Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 6/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 19
Średnia: 8,16
σ=1,35

Wylosuj ponownieTop 10

Gakuen Alice

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2002-2013
Liczba tomów: 31
Tytuły alternatywne:
  • Alice Academy
  • 学園アリス
Tytuły powiązane:

Wesolutka i energiczna dziesięciolatka, szukając przyjaciółki, trafia do tajemniczej Akademii Alice. Ryzykowny, ale udany miszmasz gatunkowy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: blackberry24

Recenzja / Opis

Nie mówiąc nic swojemu dziadkowi, Mikan Sakura opuszcza dom na prowincji, by odnaleźć najlepszą przyjaciółkę, która bez pożegnania przeniosła się do szkoły dla wybitnie uzdolnionych. Kiedy dziewczynka trafia na miejsce, jest świadkiem próby ucieczki jednego z uczniów, władającego ogniem Natsume. W ostatniej chwili powstrzymuje go młody nauczyciel, Narumi. Mężczyzna z początku próbuje skłonić Mikan do opuszczenia terenu szkoły, ale zmienia zdanie, gdy zauważa, że jest ona całkowicie odporna na jego moc. Zainteresowany dziewczynką, pozwala jej przekroczyć bramy Akademii Alice, gromadzącej ludzi posiadających moc zwaną „alice”. Szczęśliwa Mikan odnajduje swoją przyjaciółkę, Hotaru i wygląda na to, że będzie mogła zostać w szkole, nie ma jednak pojęcia, że wedle powiedzenia każdy kij ma dwa końce, a ta z pozoru elitarna placówka posiada swoją mroczną stronę, której chyba lepiej nie odkrywać… Dodatkowo dziewczynka musi poradzić sobie z nowymi i niezbyt przyjaźnie nastawionymi do niej kolegami z klasy, m.in. Natsume, jego najlepszym (i jedynym) przyjacielem imieniem Luca oraz kilkoma innymi osobami, które przyjdzie jej bliżej poznać.

Kolejne cukierkowe i naiwne shoujo? Oj, nie, nie. Nawet jeśli większość tytułów z braku laku zatrudniających w końcu do współpracy dramatyzm nie radzi sobie z tym ciężarem, to Gakuen Alice stanowi bardzo przyjemny wyjątek.

Tak oto kolejna niewinna bohaterka mangi shoujo nieświadomie uruchamia mechanizm losu, którego koła zębate zaczynają się kręcić, zgrzytając złowieszczo. Zupełnie nic nie wskazuje na poważną i niesamowicie dynamiczną przygodę, gdyż zaczynamy od lekkich i komediowych perypetii szkolnych. Ale jak to często się zdarza, początek bywa zwodniczy. Oj, czasami bardzo zwodniczy. Pewnie, Mikan jest bardzo, ale to bardzo nadaktywna, bardzo zdeterminowana, wiecznie uśmiechnięta i zdecydowana zmienić stosunek pozostałych uczniów do siebie. Ale nawet jeśli jej osobowość okazuje się jaśniutkim promieniem nadziei, który wpada niespodziewanie do Akademii, nie przeniknie tak łatwo przez pokłady mroku, jakie kryją się za fasadą elitarnej szkoły. Zupełnie bez zapowiedzi wpadamy w otchłań rozpaczy bez wyjścia i zalewają nas fale tragizmu? Na szczęście nie, bo wyraźnie widać, że autorka pisze z głową.

Atmosfera zagęszcza się stopniowo, a kolejne nieprzyjemne sekrety wypływają na wierzch po kolei, scenariusz bez pośpiechu zabiera czytelników w coraz to mroczniejsze zakątki Akademii. Widać, że pani Higuchi miała pomysł i konsekwentnie podążała starannie zaplanowaną ścieżką. Z pozoru chaotyczna i niepoukładana fabuła z rozdziału na rozdział nabiera rumieńców i, co najważniejsze, sensu, gdyż wszystkie elementy układanki powoli lądują na właściwym miejscu. Wizja autorki zdecydowanie ma rozmach, ale nie przypomina kolosa na glinianych nogach. Akcja nabiera tempa, intryga rozpościera skrzydła i porywa bohaterów w powietrze. Mimo mało efektownego i nieco infantylnego początku, fabuła okazuje się rozbudowana i naprawdę ciekawa. Tachibana Higuchi nie boi się robić z bohaterami, co jej się żywnie podoba. Może brzmi to nieco ryzykownie, ale stanowi niezwykle świeży powiew, gdyż niewielu autorów odważyłoby się tak przemaglować i poprzekręcać znane schematy, by uzyskać poważny i zakręcony efekt. Właśnie, powaga – z czasem robi się naprawdę dramatycznie i mimo że całość zamienia się momentami w jazdę bez trzymanki po krętej i niebezpiecznej drodze, historia nigdy nie gubi głowy. Jak się okazuje, intryga plącze się coraz bardziej, tragiczne przeszłości/ teraźniejszości/ przyszłości czają się tuż za rogiem, ale w tym szaleństwie jest metoda. Bez zbędnego przeciągania kolejnych wątków, moralizowania czy usilnych prób wzruszenia odbiorcy scenariusz brnie coraz głębiej i głębiej w dramatyzm. Udało się jednak wszystko zrównoważyć i poprowadzić go tak, by faktycznie wciągnąć czytelników spragnionych poważnej rozrywki, bez taryfy ulgowej dla bohaterów.

