Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 7/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 59
Średnia: 8,66
σ=1,3

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Wzgórze Apolla

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2007-2012
Liczba tomów: 10
Wydanie polskie: 2015-
Liczba tomów: 8+
Tytuły alternatywne:
  • Kids on the Slope
  • Sakamichi no Apollon
  • 坂道のアポロン
Tytuły powiązane:

Przyjaźń, miłość i jazz w Japonii połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ze względu na pracę ojca Kaoru Nishimi po raz kolejny zmienia miejsce zamieszkania. Chłopak nigdy nie miał dobrych kontaktów z innymi i to nie tylko z powodu częstych przeprowadzek, ale głównie przez swój charakter. Z początku nic nie zapowiada jakiegokolwiek przełomu, jednakże pewnego dnia Kaoru przypadkiem wpada na owianego złą sławą Sentarou Kawabuchiego i przy okazji poznaje jego przyjaciółkę z dzieciństwa, Ritsuko Mukae. Oboje przyjmują chłopaka bardzo ciepło i wygląda na to, że w końcu uda mu się odnaleźć w nowym miejscu. Tym bardziej, że czeka na niego nowa pasja, której na imię jazz. A wszystko to zaczęło się na Kiusiu w roku 1966.

Trzy motywy: przyjaźń, miłość i muzyka – dokładnie w takiej kolejności. Żebyście się nie zdziwili, gdyż nie jest to manga muzyczna z dodatkami, a zdecydowanie okruchy życia przyprawione jazzem.

Przyjaźń

Sakamichi no Apollon to przede wszystkim dramat obyczajowy z wyraźnie zarysowanym wątkiem miłosnym. Obserwujemy losy trójki nastoletnich bohaterów u progu dorosłości. Teoretycznie nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale autorka naprawdę sprawnie, choć niespiesznie prowadzi nas przez kolejne wydarzenia. Tak, to jest typowe szkolne życie, ale życie wypełnione pasją do muzyki, która nie stanowi może sensu życia, lecz mimo wszystko pozostaje bardzo ważną jego częścią.

Bezsprzecznie unikalności historii dodaje umiejscowienie jej nie tylko z dala od betonowego Tokio, ale również znacznie przed erą komputerów i telefonów komórkowych. Cóż, nie jest to jednak szczegółowy portret epoki, a raczej szkic, który dzięki niewielkim detalom i wpleceniu w scenariusz niezwykle aktualnych w tamtych czasach wydarzeń posiada odpowiedni klimat, którego symbolem są winyle, ślady chrześcijaństwa i obecność Amerykanów. To właśnie tło wyróżnia ten tytuł, gdyż sama fabuła pozostaje dość typowym przedstawicielem gatunku.

I żeby nie było. W żadnym razie nie jest to wytknięcie wady, a raczej wskazówka dla czytelników, którzy spodziewali się po tej mandze czegoś niezwykłego. W dwóch słowach: proza życia. Proza raczej spokojna i utrzymana w poważniejszych klimatach. Coraz częściej do głosu dochodzi dramat, chociaż dzięki ogólnemu wyciszeniu i subtelności, z jaką Yuki Kodama wprowadza kolejne wątki, nie powinno się mieć wrażenia, że całość powoli zamienia się w wyciskacz łez. To przede wszystkim prosta, ale nie pozbawiona kolorów opowieść o dorastaniu, w której udało się zrównoważyć wszystkie elementy. Nie jest to ani nużąca i prowadząca donikąd droga, ani wypad do otchłani pseudofilozoficznych bzdur na temat sensu życia.

