Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Balsamista

  • Avatar
    M
    Pazuzu 28.12.2012 21:43
    Przyzwoite, choć nie wykożystane
    Początkowo chciałam wystawić Balsamiście 4/10 za spartolenie głównego bohatera (rozumiem, ważne powody, ale żeby zostać balsamistą potrzebna jest od razu trauma przez duże T? Nie mógł po prostu zostać kobieciarzem­‑erotomanem?). Ale po ponownym przeczytaniu zweryfikowałam swój pogląd i dostaje 6/10. Bo to dobry komiks, nie wybitny jak wmawiają niektórzy, z przebłyskami (bardzo dobry tom 3, ponadprzeciętny tom 5 i 6), trochę monotonny (ile można czytać o tym jak popłakanie nad trumną przynosi automatyczne zmazanie bólu, krzywdy, samotności), z niebanalną kreską (ale nie dobrą, przepraszam bardzo jak ktoś nie potrafi narysować palców bez złamania dwóch kości to nie można powiedzieć, że dobrze rysuje). Było tu kilka ciekawych pytań, trochę banalnych odpowiedzi, kilka przebłysków które sprawiły, że raz nawet mi się łza w oku zakręciła (a wrażliwa nie jestem). Myślę, że jeżeli ktoś jest nastolatkiem to Balsamista może idealnie wpasować się w jego gust. Jest mroczny, ma aspiracje filozoficzne, porusza wrażliwe tematy i sugeruje (miejscami bardzo udanie) głębię. Ale komuś kto swoje przeżył, będzie się miejscami wydawał zbyt banalny.
    No i, w moim mniemaniu nie odpowiada na najważniejsze pytanie: ile takie balsamowanie kosztuje? Bo główny bohater, mimo małej ilości zleceń, jakoś nie przymiera głodem, a tylko w jednym rozdziale padło stwierdzenie, że zabalsamowanie jednej dziewczyny z rekonstrukcją ręki pochłonęło cały budżet. Bo pięknie brzmią słowa o pomocy bliskim, godnym pożegnaniu się i tak dalej, a jeść trzeba (nie mówiąc o tym, że branża funebralna wszędzie ma się świetnie). I trochę szkoda, że ten aspekt, poza w/w wspomnieniem, ani razu nie został podniesiony. Byłoby ciekawie.
  • Avatar
    M
    Oqq 15.01.2012 18:49
    Polecam
    Manga jest od lat 18, jednak osobiście nie widzę ograniczeń wiekowych. Zapewne sam wątek śmierci i nikłe erotyczne sceny mogły przysłużyć się tej plakietce.
    Osobiście przeczytałam wszystkie 6 tomów. Jest to manga epizodyczna, to znaczy, że mamy jeden przypadek na jeden rozdział. Wszystko łączy główny bohater – balsamista. W czasie akcji jesteśmy świadkami rozwoju jego relacji z pewnymi stałymi postaciami. To już poniekąd jakiś wątek fabularny, ale bardzo nikły. Sama manga podejmuje się nie lada wyzwania. Trzeba powiedzieć jedno – jest profesjonalna. Każda historia ma swój indywidualny wątek, każdy człowiek inaczej postrzega śmierć, a każde zwłoki mają inną historię. Ponieważ tomy są do siebie podobne polecam kupić jeden na próbę. Jeśli przypadnie ci do gustu nie widzę przeciwwskazań, by zaopatrzyć się w całą kolekcję. Mimo zniechęcającej cechy wydanie jak najbardziej godne polecenia. Oprawa, grafika, tłumaczenie – Hanami w szczytowej formie. Wypada także polecić sam 3 tom – w pełni poświęcony wzruszającej, nietuzinkowej historii głównego bohatera.
  • Avatar
    M
    buzzybuzz 31.07.2010 00:19
    e tam cienko
    Pisanie recenzji jest jak smarowanie chleba masłem wyjętym prosto z lodówki – wprawdzie niedokładnie, ale za to nierówno. No ale cóż, każdy ma prawo smarować tak jak mu się podoba ;) Sugerujesz, że manga wstrzeliła się w target, że przypadła jakimś bliżej niesprecyzowanym „dziewczętom” do gustu. Może i przypadła ale gdzie? W Japonii? we Francji, w Rosji? w USA? I czy ja też należę do tej grupy „dziewcząt”? Aj Aj!!!! Zostawmy na chwilę nasze ubogie podwórko, nasze „polskie drogi” myślenia nasze patetyczno­‑ironiczne licealne dysputy, nie roztrząsajmy przez chwilę rozterek i dziwactw głównego bohatera jakiś drobnych niedoróbek, czy schematyczności tej czy innej postaci, zostawmy to w cholerę.

