Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
kreska: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 49
Średnia: 7,33
σ=1,3

Wylosuj ponownieTop 10

Penguin Prince

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2003
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • ペンギンプリンス
Widownia: Shoujo; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Debiutancki zbiór oneshotów Kyousuke Motomi, autorki Dengeki Daisy. Rzecz mało odkrywcza, ale lekka i przyjemna.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Drzuma

Recenzja / Opis

Miłość to temat wyczerpany przez tytuły spod znaku shoujo w zasadzie do cna, co w najmniejszym stopniu nie przeszkadza autorom romansów w dalszym tworzeniu. I bardzo słusznie, bo przecież doskonale wiadomo, że wszyscy na ogół lubimy to, co już dobrze znamy. Penguin Prince to zbiór czterech historii zamkniętych w pięciu rozdziałach, obracających się rzecz jasna wokół tematu pierwszej miłości, czy raczej jej początków. Prócz tego elementu nie łączy ich nic – w każdym przypadku uczucie rodzi się w inny sposób i w odmiennych okolicznościach. Być może zamierzeniem autorki było pokazać, że miłość może dopaść nas w różnych sytuacjach, najczęściej tych zupełnie niespodziewanych?

Pierwszy, a zarazem tytułowy rozdział obserwujemy z perspektywy Ranko Teshigawany, dziewczyny dobrej w nauce, ale niecieszącej się wśród rówieśników specjalną popularnością z powodu nieco przerażającej według nich aparycji, czy może raczej mimiki twarzy, nad którą zdaje się nie do końca panować. Dorobiła się nawet z tego powodu niezbyt przyjemnego przezwiska: część uczniów nazywa Ranko Czarownicą. Równie dobry, a nawet przewyższający nieco główną bohaterkę w nauce jest o wiele bardziej lubiany Ryuuji Murakami, ze względu na miły charakter i powierzchowność tytułowany Księciem. Z jakiegoś powodu szkolna społeczność doszła do wniosku, że ta dwójka prowadzi między sobą zaciętą rywalizację o pozycję najlepszego ucznia, co z prawdą ma oczywiście niewiele wspólnego. Ranko uważa Ryuujiego za osobowość mało interesującą i nazbyt idealną, wyniki w nauce nie stanowią wcale sensu jej życia, a cała sytuacja wywołuje irytację, ponieważ ze strony fanek chłopaka spotyka ją trochę nieprzyjemności – z tego duetu to ona uznawana jest za „tą złą”. Cała sytuacja ulega zmianie, gdy Czarownica przez przypadek odkrywa odrobinę wstydliwy sekret Księcia.

Druga historyjka pod tytułem One Thousand Years Love Song obraca się wokół szkolnych zawodów międzyklasowych i karuty, która jest najwyżej punktowaną na nich konkurencją. Ta karciana gra jest stosunkowo mało popularna nawet w Japonii – polega na zapamiętaniu stu poematów, które później odczytywane są na głos: zawodnicy muszą jak najszybciej podnieść kartę z dalszą częścią czytanego akurat poematu. Tamaki Minagawa zostaje przez swoją klasę wytypowana do tejże konkurencji, a jej partnerem w grze ma być głośno przez dziewczynę krytykowany na każdym kroku Kazuma, chłopak wesoły i powszechnie lubiany. Nietrudno się domyślić, że w rzeczywistości Tamaki kolegę lubi, tylko boi się do tego przyznać. Teraz muszą współpracować, by nauczyć się stu poematów i zasad gry, o której żadne z nich nie ma pojęcia.

Tea Time, trzecia z kolei historia, nie jest oneshotem, a zamknięta została w dwóch rozdziałach. Rodzice nastoletniej Hatsune doszli do wniosku, że ich córka, jak każda szanująca się Japonka, powinna opanować podstawy ceremonii herbacianej. Dziewczyna niemalże siłą zawleczona zostaje do odpowiedniej instytucji, której właścicielka na nauczyciela Hatsune przydziela swojego syna, Keia Tamiyę – w szkole cieszącego się złą sławą „chuligana”. Chłopak nie przebiera w środkach, byle tylko nauczyć oporną dziewczynę sztuki parzenia herbaty i związanego z tym ceremoniału – a ma na to tylko trzy miesiące. Że w tym czasie znacznie ocieplą się stosunki między tą dwójką, chyba dodawać nie muszę, prawda?

