Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 kreska: 9/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 149
Średnia: 8,76
σ=1,19

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Great Teacher Onizuka

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1997-2002
Liczba tomów: 25
Wydanie polskie: 2004-2010
Liczba tomów: 25
Tytuły alternatywne:
  • GTO

Opowieść o losach nauczyciela­‑zboczeńca z powołania i jego krwiożerczej klasie. Pora na lekcję życia, gnojki…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Przełomowy moment w dwudziestodwuletnim życiu Eikichiego Onizuki naznaczony jest niknącą w deszczowym mroku bielą majtek prawie że poderwanej licealistki, która właśnie rzuciła się z okna baru karaoke – gdzie to miał miejsce koniec końców nieudany podryw – i wykrzyczanym przez nią słowem sensei. Dziewczę romantycznie pada w ramiona owego senseia – łysiejącego, grubawego, niskiego osobnika w średnim wieku – po czym wraz z ukochanym odchodzi, zostawiając osłupiałego Onizukę. Konsternacja po pewnym czasie mija… a Eikichi postanawia zostać nauczycielem. W liceum znajdzie całą masę takich dziewczyn!

Będzie to kolejna, po mnóstwie zakończonych fiaskiem, próba zdobycia pracy przez onegdajszego członka gangu motocyklowego. Onizuka, uzbroiwszy się po raz enty w groteskowe CV, stawia czoła wyzwaniu… po czym po raz enty zostaje odesłany z kwitkiem. Biorąc pod uwagę okoliczności i skopanie tyłka człowiekowi, od którego zależało jego przyjęcie, wszelkie nadzieje na zdobycie porządnej posady zdały się runąć. Jednakże dzięki niespodziewanemu zwrotowi akcji i małej pomocy tajemniczej starszej pani ze szkolnego bufetu, Onizuka zostaje dumnym wychowawcą klasy trzeciej… gimnazjum.

Klasa od samego początku na wszelkie sposoby stara się go wykurzyć ze szkoły, podobnie jak zresztą większość grona pedagogicznego, zbulwersowana „chuligańskim” sposobem bycia, kolczykowanymi uszami i tlenionymi włosami nowego nauczyciela. Niemniej motywacja klasy 3D, która zasłynęła doprowadzeniem już dwóch swoich wychowawców do rzucenia pracy, sięga znacznie głębiej…

Przez dwadzieścia pięć tomów świeżo upieczony belfer na pół etatu stawia wszystkich, łącznie z nieprzychylnymi mu kolegami po fachu, do pionu. A przynajmniej daje im w prosty sposób do zrozumienia, że ich dotychczasowe postępowanie było niezbyt fajne. Nie da się zaprzeczyć, że robi to metodycznie – historia dosyć wiernie trzyma się motywu załatwiania kłopotów z uczniami, okazyjnie z nauczycielami, jednego po drugim. Taki ciąg fabularny w kolejnych tomach na szczęście coraz częściej urozmaicają scenki z życia bohaterów czy ich problemy innego typu. Manga ma do zaoferowania znacznie więcej – na tyle, by błyskawicznie zepchnąć tę wadę w czarną niepamięć i po prostu świetnie się bawić przy lekturze. Bo jest co podziwiać…

