Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 5/10
fabuła: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 19
Średnia: 7,89
σ=1,41

Wylosuj ponownieTop 10

Ningyo Series

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1984-1994
Liczba tomów: 3
Tytuły alternatywne:
  • Mermaid Saga
  • 人魚シリーズ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Horror, Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Youkai; Rating: Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość, Współczesność; Inne: Supermoce

Gdy człowiekowi nie uda się przemiana w nieśmiertelnego, jego dalszy los jest nie do pozazdroszczenia. Gdy mu się uda – jest jeszcze gorzej.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Któż nie chciałby być wiecznie młody i piękny…? No cóż, ta manga pokazuje, że niewiele jest osób, które radośnie przyjmują fakt, iż kiedyś umrą. Debata nad nieśmiertelnością wkracza tu na teren dogłębnej analizy tego, ile ludzie gotowi są zrobić, by zyskać wieczne życie. I jak wiele puszczają w niepamięć, powtarzając stare legendy, co kończy się niezbyt dobrze.

Historia naprawdę zaczyna się około pięciuset lat temu, gdy Yuta, młody rybak i główny bohater mangi, spróbował mięsa syreny. Pośród jego znajomych – również rybaków – krążyła pogłoska, jakoby zjedzenie tego mięsa dawało nieśmiertelność, lecz nie można powiedzieć, by było to głównym powodem, dla którego zdecydowali się go skosztować. Ciekawość, jak często bywa, potrafi wywieść na manowce, i w rezultacie Yuta jest jedynym, który przeżył ten oryginalny posiłek. Jak się okazuje, nagroda w postaci wiecznego życia jest zarezerwowana tylko dla szczęściarzy – pozostali kończą je przedwcześnie, lub, jako wiecznie żywa przestroga, błąkają się po świecie w ohydnym, spragnionym krwi ciele, które ludzie nazywają „straconą duszą”. Cóż, jak przyznał jeden z bohaterów mangi: „Gdy gra toczy się o wieczne życie, ryzyko musi być odpowiednio wysokie”.

Yuta długo błąka się bez celu, nie mogąc nigdzie zatrzymać się na dłużej, by nie wzbudzić podejrzeń. Usłyszawszy, że tylko dzięki syrenie może zakończyć swoją tułaczkę, decyduje się ją odnaleźć. Nie jest to łatwe, ale na jego szczęście, w okolicznościach, których nie przytoczę, by nie psuć wam radości czytania, spotyka dziewczynę, która tak samo jak on cieszy się wiecznym życiem. Zaskakujące, ile razy w niekończącej się podróży wpadną jeszcze na ślady syren!

Manga składa się z kilku czasem krótszych, czasem dłuższych, zamkniętych historyjek, niekoniecznie ze sobą powiązanych. Yuta i Mana (bo tak zwie się jego nowa przyjaciółka) co chwilę wpadają w nowe tarapaty lub sami się w nie ładują, szukając innych ludzi podobnych do nich. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że to nie oni są tu tak naprawdę najważniejszymi postaciami. Większość rzeczy dzieje się bez ich udziału, a ostatnie słowo mają zwykle osoby, które para bohaterów spotyka na swej drodze – a wśród których najczęściej pojawia się ktoś, komu marzy się zjedzenie kawałka legendarnego mięsa.

Nie można powiedzieć, by określenie „horror” całkiem odpowiadało temu, co dzieje się w fabule. Makabryczne stracone dusze i nie ustępujące im brzydotą syreny po bliższym poznaniu nie są tak straszne, by poczuć ich pazurzastą łapę na ramieniu podczas lektury. Wydają się raczej bliskie dzikim zwierzętom, a te, jak wiadomo, do szalonych morderców (prawdopodobnie ulubiony typ horrorów) się nie zaliczają. Straszne jest natomiast to, co dzieje się w umysłach ludzi, którzy mieli styczność z legendą o syrenie. Pojawiają się tu różne osobniki. Niektórzy potrafią poświęcić życie innych, by przekonać się o działaniu magicznego mięsa, inni używają go, bo sądzą, że zrobią coś dobrego. Czyżby? Nie wszystkie, ale zdecydowana większość historii pokazuje to, co w ludziach jest najgorsze i warte potępienia, z zachłannością zajmującą zdecydowanie pierwszą pozycję na liście. Różnorodność ludzkich charakterów mile zaskakuje i sprawia, że każdą z opowieści czytałam jednym tchem. Trudno się od nich oderwać, gdy już na następnej stronie może czekać kolejny amator syreniego mięsa.

