Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 kreska: 6/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 27
Średnia: 5,85
σ=1,9

Wylosuj ponownieTop 10

Yisheng Du Ming

Rodzaj: Manhua
Wydanie oryginalne: 2008
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Doctor Du Ming
  • 医生杜明
Gatunki: Dramat, Horror, Romans
Widownia: Seinen; Postaci: Pielęgniarki/lekarze, Przestępcy; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Azja; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Patologiczna opowieść o obsesyjnej miłości i zemście, doprawiona szczyptą makabry. Piękne okładki potrafią być bardzo zwodnicze.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Nemuru.

Recenzja / Opis

Przypadkowe spotkanie młodego studenta medycyny, Du Minga, z nieco starszą Zhang Qian zmieni życie obojga. Wzajemna fascynacja szybko przerodzi się w głębsze uczucie, które jednak nie znajdzie szczęśliwego finału. Mająca opinię „łatwej” Zhang Qian odrzuca chłopaka, a jakiś czas potem dociera do niego informacja o samobójstwie kobiety. Kto przyczynił się do jej śmierci i w jaki sposób wpłynie to na Du Minga?

Wzruszający romans, poruszający dramat psychologiczny? Nie, makabryczna historia z pogranicza horroru i thrillera, opowiadająca o najciemniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Szybko wychodzi na jaw, że każdy z bohaterów ma coś do ukrycia, a jego teoretycznie uporządkowane życie jest jedynie przykrywką dla mrocznych obsesji i pragnień. Im więcej faktów z życia Du Minga i Zhang Qian poznajemy, tym cięższy i bardziej „nieprawdopodobny” staje się klimat. Brak tu jakiegokolwiek „światełka w tunelu”, wszystko i wszyscy są brudni, skalani i okrutni. Nawet Du Ming, a właściwie zwłaszcza on, początkowo sprawiający wrażenie rycerza w lśniącej zbroi, ostatniego sprawiedliwego, okazuje się demonem w ludzkiej skórze, co autorka delikatnie sugeruje od początku.

Chociaż komiks jest krótki, a osób biorących udział w dramacie zaledwie kilka, kompozycja nie sprzyja kojarzeniu faktów i dopasowywaniu odpowiednich kawałków układanki. Chronologia wydarzeń została zaburzona, a sceny teraźniejsze luźno i bez żadnego ostrzeżenia przeplatają się z tymi z przeszłości. Wiele rzeczy czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam, gdyż autorka niechętnie odkrywa karty, interpretację pewnych faktów pozostawiając nam. Mimo iż Jing Zhang umiejętnie buduje napięcie, miesza poszczególne wątki i powoli demaskuje kolejnych bohaterów, manhua pozostawia duży niedosyt i trudno nazwać tę lekturę satysfakcjonującą. Być może wynika to z faktu, że komiks jest dziełem wtórnym w stosunku do opowiadania, na podstawie którego powstał. Pourywane dialogi bez wsparcia dłuższych opisów nie są w stanie w pełni oddać stanu emocjonalnego bohaterów, a i przejścia między kolejnymi scenami nie są płynne. Rzecz w tym, że braki „formalne” to zdecydowanie mniejszy problem niż kiepska fabuła, która i w oryginale chyba nie zachwycała. Początek zapowiada dzieło interesujące, nietuzinkowe i stawiające bardziej na nastrój niż dosłowność. Tymczasem im dalej jesteśmy, tym bardziej rzeczona dosłowność wali nas po głowie, a specyficzny klimat ustępuje miejsca zwykłemu gore oraz niesmacznym scenom erotycznym. Schemat zaczyna gonić schemat, na scenę wkracza standardowa opowiastka o psychopacie, wzbogacona o kilka obrzydliwych pomysłów.

Cóż, na pewno nie mamy do czynienia z manhuą, w której można znaleźć postacie wzbudzające chociaż cień sympatii. Tak naprawdę jedynie Zhang Qian zasługuje na współczucie, ponieważ nie znalazła się w tak opłakanej sytuacji z własnej winy, choć ma prawo drażnić jej pokutna postawa. Z wielu możliwości wybrała najgorszą dla siebie, albo licząc na to, że w ten sposób „zbawi świat”, albo dlatego, że nie przyszło jej do głowy rozwiązanie prostsze i lepsze, czyli zmiana otoczenia. Jeszcze gorzej ma się sprawa tytułowego bohatera, od początku zdystansowanego i dziwnego. Owszem, Du Ming kocha Zhang Qian, ale nie potrafi zawalczyć o swoje, a niespełnione uczucie przekuwa w chorobliwą fascynację i nienawiść. Inna sprawa, że autorka już na początku delikatnie zwraca uwagę na nietypowe zainteresowania mężczyzny i skłonność do sadyzmu. Mdło i bezbarwnie prezentują się także bohaterowie drugoplanowi, jednowymiarowi i pełniący rolę manekinów z naklejonymi na czole negatywnymi cechami. Pal licho, że w komiksie nie ma ani jednej postaci, z którą można by się utożsamiać, ale brak również takiej, z którą można sympatyzować, chociażby złej i zepsutej, za to intrygującej czy na swój sposób fascynującej. Ot, rzeź przysłowiowych baranów, których czytelnikowi w ogóle nie żal. Jedyna głębsza więź łączy Du Minga i Zhang Qian i gdyby skupić się na tym wątku, miało szansę wyjść coś ciekawego. Tymczasem dostajemy kiepski i w zasadzie nudny obraz patologii i chorej toksycznej „miłości”.

Jedyną zaletą Doctora Du Ming jest okładka – stylowa i przykuwająca uwagę zarówno szlachetną kolorystyką, jak i efektowną ilustracją. Wielka szkoda, że wnętrze nie jest już tak zachęcające, a kreska, choć inna, specyficzna i „realistyczna”, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Projekty postaci są poprawne i zróżnicowane, ale „sztuczne”. Przedramatyzowane, teatralne wyrazy twarzy sprawiają, że bohaterowie wyglądają jak aktorzy z tandetnej telenoweli. Poza tym da się zaobserwować efekt „wyciętego zdjęcia” – autorka zamiast samodzielnie narysować tła, skorzystała z fotografii wyciętych z gazet i przeklejonych na poszczególne panele, co dało paskudny efekt. Sceny erotyczne czy przemoc pokazano może niezbyt dokładnie, zaciemniając strony, ale dość niesmacznie, przez co komiks traci pierwotny mroczny nastrój. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest źle, ale zaledwie przeciętnie, co niestety dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy.

Nie jestem miłośniczką horrorów, ale opowieści grozy już jak najbardziej. W tych pierwszych drażni mnie przede wszystkim głupota głównych bohaterów, brak logiki i maskowanie braku sensownego konceptu seksem, krwią i flakami. Zabierając się za Doctora Du Ming byłam przekonana, że dostanę coś innego – nie liczyłam wprawdzie na arcydzieło, ale na odmianę od „tego, co zwykle”. Tymczasem po ciekawym wprowadzeniu otrzymałam historię nijaką, która zamiast straszyć, wywołuje odruch wymiotny. Nie polecam, zwłaszcza że dzieł poświęconych wszelkiej maści psychopatom jest od groma i jeszcze trochę, i z pewnością są wśród nich pozycje znacznie lepsze pod każdym względem.

moshi_moshi, 26 czerwca 2012

Technikalia

Rodzaj
Autor: Jinglong Han, Jing Zhang