Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Uzumaki

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-7471-232-3
Liczba stron: 640
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Główną bohaterką mangi jest nastoletnia Kirie Goshima, mieszkająca w nadmorskim miasteczku o wdzięcznej nazwie Kurouzu (z jap. „czarna spirala”). Życie układa się jej dobrze – żyje dostatnio razem z rodzicami i młodszym bratem, ma nawet chłopaka i zaczyna właśnie naukę w liceum. Akcja mangi rozpoczyna się w momencie, kiedy ojciec jej chłopaka, Shuichiego Saito, zaczyna się dziwnie zachowywać. Dostaje obsesji na punkcie spirali i gromadzi wszelkie przedmioty z tym motywem związane – muszle ślimaków, kimona ze spiralnym wzorem i tym podobne. Przestaje nawet pracować i całymi dniami przesiaduje zamknięty w pokoju, gdzie spędza czas na wpatrywaniu się w swoją kolekcję. Gdy jego żona po kryjomu wyrzuca ten nietypowy zbiór, mężczyzna początkowo wpada w szał, a następnie stwierdza, że przedmioty są mu już niepotrzebne, ponieważ potrafi stworzyć spiralę ze swojego ciała. I faktycznie, udaje mu się to – szkoda tylko, że łamie sobie przy okazji wszystkie kości i umiera. Po znalezieniu ciała męża pani Saito wpada w paniczny lęk przed spiralą (nie bez znaczenia pozostaje zapewne fakt, że po spaleniu zwłok dym z krematorium układa się na niebie w wiadomy kształt, a także nasilająca się przed śmiercią i przybierająca naprawdę dziwaczne formy obsesja pana Saito) we wszelkiej postaci, ląduje w szpitalu i niedługo później dzieli los małżonka, wcześniej pozbywając się ze swojego ciała wszelkich spirali. Po tych wydarzeniach Shuichi, pozostawiony sam sobie, odcina się od świata twierdząc, że nad miastem ciąży klątwa spirali.

Cóż, okazuje się, że chłopak ma sporo racji. Przez dwadzieścia rozdziałów Kirie jest świadkiem, a czasem uczestnikiem wydarzeń mających taki czy inny związek z motywem czy raczej klątwą spirali. Podoba mi się, że konstrukcja fabuły ma w sobie coś ze spirali – klątwa na początku obejmuje pojedyncze osoby, których los nie wpływa szczególnie na otoczenie, ale później stopniowo zatacza coraz szersze kręgi, by w końcu pochłonąć całe miasteczko. Mniej więcej przez dwie trzecie historii poszczególnych epizodów nie wiąże nic poza osobą Kirie i Shuichiego (który tutaj jest drugim najważniejszym bohaterem), dalej natomiast całość robi się bardziej spójna, wyraźnie prowadząc do rozwiązania. Muszę przyznać, że mangę czytało się bardzo dobrze, a gdzieś od połowy historia zaczyna skutecznie wciągać. Nie znaczy to jednak, że jest pozbawiona wad, przeciwnie: trochę ich ma. Przede wszystkim na pewno nie zakwalifikowałabym jej do horroru, a przynajmniej dla mnie jest to raczej thriller co najwyżej z elementami wspomnianego wcześniej gatunku. Pierwsze rozdziały prezentują bardzo różny poziom i wszystko oczywiście zależy od tego, co kogo przeraża, ale trudno mi wyobrazić sobie osobę, która mogłaby przestraszyć się na przykład rozdziału piątego (inna sprawa, że czytając go zwątpiłam: bardzo nie pasuje do reszty i zasłużył na miano najgorszego spośród wszystkich dwudziestu). Ja, oczekując horroru, trochę się na tym tytule zawiodłam. Inną istotną wadą są reakcje postaci, w szczególności głównej bohaterki, na wszystkie okropne zdarzenia wokół niej. Kirie musi mieć naprawdę silną psychikę, bo do pewnego momentu rzeczy, których jest świadkiem, nie wpływają na nią w żaden sposób. Sytuację ratuje Shuichi, stanowiący pewną przeciwwagę i zachowujący się w sposób o wiele bardziej naturalny, ale zachowanie Kirie na jego tle jeszcze bardziej rzuca się w oczy.