Miłość

Autorka kładzie przede wszystkim nacisk na relacje między postaciami oraz ich wewnętrzny rozwój, który następuje na przestrzeni kolejnych tomów. Kaoru jest niesamowicie nieśmiały, introwertyczny, ale również… egocentryczny. Chłopak w żadnym wypadku nie jest złym człowiekiem, jednak jego wady są znacznie bardziej widoczne, zwłaszcza że to właśnie do jego głowy zaglądamy najczęściej. To niesamowicie wrażliwa, mało dojrzała, ale mimo wszystko sympatyczna osoba, która ma momentami tendencję do dramatyzowania. Kaoru bardzo powoli wychodzi ze swojej skorupy, ale jak się okazuje, zmiana na lepsze wcale nie jest taka prosta i jego zachowanie często rani innych. Z kolei Sen to pozorny lekkoduch, który momentami miewa problemy z myśleniem i jest niezwykle prostolinijny. Wraz z kolejnymi rozdziałami dowiadujemy się, że pod tym wiecznym uśmiechem kryje się znacznie więcej, a silny na pierwszy rzut oka charakter posiada sporo wrażliwych punktów. Obaj chłopcy mają już sporo życiowych doświadczeń i choć ich przeszłości są mało przyjemne, nie ma się jednak wrażenia, że Yuki Kodama wpycha im na siłę pęczek traum, żeby było ciekawiej. Chyba najmniej interesującą, ale wcale nie taką słabą postacią jest Ritsu, córka właściciela sklepu z winylami, gdzie po kryjomu grę na perkusji ćwiczy Sen, do którego z czasem dołącza Kaoru, grający na pianinie. Chłopcy tworzą mały zespół razem z przyjeżdżającym od czasu do czasu studentem uniwersytetu tokijskiego, Junichim Katsuragim. Ale wracając do Ritsu, dziewczyna jest cicha, nieco zamknięta w sobie, uczynna i przy pozostałych nieco bezbarwna. Czy jest w kreacji postaci protagonistów coś unikalnego i oryginalnego? Nie, ale zostali oni stworzeni z taką subtelnością, że łatwo uwierzyć w ich istnienie.

Pomiędzy tą trójką nawiązuje się bardzo silna więź i, dzięki bogom, pani Kodama nie ograniczyła się do sztampowego trójkąta i zżerającej ich wzajemnej zazdrości. Owszem, dość szybko formuje się wątek romantyczny na zasadzie braku wzajemności, ale nie znaczy to, że wszyscy od razu toną w morzu rozpaczy i spiskują. Nie, te uczucia są ciche i nawet jeśli bywają mało wyraziste i bardzo niedojrzałe, to mimo wszystko wydają się autentyczne. Na pewno nie można zarzucić bohaterom braku zdecydowania, nie znaczy to jednak, że sytuacja jest klarowna i oczywista, gdyż pogodzenie się z takim, a nie innym stanem rzeczy zajmuje im sporo czasu, który teoretycznie można by przeznaczyć bardziej na działanie niż na kontemplację problemu. Zwłaszcza Kaoru i Ritsu kombinują momentami jak koń pod górkę i aż chciałoby się ich zdzielić po głowie, ale jednocześnie warto pamiętać, że otwartość nie leży w ich naturze. Sen z kolei jest mało spostrzegawczy, ale odurzeni młodzieńczą miłością ludzie raczej mało rzeczy zauważają. Obiektem jego uczuć jest szkolna piękność, Yurika, którą trio spotyka podczas wspólnej wycieczki. Owszem, nie jest to miłość głęboka, ale szczera i niesamowicie intensywna. Cóż, z kolei Yurice w oko wpadł jeszcze kto inny… I przy całej niezdarności trójkąta Kaoru­‑Ritsu­‑Sen, jej wątek przewijający się na drugim planie stanowi miłą odmianę dla tych, którym przejadły się szkolne miłostki, ponieważ jest znacznie dojrzalszy i po prostu ciekawszy.

Warto też zaznaczyć, że prawie w ogóle nie pada tu magiczna formułka, a gdy już dochodzi co do czego, przeważają gesty, a nie słowa. Zostawiając w tle miłosne rozterki nastolatków, dochodzimy do najważniejszego elementu historii, czyli przyjaźni, jaka nawiązuje się miedzy Senem a Kaoru. Jak intensywna i mocna jest, widać zwłaszcza w dalszych tomach, gdy na scenie robi się poważniej, gdyż mimo nuty nostalgii i melancholii początek jest znacznie lżejszy niż ciąg dalszy. Trudno nazwać tę więź szorstką męską przyjaźnią, ale na pewno brak tu też infantylności i naiwności, które łatwo mogłyby zaistnieć w kontaktach między dwoma wrażliwymi chłopakami i stanowiłyby świetną pożywkę dla wyobraźni fanek yaoi, a nie podejrzewam, by takie były intencje autorki. Granica jest cienka, ale przyjaźń protagonistów balansuje na niej z niezwykłą łatwością i gracją.

