Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 180
Średnia: 8,45
σ=1,24

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Bakuman

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2008-2012
Liczba tomów: 20
Wydanie polskie: 2016-
Liczba tomów: 6+
Tytuły alternatywne:
  • バクマン。
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Wzloty i upadki nastoletnich mangaków, czyli kolejny projekt duetu odpowiedzialnego za Death Note.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shizuka

Recenzja / Opis

Gimnazjum nie jest zwykle okresem podejmowania bardzo istotnych decyzji, w przeciwieństwie do ostatniej klasy szkoły średniej. Owszem, wybór liceum często zadecyduje, czy uda nam się dostać na wymarzoną uczelnię, ale jak się okazuje, niektórzy mają zupełnie inne pomysły na życie..

Utalentowany plastycznie Moritaka Mashiro całe dzieciństwo spędził w pracowni wujka, który był twórcą komiksów. Chłopiec sam pragnął w przyszłości zostać autorem mang, jednak plany te przerwała niespodziewana śmierć wujka. Wtedy to Moritaka postanowił, że postara się wieść spokojne i zwyczajne życie – wszystko to naturalnie do czasu obowiązkowego przełomu, którym okazuje się poznanie Akito Takagiego, jednego z najzdolniejszych uczniów w szkole. Zauważywszy talent Moritaki, chłopak z miejsca proponuje mu współpracę przy tworzeniu mangi, lecz odarty ze złudzeń nastolatek jest początkowo bardzo sceptycznie nastawiony do optymizmu Akito, który co prawda potrafi pisać, ale to jeszcze nie czyni z niego scenarzysty. Ostatecznie jednak Moritaka przyjmuje propozycję kolegi i obaj rzucają się w komiksowy wir. Cóż, nie od dziś wiadomo, że droga od pomysłu do sukcesu prosta nie jest i na początkujących artystów czeka jeszcze wiele niespodzianek. Chociaż przy okazji Moritace udało się wreszcie wyznać miłość koleżance z klasy, Miho Azuki, która sama pragnie zostać seiyuu. Jak się okazuje, dziewczyna odwzajemnia to uczucie i oboje przyrzekają sobie, że po osiągnięciu zawodowego sukcesu, pobiorą się. Ale zanim to nastąpi, czekają ich lata ciężkiej pracy…

Filmy o kręceniu filmów, książki o pisaniu książki, mangi o tworzeniu mangi… Łatwiej powiedzieć niż zrobić, zwłaszcza z odpowiednim dystansem do wykonywanej przez siebie pracy. Jest trochę japońskich komiksów, które zahaczają o ten motyw, ale nie wszystkie robią z niego główny wątek, a już na pewno niewiele zdobywa przy okazji popularność. I tu na scenę wkracza Bakuman, w którym nie tylko osią fabuły są perypetie młodych mangaków, ale nawet czasopisma i wydawnictwa przeniesiono z rzeczywistości na papier. Cóż, autoreklama autoreklamą, ale czytanie o bohaterach starających się zaistnieć w znanym tygodniku, który faktycznie istnieje, bez wątpienia nadaje całości rys realizmu. Jednakże nieważne jak wiarygodne tło zawsze tłem pozostanie, a znacznie bardziej istotna jest sama fabuła i postaci.

Ocena zwłaszcza tego pierwszego elementu może stanowić nie lada wyzwanie, gdyż trzeba oddzielić od siebie dwa wątki, w sytuacji, gdy jeden determinuje istnienie drugiego i na odwrót. Tsugumi Ooba i Takeshi Obata, czerpiąc prawdopodobnie z własnych doświadczeń, postanowili stworzyć tytuł opowiadających o młodych mangakach, a biorąc pod uwagę, że to ich własne podwórko, można oczekiwać od nich przynajmniej częściowej wiarygodności. Jednak nieważne jak ciekawe wydawać może się życie autorów komiksów, w rzeczywistości to żmudna i ciężka praca, jak każda inna, co twórcy starają się zademonstrować raz mniej, raz bardziej humorystycznie, ale zawsze z zachowaniem podstawowego realizmu. Pod tym względem faktycznie przez większość czasu mamy do czynienia z solidną historią, która pokazuje blaski i cienie tego zawodu. „Przez większość czasu” jest tu o tyle kluczowe, że pod koniec autorom wyraźnie zaczyna brakować pomysłów, a że wykorzystali już sporo zagadnień i nie chcą zanudzać czytelników, zaczynają trochę za bardzo kombinować, co sprawia, że wiarygodność odrobinę wyślizguje im się z rąk i paradoksalnie to właśnie wtedy zaczyna się robić nudno. Czego jednak by nie mówić o samej końcówce, wątek mangowy prowadzony jest względnie sprawnie i ciekawie, a o to przecież chodziło.