Polskie wydanie Uzumaki stoi na wzorowym wręcz poziomie. Trzy tomiki zebrane zostały w jedno liczące sobie 640 stron tomiszcze, które prezentuje się o wiele lepiej niż przypuszczałam. Wbrew pozorom nie jest to taka ogromna cegła, jaką niektórzy (w tym ja) sobie wyobrażali. Całość trzyma się całkiem nieźle, a dzięki formatowi A5 (ni mniej, ni więcej, tylko wielkość zeszytu) nie trzeba szczególnie wytężać wzroku i komfort czytania jest nawet lepszy niż w większości obecnie wydawanych mang. Druk prezentuje się wyjątkowo dobrze, wydaje mi się, że nawet powyżej przeciętnej. Strony zostały rozmieszczone należycie tak, że w większości przypadków wystarczyło nawet miejsca na numerację (a jeśli nie, to znalazła się ona na wewnętrznym marginesie). JPF zdecydowało się nawet na dodanie obwoluty (w końcu nazywają to „wydaniem deluxe”), która nie jest, jak to zwykle bywa, błyszcząca ale matowa. Sama w sobie prezentuje się ładnie aczkolwiek oszczędnie – z przodu, poza tytułem, widać jedynie samotną sylwetkę Kirie z „przyczajonym” za jej plecami spiralnym wzorem i pewien niewielki znaczek (ale o tym za chwilę). Z tyłu, prócz reszty wyżej wspomnianego wzoru, umieszczono niewielką ramkę z opisem mangi. Szerokość części obwoluty przeznaczonej na grzbiet jest trochę za mała, przez co tylna okładka na ten grzbiet „włazi” i wygląda nieestetycznie. Ogromnie żałuję, że w tomiku nie znalazła się ani jedna kolorowa strona – wygląda na to, że JPF postanowiło całkowicie z tego luksusu zrezygnować, nawet w „wydaniu deluxe”. Ci, którzy zamówili Uzumaki przedpremierowo, otrzymali dodatkowo zakładkę i dwie przypinki – o ile to pierwsze jest bardzo przydatne, przypinki stanowią raczej miły dodatek, a to ze względu na „urocze” kadry z mangi na nich zamieszczone. Tłumaczenie trzyma ten sam wyśmienity poziom, do którego zdążyło przyzwyczaić czytelników wydawnictwo JPF. Nie wychwyciłam ani jednego błędu, żadnej usterki, a całokształt przekładu po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że Paweł Dybała to tłumacz z powołania. Porządne wydanie sprawia, że manga z całą pewnością jest warta swojej ceny (w dniu dzisiejszym 59,85 zł).

Wspomniałam wcześniej, że na okładce znajduje się niepozorny znaczek. Informuje on potencjalnego nabywcę, że manga przeznaczona jest jedynie dla czytelników powyżej siedemnastego roku życia. Przypuszczam, że stało się tak z powodu brutalnych scen pojawiających się od czasu do czasu (w stylu dokładnie przedstawionego chłopca wkręconego w koło samochodu), bo erotyki nie ma tu ani odrobiny. Poza tym występuje sporo deformacji ludzkiego ciała narysowanych w szczegółowy sposób i sceny rodem z amerykańskich horrorów (na przykład ścigające bohaterów rozpadające się zombi). Kreska jest staranna, autor w poważny (także pod względem rysunku) sposób traktuje często absurdalne pomysły, co daje groteskowy efekt i przyczynia się do budowania specyficznego klimatu. Niemniej ograniczenie uważam za przesadnie wysokie: znaczek „+15” byłby o wiele bardziej na miejscu (a wiem, co mówię bo to kwestia, która właśnie mnie dotyczy). Zresztą i tak mało kto zwraca na nie uwagę tym bardziej, że i tak bez większych problemów można wszystko zamówić przez internet.

Yumi, 21 czerwca 2011
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 6.2011