    Powiedz ile śmierci przeżyłeś, z iloma się pogodziłeś, ilu nie potrafisz wybaczyć, ilu jeszcze będziesz musiał doświadczyć. Nim zgaśniesz człowieku.

    Śmierć, której doświadczamy, z którą żyjemy, której jesteśmy świadomi.. Mówię o tej zimnej, starej k****e która zabiera nam tych, których kochamy mówię o milczącym obliczu pełnym zrozumienia i godności, o końcu długiej, bolesnej drogi, o wybawieniu, o nagłym upadku, o każdym z jej miliardów wcieleń.

    Śmierć okrutnie pokazuje nam prawdę, nam zaślepionym codziennym wyścigiem szczurów, daje w pysk bez pardonu, uświadamia jak ważne są przyjaźń i miłość, uczy sztuki wybaczania i prawdziwego szacunku wobec żywych i umarłych (tylko. o ironio! na te ważne słowa czy gesty jest często za późno).

    O tym jest ta manga, właśnie o tym.

    Dziękuję i przepraszam, trochę emocjonalny ze mnie typ.
    • Kariko 26.12.2010 18:25:01 - komentarz usunięto
    • Avatar
      Teukros 26.12.2010 20:27
      Re: e tam cienko
      „Balsamista” bardzo dobrze sprzedał się w Japonii, na postawie mangi został też nakręcony serial telewizyjny (a zazwyczaj ekranizuje się popularne tytuły). W Polsce „Balsamista” został wybrany mangą 2008 r. w plebiscycie Poltergeista i Anime.com.pl, co może świadczyć, że „Balsamiście” udało się zyskać czytelników spoza kręgu miłośników mangi i anime – rzadka to sztuka. Recenzując komiks, trudno było o tej popularności nie wspomnieć; zawsze jest to jakaś wskazówka dla czytelnika, który może np. szukać przyzwoitej, prostej mangi dla szerokiego grona odbiorców, a nie ma ochoty na formalne eksperymenty.
      Odnosząc się do drugiej części komentarza – z pewnością nie będę spowiadał się tutaj z mojego życia prywatnego. Recenzję pisałem ponad rok temu, i komiks nadal wydaje mi się nudny (tzn. ostatni tom jedynie przeglądałem, a kto wie, może jego zawartość jest fenomenalna). Tematyki wybawienia, upadku, wybaczenia i szacunku wobec żywych dalej nie dostrzegam (widać gruboskórny jestem), natomiast niezmiennie uważam „Balsamistę” za dobry komiks obyczajowy dla młodzieży.
      • Avatar
        buzzybuzz 9.01.2011 15:40
        Re: e tam cienko
        Twoja recenzja Twoje zdanie.

        Druga część komentarza nie była i nie miała być wymierzona w Ciebie, nie ma na celu prowokowania do spowiedzi, ilustruje jedynie mój prywatny pogląd. Dziękuję.
  • Avatar
    M
    hike 6.07.2010 21:03
    z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. pochłonęłam już VI i chce więcej.
    może manga opiera się na jednym głownym motywie, ale sądzę ze sama postać Shin'a, historie jakie możemy spotkać na codzień, piękna kreska zasługują na to by dać mange szanse.
    wiadomo, że czy to się komuś spodoba czy też nie… jest tylko kwestią gustu :]

