Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,40

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 37
Średnia: 7,95
σ=1,52

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Śmiech w chmurach

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2011-2013
Liczba tomów: 6
Wydanie polskie: 2014-2015
Liczba tomów: 6
Tytuły alternatywne:
  • Donten ni Warau
  • 曇天に笑う
Gatunki: Przygodowe

Japonia u progu wielkich zmian tłem dla losów trzech braci, którzy będą musieli stawić czoła budzącemu się po niemal trzystu latach legendarnemu potworowi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Japonia początków okresu Meiji – czas wielkich i gwałtownych zmian w kraju, który przez dwa wieki pozostawał zamknięty na wpływy zewnętrzne. Wielu ludzi otwarcie buntuje się przeciwko nowym zasadom, więc w obliczu rosnącej przestępczości władze postanawiają wybudować specjalne więzienie, z którego ucieczka jest praktycznie niemożliwa. Za transport skazańców odpowiedzialni są trzej bracia z rodziny Kumou. W tym samym czasie powołany przez rząd oddział prowadzi śledztwo w sprawie legendarnego potwora, Orochiego, który niedługo ma się ponownie pojawić na Ziemi…

Sam Orochi (a właściwie Yamata no Orochi) lub po naszemu „Ośmiogłowy wąż” jest pochodzącym z mitologii japońskiej potworem, pokonanym przez boga burzy, Susanoo, który został wygnany na ziemię przez swoją boską siostrę Amaterasu. Ze znanych bestii Orochiemu zdecydowanie najbliżej jest do Hydry i Żmii, ale większość z Was zna pewnie różne inne wielogłowe odpowiedniki. Monstrum stworzone na potrzeby tej mangi jest równie potężne i destrukcyjne, ale odradza się mniej więcej co trzysta lat i zawsze przez jakiś czas, zanim nie odzyska w pełni sił, pasożytuje na człowieku. I to tak naprawdę właśnie poszukiwania kolejnej możliwej ofiary prowadzone przez oddział Wilków (Yamainu) stanowią oś fabuły. W sprawę zamieszani są oczywiście trzej wspomniani wyżej bracia Kumou, których losy są bezpośrednio związane ze specjalną jednostką, nie tylko dlatego, że najstarszy z nich, Tenka, kiedyś do niej należał.

Japonia z początku okresu Meiji była jednym wielkim kotłem anachronizmów, a przez to barwnym i wdzięcznym tłem akcji dla twórców mediów wszelakich. Mang i anime, których fabuła rozgrywa się właśnie w tamtym punkcie historii jest całkiem sporo, część stara się być w miarę realistyczna, ale jednak znaczna większość do konfliktu między tradycją a nowoczesnością zaprzęga jeszcze magię. Nie inaczej jest w przypadku tej opowieści, jednak mimo obecności wszystkich obowiązkowych elementów fabuła została poprowadzona wyjątkowo sprawnie i bez większych zgrzytów. Sam początek może wydać się odrobinę chaotyczny, ale dość szybko dochodzimy do wątku głównego, który pociąga za sobą wszystkie inne, ściśle z nim związane. Mimo niezbyt dużej liczby tomów intryga jest wystarczająco skomplikowana, by nieraz zaskoczyć, a co najważniejsze – szybko wciągnąć w na pierwszy rzut oka schematyczne, ale naprawdę ciekawe przygody młodych braci. Pozbawiona niepotrzebnych dłużyzn i przestojów akcja rozwija się w miarę płynnie i choć zdarzają się okazjonalne „trzęsienia ziemi”, są one dobrze umotywowane i służą fabule, a nie niepotrzebnemu skołowaniu odbiorcy. Tajemnic gromadzi się po drodze sporo, jednak ich liczba nie jest przytłaczająca, a co najważniejsze, właściwie wszystkie (a przynajmniej lwia ich część) zostają wyjaśnione w sposób, który raczej nie pozostawi niedosytu. Niewykluczone jednak, że niektórym tempo pod sam koniec wyda się zbyt szybkie, chociaż jak pisałam – kluczowe wątki zostają zamknięte i zakończenie nie pozostawia żadnych wątpliwości. Chociaż niektóre elementy świata przedstawionego są dość umowne i nie wszystko zostaje rozebrane na czynniki pierwsze, nie sądzę, aby ewentualny czytelnik miał łapać się za głowę z powodu niedorzeczności scenariusza. Część pomysłów już nie raz, nie dwa przewinęła się przez podobne historie i w związku z tym można sobie sporo dopowiedzieć.

