Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 18
Średnia: 8,83
σ=1,01

Wylosuj ponownieTop 10

Sanctuary

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1990-1995
Liczba tomów: 14
Tytuły alternatywne:
  • サンクチュアリ
Widownia: Seinen; Postaci: Przestępcy; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Dwóch młodych przyjaciół próbuje uczynić Japonię swoim „sanktuarium”. Zaskakująco udany thriller polityczny, będący opowieścią o ideałach i konflikcie pokoleń.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Japonia, lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Akira Hojo jest młodym członkiem yakuzy, którego od reszty kolegów po fachu zdecydowanie odróżnia fakt, że tak naprawdę nigdy nie pobrudził sobie rąk. W pracy używa głównie mózgu, nie mięśni. Jak na swój wiek, w mafijnej hierarchii jest niespotykanie wysoko – ale ambicje ma jeszcze większe. Podobnie jest z Chiakim Asamim. Tyle, że ten pnie się w górę drogą bardziej legalną, będąc sekretarzem jednego z posłów. Bardzo szybko okazuje się, że teoretycznie przeciwnicy, tak naprawdę działają po jednej stronie – pierwszy wspiera drugiego z podziemia. Parę lat temu Akira i Chiaki cudem przeżyli Pola Śmierci w Kambodży. Teraz we dwóch próbują uczynić Japonię swoim własnym „sanktuarium”. Czytelnikowi przyjdzie śledzić ich losy, dążenie do postawionych sobie celów. A trzeba przyznać, że droga, którą przebędą na naszych oczach, jest długa i kręta…

Sanctuary to przede wszystkim thriller polityczny. Dlatego większość akcji mangi stanowią zakulisowe rozgrywki, nie strzelaniny czy pościgi, chociaż i takie sceny mają tutaj miejsce. Fabułę do przodu przesuwa głównie intelekt bohaterów, nie siła ich mięśni lub posiadane narzędzia zagłady. Sposób, w jaki przedstawiono tutaj związki przyczynowo­‑skutkowe, nie pozostawia zbytniego pola do krytyki – zadbano o wiarygodność toczących się wydarzeń. Na tym tle negatywnie wyróżniać może się jedynie dwójka głównych bohaterów – młodzi, przystojni, sprawni fizycznie i inteligentni. Z początku nawet ich charaktery sprawiają wrażenie praktycznie nieskazitelnych. Jest to poniekąd uzasadnione fabularnie, a ich sylwetki pasują do przedstawionej historii, więc choć może to zostać uznane za wadę strony fabularnej, nie ma przecież róży bez kolców. Tak czy owak, zarówno rozgrywki polityczne, jak i mafijny światek przedstawiono przekonująco, ale zarazem w sposób, który trzyma czytelnika w napięciu. Ścieżki dwójki przyjaciół często krzyżują się w nieoczekiwanym momencie w dramatyczny sposób, gdyż nie zawsze wszystko idzie po ich myśli. Często w grę wchodzą czynniki, których nie mogli wziąć pod uwagę przy swoich początkowych i szczegółowych obliczeniach. Tak więc, chociaż motywów sprawiających wrażenie wyciągniętych znikąd właściwie nie ma, całość często potrafi zaskoczyć czytelnika.

Na drodze Hojo i Asamiego pojawiają się przeszkody w postaci polityków, gangsterów i „układów” (brzmi swojsko, nie?). Oponenci bohaterów nie przebierają w środkach, tym bardziej że ich interesy oczywiście często rozchodzą się z tym co próbuje osiągnąć ta dwójka. Ostateczne wyniki ich zmagań faktycznie trudno jest przewidzieć. Przedmiot recenzji jest jednak pozycją dojrzałą, a bohaterom przyjdzie podejmować trudne decyzje. Często będą musieli działać wbrew sobie. Sanctuary w przekonujący sposób przedstawia poważną i istotną problematykę, ale jednocześnie dostarcza czytelnikowi rozrywki. Akurat pod tym względem według mnie autor osiągnął złoty środek między realizmem a trzymaniem odbiorcy w niepewności. Trudno też zarzucić wiele postaciom – także ta strona warstwy fabularnej prezentuje się dobrze. Bohaterowie zachowują względną wiarygodność – każdy ma swoje motywy i jakiś wpływ na fabułę. Szczególnie ciekawie przedstawiono konflikt pokoleń – jednym z głównych motywów działań naszej dzielnej dwójki jest wszak chęć zmiany systemu politycznego Japonii, który uniemożliwia komukolwiek poniżej czterdziestki zdobycie realnej władzy. Prawdopodobnie właśnie sytuacja, w jakiej znajdował się japoński rząd w latach dziewięćdziesiątych zmotywowała Sho Fumimurę (znanego także pod pseudonimem Buronson) do napisania Sanctuary. Jednakże nie należy się obawiać hermetyczności, bo oprócz problemów Japończyków poruszono tu kwestie uniwersalne.