Jak wspomniałam, każdy z niepokornych gimnazjalistów jest po kolei rozpracowywany. Ale w jakim stylu! Od podtapiania poprzez straszenie, że zostawi się delikwenta na pastwę zainteresowanych podejrzanych typów, jak nie będzie grzeczny („Jak trwoga, to do wychowawcy!”), straszenie własnym gangiem podejrzanych typów, aż po przełożenie przez kolano i porządne zlanie tyłka… Jeśli ktoś ma ochotę na samobójstwo i wybiera skok z dachu szkoły, Onizuka, pełen dobrych chęci, koniec końców i tak zepchnie stamtąd takiego tyłkiem. Po czym uratuje, łapiąc w locie i lądując bezpiecznie na samochodzie (w tym momencie jego szczątkach) pana przewodniczącego rady pedagogicznej Uchiyamady (najbardziej zawziętego wroga w gronie pedagogicznym, swoją drogą). Całą filozofię jego metody można zamknąć w stwierdzeniu „Ogarnij się szczeniaku. Życie to nie bajka”. Umie przemówić do młodzieży. Nic więc dziwnego, że co niektóre świętoszki z grona nauczycielskiego są o niego zazdrosne. Wbrew złej opinii, jaką oni i jeszcze nieprzekonani do niego uczniowie usiłują mu utrwalać, Onizuka zdobywa coraz więcej wielbicieli. Oczywiście to wszystko nie byłoby tak cudowne, gdyby nie wylewający się z niemal każdej strony humor, który dla części czytelników może się jawić jako przekraczający granice dobrego smaku – od czystych absurdów poprzez żarty toaletowe i rubaszne, aż po chwilami czarny humor. Słowem, wszystko, co tak obleśne, że przyprawiające o spazmy śmiechu, składa się na wybryki senseia Onizuki i w sporym stopniu od tego zależy, czy ten zdobędzie serce czytelnika. Taki humor zaś wiadomo – można kochać albo nie. Great Teacher Onizuka chwilami przechodzi też w poważniejsze tematy – co było potrzebne, by pewne rzeczy w tej opowieści podkreślić, jak choćby wagę niektórych pokazanych w niej problemów. Ta szczypta dramatu po prostu nadaje opowieści pewien realizm. Gdyby manga była od początku do końca utrzymana w klimacie wyłącznie komediowym, nie byłoby tego efektu. GTO to absurdalna, wręcz chwilami groteskowa komedia, ale poruszająca życiowe tematy – o czym nie zapomniano. Wszakże każdy z nas spotkał chyba w życiu taką panią Dulską? A teraz zestawmy tę postać z kimś wręcz skrajnie bezpretensjonalnym… (w nawiązaniu do Gombrowicza można powiedzieć, że ciało pedagogiczne drży przed bezpretensjonalną potęgą łydek Onizuki… chyba zbliżająca się matura pada mi na mózg). Oczywiście w żadnym momencie manga nie wpada w typowe moralizatorstwo czy w ton „daję do myślenia, patrz tutaj”. Wszystko pod tym względem jest ładnie zgrane.

Niestety manga ma wadę, która rzuca się w oczy i trudno ją w przeciwieństwie do wyżej opisanego minusa utopić w morzu w zalet. Historia wciąga czytelnika, pokazując rozmaite wątki – obrazujące choćby problemy uczniów, które to niekiedy właśnie przekładają się na zachowanie w szkole. Chcąc się dowiedzieć, jak to w końcu było, kto z kim, jaki ktoś miał w końcu kłopot, oczekuje się upragnionego końca… by dostać wielkie nic. Mnóstwo niedopowiedzeń. Tak, GTO jest kontynuowane w mandze GTO: Shonan 14 Days, niemniej taki ruch autora, niezależnie z czego wynikający, jest mocno chybionym posunięciem. Zwyczajnie pozostawia niezbyt dobre wrażenie.

Na kartach mangi kilkakrotnie pada stwierdzenie, jakoby Onizuka nie był człowiekiem. Wszak po tylu upadkach na auto przewodniczącego powinien zginąć przynajmniej raz, o spektakularnych akrobacjach na motocyklu nie wspominając. Kim by jednak nie był, na pewno jest sobą. Pomieszkując na szkolnym strychu, daje wszystkim łatwy dostęp do swojego dorobku w postaci ero­‑periodyków, pokrewnych filmów, gadżetów czy innych brylantów ze skarbnicy zboczeńca. Nawet nie próbuje się kryć ze swoim dobytkiem. Szuka dziewczyny. To szczere. Tą prostolinijnością, o której stopniowo przekonują się uczniowie i nauczyciele, Eikichi zdobywa zwolenników. A także po prostu faktem, że jest nauczycielem „na luzie”, w przeciwieństwie do starych pryków – kolegów po fachu. Jeśli zaś wśród sojuszników ma wciąż rosnącą część klasy 3D, lepiej zaprzestać knowań – zadarcie bowiem z hordą trudnych dzieci, wśród których dominują jednostki ze skłonnościami do manipulacji czy wręcz akcji terrorystycznych bądź ze znajomościami wśród największych bandziorów, nie może skończyć się dobrze. Mamy tu terrorystkę co się zowie, Urumi Kanzaki – tajemniczą genialną dziewczynę, której ze względu na wyniki w nauce pozwolono nie chodzić do szkoły; Tadashiego Kikuchiego, geniusza­‑karatekę (on jednak do szkoły chodzić musi), który jako pierwszy przechodzi na stronę Onizuki; trójkę zwykłych chłopaków, Kunio Muraia, Tadashiego Kusano i Kojiego Fujiyoshiego, spośród których każdy ma jakiś problem, a jeden ponętną matkę; czy Anko Ueharę, agresywną dziewczynę, wraz z koleżankami dręczącą słabowitego Noboru Yoshikawę. Nie wolno też zapomnieć o Miyabi Aizawie, podłej manipulatorce, wręcz ziejącej nienawiścią do nowego wychowawcy.

