Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

NiuCon 8 - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 37
Średnia: 8,03
σ=1,28

Wylosuj ponownieTop 10

Last Game

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2011-2016
Liczba tomów: 11
Tytuły alternatywne:
  • ラストゲーム
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Do zakochania jedna gra, jedna jedyna gra, nic więcej…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Lulureczka

Recenzja / Opis

Hisato Yanagi to podziwiany przez kolegów, mający najlepsze wyniki w nauce oraz sporcie syn bogatego i uznanego biznesmena. Jednym słowem chłopak, któremu nigdy niczego nie brakowało, a świat zawsze padał mu do stóp. Do czasu. Pewnego dnia w pełnym sukcesów życiu Yanagiego pojawia się Mikoto Kujou. Dziewczynka w trakcie roku szkolnego przenosi się do podstawówki, do której uczęszcza ów „książę”. Nowa uczennica jest cichą i spokojną, z pozoru niczym niewyróżniającą się osobą, jednak w momencie, w którym pojawia się w klasie, Yanagi zostaje zdetronizowany. Od teraz to Kujou jest numerem jeden we wszystkim, a Yanagi poprzysięga sobie zemstę za tę zniewagę. Jego celem życiowym staje się udowodnienie sobie i światu, że to on jest gwiazdą, a Kujou jedynie puchem marnym. Chłopiec rywalizację traktuje śmiertelnie poważnie, z zachowaniem zasad fair play. Do czasu. Przychodzi moment w którym Yanagi zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie pokonać ani nawet zaimponować Mikoto. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wobec tego załatwienie sprawy po męsku – Hisato postanawia ją uwieść, a następnie podeptać jej serce tak jak ona wielokrotnie podeptała jego biedne męskie ego. Plan ten stanowi tytułową „ostatnią grę” i zarazem niekończący się „quest” biednego, nieszczęśliwego Hisato. Bowiem ku jego rozpaczy, heroina zdecydowanie nie jest typową dziewczyną, co sprawia, że wszelkie próby stopienia jej zimnego serca kończą się fiaskiem.

Czytając Last Game, nie należy się spodziewać fajerwerków fabularnych. Historia nie jest skomplikowana. Następuje oczywiście nieuniknione bliskie spotkanie trzeciego stopnia czytelnika z typowymi chwytami mang shoujo, jednak sposób, w jaki autorka bawi się schematami i je odwraca, zasługuje na uznanie. Początkowe rozdziały to skrótowo przedstawione interakcje bohaterów w wersji nastoletniej – poprzetykane przeskokami czasowymi epizody z podstawówki, gimnazjum i liceum. Większa część mangi opowiada jednak o dość wyidealizowanym studenckim życiu Mikoto, Hisato i ich przyjaciół, a główną osią fabuły jest nieodwzajemniona miłość Yanagiego do koleżanki i jego postanowienie, że rozkocha ją w sobie. Biorąc pod uwagę infantylność postaci, ich niedojrzałość psychiczną i emocjonalną oraz fakt, że uniwersyteckie życie bliźniaczo przypomina zwykłe zachowanie młodzieży w liceum (z tą drobną różnicą, że można się legalnie upić), dziwi mnie przedstawienie bohaterów jako studentów. Inna sprawa, że manga nie jest jeszcze skończona, więc istnieje szansa, że bohaterowie zaczną się zachowywać jak niemal dorośli ludzie, a nie banda dzieciaków.

Co nie znaczy, że nawet będąc bandą podrostków nie można wzbudzać sympatii. Bohaterowie Last Game to największy atut komiksu. Na pierwszy rzut oka łatwo ich zakwalifikować do popularnych w mangach shoujo typów. Jest „książę”, który z czasem uczy się ciężko pracować, aby konkurować z koleżanką i niechcący się w niej zakochuje. Jest nieczuła i zimna heroina, która nie ma pojęcia o uczuciach, jakie wzbudza w małym chłopięcym serduszku. Są również postaci drugoplanowe, których wątki nie zostają odpowiednio rozwinięte, ale które bez wątpienia da się lubić.

