiem wszystko we Fruits Basket obraca się dookoła tej z pozoru niewinnej historyjki dla dzieci. Sugeruje to już na wstępie, że można się spodziewać elementów fantastycznych, a pierwszy rozdział mangi ostatecznie utwierdza w przekonaniu, że nie jest to typowa seria szkolna, choć taką z początku się wydaje.

Pierwsza scena sugeruje nam, że główna postać jest typową bohaterką mang shoujo, ale czy na pewno? Tohru Honda, bo tak ma na imię, jest dziewczyną, która wbrew przeciwnościom losu zachowuje optymizm i potrafi cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami, jakie ją spotykają w życiu. Mieszka w namiocie, ponieważ jej matka zginęła w wypadku rok wcześniej, a w domu dziadka, do którego się przeprowadziła, właśnie trwa remont. Wobec tego Tohru bohatersko postanawia nikomu nie sprawiać kłopotu i samodzielnie zatroszczyć się o siebie. Nawet nie przypuszcza, jak diametralnie zmieni się jej życie w wyniku tej lekkomyślnej decyzji. Okazuje się bowiem, że postawiła namiot na terenie posiadłości rodziny Sohma, z której przedstawicielem spotyka się codziennie w klasie na lekcjach. Yuki Sohma, zwany ze względu na swój wygląd i iście królewskie zachowanie Księciem Yukim, okazuje się życzliwy i zupełnie różny od wyobrażeń, jakie miała o nim Tohru. Odkryta przez Sohmów i w wyniku zbiegu okoliczności pozbawiona schronienia w postaci namiotu, zostaje zaproszona do ich domu, w którym akurat są wolne pokoje i potrzeba kogoś na etat sprzątaczki. Tohru, która wydaje się stworzona do tej roli, przyjmuje ofertę i zamieszkuje razem z Yukim i jego starszym kuzynem Shigure. Później dołącza do nich także czarna owca rodziny, Kyo. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że na panach ciąży klątwa, sprawiająca, iż po przytuleniu osoby płci przeciwnej lub w przypadku silnego stresu czy podniecenia zamieniają się w urocze zwierzątka z chińskiego zodiaku. A to dopiero początek, gdyż, jak mówi legenda, zwierząt było dwanaście…

Fabuła krąży cały czas wokół jednego wątku, czyli klątwy, dotykającej niektórych przedstawicieli rodziny Sohma. Wbrew pozorom klątwa, choć na początku stanowi tylko element komediowy, jest przyczyną sporej ilości bardzo poważnych problemów. Samo zamienianie się w zwierzęta nie jest najgorszą jej konsekwencją. Powoduje ona jednak poważne zaburzenia w relacjach z innymi ludźmi, a nawet z najbliższą rodziną. Najczęstszym problemem są brak akceptacji i miłości rodzicielskiej oraz wynikające z tego poważne problemy z samooceną. W pewnym momencie liczba tragicznych przeszłości sprawiła, że recenzentka zrobiła się kompletnie nieczuła na ten motyw. Było ich zbyt dużo i przedstawione zostały w zbyt dramatyczny sposób… Manga jest przepełniona przeróżnymi przypadkami w sam raz dla psychiatrów (bo już i psycholog by sobie z niektórymi nie poradził) i to stanowi jeden z jej słabych punktów. Autorka tworzy naprawdę ciekawe charaktery postaci, ale nieco przesadza z ilością problemów, przy jednoczesnym spłyceniu efektów rzekomo olbrzymich urazów. Z jednej strony dobrze, że nie stworzyła bohaterów, którzy na koniec popełniliby zbiorowe samobójstwo, z drugiej jednak nadwerężyło to ich wiarygodność psychologiczną. W rezultacie osoba, która powinna przejść porządną terapię, po jednej rozmowie nagle zamienia się w anioła i jednostkę całkowicie nieszkodliwą dla społeczeństwa.