Rzecz jasna, nie samymi „tymi złymi” czy buntownikami 3D stoi. Wspomniany Yoshikawa dzięki pomocy Onizuki stopniowo nabiera pewności siebie. Spory kawałek mangi, bo ponad jeden tom i kilka rozdziałów specjalnych, poświęconych zostaje Tomoko „Tłumoko” Nomurze, ubogiej w IQ, lecz bogatej w obrębie klatki piersiowej dziewczynie, z której Onizuka robi gwiazdę. Swoją drogą, tą cycatą panienkę o małym rozumku da się polubić, ponieważ w jej przypadku zostało powiedziane jasno: tak, jest głupia. Nie to, co te wszystkie kawaii-moé-straszydła, które w fantazjach wielu idą na przemiał. Jest pełnokrwistą cycatą panienką o małym rozumku. Generalnie bowiem postacie w Great Teacherze Onizuka nakreślone są dość realistycznie, jeśli przymknąć oko na pewne karykaturalne wyolbrzymienia w niektórych przypadkach – analogicznie do fabuły, o której w tej materii już napomknęłam. Wracając do uczniów, dodam jeszcze, że wyżej wymieniona lista to tylko próbka rozrabiaków, z którymi przyjdzie się Onizuce zmierzyć. Nauczyciele w większości brzydzą się Onizuką – wszak każdy w takiej szkole jest porządny, a przynajmniej zadbał o przyzwoite pozory, których nieszczęsnemu „byłemu gangsterowi” brak. Jest to grono pedagogów o długoletnim doświadczeniu, w którym nie ma miejsca dla takich degeneratów! Wszyscy obawiają się, że opinia szkoły zostanie nadszarpnięta. Zwłaszcza posiadacz podręcznej kamery, specjalnie przystosowanej do podglądania dziewcząt w każdym miejscu i warunkach, czy osobnik obmacujący panie w pociągach. Ten Onizuka zniszczy szkołę! Pornosy jawnie czyta! Prowadzi lekcje przebrany za jakieś dziwadła! Słonie! Devilmany! Temu wszystkiemu przygląda się jego cicha wielbicielka, Azusa Fuyutsuki – młoda nauczycielka japońskiego, starająca się jakoś odnaleźć w nowym otoczeniu. Eikichiego wspomaga też najlepszy kumpel, Ryuji Danma, również dawny członek gangu, obecnie mechanik – który w ich dwójce robi za głos rozsądku.

Wykonanie komiksu to uczta dla oka – z każdym tomem coraz większa, bo można zaobserwować, że autor ciągle ulepsza swój warsztat. Kreska z początkowych tomów w porównaniu z lekkim rysunkiem z końcowych sprawia wrażenie nieco topornej. Sposób przedstawiania postaci balansuje na granicy realizmu i „mangowych” kanonów. Ba, można wręcz posunąć się do stwierdzenia, że rysunek jest realistyczny, a jedynie zahacza o powszechne w „mangowym stylu” motywy, takie jak np. kształt (nie wielkość) oczu, oszczędność w rysunku warg czy nosa. Przy czym ta tendencja dotyczy bohaterów młodszych – np. grono pedagogiczne w kwiecie wieku narysowane zostało w pełni realistycznie. Ponadto, co najważniejsze – trudno dzięki temu nie zauważyć, że bohaterowie to Azjaci. To bardzo dobra rzecz, zważywszy na wszechobecną w większości tytułów skłonność do rysowania bohaterów na jedno kopyto, bez względu na narodowość. Nie, żeby tu nie byli zrobieni na jedno kopyto – młodsze pokolenie niestety cierpi na tę przypadłość. Uczniów można rozróżnić głównie po fryzurach, a skoro już jesteśmy przy fryzurach, muszę wspomnieć o kolejnej wadzie – rażącej, jak dla mnie, niekonsekwencji. W ciągu, dajmy na to, dwóch dni, włosy danej postaci potrafią się stać dwukrotnie dłuższe. Jakby sam autor nie odróżniał własnych bohaterów. Kolejnym dowodem na to są notoryczne błędy w kolorystycznych wersjach wybranych kadrów umieszczonych na odwrotach okładek tomików – tak, też chodzi tu o włosy postaci. Może kogoś to nie razi (kto wie, czy nie samego Tooru Fujisawy)… ale mnie tak. Moim zdaniem chodzi tu o rodzaj szacunku do własnego bohatera. Wracając jednak jeszcze do realizmu, to służy on też pewnej bardzo ważnej rzeczy… jest to… po prostu przypatrzcie się mimice Onizuki. Kilka min tego człowieka wystarczy, by paść ze śmiechu. Rzecz jasna, nie tylko on miewa „gęby”… Coś takiego działa o wiele lepiej od wstawek super­‑deformed. Owszem, i tu kilku uświadczymy, ale z wyczuciem – co czyni je zabawnymi.