No właśnie… Wszystko pięknie, wszystko fajnie: akcja przyspiesza, atmosfera się zagęszcza, całość okazuje się naprawdę intrygują i dynamiczna, ale entuzjazm niektórych może wyparować, gdy zdadzą sobie sprawę, że śledzą losy dzieci. Nie oszukujmy się, to mimo wszystko jest tytuł dla nieco starszych wielbicieli shoujo (lub młodszych, zdolnych zaakceptować fakt, iż świat przedstawiony nie jest puchaty i różowy), którym przyjdzie towarzyszyć postaciom naprawdę młodym i w zasadzie jeszcze za mało dojrzałym, by brać udział w tak poważnej historii. Prawda, dzieciakom spada na głowę o wiele więcej niż większości dorosłych, ale mimo wielkiego nagromadzenia poważnych wątków, całość pozostaje spójna. Nie jest bowiem tak, że nieustraszone i wybitnie inteligentne dzieciaki ratują świat, podczas gdy starsi pozostają bezużyteczni. Fakt, Mikan i spółka znajdują się w samym centrum wydarzeń, ale jest to dobrze uzasadnione, a co najważniejsze – rola dorosłych w fabule jest naprawdę istotna i nieraz to właśnie oni ją napędzają, gdy młodzi bohaterowie nie są w stanie niczego zrobić.

No dobrze, akcja akcją, intryga intrygą, ale jak się przedstawia przestrzeń, w której ma miejsce ta emocjonująca rozgrywka? Jak się okazuje, mimo pewnym niedociągnięć – całkiem nieźle. Zaczynamy od wierzchołka góry lodowej, by powoli dotrzeć do jej szerokiej podstawy. Historia ma naprawdę solidnie zaprojektowane fundamenty i mimo pewnej umowności świat przedstawiony rządzi się ustalonymi prawami, a fabuła raczej się ich trzyma.

Gakuen Alice to również galeria różnorodnych postaci. Nie chodzi tylko o to, że jest ich sporo, ale również charaktery większości z nich to nie tylko sympatyczna, ale i ciekawa mieszanka przeróżnych cech – nie, nie takich działających według jednego schematu. Pewnie, gdzieś już podobne osobowości się pojawiały nie raz, nie dwa, ale w tym przypadku wspiera je ryzykowna, ale dobrze przyrządzona mieszanka fabularna, która nie pozwala wpaść w najróżniejsze pułapki stereotypów. Więc kogo tu mamy?

Mikan pozornie świetnie wpasowuje się w schemat zbyt naiwnej, za to niezwykle energicznej kluchy, która ma więcej szczęścia niż rozumu. Jej dobroć może przyprawić o ból zębów i tak dalej. Teoretycznie tak to wygląda, ale kolejne wydarzenia wystawiają jej niewinny charakter na ciężką próbę i wtedy właśnie widać, ile dziewczynka ma w sobie determinacji, uporu i odwagi. Nie robi to z niej od razu superbohaterki bez skazy, ale autorce bardzo subtelnie udaje się pokazać ją w różnym świetle dzięki różnorodnym sytuacjom. Podobnie inni: z pozoru zdystansowany i ponury Natsume, jego równie niedostępny kolega czy niewyrażająca większych emocji Hotaru. Wszyscy zostają postawieni przed różnymi wyborami, nieraz przyjdzie im podjąć trudną decyzję, popełnić błędy czy w skrócie – doświadczyć życia. A to momentami hartuje ich naprawdę mocno, jednakże w całym tym oceanie dramatycznych przeżyć autorce nie wyrosło żadne jęczące nieszczęście, któremu czytelnik bardzo mocno życzyłby śmierci. Owszem, są postaci, które trudno zaklasyfikować, ale większość z nich ma jednak jakieś cechy pozytywne. Wszyscy są zmotywowani do walki o swoje, gotowi do poświęcenia i nawet nie skończyli jeszcze podstawówki. Tak, to może odrobinę razić, zważywszy na decyzje, jakie muszą podejmować czy deklaracje, jakie zdarza im się składać. Wypada to nieco zbyt idealnie, nieco zbyt odpowiedzialnie i dorośle – przecież takie dzieciaki mają zwykle zupełnie inne problemy, rzadko kiedy tak wielkiego kalibru. Raczej nie usłyszy się tego rodzaju wyznań od dziesięcio-, jedenasto- czy dwunastolatków, raczej nie będzie się świadkiem tak wielkich poświęceń i tragedii. Ale przecież w fikcyjnym świecie trzeba wszystko podkoloryzować, bo inaczej będzie nudno, prawda? Cóż, ocena zależy od indywidualnych preferencji odbiorcy. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę jak ciekawe, rozbudowane i intensywne są relacje tych małolatów, łatwo zapomnieć o ich wieku i dać się porwać emocjonującym przygodom…