Wiąże się z tym kolejny słaby punkt mangi, postać głównej bohaterki. Tohru stanowi „lek na całe zło”, wspomniana wyżej jedna rozmowa z każdym, kto ma jakiś problem, automatycznie go rozwiązuje. Tohru nie mówi, ona wręcz przemawia. I chociaż sama również okazuje się zdecydowanie bardziej skomplikowana niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać, jest bardzo mało przekonująca. Reszta postaci (a jest ich całkiem spora grupka, tak że każdy znajdzie coś dla siebie) prezentuje się troszkę lepiej, aczkolwiek przez wspomniane już spłycenie charakterów z trudem wzbudzają głębsze uczucia. Trudno powiedzieć, kto poza Tohru jest głównym bohaterem, ponieważ wielu z nich poświęcono podobną ilość czasu. To z kolei jest jedną z zalet mangi. Wątki poszczególnych członków rodziny Sohma czy też innych osób przeplatają się ze sobą tak, że czytelnik ani przez chwilę się nie nudzi. Nawet jeśli nie wszystkie są tak samo interesujące, recenzentce taka ilość przeróżnych historii wydała się wciągająca. Zwrócić uwagę można na trzy najczęściej pojawiające się osoby, które jednak nie zawsze biorą czynny udział w wydarzeniach. Mam tu na myśli cynicznego i niepoważnego wręcz do przesady pisarza Shigure, nieśmiałego i zamkniętego w sobie, pełnego obaw i lęków Yukiego oraz żywiołowego, niepokornego Kyo, prezentującego typ „młody gniewny”. Każdy z nich ma spore problemy ze sobą, wynikające z klątwy czy też z relacji z innymi członkami rodziny. Nie trzeba chyba pisać, kto uzdrowi ich zbłąkane dusze i nauczy chociaż częściowo, czym jest normalne życie.

O fabule trudno jest powiedzieć więcej, unikając przy tym spoilerów. Na początku mamy do czynienia z mnóstwem komedii szkolnej. Z czasem historia rozwija się płynnie i powoli, a na jaw wychodzi coraz więcej tajemnic, związanych z efektami i naturą klątwy. Mniej więcej od 9 tomu zaczyna się robić poważnie i manga diametralnie zmienia klimat. Wydarzenia nieco przyspieszają, by osiągnąć punkt kulminacyjny około tomu 20, a potem spokojnie zamknąć wszystkie wątki w całkiem zgrabnym zakończeniu. Miejscami manga trzyma w napięciu i nie można się wręcz od niej oderwać. Recenzentka, chociaż zazwyczaj zupełnie nieczuła i niewrażliwa na wzruszenia, musi przyznać, że kilka razy Fruits Basket naprawdę zrobiło na niej wrażenie. Autorka genialnie gra na emocjach i w pewnym momencie można się złapać na tym, że odczuwa się sympatię do osoby, która kompletnie na to nie zasługuje, a przestaje się lubić dotychczasowych faworytów.

Jednak o ile fabuła jest naprawdę nieźle skonstruowana i oryginalna, o tyle strona techniczna mangi pozostawia wiele do życzenia. Postaci są często rysowane w nienaturalnych pozach, z powykrzywianymi dziwacznie kończynami. Wszelkie momenty romantyczne wyglądają, jakby przedstawiały dwie kukiełki, bezwładnie rzucone na ziemię. Zwierzęta bardziej od żywych stworzeń przypominają pluszowe zabawki. A już dłonie i stopy to coś, czego autorka chyba w życiu na oczy nie widziała. Twarze bohaterów mogą się podobać: mamy tu cały przegląd przeróżnej maści i autoramentu bishounenów. Bohaterek jest mniej i ich walory fizyczne, poza jedną Rin, nie rzucają się specjalnie w oczy. Panele są przejrzyste, ale sposób rysowania postaci zdecydowanie negatywnie rzutuje na ocenę technicznej strony serii.

Fruits Basket to na pewno manga oryginalna. Fabuła jest wciągająca i mimo że czasem ciężko nam uwierzyć w problemy bohaterów, które tak łatwo mogą zostać rozwiązane, z wielkim zainteresowaniem śledzimy ich losy. Nie jest to klasyczny wyciskacz łez, chociaż autorka genialnie potrafi budzić w czytelniku przeróżne uczucia, od głębokiej nienawiści po gorącą sympatię, od wzruszenia do śmiechu. Wątki romantyczne, zwłaszcza na początku, prawie w ogóle nie rzucają się w oczy, potem jednak wychodzą na pierwszy plan i tak jest już do końca. Nie ma jednej grupy odbiorców, którym poleciłabym Furubę. Ze względu na większą wrażliwość na uczucia ma szansę trafić raczej do płci żeńskiej, ale nie wykluczam, że i panom się spodoba. Jest to pozycja na pewno nietypowa w gatunku shoujo i chociażby z samej ciekawości warto się z nią zapoznać.

Salva, 30 listopada 2007

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Natsuki Takaya

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Fruits Basket - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Fruits Basket na forum Kotatsu Nieoficjalny pl