Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 6/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,20

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 39
Średnia: 7,03
σ=1,44

Wylosuj ponownieTop 10

Bitter Trap

Rodzaj: Komiks (Japonia) (oneshot)
Wydanie oryginalne: 2008
Tytuły alternatywne:
  • ビタートラップ
Gatunki: Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

„On, ona i tydzień na uczucie.” A nie, przepraszam, nie ta kartka. Ona, on i… tydzień na rewanż? Dowód na to, że z konwencji shoujo nadal można sporo wycisnąć.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Wielki Jenot

Recenzja / Opis

Nanao Machimura z pewnością jest osobą pamiętliwą. Po trzech latach nadal pamięta zniewagę, jakiej dopuścił się kolega z klasy, Yoshiko Takatsuki, w chwili, kiedy dziewczyna przyszła się pożegnać, ponieważ musiała opuścić szkołę dla bogatych dzieciaków z przyczyn rodzinnych. Teraz nadarza się okazja, by wziąć odwet – Yoshito jest najstarszym synem rodziny Takatsuki i jego rodzice zdecydowali, że pora, by się ustatkował. Tylko jak znaleźć odpowiednią kandydatkę na żonę? No cóż, w kraju z pewnością nie brakuje dobrze urodzonych dziewcząt. Nanao, jako jedna z nich, otrzymuje zaproszenie do rezydencji Takatsukich. Ma tydzień, by przekonać do siebie bogatego panicza. Problem polega na tym, że jest dziewięćdziesiątą dziewiątą kandydatką – jak dotąd żadnej dziewczynie nie udało się dotrzeć do Yoshito, który jest nastawiony bardzo nieufnie w stosunku do każdej nieznajomej osoby. Zaraz, problem? Skąd, Nanao i tak szuka jedynie okazji do rewanżu. Z powodu urażonej dumy ma w sobie wystarczająco dużo uporu, by nie dać się łatwo wykurzyć z rezydencji, chociaż do pobytu w niej główny zainteresowany stara się zniechęcić bohaterkę wszelkimi dostępnymi środkami.

Tak, to jest jeden z wielu przykładów mangi realizującej schemat „kto się czubi, ten się lubi”. Tak, każdy, kto miał w ręku chociaż jeden romans, będzie w stanie przewidzieć zakończenie po kilku pierwszych stronach tudzież powyższym opisie. I tak, nie znajdziemy w Bitter Trap niczego odkrywczego. Tylko co z tego? Nie jest to przecież cecha dyskwalifikująca, ten oneshot ma kilka zalet, dzięki którym potrafi się skutecznie obronić. Przede wszystkim, choć autorka korzysta z oczywistych schematów, potrafi nimi manipulować na tyle sprawnie, by nie nudziły i nie uderzały przewidywalnością. Nie znajdziemy tu łzawych, przedramatyzowanych scen rodem z telenoweli, postawiono na prostotę przedstawienia sytuacji, która moim zdaniem przekonuje o wiele bardziej niż dramatyczne kwestie czy litry łez wylanych przez bohaterów. Na dobre na pewno wyszła temu tytułowi długość. Miejsca starczyło jedynie na sprawne opowiedzenie głównego i jedynego wątku, bez zbędnych dłużyzn. Na irytujące intrygi mające na celu rozdzielenie głównych bohaterów zwyczajnie zabrakło czasu i bardzo dobrze – znalazł się tu ledwie jeden taki element w końcowej części historii, który został rozegrany na tyle sprawnie, że stanowił w zasadzie jedynie impuls mający popchnąć bohaterów do działania, a nie tworzyć między nimi mur nieporozumień czy problem do rozwiązania. Inna rzecz, że na początku trochę uderzyła mnie absurdalność samego zawiązania fabuły, która jest chyba najsłabszym elementem Bitter Trap. Na szczęście szybko okazuje się, że Nanao raczej nie pałała chęcią zemsty, przez trzy lata szukając sposobu na odegranie się, a raczej skorzystała z okazji, kiedy ta się pojawiła – zapewne zaproszenie ze strony Takatsukich przypomniało dawny uraz. Jednak do końca nie mogłam się przekonać do motywacji głównej bohaterki, mimo wszystko wydaje się ona trochę naciągana. Cóż, to w końcu shoujo, więc jeśli naiwny pomysł wyjściowy nadrabia wykonaniem, skłonna jestem przymknąć oko.