Jedną z poważniejszych wad Sanctuary jest bez wątpienia charakterystyczne dla Buronsona szowinistyczne podejście do kobiecych postaci. Owszem, przedstawione tu światki są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn, więc znikoma liczba kobiet nie może dziwić, podobnie jak ich niewielki wpływ na fabułę. Jednakże oprócz jednej pani komendant (która zresztą i tak szybko traci znaczenie dla akcji) wszystkie inne kobiety w tej mandze pełnią rolę już nawet nie ozdoby, ale po prostu obiektów seksualnych. Najczęściej przedstawiane są w roli „łatwych” i zwykle kończą w niezbyt wyrafinowanych scenach erotycznych. Na szczęście nie ma tego szowinizmu aż tyle, by w większym stopniu warunkował ostateczną ocenę. Niemniej jednak jest to jedna z rzeczy, która sprawia iż recenzowany przeze mnie tytuł nie jest perfekcyjny. Skoro już jesteśmy przy elementach kontrowersyjnych, trzeba też napisać, że Sanctuary bywa brutalne i przemocy jest tu sporo, co patrząc na charakter całości nie powinno być specjalnie zaskakujące. Innymi słowy, co zresztą chyba powinno być oczywiste, manga ta jest nastawiona głównie na męskiego odbiorcę. Odpowiedni do tego jest obecny tutaj szczątkowy humor, ściśle powiązany zresztą ze sposobem ukazania płci pięknej.

Wróćmy może jednak do rzeczy przyjemniejszych. Jeśli bowiem chodzi o oprawę graficzną, to nie mogę sformułować wobec niej jakichkolwiek zarzutów. Kreska jest dobra i pasuje do panującego w komiksie poważnego nastroju. Twarze postaci są rysowane raczej w realistycznym stylu, chociaż kreska Ikegamiego ma prawo nie przypaść do gustu każdemu. Niemniej jednak trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że postarał się, by przez wszystkie dwanaście tomów trzymała odpowiednio wysoki poziom. W późniejszych rozdziałach widoczna jest nawet poprawa, chociaż nawet na początku nie było się do czego zbytnio przyczepić. Sceny akcji prezentują się zadowalająco, ponadto nietrudno znaleźć tu klimatyczne, „epickie” kadry.

Mimo kilku pomniejszych wad, czyli wspomnianym wyżej zbytnim wyidealizowaniu dwójki głównych bohaterów, a także podejściu do postaci kobiecych, Sanctuary jest pozycją zdecydowanie wartą polecenia. Zapewnia dwanaście tomów ambitnej rozrywki na wysokim poziomie. Scenariusz zachowuje realizm i z czystym sumieniem można go określić jako inteligentny. Zakończenie powinno być satysfakcjonujące – na mnie zrobiło olbrzymie wrażenie. Pomijając damską część obsady, również i postaci są skonstruowane całkiem nieźle. Pod względem fabularnym jest to z pewnością jeden z lepszych japońskich komiksów jakie czytałem. Tym optymistycznym stwierdzeniem zakończę recenzję, dodając jedynie standardowe „polecam”, i kolejny raz ubolewając nad tym, że nie ma możliwości zakupu recenzowanej przeze mnie serii w polskim przekładzie.

gentle monster, 28 maja 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Buronson, Ryouichi Ikegami