Ostatni z oneshotów zatytułowany został Searching for Four­‑Leaf Clover, a jego głównym przesłaniem wydaje się: czasem, żeby coś lepiej dostrzec należy spojrzeć z odpowiedniego dystansu. Kiku Kajiyama, wracając ze szkoły, zauważa w parku kolegę z klasy, Tomohiro Sasakiego – geniusza gry na fortepianie, który nie cieszy się jednak wśród rówieśników zbyt dużą popularnością ze względu na szorstką osobowość. Wygląda na to, że Tomohiro ma jakieś kłopoty, zawzięcie bowiem drze nuty, a gdy Kiku próbuje dociec, co się stało, zostaje potraktowana bardzo nieprzyjemnie, a w efekcie gubi kolczyk. Nie waha się powiedzieć chłopakowi, co o tym myśli – wtedy Sasakiemu robi się jednak trochę głupio, przeprasza, odnajduje kolczyk. Przy okazji Kiku dowiaduje się, jakie problemy miewają geniusze…

Nie wygląda oryginalnie, prawda? I nie ma się co oszukiwać, oryginalne nie jest. Sięgnęłam po ten tomik wyłącznie ze względu na autorkę, która ma talent do tworzenia dobrych mang spod znaku shoujo – nie inaczej jest w tym przypadku: historyjki są sympatyczne i czyta się je z przyjemnością. O ile Penguin Prince jest w moim odczuciu dość przeciętne, tak Tea Time prezentuje się już przyzwoicie, a pozostałe dwa oneshoty mają w sobie „to coś”, dzięki czemu zapadają w pamięć na trochę dłużej.

Przypuszczam, że jednym z istotniejszych czynników, dzięki którym tak lubię mangi Kyousuke Motomi, są kreowane przez nią bohaterki. Nie znajdziemy wśród nich nieporadnych sierotek i ciamajd – nie znaczy to, że wszystkie są tworzone na jedno kopyto, po prostu zazwyczaj lepiej lub gorzej, ale radzą sobie w życiu. Tak jest i w tym przypadku – Ranko to zwyczajna dziewczyna w każdym znaczeniu tego słowa, Tamaki i Kiku mają dość silne osobowości, z kolei Hatsune to osóbka o nieco subtelniejszym charakterze, choć z tendencjami do oślego uporu. Wszystkie cztery budzą sympatię, ale o bardziej rozbudowane charaktery trudno je posądzać z oczywistych względów. Panowie wypadają na ich tle trochę blado, zwłaszcza w przypadku Penguin Prince i Searching for Four­‑Leaf Clover – w tym pierwszym Ryuuji mimo wszystko jest zbyt wyidealizowany, zaś Sasaki to typowy dzieciak z problemami. Kazuma wypada spośród nich najnaturalniej i zwyczajnie sympatycznie, zaś Kei jest bohaterem z rodzaju „nie taki zły, na jakiego wygląda” rozegranym całkiem nieźle. Ogólnie rzecz biorąc, na bohaterów składa się całkiem miła gromadka, która raczej nikłe ma szanse wzbudzać irytację czytelnika, a to już spory plus.

Od strony graficznej manga prezentuje się całkiem nieźle, ale bez niespodzianek. Przed tym tytułem Kyousuke Motomi stworzyła jedynie jakieś dwa pojedyncze oneshoty publikowane w zbiorowych tomikach z innymi autorkami, więc trudno ją posądzać o dobry warsztat, który tak naprawdę rozwija się wyraźnie dopiero we wciąż wydawanej serii – Dengeki Daisy. Mimo to jak na standardy gatunku jest dobrze – postacie są urodziwe, a ich wygląd zróżnicowany także w stosunku do wydawanych później tytułów (z wyjątkiem One Thousand Years Love Song, gdzie główni bohaterowie mogliby spokojnie uchodzić za młodsze rodzeństwo odpowiednio Teru i Kurosakiego ze wspomniane przed chwilą serii). Błędy w proporcjach zdarzają się jednak dość często, tła prawie nie ma, poza tym widać, że autorka jeszcze się nie wyrobiła – na przykład oczy postaci czasem wędrują sobie po twarzy, co widać, gdy porównać kilka kadrów: raz rysowane są wyżej, raz trochę niżej.

Penguin Prince to pozycja, która umożliwi przyjemne spędzenie wieczoru amatorce shoujo, bo też tylko takim czytelniczkom będzie się zapewne chciało sięgać po ten tytuł – i nie powinne być one rozczarowane. Zwrócą na niego uwagę zapewne wszystkie fanki twórczości Kyosuke Motomi, dla których może stanowić swego rodzaju ciekawostkę.

Yumi, 10 marca 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Kyousuke Motomi