Fabuła wiele zyskała dzięki głównej bohaterce. Choć Nanao pochodzi z dobrego domu, daleko jej do rozkapryszonej panienki czy niewinnego dziewczęcia niemającego pojęcia o świecie. Bardzo podobało mi się, że dziewczyna jest pozytywnie nastawiona do życia, ale zna swoją wartość i jest dumna. Nie sprowadza się to jednak do zadzierania nosa czy wściekania się z byle powodu, ale silnej woli walki przy jednoczesnym stawianiu sobie i innym rozsądnych granic. Dzięki temu nie daje się zastraszyć ani złamać, choćby zamykali ją w piwnicy albo kazali pełnić rolę sprzątaczki – potrafi zachować twarz w każdej sytuacji. Taki sposób bycia sprawia, że Nanao łatwo zdobywa sympatię większości pozostałych bohaterów Bitter Trap, a także czytelnika, który przynajmniej ma poczucie, że zainteresowanie nią wykazywane przez panów ma jakieś uzasadnienie, a nie wynika jedynie ze scenariusza. Jako jedna z niewielu osób potrafi też powiedzieć Yoshito, co myśli o nim i jego zachowaniu, a jej spostrzeżenia zazwyczaj okazują się trafne. Z kolei najstarsza latorośl rodu Takatsuki ma poważne problemy z nawiązywaniem jakichkolwiek znajomości. Powód jest prosty – ponieważ chłopak pochodzi z bogatej rodziny, ma wrażenie, że wszystkie próby zbliżenia się do jego osoby podszyte są chciwością i chęcią wyciągnięcia pieniędzy. Właśnie dlatego odrzucił wszystkie dotychczasowe kandydatki i cóż, pewnie przynajmniej po części miał rację, co nie zmienia faktu, że takie podejście podchodzi pod paranoję. Mimo to Yoshito nie jest zimnym draniem ani tym bardziej chamem, jakich spotkać można w niektórych mangach shoujo – może stara się takiego zgrywać, trzymając większość ludzi na dystans i od czasu do czasu robiąc im na złość, ale to zdecydowanie nie ten typ. W rzeczywistości oczywiście chciałby się przekonać, że ludzi interesuje on, nie jego pieniądze, chciałby, żeby ktoś do niego dotarł i tak dalej – wiadomo, o co chodzi.

Po co się rozpisywać na temat tak oczywistych rzeczy? Chcę zwrócić uwagę na jedno – wzajemne zainteresowanie głównych bohaterów rzeczywiście ma jakiś sens. Nawet jeśli, ze względu na niewielką liczbę stron, nie zostały szczególnie rozbudowane, ich charaktery wyraźnie się uzupełniają, a to nie takie znowu częste w shoujo, tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z oneshotem. Tutaj relacje Nanao i Yoshito zostały nakreślone ładnie i z wyczuciem, bez przegięcia w żadną stronę – ani wzajemnej niechęci, ani ckliwego romansu.

Prócz pary głównych bohaterów w zasadzie nie ma o kim pisać. Yoshito ma co prawda dwóch młodszych braci – Eito i Rihto, ale nie dane jest nam poznać ich bliżej. Ich rola różni się od statystów głownie tym, że od czasu do czasu rozmawiają z bratem o Nanao, oceniając ją i jej szanse na zostanie żoną Yoshito; ich charaktery nie zostały przybliżone w najmniejszym stopniu. Szkoda, bo mają zadatki na interesujące osoby – ciekawie zapowiadają się ich relacje ze starszym bratem… Cóż, to akurat jedna z wad oneshotów – na jakiekolwiek wątki poboczne zwyczajnie brakuje miejsca.

Takagi Shigeyoshi posługuje się dość charakterystycznym stylem artystycznym, który budzi skojarzenia raczej z josei niż klasycznym shoujo. Postacie rysowane są pewną, nieco kanciastą kreską, która, choć oszczędna, ma swój urok. Nie znajdziemy tutaj tych wszystkich uroczych pierdółek w postaci serduszek, kwiatuszków, gwiazdeczek czy baniek mydlanych przewijających się w tle w wielu innych tytułach – mogą się one podobać lub nie, ale fakt faktem, że dzięki takim zabiegom kadry wydają się mniej puste, a w Bitter Trap nie ma niczego, co przejęłoby tę rolę. Autorka skupia się na postaciach i tym razem jakiegokolwiek tła naprawdę jest jak na lekarstwo – na palcach jednej ręki można pewnie policzyć strony, na których by się znalazło. Kadry wypełnione są tekstem i bohaterami, więc nie przeszkadza to tak bardzo, ale mimo wszystko czasem rzuca się w oczy – rastry nie zawsze wystarczą. Cóż, przynajmniej w części rekompensują to naprawdę urodziwe postaci – prawda, taki styl nie każdemu musi się podobać, ale moim zdaniem panie będą miały na czym zawiesić oko. Nanao pod tym względem także w niczym nie ustępuje bohaterom męskim.

Komu polecam Bitter Trap? Amatorkom romansów oczywiście! Nawet jeśli jesteście zmęczone historiami, w których główne role odgrywają rozkapryszeni bogacze, ten oneshot może być miłą odmianą, bo różni się znacząco od schematu, który przyjęły mangi tego typu. Jest to po prostu przyjemna, sprawnie opowiedziana, niewymagająca historyjka, którą pamięta się na dłużej chyba tylko dzięki głównej bohaterce. Przyznam, że sama wracałam do niej już trzy razy i za każdym razem podobała mi się tak samo. Czego również Wam życzę.

Yumi, 4 lipca 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Shigeyoshi Takagi (Chise Ogawa)