Jeśli chodzi o postaci Yuty i Many, moje wrażenie było dość nijakie. Dziewczyna potrafiła niekiedy zaskoczyć swoimi reakcjami wobec spotykanych istot – tych ludzkich i nie – ale towarzyszący jej chłopak był raczej dość przewidywalny. Ratując różnych ludzi z opresji, wykazywał się sporym poświęceniem, które, zważywszy na jego nieśmiertelność, wydawało się nie takie znów duże. Podobała mi się praca zespołowa między tą dwójką, która, patrząc na wszystko z perspektywy czasu, przez jaki muszą ze sobą przebywać, stanowi całkiem ciekawą parę. Jak już wspomniałam, postaci drugoplanowe to wielobarwny miszmasz, który przyjemnie się ogląda. Mają rozbudowane charaktery, a ich prawdziwe pobudki nie zawsze są od początku znane. Bywają też tragiczni, co tylko potwierdza fakt, że wieczne życie ma swoje plusy, ale też zdecydowane minusy.

Jeśli chodzi o grafikę, szczerze mówiąc, czasem odbierała mi dużo radości z czytania. Koszmarna być może nie jest, ale przywykłam do widoku ładniejszych pyszczków i lepszej anatomii. Mana była raczej miła dla oka, jednak Yuta najczęściej miał po prostu krzywą twarz. Postaci migające w tle też nie uchroniły się przed niszczycielską mocą stalówki (czy też innego przedmiotu rysującego – nie lubię wnikać w techniczne szczegóły) i razem przypominają podręcznik o deformacjach twarzy. To zdecydowanie największy grzech tej mangi. Innym, nieco mniej uderzającym, była wspomniana anatomia, niekiedy równie zaskakująca, jak same buźki. Tu na szczęście niedbałość dawała o sobie znać głównie w momentach, gdy zaczynała się akcja – wygląda na to, że autorka tak emocjonowała się tym, co rysuje, że nie kontrolowała swoich poczynań. Paradoksalnie najbardziej dokładne, staranne, a przez to technicznie „ładne” były najbrzydsze postaci: bezzębne, pomarszczone jak zgniły owoc staruszki opiekujące się Maną, syreny i stracone dusze. Dlaczego właśnie one zostały obdarzone taką uwagą – nie mam pojęcia, ale wyszło im to na dobre.

Postaci nie mają cieni, przez co dość ostro wyłamują się z kadrów. Tła są dokładne, co widoczne jest szczególnie w roślinności, widać też dwa typy cieniowania, które urozmaicają otoczenie. Niektóre z kadrów wprost opływają w nałożone na nie rastry, a i gra świateł jest imponująca, co można dostrzec między innymi na łuskach syrenich ogonów. Po bliższym przyjrzeniu się elementom scenerii widać, że bywają nieco krzywe, podobnie jak twarze, acz podejrzewam, że niewielu osobom poza mną rzuci się to w oczy. Nie oszukujmy się, manga z tego gatunku nie musi być śliczna i zbierać pochwał, by być w porządku. Tym, co naprawdę się liczy, jest brzydota potworów i dobrze zaznaczony ruch, a to wypada całkiem sympatycznie. Mimika pokrzywionych twarzy jest nadzwyczaj bogata, a mnogość typów postaci nie pozwala na pomylenie ich ze sobą. Jest to o tyle zaskakujące, że postaciom trzecioplanowym też poświęcono nieco czasu i nie są tylko grupą identycznych figurek.

Cóż, w sumie mogę raczej odradzić zabieranie się za Ningyo Series tym, którzy skuszeni gatunkiem chcą wcisnąć się w fotel i nie przespać najbliższej nocy. Jestem, nie będę ukrywać, strachliwa, a przy lekturze nie dostawałam ataku paniki, więc najwidoczniej nie to było trzonem fabuły. Ja widzę w tym historię, która może przypaść do gustu czytelnikom szukającym zdecydowanego opisu charakterów i to dokładnie tych, których ludzkość się wstydzi. Nie jestem raczej fanką japońskich podań czy innych ludowych historii, więc nie patrzę na syreny przez ten pryzmat, ale legendy krążące po fabule mangi naprawdę do mnie przemówiły. Treść nienachalnie poucza, żeby nie chwytać każdej nadarzającej się okazji na zdobycie czegoś cennego, bo może się to okrutnie obrócić przeciwko nam. Zadzieranie z krwiożerczymi syrenami samo w sobie jest złym pomysłem, a dotknięcie tego, co nie przeznaczone dla ludzi, wymaga odwagi graniczącej z głupotą. To historia przeznaczona dla wszystkich, którzy czasem zastanawiali się, jakby to było żyć wiecznie. I należy przypuszczać, że pokazuje bardzo trafny obraz takiej egzystencji. Można to traktować także jako ciekawą, żwawo nakreśloną opowieść, ale zapewniam, nie pozwoli ona zapomnieć o swoim drugim dnie. Warto po lekturze odpowiedzieć sobie samemu na pytanie, co bym zrobił, gdybym stanął przed możliwością odkrycia świata bez śmierci? No to, kto poczęstuje się syrenim mięsem?

Garcinda, 9 października 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Rumiko Takahashi