Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Komentarze

Remina - gwiazda piekieł

  • Avatar
    M
    hakman4 5.01.2015 00:15
    Z początku przyznam, że wiele nie liczyłem od tego tytułu. Już na wstępie można było zauważyć klimat podobny do poprzednich jakie stworzył Ito. Zgodzę się z poprzednimi komentarzami. Za dużo bezsensownego pościgu i opisywania kataklizmów na Ziemi, a mało wiadomo o samej planecie, która nosi tragedię. Oraz samo zakończenie przynoszące taki niedosyt po przeczytaniu. Ogólnie mówiąc – nie jest źle, ale za dobrze to też nie jest. Dla mnie to przygoda z horrorami Ito już się skończyła. Wkładając do kartonowego boksu Reminę zamknę ten rozdział nie mam zamiaru płacić za takie „suche” opowiastki pieniędzy J.P.F­‑owi, który chce wydać 10­‑tomową serię horrorów Junji Ito. Serio?! Wolę poczekać na obiecane wydania mang Tezuki.
    Podsumowując: zawód na który trochę szkoda kasy :P
  • Avatar
    M
    Progeusz 7.09.2014 18:15
    Dobrze, że to wygrałem, bo pieniędzy wydawać nie warto. Na półce jednak postawię bez żadnego wstydu.

    Niby to ładne i pomysł dobry, ale klimat z początkowej części mangi szybko się ulatnia, obserwujemy rozwój randomowej horrorowej fabułki, która potem przeradza się w komedię gorszą niż ludzie tornada znanej z innej mangi tego autora. Szkoda, że nie poświecono więcej uwagi eksploracji planety, gdyż wyglądała fantastycznie. Dużo bardziej od zabawy w berka miedzy przytłumioną laską, broniącymi jej chodzącymi kliszami i rozwydrzonym tłumem wolałbym większą ilość przygód na nieznanym ciele nieb- piekielnym, stopniowe odkrywanie jej sekretów, z tego można by nawet zrobić coś dłuższego od tomiku bez obawy o jakikolwiek spadek jakości, wręcz przeciwnie.
    Lektura wchłonęła się całkiem łatwo, ale nie wiem czy bym w najbliższym czasie przeczytał tę mangę gdyby nie podróż busem.

    Na szczęście w tomiku znalazł się również oneshot Miliardy Szwów, który co prawda nie powala klimatem, ale ciężko mu coś więcej zarzucić – to stary dobry Ito, jakiego znamy i lubimy. Nie wiem skąd ten człowiek bierze pomysły, ale są naprawdę wyjątkowe, a i często udaje mu się je dobrze zaprezentować jak było w tym przypadku.
  • Avatar
    M
    Grisznak 3.09.2014 09:49
    Najbardziej chyba nierówna z mang Ito. Doskonały (choć wzięty z R. Campbella) pomysł, świetny początek, niezłe rozwinięcie… i całkowicie zabijające niestety dobre wrażenie zakończenie. Stanowczo, Ito powinien znaleźć sobie kogoś, kto by mu pisał zakończenia, bo po prostu nie umie tego robić.
    A poza tym, to jedna z najfajniej narysowanych mang tego autora – i już z tego powodu warto ją mieć.
  • Avatar
    M
    O. G. Readmore 30.05.2014 17:26
    Zaczyna się jak to u Ito – świetnie i jak zwykle to bywa, gdzieś w połowie cała historia zaczyna się wlec resztkami sił w jakimś groteskowym kierunku. Całość jest zwyczajnie nijaka. Myślę, że Remina wypadłaby znaczenie lepiej, gdyby liczyła sobie dwa, może trzy rozdziały.
  • Avatar
    M
    C.Serafin 27.11.2012 19:49
    Początkowy pomysł jest fantastyczny. Ot, jakiś paskudny obiekt z innego wymiaru pojawia się w naszym świecie i stopniowo zmierza w kierunku Ziemi. A im bardziej się zbliża, tym wzbudza coraz większa grozę, gdyż okazuje się być żywym organizmem pożerającym kolejne planety. W końcu obsesja na jego punkcie osiąga taki wymiar, że córka odkrywcy której potworna planeta zawdzięcza swe imię staje się celem ataków tłumów podjudzanych przez porąbaną sektę.

    Mamy więc materiał na pierwszorzędny horror, ale coś się nie udało. Junji Itou ewidentnie nie miał pomysłu na proces pożerania Ziemi i wyszedł on groteskowo. Język okręcający się woków naszej planetki i liżący jej powierzchnię, wariująca grawitacja i przeróżne inne groteskowe wydarzenia racze śmieszą niż straszą. Jedyna rzeczą, która naprawdę się udała jest sama powierzchnia Reminy wyglądająca jak krajobraz rodem z potwornego koszmaru.