Wszystko zostało dopracowane do ostatniego szczegółu. Z jednej strony fabuła wciąga, nakazując szybko przewracać strony, a z drugiej trudno oderwać wzrok od perfekcyjnie nakreślonej architektury, rewelacyjnie wykończonych przedmiotów (choćby motocykli), na których widać niemal najmniejszy blik, błyszczących włosów czy innych atrybutów (tak, o fanserwisie też tu mowa) postaci. Zasadniczą rolę odgrywa znakomite zastosowanie rastra: to w uzyskanych w ten sposób efektach tkwi cały czar. Skoro zaś już padło słowo fanserwis, warto wspomnieć, że Great Teacher Onizuka ocieka ujęciami bielizny i okrojonej golizny, lecz nie jest to „wartość” sama w sobie, jak w przypadku większości ecchi. Tu pięknie podkreśla on po prostu to, jak niektórzy bywają zboczeni pod płaszczykiem praworządności (plus Onizuka – bez płaszczyka), przy czym ukazuje śmieszność takich ludzi. Oczywiście jeśli ktoś gustuje w majtczanych klimatach, będzie to dla niego pewnie dodatkowa zaleta mangi, zwłaszcza że, jak wspomniałam, niektóre z takich ujęć są jak ze zdjęcia.

Great Teacher Onizuka to genialna komedia w „mocniejszych” klimatach, a przy tym w pewnym stopniu niezła opowieść obyczajowa. Kto kocha tego typu humor, a jednocześnie chciałby zobaczyć świetną, ostrą satyrę na szkolne życie oraz to, co robią wykonawcy „szlachetnych” zawodów, gdy nikt nie patrzy, z pewnością otworzy swoje serce dla Onizuki i jego bezpretensjonalnego wertowania świerszczyków w szkole.

Bloody Fang, 3 grudnia 2011

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Tooru Fujisawa
Tłumacz: Michał Ptaszyński

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 6.2004
2 Tom 2 Waneko 7.2004
3 Tom 3 Waneko 9.2004
4 Tom 4 Waneko 12.2004
5 Tom 5 Waneko 1.2005
6 Tom 6 Waneko 3.2005
7 Tom 7 Waneko 5.2005
8 Tom 8 Waneko 8.2005
9 Tom 9 Waneko 10.2005
10 Tom 10 Waneko 12.2005
11 Tom 11 Waneko 2.2006
12 Tom 12 Waneko 4.2006
13 Tom 13 Waneko 7.2006
14 Tom 14 Waneko 11.2006
15 Tom 15 Waneko 1.2007
16 Tom 16 Waneko 3.2007
17 Tom 17 Waneko 5.2007
18 Tom 18 Waneko 8.2007
19 Tom 19 Waneko 11.2007
20 Tom 20 Waneko 2.2008
21 Tom 21 Waneko 6.2008
22 Tom 22 Waneko 9.2008
23 Tom 23 Waneko 12.2008
24 Tom 24 Waneko 9.2009
25 Tom 25 Waneko 6.2010

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Great Teacher Onizuka: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Great Teacher Onizuka na forum Kotatsu Nieoficjalny pl
Zakup mangę GTO w sklepie Komikslandia Oficjalny pl