Polowanie na legendarnego potwora jest zajęciem odpowiedzialnym i niewątpliwie „dramatogennym” i faktycznie wraz z rozwojem fabuły całość robi się coraz bardziej poważna, choć ogólna atmosfera w żadnym momencie nie przytłacza. Autorka umiejętnie wyważyła powagę i humor, więc czytelnik z jednej strony nie stacza się wraz z bohaterami w otchłań rozpaczy, a z drugiej – nie jest poirytowany z powodu nagłej zmiany nastroju, gdy na scenę wkracza komedia. Te płynne przejścia gwarantują lekką i przyjemną lekturę.

Czego by jednak nie pisać, Śmiech w chmurach to też, a może przede wszystkim, niekoniecznie oryginalni, ale sympatyczni i intrygujący bohaterowie. Najstarszy z rodzeństwa Kumou – Tenka – to pozorny lekkoduch, który jest jednak zaskakująco odpowiedzialny i bardzo troskliwie opiekuje się młodszymi braćmi. Charyzma to jego drugie imię, chociaż, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, pod warstwą pewności siebie kryje się znacznie więcej. A mimo tego, co w życiu przeszedł, stanowi on ogniwo łączące poszczególnych członków rodziny. Najmłodszy Chuutarou ma najmniejszy z całej trójki bagaż doświadczeń, co w znacznym stopniu ukształtowało jego radosny, niewinny i przez to również naiwny charakter. W żadnym momencie jednak nie zamienia się w irytującego bachora, któremu życzylibyśmy długiej i bolesnej śmierci, gdyż jemu, podobnie jak i starszemu bratu, przyjdzie w końcu dorosnąć. Najwięcej miejsca pani Karakara poświęciła właśnie na rozwój Soramaru, który, jak sama przyznała na swoim blogu, jest właściwie głównym bohaterem mangi. Chłopak to klasyczny nastolatek – zawieszony pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, zagubiony i pragnący jak najszybciej dorosnąć. Jak większość swoich rówieśników, ma tendencje do nadmiernego dramatyzowania i okazjonalnego okazywania cynizmu i zgorzkniałości, ale równie dużo w nim determinacji i pasji. Jego zdecydowaną zaletą jest to, że nie użala się nad sobą, a przynajmniej nie w takich ilościach jak to zwykle bywa i jeśli już, to w okolicznościach uzasadnionych fabularnie. Chwile zwątpienia miewa każdy – grunt, żeby się z powrotem podnieść. Cóż… Soramaru może nie zawsze się to udaje, ale od czego są bliscy, prawda?

Bardzo, ale to bardzo podobało mi się to, że autorka nie próbowała wpychać na pierwszy plan jakiegokolwiek wątku romantycznego (te, owszem, występują, ale jako tło i w odpowiedniej proporcji) i nadała priorytet więzi łączącej rodzeństwo Kumou. Dawno nie czytałam mangi, w której występowałaby tak urocza, pełna ciepła i pokrzepiająca serce czytelnika obsada pierwszoplanowa. Teoretycznie można powiedzieć, że całość wygląda trochę zbyt różowo, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo potem robi się znacznie mniej przyjemnie i wredna rzeczywistość staje na drodze braterskiej miłości. I to w pełni braterskiej, zaznaczam – bez jakichkolwiek podtekstów czy dwuznaczności, które mogłyby sugerować inaczej. Bohaterom bardzo na sobie zależy, nie zawsze może potrafią to okazać, ale łącząca ich więź jest wystarczająco silna, by przezwyciężyć przeciwności losu… A przynajmniej tak to wygląda na początku.

