Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Blame!

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-74715-71-3
Liczba stron: 416
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Wydana w edycji specjalnej manga BLAME! dobrze wpisuje się w historię luksusowych publikacji wydawnictwa J.P. Fantastica. Wszystkie te dzieła Shirowa czy Urushihary, choć bardzo się różniły, miały jedną wspólną cechę – mianowicie owiane były legendą, rozbudzały spore oczekiwania, z których zaspokojeniem różnie później bywało. Nie inaczej wygląda sprawa z recenzowanym komiksem. Twórczość Niheia znana jest w Polsce całkiem nieźle (nie mam tu na myśli jedynie pirackich stron, ostatecznie wyszła już u nas Abara), a autor ten dorobił się sławy utalentowanego i oryginalnego twórcy. Zaryzykuję hipotezę, że odpowiedzialna za taki stan rzeczy była głównie manga BLAME!, już nie tak nowa, bo wydawana w latach 1998­‑2003. Ciekawe, czy konfrontacja „wczesnego”, jeszcze nie tak wyrafinowanego Niheia z gustem rodzimego czytelnika, zazwyczaj nieprzepadającego za starociami, zachwieje wspomnianą wyżej reputacją? Cóż, to pytanie, na które na razie nie ma odpowiedzi, zajmijmy się więc opisem pierwszego tomu polskiego wydania.

Opisywanie fabuły BLAME! w moim przekonaniu mija się z celem. Komiks to w zasadzie zbiór luźno powiązanych ze sobą fragmentów, plansz, których głównym celem jest przedstawienie artystycznego kunsztu i wyobraźni autora. Zwyczajowo w takiej sytuacji odsyłam czytelnika do recenzji głównej, ale w przypadku recenzowanej mangi to również nie ma za wiele sensu; ktoś, kto chce naprawdę wgłębić się w świat przedstawiony, najlepiej niech lekturę rozpocznie od słownika terminów Pawła Dybały. O spojlery nie ma co się martwić – BLAME! to manga, którą czyta się dla wrażeń estetycznych związanych z grafiką, nie dla przyjemności płynącej z pokonywania niespodziewanych zakrętów fabuły. Tak więc nie rozwodząc się już więcej nad wątkami w stylu „zastrzelili go, a on idzie dalej”, pozwolę sobie przejść do tego, co naprawdę interesujące – mianowicie polskiego wydania.

Nie będę owijał w bawełnę, to wprost trzeba napisać – tak dobrze wydanej mangi dawno już nie widziałem. Jestem w stanie wymienić kilka publikacji, dorównujących BLAME! jakością wydania (jak Zmierzch czy seria J.P.F. Deluxe), ale doprawdy, wiele tego nie ma. A trzeba podkreślić, że nie opisuję tu najlepszej wersji, czyli w twardej okładce z szytymi stronami, a wersję „ekonomiczną”, tj. z miękką obwolutą i zwyczajnie klejoną. Tym, co rzuca się w oczy w pierwszej kolejności, i co po prawdzie od razu winduje jakość na zupełnie nowy poziom, jest format wydania. Manga wydrukowana została w rozmiarze 185 na 255 mm (czyli trochę większym od B5), co w bardzo odczuwalny sposób przekłada się na komfort lektury – koniec z wpatrywaniem się w literki i ćwiczeniami pt. „co drukarnia miała na myśli”. Dopiero w dalszej kolejności zauważamy ilustrację na obwolucie – nic nadzwyczajnego, ale zgrabna, symetryczna i bez charakterystycznego dla mang przeładowania szczegółami (uwagi też nie przyciąga, ale umówmy się – to komiks dla osoby, która wie czego szuka). Na kolejnych stronach możemy ponapawać się papierem, na tyle gęstym, że zjawisko przebijania druku jest tylko w niewielkim stopniu zauważalne. Na koniec zwraca uwagę grubość – pierwszy tom BLAME! to niemal 400 stron czystej treści i stosunkowo obszerny dodatek od polskiego wydawcy.

Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do strony redakcyjnej wydania. Ogromny jak na mangę format sprawił, że nie było jakichkolwiek problemów z ulokowaniem tekstu w dymkach (ani tym bardziej z wielkością owego tekstu), ponumerowano mniej więcej połowę stron, nie wypatrzyłem też błędów w rodzaju rozlanej farby czy przeciwnie, wyblakłych stron. Po zapoznaniu się z oryginalnymi planszami na stronie Kodanshy, mogę jednoznacznie stwierdzić, że nie doszło do przycinania kadrów. Zgodnie z informacją zawartą w posłowiu, w recenzowanym tomie gdzieniegdzie pozostawione zostały japońskie znaki. Przyznam, że nie udało mi się ich wypatrzeć – wydaje się, że mogą wpaść w oko tylko przy bardzo uważnym czytaniu, względnie przypadkiem, i w żaden sposób nie psują lektury.

Kilka słów pewnie przydałoby się poświęcić tłumaczeniu, ale powiedzmy sobie szczerze – to jest Tsutomu Nihei, nie Masamune Shirow. Dialogów tutaj jak na lekarstwo (kilka następujących po sobie stron bez jednego dymku nie jest niczym nadzwyczajnym), opisów nie ma wcale, więc na pozór dla tłumacza nie było za wiele roboty. Piszę „na pozór”, bo taka manga jak BLAME! dostarcza zupełnie innego wyzwania – mianowicie ogarnięcia mętnej i niezrozumiałej fabuły, wydobycia sensu tam, gdzie, jak się zdaje, nawet sam autor nie przywiązywał do niego większej wagi. Czy i na ile udało się to Pawłowi Dybale, będziemy w stanie ocenić za dwa lub trzy tomy, gdy „fabuła” zrobi się już całkiem rozlazła i nikt nie będzie pamiętał, o co właściwie w tej mandze chodzi.

Inaczej niż w przeciętnym japońskim komiksie, dodatki zawarte w recenzowanym tomie mogą okazać się całkiem przydatne w lekturze. Mam tu na myśli sporządzony przez Pawła Dybałę słownik terminów występujących w mandze. Opracowany na podstawie samego komiksu, oficjalnych materiałów i przede wszystkim artbooka BLAME! and so on, pozwala trochę zorientować się we wspomnianym wyżej galimatiasie fabularnym, zawiera też zebrane w jednym miejscu informacje, których znalezienie byłoby dla czytelnika trudne i czasochłonne. Przy okazji wyjaśniono, skąd wzięły się takie, a nie inne tłumaczenia obcych terminów – ciekawostka dla osób interesujących się językiem japońskim. Oprócz słownika J.P. Fantastica zamieszcza od siebie posłowie i gościnną reklamę Rycerzy Sidonii wydanych przez Kotori.

Od strony wydawniczej BLAME! bez wątpienia spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje. Komiks wydany został profesjonalnie i estetycznie, podnosząc przy okazji poprzeczkę dla innych tego rodzaju publikacji. Dobrze to wróży całemu przedsięwzięciu, a przy okazji temu, jak zostanie odebrana u nas twórczość Niheia – albowiem tak to już jest, że nie tylko treść, ale i jej opakowanie ma znaczenie, a recenzowana manga dostała opakowanie najlepsze z możliwych.

Teukros, 27 maja 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 4.2016
2 Tom 2 J.P.Fantastica 8.2016
3 Tom 3 J.P.Fantastica 1.2017
4 Tom 4 J.P.Fantastica 6.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
5 Tom 5 J.P.Fantastica 9.2017
6 Tom 6 J.P.Fantastica 11.2017