Nie ukrywam, że osobą, która bezapelacyjnie podbiła moje serce, jest Yanagi. Postać urocza, która przez dziesięć lat ugania się za dziewczyną kompletnie ślepą na jego uczucia. Ba! Mikoto nie widzi absolutnie żadnej potrzeby posiadania chłopaka, więc nigdy nie interesowała jej miłość jako taka. Uważa ją za irytującą przeszkodę na drodze do samodzielności. Łkałam w głębi duszy, kiedy nieświadoma niczego Kujou po raz kolejny powtarzała innym bohaterom, że ona i Hisato są przecież tylko przyjaciółmi. To jeden z często powtarzających się gagów, ale za każdym razem wzbudzał we mnie kolejną falę współczucia dla głównego bohatera. Hisato na początku miał zadatki na bycie gburowatym, aroganckim bucem, ale poprzez kontakty z Mikoto udaje mu się wyrosnąć na całkiem przyzwoitego człowieka. Ponadto wyniósł z domu zwyczaj uważnego obserwowania ludzi i wykazuje się zaskakującą dozą taktu w sytuacjach towarzyskich. Jedyną skazą w całej tej perfekcji jest sama Mikoto, przy której Hisato traci głowę, rozum i resztki zdrowego rozsądku. Bezustannie stara się jej zaimponować tymczasem ona pozostaje obojętna na jego wyzwania i próby konfrontacji. Jakby tego było mało, reakcje dziewczyny na jego zaczepki odbiegają od tego, do czego przyzwyczaił się rozpieszczony synek z dobrej rodziny. Nie pozostawia ona na aroganckim z początku chłopaku suchej nitki, otwarcie wytykając mu, że osiągnięcia jego rodziców nie mają nic wspólnego z tym, co on sam sobą reprezentuje. Większość czasu Yanagi nie jest w stanie przełknąć, że taka zwykła, brzydka i nieatrakcyjna dziewczyna może być w czymkolwiek od niego lepsza.

Sytuacja nieco się zmienia, kiedy Hisato dowiaduje się o sytuacji rodzinnej koleżanki i przekonuje się, że nieczuła i na pierwszy rzut oka zimna Mikoto, której nie interesują kontakty międzyludzkie stara się jak najszybciej usamodzielnić, aby ulżyć nieco matce. Jej ignorancja w kwestiach uczuciowych z jednej strony bywa urocza i przypomina zachowanie Haruhi z Ouran High School Host Club, z drugiej natomiast Sawako Kuronumę z Kimi ni Todoke. Bohaterka w wielu potencjalnie romantycznych sytuacjach myśli o tym, co zrobić na obiad i jaką promocję upolować w supermarkecie, zamiast oddawać się błogim miłosnym uniesieniom. Próby zrozumienia przez Mikoto ewidentnych zalotów kolegi i wnioski, do jakich dochodzi, są również interesujące. Aż dziw, że Yanagi nie kończy w szpitalu psychiatrycznym, ewentualnie w normalnym szpitalu od walenia głową w ścianę z rozpaczy. Brak zainteresowania sprawami miłosnymi to jednak jedyny zarzut, jaki można mieć wobec bohaterki. Kujou nie przejawia tak rażącego niedorozwoju społecznego jak Sawako. Dość szybko dostrzega, że ma przyjaciół i ceni to, choć pozostaje bardzo samodzielna i stanowcza. Nie boi się też mówić tego, co myśli, i (za co kocham ją najbardziej) potrafi skrzywdzić fizycznie osoby, które na to zasługują. Płakanie w kąciku i użalanie się nad sobą to ostatnia rzecz, jaka jej przychodzi do głowy, kiedy sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji.