    dla mnie samej Balsamista jest jedną z ulubionych mang.
    jednak nie jest to lektura na szczęsliwe i wesołe popołudnia ^^
  • Avatar
    M
    Akumu.ai. 31.03.2010 17:15
    :)
    Mnie się ta manga podoba, choć przeczytałam dopiero 4 tomy. Ładna grafika, i wydaje mi się że oryginalny pomysł. Bardzo POLECAM!
  • Avatar
    Pl
    Bakanika 30.09.2009 16:26
    Tłumaczenie na polski jest poniżej normy, czytałam najpierw wersję anglojęzyczną i szczerze ją wszystkim polecam. Każdy kto miał do czynienia ze śmiercią bliskiej osoby, rozumie co jest takiego niesamowitego w Balsamiście, pocieszenie jakie niesie za sobą balsamowanie wyciska słodko­‑gorzkie łzy.
  • Avatar
    M
    Hime-sama 16.05.2009 16:21
    Coś nowego.. Naprawdę polecam!
    Manga ta opowiada o życiu i działalności jednego z balsamistów- Shinjyurou Mamiya. W kolejnych rozdziałach poznajemy osoby na chwilę przed ich śmiercią, dowiadujemy się co czuły, jak zginęły. Manga ta wspaniale obrazuje żal, smutek rodziny, bliskich i przyjaciół związany z śmiercią drogich nam osób. Skłania do refleksji, oraz do spojrzenia na kwestię śmierci w rodzinie w nieco inny, bardziej ludzki, sposób. Choć przedstawia śmierć, mówi o życiu. Jest to naprawdę pouczający komiks. Już na samym początku damskie grono odbiorców zapewne ulegnie fascynacji osobą głównego bohatera, Shina. Chłopak ma ze sobą spory bagaż przykrych doświadczeń życiowych, przeszłości, której wolałby nie wspominać. Swoją pracę wykonuje idealnie, nie zmienia to jednak faktu, że brakuje mu „ludzkiego ciepła”, z tego powodu po pracy daje się ponieść emocjom w ramionach pięknych pań. W głębi serca Shin jest jednak bardzo samotny. Jedyną osobą na której naprawdę mu zależy jest Azuki. Los nie daje im jednak zbyt wiele szans, aby ich budząca się do życia miłość mogła w pełni się rozkwitnąć. Jest to manga, którą bez wachania można polecić nawet najbardziej wymagającym osobom. Daje nam coś więcej, niż inne, przesłodzone mangi o życiu codziennym i miłości. Już po przeczytaniu pierwszego tomu pozostaje uczucie, którego nie jestem w stanie opisać. Naprawdę, gorąco polecam:)
  • Avatar
    M
    KS45 14.12.2008 11:06
    Niezłe
    Fajna manga dość przyjemnie się czyta i nieraz ma fajny humor (fajny był motyw z Baybladem) ale niemożna zapominać że nadal jest to historia o balsamiście i przemijających się wątków śmierci i rozpaczy rodziny.
  • Tathi 10.11.2008 23:40:47 - komentarz usunięto
  • Avatar
    M
    Wypaczony Kosmita 29.09.2008 15:52
    Jak dla mnie, zajeżdżająca trupem bomba.
    Grobowo­‑filozoficzny klimat Balsamisty jest świetny. Prowadzi nas w ścieżkę pełną widoku śmierci (nie jednej) i rozmyślań o tym, jak żyć. Każdy tom opowiada parę historii. Zmarłych i ich bliskich, oraz co się dzieje potem. Jedna z nielicznych mang, przy której się popłakałam. Podobają mi się naukowe wstawki o zabiegu balsamowania.
    No i kreska… desing postaci z początku wydaje się dziwny… ale potem, jak oko przywykło, zaczął mi się podobać. Szczególnie lubię głónego bohatera, chociaż… nie podoba mi się to, co on nazywa 'chorobą'. Tak. Komiks ma nutkęerotyzmu… i… taką pustą. Jak dla mnie. Jak dla mnie…
    Polecam.
  • Avatar
    Pl
    Yukihime 21.07.2008 20:44
    Embalmer
    Może byc. Ale błędy składniowe i ortograficzne….? Może mam zboczenie zawodowe ale widzę takie rzeczy i się denerwuję.
  • Avatar
    M
    Mai_chan 12.07.2008 22:54
    Manga sama w sobie może być, ale tłumaczenie...
    Powiedzmy sobie szczerze – „Balsamista” to nie jest manga najwyższych lotów. O bohaterach nie wiemy praktycznie nic, brak jakiegokolwiek wątku przewodniego dość męczy, a grafika jest… specyficzna i bardzo często postaci wyglądają jak lalki, a nie ludzie (szczytem radosnej twórczości anatomicznej jest kot z drugiego tomu). Dałoby się ją czytać jako mało ambitne czytadełko z do bólu oczywistym przesłaniem… gdyby nie tłumaczenie. Naprawdę, kiedy Hanami wchodziło na rynek zapowiadało się ślicznie, ale to już kolejna manga z tłumaczeniem z kosmosu. Dialogi są drętwe, nie do końca zrozumiałe, a czasem nawet w ogóle bez najmniejszego sensu. Szczytem jest dialog z drugiego tomu „o gimnazjaliście” – konia z rzędem temu, kto zrozumie, o co tam właściwie chodziło. Czy ktoś widział zagubiony sens?