Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Abara

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 420
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Abara ma swoją małą szufladkę w moim zgryźliwym recenzenckim serduchu. Zawdzięcza to spójności niezwykłego i mrocznego klimatu oraz świata, ambitnemu i dojrzałemu podejściu do motywów, które porusza; a w końcu rezonansowi emocjonalnemu, jaki wzbudziła we mnie historia i relacje bohaterów. Nie będę się rozpisywał na ten temat, więcej szczegółów znaleźć można w recenzji głównej, tutaj niech wystarczy moje zapewnienie, że dla chętnych na ciężki, cyberpunkowo­‑gotycki klimat jest to pozycja obowiązkowa. Poza samą Abarą w tomie znalazło się miejsce dla krótkiej noweli Digimortal, również autorstwa Tsutomu Niheia. Czytając ją, można mieć poczucie déjà vu, dotyczące projektów postaci i miasta, które mnie osobiście niespecjalnie przeszkadza. Może to być zasługą wciągającej dynamicznej akcji i pobudzającego wyobraźnię świata, co jest nie lada wyczynem jak na komiks tak skromnej długości. Czytelnicy zmęczeni rozszyfrowywaniem fabuły Abary, która nabiera sensu dopiero po uważnym przeczytaniu całości, z pewnością odetchną przy Digimortal, którego opowieść jest prosta i bezpośrednio podana. Po ostatnich stronach Digimortala dołączono przyjemny dodatek – niewielką encyklopedię świata Abary, co uważam za doskonały pomysł. Samodzielne rozszyfrowanie fabuły i świata przedstawionego sprawiło mi wielką przyjemność, dlatego szczerze polecam mangę przeczytać najpierw, a encyklopedię potem, ale jeśli ktoś woli bardziej bezpośrednio przedstawioną akcję, niech śmiało zmieni kolejność. Encyklopedia zawiera też ciekawe uwagi dotyczące tłumaczenia – Tsutomu Nihei ma tendencję do używania wymyślnych neologizmów i uwagi zawodowego tłumacza wymiernie pomagają w wyczuciu niuansów pojęć, jakie opisują. Szkoda, że przy czytaniu tej części bije po oczach używanie amerykańskich cudzysłowów. Z racji zawodu przekopuję się przez stosy anglojęzycznej literatury, więc z przyzwyczajenia zwykle nie zwracam na to uwagi, ale zdecydowanie powinienem zacząć – nie mają odpowiednich znaków czcionki w J.P.F­‑ie, czy co?

Całość mangi Abara wraz z omówionymi wyżej dodatkami została wydana grubym tomie, liczącym, bagatela, 420 stron. Bez obaw, tomiszcze tej grubości czyta się zaskakująco wygodnie dzięki odpowiedniej giętkości stron. Wydanie w formacie A5 również pomaga w przewracaniu stron, przy tym pozwalając docenić niezwykle kunsztowne rysunki, w tym kilkanaście kolorowych stron i zamieszczoną w środku okładkę drugiego tomu oryginalnego wydania. W kilku miejscach zostawiono oryginalne japońskie wykrzykniki, w przeciwieństwie do polskich ukośne, a poza tym napisane wyraźnie inną czcionką, co nie powinno mieć miejsca. Jest to jednak największe niedociągnięcie, jakiego się dopatrzyłem, a przyznamy – nie ma ono wielkiego kalibru. Ogólnie techniczną stronę wydania oceniam doskonale, ba, podobnie jak inne komiksy z serii Mega Manga odważę się nazwać ten produkt luksusowym. Samo przeglądanie precyzyjnych grafik Tsutomu Niheia na wysokiej klasy papierze wywołuje we mnie przyjemne poczucie burżuazyjności.

Wspomniałem już o karkołomnej, lecz zarazem udanej próbie przetłumaczenia na polski zawartych w tej mandze neologizmów. Określenia takie jak techno­‑biurokratyczne „Departament Optonadzorczy”, czy biologiczne „pustelniaki” dobrze wpisują się w styl Abary. Brawa należą się również za oddanie różnych stylów wypowiedzi, od starannej i sztywnej mowy klasy rządzącej po pełne kolokwializmów lub nawet wulgaryzmów wypowiedzi robotników lub sił bezpieczeństwa. Choć nie uszło mojej uwadze, że zrobotyzowani członkowie Bractwa Czwartorzędu „mówią inną czcionką”, co sugeruje, że ich wymowa jest nietypowa, a czego w polskim przekładzie nie oddano. Bardzo dziwnym pomysłem jest określanie postaci „Tadohomi” jako „Tadohomy”: po japońsku jej imię zapisano katakaną, aby nikt nie miał trudności z jego przeczytaniem; w Polsce podążono w przeciwną stronę – nie mam pojęcia, jak to w naszej wersji czytać, jako „y” czy „i”? To odosobnione drobnostki, powtarzającym się problemem jest natomiast nadmiar inwencji tłumacza. Skarga będzie długa, co nie znaczy, że poważna, po prostu muszę zilustrować mój problem przykładami:

  • strona 172 – jedna postać pyta drugą, czy na miejscu jest jakaś recepcja, pada odpowiedź „Ani tu, ani w ogóle nigdzie… Do kwatery departamentu nie ma oficjalnego wejścia dla gości.”, w oryginale nie ma części „Ani tu, ani w ogóle nigdzie…”
  • strona 220 – postać wykrzykuje w przybliżeniu „Idę!/Już idę!”, tłumaczenie brzmi „Czekaj! Spróbuję ją złapać!”
  • strona 255 – tłumaczenie „Na co czekasz! Strzelaj!!!” odpowiada krótkiemu oryginalnemu „Strzelaj!”
  • strona 379 – postać wyraża trudne do bezpośredniego przetłumaczenia głębokie niezadowolenie z działań drugiej postaci, coś w rodzaju „Co ty odwalasz!?”, tłumaczenie brzmi „Zwariowałeś!? Ty wiesz, co będzie, jak się wyda!?”

Jest też sporo mniejszych zmian: zamiast pytania „Gdzie jest Kudou?” mamy „Co z Kudou? Gdzie on jest?” (strona 105); „Zamknij się i chodź.” rozbudowano do „Tak myślałem… więc zamknij się i chodź.” (strona 329). Można by tak wymieniać dalej; są to wszystko zmiany w krótkich wypowiedziach postaci, zwykle znacząco rozbudowujące te wypowiedzi, czyniąc je przy tym czytelniejszymi i lepiej zgranymi z resztą dialogu. Co tu w takim razie krytykować? Ano fakt, że w oryginale tak nie było, postacie były bardziej małomówne i mniej kontaktowe. Dialogi były szorstkie i ich polerowanie to profanowanie Wielkiej Wizji Mistrza Tsutomu Niheia, na czego bezkarność pozwolić, pókim żyw, nie mogę. To rzekłszy, zaznaczam, że nie jest to żaden wielki powód do dyskomfortu dla czytelnika, choć warto mieć na uwadze, że postaci powinny być trochę bardziej antyspołeczne.

Tłumaczenie ogólną jakością więcej niż nadrabia za swoje niedoskonałości, oddając klimat oryginału, co w tej mandze jest kluczowe. Jeszcze raz podkreślę swoje zdziwienie, że z powodzeniem przetłumaczono wszystkie nazwy w Abarze (włącznie z tytułem, dopisano niżej „Żebra”), co w wyczuciu nastroju dodatkowo pomaga. Życzyłbym sobie więcej taki wydań, szczególnie tego autora…

Tablis, 24 listopada 2014
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 10.2014