    Drugim świetnie zapowiadającym się motywem była ucieczka przed rządnym krwi tłumem. Ale tu też coś nie wyszło i autor przesadnie demonizuje ludzi ścigających Reminę. Wściekły i ogarnięty strachem motłoch sam w sobie jest przerażający i dorabianie do tego porąbanych rytuałów, nieludzko wykrzywionych mord oraz kompletnego zezwierzęcenia sprawiło, że przekroczono granicę śmieszności.

    Zresztą sama ucieczka też jest zrealizowana głupio. Bohaterowie uciekają, potem prawie ich łapią, znowu uciekają, łapią ich i krzyżują, a potem uciekają ponownie i tak w kółko. A istną wisienką na torcie są kataklizmy towarzyszące pościgowi i nieśmiertelność paru głównych postaci. O biedzie i nędzy jaką są główni bohaterowie nawet nie wspomnę, bo to już byłoby kopanie leżącego.

    Ogólnie tytuł jest świetnym przykładem jak zmarnować fantastyczny pomysł.
  • Avatar
    M
    Chudi X 22.06.2012 17:15
    Zaczynało się ciekawie, tego nie mogę zaprzeczyć. Planeta pożerające inne, i dziewczyna znienawidzona przez świat, ponieważ ciało niebieskie nosi jej imię.

    I tyle dobrych rzeczy, im dalej w las tym bardziej komediowo. Gonią ją i gonią, złapać jej nie mogą, a jak złapią to ucieka. Należą do gatunku nieśmiertelnych – przeżyli wybuchy wulkanów, tsunami, zmianę grawitacji ziemskiej i dalej gonią za dziewczyną, nie wiedząc, że ona też jest nieśmiertelna, albo miała w rodzinie jakiegoś Supermana czy coś. Na koniec tego latają (dosłownie) dookoła świata bez żadnych dopalaczy, może nie w 80 dni, lecz trochę krócej, przy czym kadr to ukazujący idealnie nadawałby się do kolejnej durnej internetowej grafiki z cyklu „Lecimy ci wpierd….”.

    Niewiele lepsze od Gyo, równie głupie i irytujące, niczym amerykańskie horrory, o których niekiedy lepiej zapomnieć.

    Drugie podejście do mang „mistrza horrorów” coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że powinien zostać nazwany „mistrzem komedii”.

    Najlepszy z tego wszystkiego był one­‑shot o grupie mordującej ludzi i zszywającej ich ciała.
  • Avatar
    M
    Tablis 29.09.2011 18:45
    Wrażenia średnio pozytywne 7/10
    Fakt, lovercratowskości klimatowi nie można odmówić. Pomysł jest prosty, w swej prostocie genialny, niestety wykonanie kuleje. Obserwowanie bolesnego procesu pożerania naszej planety jest zrealizowane doskonale i budzi grozę, ale nie wystarczy na 1 tomową mangę. Itou wprowadził więc wątek pościgu głównej bohaterki, który wypada tragicznie. Począwszy od rozdziału 2. Remina jest ścigana przez ludzi z nożami po ulicach. Jest ścigana, łapią ją i biją, ucieka, epizod w ukryciu, znajdują ją, jest ścigana, łapią ją i biją, ucieka… Jedyną różnicą jest, że ścigających z nożami przybywa. Ludzkie zdziczenie, które miało budzić strach i obrzydzenie robi się zwyczajnie nudne, a pod koniec groteskowe i absurdalne ze względu na skalę i wykonanie ( kliknij: ukryte ). Ich zakapturzony lider był też najwyraźniej nieśmiertelny – wybuchy atomowe, tsunami, cyklony ogólnoziemskie mu nie straszne. Aż dziw, że  kliknij: ukryte .

    Gdyby ten wątek ograniczyć i pokazać kilka innych aspektów katastrofy (możliwości są dziesiątki) byłoby dużo, dużo lepiej. Niestety stałą cechą mang Itou jest czepianie się jednego tematu i doprowadzanie go w skali do karykatury. Mizerność postaci trafnie wypunktowała recenzja.

    Brawa z kolei za kreację planety Remina. Całkowicie nieludzka, wręcz niepoznawalna (Lem się kłania), to istotnie strach na kosmiczną skalę, odmalowany na wielu dopracowanych całostronnych grafikach. Już lepiej w tej mandzie byłaby tylko ona. 7/10.