Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 kreska: 3/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 5
Średnia: 4,8
σ=2,64

Wylosuj ponownieTop 10

Remote

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2002-2004
Liczba tomów: 10
Tytuły alternatywne:
  • リモート
Tytuły powiązane:

Ni pies, ni wydra, czyli detektywistyczna seria ecchi. Głównie dla fanów koślawego fanserwisu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kurumi Ayaki sądziła, że będzie mogła rzucić pracę w policji i spokojnie zająć się karierą kury domowej. Kłopoty finansowe przed ślubem skłaniają ją jednak do zmiany decyzji. Ze względu na niepospolite zdolności (skrzętnie ukryte przed czytelnikami) i wzorowy przebieg służby w drogówce zostaje przydzielona do specjalnej jednostki od wszystkich spraw niemożliwych do rozwiązania, kierowanej przez odizolowanego od świata Kozaburou Himuro. Tylko czy przypadkiem kaprysy piwnicznego geniusza nie okażą się bardziej deprymujące niż prawdziwi kryminaliści?

Przy lekturze Remote najbardziej rzuca się w oczy kreska, która prezentuje poziom niższy niż u wielu debiutantów na rynku doujinshi – ubogie wnętrza i beznadziejne projekty postaci. Para głównych bohaterów jest jeszcze w miarę podobna do istot ludzkich, choć twarze często zmieniają proporcje, natomiast wśród pozostałych osób pojawiających się na kartach mangi można równie dobrze spotkać Spocka ze Star Treka, jak i piankowego marynarza z Pogromców duchów.

Podejrzewam, że przy wyższym poziomie estetyki łatwiej by było przełknąć fanserwis podawany w ilościach hurtowych. Jeśli bohaterka w jakiejś sytuacji upadnie, z dużą dozą prawdopodobieństwa zobaczymy jej majtki. Dostajemy też typową dla komedii ecchi wyprawę do gorących źródeł. Tutaj występują jako miejsce zbrodni, jednak i tak cała sytuacja staje się pretekstem do pokazania różnych kobiet bez ubrania. Czytelnicy, którzy lubią bohaterki stawiane w krępujących sytuacjach, mogą dodać parę punktów do końcowej oceny, ponieważ przy paru okazjach mało brakuje, żeby Kurumi straciła dziewictwo i to bynajmniej nie z narzeczonym (wyróżnik „seks” dotyczy osób pokazanych w retrospekcjach). Jak przystało na kryminał, dostajemy na talerz porcję ludziny ze świeżego uboju i sceny w stylu ręka, noga, mózg na ścianie, jednak nie ma tu niczego, co by zaszokowało sympatyków gatunku. W porównaniu z konkurencyjnymi pozycjami przemoc i makabra pozostają na umiarkowanym poziomie.

Kurumi zostaje przedstawiona jako czytelnikom jako błyskotliwa kobieta z charakterem, lecz bardziej odpowiedni opis mógłby się zamknąć w dwóch słowach – głupia gęś. Dopiero w dalszych rozdziałach potrafi od czasu do czasu samodzielnie coś zdziałać bez przekazywanych drogą radiową wskazówek. Można podejrzewać, że została podrzucona niczym kukułcze jajo, żeby sabotować prace nowej jednostki. Himuro to z kolei taki L z Death Note dla ubogich. Ze względu na traumatyczne wydarzenia z przeszłościTM postanowił przestać odczuwać jakiekolwiek emocje i kontynuować karierę policyjną jako hikikomori. Przy takim początku łatwo przewidzieć, że będzie musiał raz jeszcze stawić czoło koszmarowi sprzed lat, a bohaterka okaże się lekiem na całe zło. Cała warstwa pseudoobyczajowa jest przewidywalna do bólu, zwłaszcza że bohaterka ma alternatywną połówkę jedynie w postaci infantylnego narzeczonego, którego mózg znajduje się między nogami. Reszta postaci to albo odpychające typy z policji (banda męskich szowinistycznych świń, których poczynania powinien ukrócić pozew z powodu molestowania seksualnego) albo podejrzany A, B, C itd. Próby rozwijania charakterów ludzi z drugiego planu kończą się tu w opłakany sposób, więc dobrze że nie ma ich zbyt wiele. Gdy autor postanowił wzbogacić moją wiedzę o trzecim członku zespołu, nie dowiedziałem się, czemu jego ciało zbliża się do idealnego stanu kuli, za to dostałem scenariusz rodem z filmu sensacyjnego klasy C.

Ostatecznie jednak solą prawdziwego kryminału są zagadki związane ze sprytnie zaplanowanymi morderstwami. Remote pod tym względem prezentuje nierówny poziom. Zdarzają się sprawy, w których wykorzystano przebiegłą sztuczkę, inne rozwiązują się właściwie same, a sprawcę można rozpoznać po wyglądzie. Dodatkowo trzeba się pogodzić z przeskokami myślowymi i dowodami przez genialność Himuro. Najpierw widzimy mętne poszlaki, a później musimy przyjąć na wiarę prezentowany przez niego scenariusz wydarzeń (który oczywiście zawsze okazuje się w stu procentach trafny).

Opisywaną mangę trudno mi polecić komukolwiek, bo z której strony się nie spojrzy, widać dyskwalifikujące wady. Na kryminał jest zbyt głupie, a na ecchi zbyt brzydkie. Być może ktoś się skusi, żeby przygarnąć takie zdegenerowane dziecko obu gatunków, lecz ja bym radził wykorzystać swój czas w bardziej produktywny sposób.

fm, 31 sierpnia 2008

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: Seimaru Amagi, Tetsuya Koshiba