Jak pisałam powyżej, rola małych bohaterów jest w fabule istotna, ale nie czyni to z nich panów sytuacji (ewentualnie jest to dobrze umotywowane), a jeśli pchają się tam, gdzie czyhają na nich kłopoty, zwykle sporo za to płacą… Poza tym mają swoje moce, które czasami znacznie ułatwiają im życie, ale nie zawsze. Naturalnie, nie obyłoby się jednak bez zaangażowania dorosłych, głównie nauczycieli i paru innych osób. Na szczęście nie ograniczono ich roli do obowiązkowych kół ratunkowych, dano im natomiast porządne charaktery, nie tylko wyposażając w odpowiednią motywację, ale i przypisując rolę w fabule. Wszystko to dodatkowo wzbogacone zostało o przedstawienie ich przeszłości. Zabieg podobnie oczywiście motywowany potrzebami scenariusza, ale pani Higuchi słusznie poświęciła im sporo miejsca, zważywszy na rozbudowanie historii. Wspomnienie większości dorosłych postaci wiązałoby się ze zdradzeniem istotnych szczegółów, więc ograniczę się jedynie do napisania, że poznany już na samym początku Narumi z czasem pokazuje swoje zaskakujące oblicze, bardzo różne od tego, które widzimy na wstępie. Nie obędzie się też oczywiście bez czarnych charakterów. Fakt, antagonista raczej nie zyska niczyjej sympatii i autorka stara się go pokazać jako faktycznie złego człowieka, ale zdecydowanie nie brakuje mu pomysłowości i zdrowego rozsądku, rzadkich cech u przeciwników protagonistów. Dodatkowo nie planuje on zawładnąć światem i nie śmieje się szaleńczo… Lubi za to knuć i manipulować innymi, a wychodzi mu to naprawdę dobrze.

Zdecydowanie tym, co najdobitniej świadczy o przynależności mangi do kategorii shoujo jest kreska, która w porównaniu z pozostałymi elementami prezentuje się po prostu przeciętnie. Nie jest ani brzydka, ani szczególnie piękna, czasem zbyt toporna, ale generalnie poprawna. Projekty postaci to esencja komiksów dla nastolatek – wielkookie, może nazbyt słodkie i wygładzone, słowem – typowe. Autorka preferuje wyraźny kontur i często używa rastrów, rzadko cieniuje, a z tłami bywa różnie, choć nie można powiedzieć, by była pod tym względem bardziej leniwa niż inni twórcy.

Gakuen Alice to takie jajko z niespodzianką – z wierzchu znajome opakowanie, a w środku nieoczekiwany prezent. Pozory mylą i jeśli czytelnik zostanie zwiedziony przez nieco cukierkowy, komediowy początek i będzie oczekiwał lekkiej rozrywki, może się zawieść. To jedynie opakowanie kryjące emocjonującą i poważną, nienadmiernie naiwną przygodę, która może zainteresować osoby omijające zwykle szkolne shoujo szerokim łukiem. Owszem, znajdzie się tu kilka popularnych schematów, ale większość z nich często obrywa w tyłek i ucieka z wrzaskiem, bo taryfa ulgowa nie obowiązuje praktycznie nikogo, o czym Tachibana Higuchi boleśnie przypomina. Bohaterowie nie dają się jednak porwać tej lawinie nieszczęść i mimo że niektórym niezbyt mogą odpowiadać małoletni w akcji, naprawdę łatwo ich polubić i przymknąć oko na ich wiek. Można stworzyć interesujące i wypełnione akcją shoujo, które nie zamienia się w shounena, a przy okazji jest spójną i strawną mieszanką różnych gatunków? Pani Higuchi odpowiada twierdząco na to pytanie, o czym świadczy chociażby to, że rysowała tę historię przez niemal jedenaście lat bez dłużyzn i spadków formy!

Enevi, 11 sierpnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Tachibana Higuchi