Problem stanowi natomiast część warstwy obyczajowej, która chyba miała nieco ubarwiać szare życie młodych mangaków, a niestety zamiast pomagać, szkodzi. Jak bardzo, to już zależy od odporności czytelnika na poszczególne absurdy. O ile jeszcze wątek miłosny Akito i Kayi, najlepszej przyjaciółki Miho, rozwija się całkiem naturalnie, a to dlatego, że dziewczyna sporo czasu poświęca, by pomóc dzielnie pracującym kolegom, to już kwestię Moritaki i Miho najlepiej byłoby przemilczeć, ale niestety trzeba o tym napisać. Miłość od pierwszego wejrzenia, nieme uwielbienie z daleka – to zwykle motywy wałkowane non stop w mangach shoujo, znacznie rzadziej w shounenach, zwłaszcza takich, które mimo swojej grupy docelowej (nastawionej na barwny świat oraz sporo akcji i niezwykłości), próbują być realistyczne. Owszem, odrobina bajkowości i cukru nie jest zła, ale nie w takim kontraście z resztą elementów, które połączone razem mają tworzyć spójną całość.

Czytelników ceniących sobie stuprocentową wiarygodność może czekać więc dosyć nudna przeprawa. Wszystko zaczyna się od obietnicy małżeństwa dwójki gimnazjalistów, którzy nawet nie to, że mało się znają… Oni w ogóle ze sobą nie rozmawiali, ale jak się okazuje, zdążyli się już zakochać na tyle poważnie, iż zamierzają niewiadomo jak długo czekać, by spełnić dane sobie nawzajem słowo. Wszystko potoczyłoby się w dobrym kierunku, gdyby w czasie tych gorączkowych starań para faktycznie próbowała się do siebie zbliżyć. Niestety… w ich „umowie” jasno jest powiedziane, że aby nawzajem się nie rozpraszać, Miho i Moritaka będą kontaktować się jedynie telefonicznie i mailowo. Cóż.. założenia szlachetne, ale twórcy chyba zapomnieli, że nastolatkom hormony szaleją, dorastanie do najprzyjemniejszych nie należy, a robienie z dwójki współczesnych gimnazjalistów wyidealizowanych romantyków to naprawdę nie najlepszy pomysł. Średnio pomaga nawet to, iż pozostali bohaterowie wyrażają swoje zdziwienie, bo mimo wszystko wypadają za mało przekonująco, a i brak potencjalnych rywali i niewzruszone serca tej nieszczęsnej pary prezentują się niezbyt wiarygodnie. Owszem, skrajnie doskonała, czysta i niewinna miłość niech sobie będzie, ale tym razem trafiła pod zły adres. Zapraszamy do mang shoujo.

Mimo wszystko jednak reszta wątków obyczajowych ma się całkiem nieźle. To przede wszystkim związek Akito i Kayi oraz środowisko domowe, chociaż tu mamy do czynienia głównie z rodziną Mashiro. Reszta zostaje sporo w tyle i raczej nie wypełza zbytnio na wierzch, aczkolwiek dzielnie tworzy tło dla mangowych zmagań.

Obsada to przede wszystkim Moritaka i Akito, wokół których kręci się cała opowieść. Do tego duetu dość szybko dołącza zainteresowana Akito Kaya, która pomaga bohaterom, jak tylko może. Po pierwsze i najważniejsze – protagonistów nie stworzono według modelu przyciągających się przeciwieństw, owszem różnią się oni od siebie, ale nie mają aż tak skrajnych charakterów z cyklu wygadany i energiczny kontra małomówny i flegmatyczny. Moritaka jest początkowo mniej entuzjastycznie nastawiony do pomysłu bycia mangaką, ale ostatecznie wpada po uszy, a jego zapał i determinacja są godne podziwu, choć jak się jednak okazuje, bycie upartym nie zawsze pomaga. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie robienie z utalentowanego, ale w gruncie rzeczy normalnego nastolatka rycerza w lśniącej zbroi, który bez mrugnięcia okiem pozostaje wierny swojej królewnie z odległej krainy… Taaaak, w kwestii miłości zarówno on, jak i jego wybranka, zachowują się jak para zahukanych przedszkolaków. Nieśmiałość nieśmiałością, ale przerysowanie raczej w takiej sytuacji po prostu psuje odbiór. Akito jest nieco bardziej optymistyczny, ale z początkowego marzyciela szybko zmienia w znacznie mocniej stąpającego po ziemi realistę. Pragnie sukcesu, ale nie za wszelką cenę i trochę częściej miewa różnego rodzaju wątpliwości… Aczkolwiek przede wszystkim stara się prowadzić normalne życie, jednocześnie poświęcając odpowiednio dużo czasu pracy.

Kaya z kolei łatwo mogłaby stać się zbędnym kołem u wozu, gdyby nie jej zaangażowanie przy tworzeniu mang. Nie, dziewczyna nie posiada ani umiejętności plastycznych, ani literackich, ale całkiem nieźle służy pomocą w najbardziej prozaicznych sprawach, a czasem i dobrą radą. Z początku jawi się jako typowa nastolatka, nieco płytka i niezbyt inteligentna, ale to pierwsze wrażenie szybko zostaje zastąpione przez jej faktyczny charakter. Z głównego kwartetu najmniej istotną rolę gra naturalnie Miho, która według wstępnych założeń jest raczej motywacją protagonistów – prawie narzędziem w rękach twórców, ale i tego udaje się uniknąć, poprzez zgrabne włączenie jej postaci do poszczególnych wątków. Gdyby jeszcze tylko nie padła ofiarą „romantyczności” scenariusza, to już w ogóle byłoby dobrze.