Oprócz dwójki głównych bohaterów, jak w każdej szanującej się mandze shoujo, tak też i w Last Game nie może zabraknąć przystojniaków. Dużo czasu autorka poświęciła jednemu z najprzystojniejszych chłopaków na roku – Hotaru Soumie, samozwańczemu rywalowi Hisato. Na początku nienawidzi on głównego bohatera ze względu na jego majątek i powodzenie, albowiem, mimo że przystojny i modny, Hotaru jest w gruncie rzeczy nie najlepiej sytuowany i sam fakt posiadania przez Hisato pieniędzy doprowadza go do szewskiej pasji. Na dodatek musi widywać swojego rywala poza zajęciami, w klubie astronomicznym, do którego należą zarówno on, jak i główni bohaterowie. Hotaru, zazdrosny, że Hisato ma niemal wszystko, postanawia spróbować odebrać mu tę jedną rzecz, której mieć nie może – Kujou. Ku mojej wielkiej uciesze, napotyka dokładnie te same przeszkody, co Yanagi, który, jak się okazuje, częściej mu współczuje niż jest zazdrosny. Poza Soumą na uwagę zasługuje przyjaciółka Mikoto – Shiori Fujimoto, która kibicuje głównej parze, ale przy tym czerpie wiele radości z obserwacji nieporadnych poczynań Kujou i Hisato. Czasami pełni rolę głosu rozsądku, czasami podkłada im małe prosiaczki, jest jednak bardzo sympatyczna, realistyczna, ma swój świat, swojego chłopaka i swoje zainteresowania. Podkreślam to, ponieważ jest to dość nietypowe jak na mangi shoujo, gdzie przyjaciółki głównej bohaterki są zwykle nieskalanymi dziewicami orleańskimi i nie mają własnego życia, albo wręcz przeciwnie, cierpią z powodu wielkiej traumy, którą leczy samo przebywanie z bohaterką. Reszta klubu astronomicznego nie wyróżnia się niczym szczególnym, podobnie jak i inne postaci epizodyczne, np. rodziny głównych bohaterów. Nie są przesadnie irytujący i służą jedynie do urozmaicenia egzystencji oraz relacji Hisato i Mikoto.

Zirytowała mnie natomiast kreska komiksu. Rysunki w mandze troszkę nie odpowiadają temu, co autorka usilnie stara się czytelnikowi wmówić. Długowłosa Mikoto to typowy przykład ślicznej i uroczej panienki, choć teoretycznie ma być niewyróżniającą się pospolitą dziewczyną. Warto zwrócić uwagę, że jej dziecięca wersja mimo słodyczy ma w sobie pewną drapieżność, której nieco zabrakło wersji dorosłej. Yanagi z kolei wygląda dziecinnie cały czas i nie sposób traktować go jak dorosłego faceta, którym teoretycznie powinien być. Jego przyjemny, infantylny ryjek trudno uznać za rzucającą na kolana męską urodę. To samo tyczy się Soumy. Mogę wybaczyć przedstawienie pań jako słodkich i uroczych, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że i panów to dopadło. Zapierające dech w piersiach tła to również nie jest ta bajka. Jeśli już występują, nie przykuwają uwagi. Trzeba jednak przyznać, że manga jest przejrzysta, a kadry nie pozostawiają wątpliwości, co na nich widać. Zachowano też podstawowe zasady anatomii. Nie mam wiele do zarzucenia, jeśli chodzi o rysunki, poza tym, że jak zwykle w gatunku shoujo, są śliczne.

Last Game to uroczy, rozwijający się bardzo powoli, ale w stałym tempie romans. Nie znajdziemy tu przejmujących dramatów, rozterek życiowych i rozważań egzystencjalnych. Manga jest lekka, ciepła, miejscami zabawna i wzbudza pozytywne uczucia. Zmagania Hisato z rzeczywistością w postaci opornej na jego wdzięki Mikoto łapią za serce. Starzy wyjadacze shoujo bez wątpienia dojrzą już w samym zawiązaniu akcji sporo elementów wspólnych z takimi tytułami jak S.A. Special A, Ouran High School Host Club czy Kimi ni Todoke. Jeśli komukolwiek podobał się choć jeden z wymienionych tytułów, polecam sięgnięcie po Last Game.

Salva, 5 października 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Shinobu Amano