Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Soul Eater Not!

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-7471-801-1
Liczba stron: 208
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Tsugumi Harudori jest japońską nastolatką, która miała to szczęście (czy też pecha?), że urodziła się bronią. Aby nie marnować cennego talentu, jakim obdarzył ją los, na szkołę średnią wybrała Zawodówkę Śmierci. To miejsce, w którym ludzie z całego świata potrafiący zmienić się w bronie uczą się opanowywać swoje umiejętności i dobrze je wykorzystywać. Do szkoły uczęszczają również zwykli ludzie, którzy chcą stać się władającymi broniami. Uczniowie zazwyczaj łączą się w pary na cały czas trwania szkoły. Broń i władający muszą być dobrze dobrani – inaczej nie będą w stanie współpracować. Władający niekiedy nie są w stanie nawet podnieść broni, z którą się nie dogadują. Tsugumi już pierwszego dnia czeka wiele wyzwań, a pierwszym z nich jest… Wdrapanie się na szczyt ogromnych schodów prowadzących do szkoły. Bohaterka nie radzi sobie najlepiej ani z tym zadaniem, ani z kolejnymi. Prawdę mówiąc, dziewczyna jest zagubiona i nie do końca czuje się na miejscu w Zawodówce. Można porównać ją do chorągiewki, która obraca się w tę stronę, z której zawieje wiatr. A jednak z jakiegoś powodu już na pierwszej lekcji dziewczynę chcą wziąć do pary aż dwie koleżanki. Czy w nowej szkole Tsugumi nabierze nieco pewności siebie i odnajdzie swoją drogę?

Soul Eater Not! jest swego rodzaju spin offem popularnego Soul Eatera. Historia koncentruje się na zupełnie innych postaciach, jednak jest osadzona w tym samym świecie i w tej samej szkole, do której uczęszczali Maka, Soul i spółka. Bohaterowie głównej serii pojawiają się nawet kilka razy w kadrze. Największym zaskoczeniem Soul Eater Not! był dla mnie moment osadzenia akcji. W pierwszym tomiku okazuje się, że Sid nie jest jeszcze zombi, a Medusa nadal uczy w szkole… Mówiąc szczerze, spodziewałam się, że akcja będzie miała miejsce już po wydarzeniach z głównej serii i między kadrami dowiemy się, co dalej dzieje się z bohaterami. Niestety nic z tego. A o czym jest sama manga? To w zasadzie typowe szkolne okruchy życia, tyle że w nietypowych dekoracjach. Na pewno jest to ciekawe i nieco wzbogaca opowieść, no i stanowi dużą wartość dodaną dla fanów głównej serii. Tam nie było czasu pokazać, jak wygląda codzienne życie bohaterów, bo akcja szła szybko do przodu. Tutaj dowiadujemy się wielu rzeczy na temat funkcjonowania szkoły i jej uczniów.

Jak natomiast broni się ta historia sama w sobie? Przyznam, że na razie mnie nie porwała. Mamy trzy bohaterki, z których każda uosabia jakiś dobrze znany schemat. Na tym etapie raczej ich nie polubiłam. Tsugumi jest miła i nieco zagubiona, czyli żadna. Meme to gapa do kwadratu, która nie potrafi niczego zapamiętać; jest irytująca i bez życia. Anya to typ arystokratki i tsundere, ale o stosunkowo łagodnym usposobieniu i z głównej trójki budzi najbardziej pozytywne emocje. Są jeszcze dwaj męscy bohaterowie, którzy wydają się interesujący, ale na tym etapie trudno mi coś więcej na ich temat powiedzieć. Nie potrafię też stwierdzić, jaki ma być główny rys fabularny tej historii, poza tym, że Tsugumi zapewne odnajdzie się w życiu. Bardzo lubię okruchy życia i historie obyczajowe, ale przyznam, że w tym przypadku trochę się wynudziłam. Jestem rozczarowana, nie spodziewałam się aż takiej różnicy jakości. Gdyby nie znajomy świat oraz spotkanie znanych i lubianych głównych bohaterów, lektura byłaby kompletną stratą czasu.

Jakość wydania stoi na dobrym poziomie, który od lat gwarantuje wydawnictwo J.P. Fantastica. Okładka jest pozbawiona obwoluty, przez co niestety szybko ulega uszkodzeniu, zwłaszcza na rogach. Ilustracja na niej przedstawia trzy główne bohaterki: Tsugumi, Meme i Anyę. Po otwarciu tomiku widzimy stronę tytułową, ilustrację (na którą załapała się także Maka), a następnie spis treści. Znajdziemy tu sześć pierwszych rozdziałów. Jakość użytego papieru oraz druku jest bardzo dobra. Kreska tego tomu nie jest tak psychodeliczna, jak w Soul Eaterze, jednak autor nadal używa sporo czarnego tuszu, który tutaj jest idealnie nasycony, a mimo to nie przebija na kolejne strony i nie utrudnia czytania. Mangę tłumaczył Paweł Dybała i jak zwykle w przypadku jego przekładów, nie mam żadnych zarzutów. Bohaterowie mówią w sposób bardzo naturalny, przetłumaczone żarty są śmieszne, a nie żenujące. Nie znalazłam również żadnych błędów interpunkcyjnych ani literówek.

Yumi, 22 sierpnia 2019
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 7.2019
2 Tom 2 J.P.Fantastica 9.2019
3 Tom 3 J.P.Fantastica 1.2020