Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 10/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 71
Średnia: 8,2
σ=1,27

Wylosuj ponownieTop 10

Solanin

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2005
Liczba tomów: 2
Wydanie polskie: 2009-2010
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • ソラニン
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Dwoje młodych ludzi, pierwsze kroki w samodzielnym życiu, zderzenie marzeń z rzeczywistością, dramat z muzyką w tle… Dobra manga z bardzo dobrą oprawą graficzną.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Shigeo Taneda wraca z pracy do niewielkiego mieszkania, które wynajmuje razem ze swoją dziewczyną – Meiko Inoue. Rzuca się na kanapę, zmęczony pracą. Rozmawia z Meiko… Oboje są młodymi ludźmi, stawiającymi pierwsze kroki w dorosłość. W poszukiwaniu własnego sposobu na życie opuścili rodzinne domy i zamienili je na miasto pełne możliwości i wyzwań – Tokio. Taneda pragnął zostać muzykiem – gitara i śpiew to jego pasja i marzenie, podczas gdy Meiko marzeń w zasadzie nie ma. Jest kolejną z tysięcy pracownic biurowych w „firmie jak każda inna”. Ta monotonna i nieciekawa praca nudzi ją. Jest zmęczona codziennymi dojazdami zatłoczonymi środkami komunikacji miejskiej, wciąż te same twarze każdego dnia irytują ją. Nie, to nie droga, jaką wyśniła. Ale pracuje, bo Taneda nie zarabia wiele i bez jej pensji nie byliby w stanie się utrzymać. W końcu następuje przełom, który jednocześnie zawiązuje akcję – jej przełożony czyni jej niedwuznaczną propozycję. Oczywiście przystając na nią, może spodziewać się awansu, ale… trzeba być prawdziwym karierowiczem, osobą, dla której pieniądze stoją ponad wszystkim, aby zdecydować się na taki krok, tym bardziej, że przełożony jest dużo starszy i, jak to się mówi, obleśny. Efekt? Nietrudny do przewidzenia – Meiko rezygnuje z i tak nie przynoszącej jej satysfakcji pracy, a któregoś dnia na ulicy spotyka dawnego przełożonego – idącego za rączkę z jedną z byłych koleżanek z pracy Meiko. Samo życie.

Manga pokazuje, jak grupa przyjaciół wchodzi w dorosłość, ze wszystkimi rozterkami temu towarzyszącymi, z problemami, które stanowią nieodłączny element życia, i z młodzieńczymi marzeniami, które najpewniej nie przetrzymają tej pierwszej „próby życia”. W zasadzie trudno jest opisać, co tak naprawdę ta manga prezentuje. Każde streszczenie odsącza z niej to, co najistotniejsze, najwartościowsze. Mogę powiedzieć, że klimat Solanina jest bardzo wyrazisty, że jest w niej wiele smutków i są też radości dnia codziennego, że jest to pozycja dość oszczędna w środkach wyrazu (nie mylić z rysunkiem), a jednocześnie bardzo ekspresyjna. Mogę powiedzieć więcej, ale i tak nie zdołam przekazać ładunku emocjonalnego, jaki niesie Solanin.

Ważną cechą mangi jest równowaga. Wyważone wykorzystanie momentów dramatycznych, zabawnych, a także zwykłych – szaro­‑codziennych, sprawia wrażenie naturalności. Nie ma tu absurdalnego natłoku dramatów. Jeśli gatunek nazywany „okruchami życia” jest swoistą symulacją życia, to prawdziwym sprawdzianem dla dzieł z tego nurtu, jakiemu czytelnik je poddaje, jest przyłożenie swoich doświadczeń i spostrzeżeń do tego, co dany tytuł prezentuje (abstrahując od ewentualnych metafor i innych środków, jakimi dzieło może się posługiwać). Myślę, że tu Solanin wypada bardzo dobrze – kolejne wydarzenia są naturalną konsekwencją minionych, a bohaterowie zachowują się przekonująco. Właśnie ta naturalność to cecha, która w „okruchach życia” nieodzownie towarzyszy równowadze. I jest to cecha pozytywna.

No, może „równowaga” jest tu trochę naciąganym określeniem, gdyż mimo wszystko widać tendencyjność mangi – u swych podstaw jest optymistyczna. Pomimo potknięć i upadków bohaterów w ich zmaganiu z życiem całość przepełniona jest nadzieją. Nie ma ona jednak charakteru euforycznego, nie spogląda z naiwną łatwowiernością, bez jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistości na „jutro”, nie stara się łudzić za wszelką cenę i wbrew rozsądkowi, że „na pewno będzie lepiej”. Nie, nic z tych rzeczy. W swej tendencyjności także zachowała umiar – stara się pokazać czytelnikowi, że pomimo porażek czy tragedii jutro może być lepiej. A to „może” nie jest tutaj tylko czekaniem na korzystny zbieg okoliczności, zwany też szczęściem, lecz hołdującym aktywności „braniem losu we własne ręce”.