Rodzina Kumou oficjalnie składa się z trzech braci, ale nie można zapominać o uratowanym przed laty spokojnym i odrobinę tajemniczym Shirasu Kinjou, który zżył się z „chmurnymi” braćmi i jest dla nich gotów na bardzo wiele, m.in. na robienie za kuraka domowego i niańkę, chociaż w poważniejszych sprawach również można mu zaufać. Z pozostałej obsady zdecydowanie warto wspomnieć o członkach oddziału Wilków, silne związanych z osobą Tenki. Najbardziej wyróżnia się dowódca Sousei Abeno, który ma koledze za złe, że opuścił grupę, ale nadal jest jego przyjacielem, choć trudno mu się do tego przyznać. Jest on człowiekiem odpowiedzialnym, zdyscyplinowanym i zdystansowanym, oczywiście dbającym o dobro i bezpieczeństwo podwładnych, ale jednocześnie nieco zbyt dumnym. Prócz tych pięciu panów pojawia się również spora grupa innych mniej lub bardziej rozwiniętych, ale bez wyjątku ciekawych postaci – podejrzewam, że najbardziej zachwycone będą czytelniczki, bo panów tutaj dostatek. Zmartwieni brakiem pań w obsadzie głównej będą musieli zadowolić się tym, co mają. Ale jako że mangaczka postawiła na jakość, a nie na ilość, dostajemy trzy charakterne, samodzielne, a przy tym bardzo kobiece bohaterki, które powinny spodobać się niejednemu czytelnikowi. Postaci są odpowiednio zróżnicowane, konsekwentnie prowadzone i nawet jeśli niektóre z nich mają prezentować konkretny typ osobowości – przykładowo antagoniści – nie są jednowymiarowe i mają szansę pozytywnie zaskoczyć.

Moja ocena kreski może dla niektórych być zbyt subiektywna, ale dawno nie czytałam równie schludnie narysowanej mangi. Oczywiście, Śmiech w chmurach nie jest wybitnym dziełem sztuki, ale rysunek Kemuri Karakary jest nie tylko charakterystyczny, ale też dopracowany, porządny i po prostu ładny. Nie będę ukrywać, że autorka woli wymuskane i możliwie jak najbardziej wygładzone projekty postaci, ale cóż – taka konwencja. Nie zmienia to jednak faktu, że bohaterowie to cukierek dla oka i mimo okazjonalnych udziwnień ich anatomia jest poprawna – nie odbiega od wyglądu mangowych kompanów z innych bajek, a można wręcz napisać, że większość z nich bije na głowę. Pani Karakara stawia głównie na przejrzystość i wyraźny kontrast czerni i bieli, choć szarości również zobaczymy; lubi używać rastrów, ale nie przesadza i cieniuje również ręcznie. Nie zapomina o tłach, można wręcz powiedzieć, że o nie dba i chociaż nie jest to Mushishi czy Alichino, gdzie ilość szczegółów robi wrażenie, to gdy trzeba położyć nacisk na otoczenie bohaterów, jest na co popatrzeć. Taka kreska sprawdza się dobrze w dynamicznych scenach, a tych nie brakuje, przez co kadry, na których rozgrywają się walki, są czytelne.

Trudno napisać, do kogo tak właściwie skierowane jest Śmiech w chmurach, bo ta publikowana w czasopiśmie shoujo manga wyraźnie stoi w rozkroku między grupami docelowymi. Najważniejsze jest jednak to, że stoi pewnie na obu nogach, a nie chybocze się na wszystkie strony. Dlatego myślę, że spore grono fanów znajdzie tu coś dla siebie, bo – uogólniając niemiłosiernie – panie powinny być zadowolone z nacisku położonego na emocje i relacje między bohaterami oraz, nie ukrywajmy, przystojnych panów. Męską część może, ale oczywiście nie musi, skusić obietnica całkiem niezłej i wciągającej przygodówki doprawionej dramatem i odrobiną komedii. Pewnie, że ten komiks nie jest absolutnie dla wszystkich (niektórych może np. zniechęcić brak fanserwisu), sądzę jednak, że naprawdę warto spróbować, bo a nuż czeka Was niedługa, ale interesująca wycieczka w towarzystwie trzech przesympatycznych braci oraz ich kompanów.

Enevi, 27 sierpnia 2014

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Mag Garden
Wydawca polski: Waneko
Autor: Kemuri Karakara
Tłumacz: Diana Orłowska, Karolina Balcer, Marta Szyndlar

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 9.2014
2 Tom 2 Waneko 11.2014
3 Tom 3 Waneko 1.2015
4 Tom 4 Waneko 3.2015
5 Tom 5 Waneko 5.2015
6 Tom 6 Waneko 7.2015