Muzyka

Styl Yuki Kodamy przywodzi raczej na myśl starsze historię niż współczesne „błyszczące” szkolne romanse. Kreska mangaczki jest charakterystyczna, a przy tym niesamowicie oszczędna. Uproszczone, ale nieudziwnione projekty postaci mają bogatą mimikę, choć wyraziste rumieńce mogą nieco przeszkadzać. Mocny kontrast bieli i czerni oraz niewielka liczba szczegółów (głównie fałd na ubraniu) sprawia, że całość wydaje się nieco płaska, mimo właściwie uchwyconej perspektywy. Tła są obecne, ale często ich miejsce zajmują proste rastry, które w całości zastępują cieniowanie z mniej lub bardziej udanym skutkiem. Czego by jednak nie mówić o kresce, jest ona niesamowicie przejrzysta i w sumie ładna, a to dodatkowa zaleta dla tych, którzy nie lubią przerostu formy nad treścią i przeładowania kadrów.

Aranżacja

Kiedy piszę tę recenzję, w kwietniu 2012 roku na ekrany telewizorów ma trafić ekranizacja mangi w reżyserii Shin’ichirou Watanabego, który znany jest ze zdecydowanie innych klimatów. Zarówno Cowboy Bebop, jak i Samurai Champloo to jednak seriale akcji, a nie ciche obyczajówki. Z której więc strony twórca ugryzie ten materiał? Cóż, biorąc pod uwagę planowaną długość anime, mam przeczucie, że fabuła nie zdąży dotrzeć do sedna historii, która rozwija się raczej wolno, choć kolejne rozdziały nie są wypełnione pustką. Pan Watanabe łatwo może uciec od uczuciowych problemów bohaterów i dać nura w ich rozwijającą się miłość do jazzu, którego rola w późniejszych rozdziałach schodzi na drugi plan. Dlatego po anime spodziewam się pocztówki z epoki w odcieniach sepii, która z pewnością pominie sporo wątków (jeśli ich nie utnie), a nie pełnoprawnej ekranizacji. Czy to wada? Zależy, czego oczekuje się od tej historii.

Ocena

Abstrahując od gdybania na temat kierunku, w jakim powędruje wersja animowana, trzeba przyznać, że Sakamichi no Apollon to manga udana, choć nieprzełomowa. Mimo zapowiedzi sporej ilości muzyki, całość koncentruje się na uczuciowym życiu bohaterów, którego jazz jest jedynie częścią składową. Szkolne romanse to raczej domena shoujo, ale ta historia może okazać się miłą chwilą oddechu po infantylnych i przesłodzonych miłostkach. Jak wiadomo, mangi josei charakteryzują się znacznie większą dojrzałością i wiarygodnością w kreowaniu historii i tak też wygląda ta opowieść. Owszem, całkiem zwyczajna i może nie dla wszystkich interesująca, ale na pewno nastrojowa i przeznaczona raczej dla bardziej wyrobionych czytelników, których nie znudzi brak nagłych zwrotów akcji i wszechobecny spokój. Jest to przede wszystkim słodko­‑gorzka opowieść o dorastaniu, utrzymana w ciszy, mimo wyraźnych dźwięków jazzu.

P.S. Dla miłośników miniaturek autorka przygotowała króciutkie dodatki dołączone do kolejnych tomów. Nie są one związane z główną historią i w przeciwieństwie do niej zawierają elementy nadprzyrodzone, utrzymane są zaś w podobnym nastroju, co Sakamichi no Apollon.

Enevi, 17 kwietnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Wydawca polski: J.P.Fantastica
Autor: Yuki Kodama
Tłumacz: Agnieszka Opałko, Monika Nowicka

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 7.2015
2 Tom 2 J.P.Fantastica 9.2015
3 Tom 3 J.P.Fantastica 11.2015
4 Tom 4 J.P.Fantastica 2.2016
5 Tom 5 J.P.Fantastica 3.2016
6 Tom 6 J.P.Fantastica 7.2016
7 Tom 7 J.P.Fantastica 11.2016
8 Tom 8 J.P.Fantastica 1.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
9 Tom 9 J.P.Fantastica 4.2017