Oczywiście to jeszcze nie koniec, bo na przestrzeni dwudziestu tomów główni bohaterowie napotykają na swojej drodze różnych ludzi. Większość z nich, co nie powinno dziwić, będzie związana z przemysłem mangowym: od autorów, poprzez asystentów na redaktorach czasopism skończywszy. Z ludzi pracujących w tej samej branży na pierwszy plan wysuwają się mniej lub bardziej ekscentryczne osobowości. Chociażby takie, jak nastoletni geniusz i przy okazji największy dziwak z całej grupy, Eiji Niizuma, który dość szybko dostrzega talent głównego duetu (piszącego pod pseudonimem Muuto Ashirogi) i shounenowym zwyczajem akceptuje ich jako przyszłych rywali, ale i niezastąpionych przyjaciół. Poznamy również Shintę Fukudę, pewnego siebie i bardzo bezpośredniego twórcę, który podobnie jak Moritaka i Akito zalicza wzloty i upadki, ale równie uparcie dąży do sukcesu. Pojawiają się jeszcze doświadczony, odarty z młodzieńczego optymizmu i znacznie starszy Nakai oraz dumna Kou Aoki. Z czasem do obsady dołącza również ekscentryczny Kazuya Hiramaru, który mimo talentu wcale nie ma ochoty pracować i stanowi nie lada problem dla swojego redaktora, Yoshidy.

Skoro już wkroczyliśmy na drugą stronę „barykady”, warto by przedstawić Hattoriego, który jako pierwszy współpracował z głównymi bohaterami i bardzo się z nimi związał. Pojawiają się jeszcze inni, mniej lub bardziej przyjaźnie nastawieni, ale odpowiednio wyraziści i barwni. Antagonistów jako takich nie stwierdzono, acz z czasem trafiają się mniej przyjazne osobniki, które może i mają szansę zainteresować swoją osobą, ale w porównaniu do reszty jednak sporo im brakuje.

Czytając Death Note czy Hikaru no Go nie sposób nie zwrócić uwagi na charakterystyczną i, jak na mangowe warunki, względnie realistyczną kreskę. Tym bardziej zdziwiłam się w czasie lektury Bakumana, zwłaszcza dalszych tomów, gdyż z czasem rysunek staje się coraz mniej dokładny, a znacznie bardziej uproszczony, chociaż nie znaczy to, że od razu gorszy, po prostu nieco inny. Wpływ na to bez wątpienia może mieć częstsze występowanie wręcz karykaturalnych wyrazów twarzy. Zmiana wspomniana powyżej dotyczy bowiem głównie projektów postaci, które co prawda nadal zachowują unikalny rys, ale naprawdę dobrze prezentują się jedynie na okładkach i kolorowych stronach; niestety – na kartach komiksu sprawa ma się nieco gorzej. Obowiązkowe tła występują w ilościach zadowalających i składają się na nie głównie w miarę szczegółowe wnętrza i widoki miasta, gdyż bohaterowie nie mają w zwyczaju wyprawiać się na łono natury. Zastosowanie rastrów ograniczono do potrzebnego minimum i nie „straszą” one różnorodnością, zwykle zajmując puste tła za postaciami i czasem pojawiając się na ubraniach.

Jako jeden z niewielu komiksów traktujący w całości przede wszystkim o (nie)doli początkujących mangaków, młodych artystów, Bakuman prezentuje się co najmniej zadowalająco. Owszem, z czasem można zauważyć pewien spadek formy, ale całość nie schodzi poniżej pewnego poziomu i nie zapada na tzw. przypadłość sinusoidy z dołkami i wzlotami na przemian. Tworzenie tworzeniem, część obyczajowa również zajmuje ważne miejsce w tej historii i gdyby nie straszliwie naciągany główny wątek miłosny, bez wątpienia całość czytałoby się lepiej. Jeśli mimo wszystko przymkniemy na to oko, można cieszyć się z całkiem interesującej opowieści o ludziach zdolnych, ale w ostatecznym rozrachunku całkiem zwyczajnych.

Enevi, 1 lipca 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Wydawca polski: Waneko
Tłumacz: Aleksandra Kulińska, Karolina Dwornik
Rysunki: Takeshi Obata
Scenariusz: Tsugumi Ooba

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 5.2016
2 Tom 2 Waneko 7.2016
3 Tom 3 Waneko 9.2016
4 Tom 4 Waneko 11.2016
5 Tom 5 Waneko 1.2017
6 Tom 6 Waneko 3.2017

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Bakuman na forum Kotatsu Nieoficjalny pl