Przez całą mangę przewija się także motyw muzyczny – Taneda wraz ze swoimi kompanami tworzy amatorski zespół – realizując marzenie z młodości, by grać, by graniem coś osiągnąć. Zderzenie z rzeczywistością wypada boleśnie – podobnych kapel jest mnóstwo, wielu jest od nich lepszych, wielu miało po prostu więcej szczęścia. Sama wiara i pragnienie Tanedy nie wystarczają, by coś osiągnąć. Marzenia pryskają jak bańka. W końcu nadchodzi dzień, w którym fortuna zdaje się mu sprzyjać, lecz zamiast nagrania płyty zaproponowany mu zostanie akompaniament dla jednej z wielu sezonowych gwiazdek reklamy. Marzenia w walce z dorosłym życiem przegrały, a zespół? Czy także się rozpadnie, a jego członkowie rozejdą?

Meiko to młoda, ładna i nie do końca odpowiedzialna dziewczyna, która jeszcze sama nie wie, co chce osiągnąć. Jej życie wydaje się po trosze serią dość przypadkowych wyborów, dokonywanych raczej pod wpływem chwili niż jakichś głębszych przemyśleń – jakby płynęła przez życie; gdy trafi się zakręt rzeki – zakręci razem z nią. Jej spotkanie z Tanedą, zauroczenie i późniejsze wspólne życie, pomimo niewątpliwego uczucia, jakie ich łączy, także nosi znamiona tego „bezwolnego płynięcia z nurtem rzeki”. O dziwo, jej momentami bardzo widoczna beztroska wcale nie kłóci się z bezbarwnym życiem osoby, która nie ma własnego celu, marzeń, która żyje jakby od niechcenia. Jak przystało na reprezentowany gatunek mangi, główną bohaterkę poznajemy także „od wewnątrz”. Nie obyło się bez ukazania jej w stanach skrajnie różnych emocji, w których na co dzień nieśmiała, niepozorna dziewczyna zachowuje się bardzo ekspresyjnie. Być może właśnie ta szeroka perspektywa w zestawieniu z przeciętnością zachowań, mile współgrająca z jej osobowością, budzą dla niej sympatię czytelnika.

Kolejnym co do ważności postaci autor przypisywał coraz więcej cech komicznych, może nawet popadając w przesadę – przyjaciele głównej pary, Katou i Yamada, często po prostu robią z siebie głupków, choć ich gagi nie są wysokich lotów (ich szczęście, że mają także drugą stronę natury, zdecydowanie bardziej dojrzałą, choć nieporównywalnie mniej eksploatowaną). Taneda przy nich sprawia wrażenie introwertyka – cichy, skryty, łatwiej przychodzi mu podjąć decyzję niż przedstawić ją innym. Generalnie o żadnej z postaci nie sposób powiedzieć, że jest wybitna – autor zręcznie skonstruował bohaterów, posługując się niezbyt szeroką gamą cech (przez co o dalszych postaciach trudno powiedzieć cokolwiek oryginalnego). Jedynie Meiko i po części Taneda w oczach twórcy zasłużyli, jako główni bohaterowie, na więcej wysiłku.

O rysunku mogę wyrazić się tylko w pozytywnych słowach – postaci zostały naprawdę ładnie narysowane, z rzadko widzianą dbałością o szczegóły i realistyczny wygląd (tylko „żabie uśmiechy” niektórych bohaterów się tu wyróżniają, ale i takie szerokie uśmiechy w rzeczywistości widziałem – to raz, a dwa – na niektórych twarzach wyglądają one bardzo ładnie, a taką twarz posiada właśnie Meiko). Duże wrażenie zrobiła na mnie szczegółowa kreska. Niesforne włoski, małżowiny uszne, grdyki, wąsy i brody, fałdy ubrań, cienie – widać dbałość, z jaką zostały narysowane. Kolejnym wielkim atutem jest tło. Często się zdarza, że jest ono zaniedbywane i jeśli w ogóle się pojawia, to najczęściej w prostej, schematycznej postaci. W Solaninie jest inaczej – tło jest tu czymś tak samo naturalnym, jak nasze otoczenie w rzeczywistości, po prostu jest, ani mniej, ani bardziej szczegółowe. Nie znaczy to jednak, że Asano (wraz z asystentami) podjął się syzyfowej pracy odwzorowania rzeczywistości. Owszem, rysował elementy w miarę proste do narysowania, ale pozostałą część wypełnia fotograficzne tło, przerobione w taki sposób, by znacząco nie odbiegało od stylu mangowego. Zapewne niektórym to się nie spodoba, jednak tak „wypełnioną” mangę (zaznaczam, że nie tylko „fotograficznym” rysunkiem) bardzo dobrze mi się czytało i oglądało. Całej historii dodało to głębi (tej trójwymiarowej) i swego rodzaju realizmu. Nie waham się tu wystawić najwyższej oceny, pomimo tego, że nie wszystko wyszło spod ręki rysownika – po prostu grafika mnie urzekła.

Solanin to dość prosta historia opowiedziana w całkiem interesujący sposób. Faktem jest jednak, że dość wysoką ocenę w głównej mierze zawdzięcza ona rysunkowi. Mogę polecić na pewno amatorom gatunku. Inni, mniej zdecydowani, mogą spróbować po pozycję sięgnąć choćby ze względu na jej stronę graficzną.

SixTonBudgie, 1 lipca 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Wydawca polski: Hanami
Autor: Inio Asano
Tłumacz: Radosław Bolałek

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Hanami 10.2009
2 Tom 2 Hanami 2.2010