Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 kreska: 6/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 5,5
σ=0,87

Wylosuj ponownieTop 10

Lady Masquerade

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2000
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • レディー・マスカレード
Gatunki: Dramat, Romans
Widownia: Josei; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Kobieca zemsta w wersji Chiho Saito.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W wieku dziewięciu lat Setsuna i jej rodzice mieli wypadek samochodowy. Ona przeżyła, jej ojciec i matka mieli mniej szczęścia. Kolejne piętnaście lat dziewczyna, cierpiąc na amnezję i koszmary, spędziła w szpitalu, gdzie mieszkała i pracowała jako masażystka. Tajemniczy człowiek, który pozostawał anonimowy, regularnie opłacał jej pobyt w tej placówce. Wydawało się, że Setsunie przyjdzie spędzić tak resztę życia, jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło. Jej najlepsza przyjaciółka z pracy zaprosiła ją na swój ślub. Bohaterka przypadkowo spotkała tam mężczyznę, fotografa, którego twarz wydała jej się dziwnie znajoma. Kiedy zaś samotnie wracała o szpitala, ten sam mężczyzna pojawił się po raz drugi, ratując ją przed gwałtem. Szok wywołany tym zdarzeniem sprawił, że odzyskała pamięć, zaś wydarzenia, które do tej pory pozostawały zakryte, teraz stały się jasne. Rodzice Setsuny nie zginęli przypadkowo, ale zostali zamordowani, zaś sprawcami była czwórka ludzi, których mała dziewczynka przypadkowo sfotografowała in flagranti. Co więcej, ocalał aparat, którym zrobiono tamto zdjęcie, a także same klisze. .

Nietrudno się dziwić, że bohaterka pała żądzą zemsty. Kenshou, bo tak ma na imię nasz fotograf, okazuje się przybranym synem człowieka, który opłacał pobyt Setsuny w szpitalu. Co więcej, to on przez lata przechował przypadkowo znaleziony aparat z fatalnymi dla Setsuny zdjęciami. Teraz staje się jej opiekunem, ale ze sposobu, w jaki obydwoje na siebie patrzą, nietrudno wysnuć wniosek, że na przyjaźni się nie skończy. Chłopak, choć zdaje sobie sprawę z tego, przez co przeszła jego podopieczna, uważa, że powinna ona zapomnieć o przeszłości i skorzystać z szansy, jaką daje jej los. Być może inne kobiety by tak zrobiły, ale nie Setsuna. Kolejno odnajduje ona sprawców swojego nieszczęścia i doprowadza ich do zagłady, jednego po drugim. Jednak im więcej ona i Kenshou dowiadują się o wydarzeniach sprzed piętnastu lat, tym bardziej wszystko okazuje się mniej oczywiste, niż się z początku wydawało.

Lady Masquerade spełnia klasyczny schemat opowieści o zemście po latach. Mamy morderców, mamy osobę szukającą zemsty i kolejne etapy jej realizacji. Do tego nieco tajemnic. Jako że autorką jest Chiho Saito, można się spodziewać, że dostaniemy także dawkę tzw. „zakazanych relacji” – tym razem oszczędzono nam homoseksualizmu, ale już kazirodztwa autorka nie mogła sobie darować. Rozczarowują bohaterowie – z jednej strony cieszy, że wszyscy są dorośli, ale z drugiej – pozostają do bólu stereotypowi. Źli są aż groteskowi, a dobrzy – szlachetni do przesady. Wyjątkiem jest Setsuna – postać, która jakby uciekła z planu Pani Zemsty czy Kill Bill. Jest zdeterminowana, gotowa na wszystko, ale nie staje się przy tym maszyną do zabijania à la Punisher. Nadal twierdzę, że kreacje postaci kobiecych są najmocniejszą stroną mang Chiho Saito. W tym kontekście można by nawet powiedzieć, że jej mangi są na swój sposób feministyczne, abstrahując od negatywnych politycznych konotacji, związanych z tym określeniem. Nie mamy tu naiwnych dziewuszek, które potrzebują haremu przystojniaków, aby uratować się z opresji. Wręcz przeciwnie, czasem to one muszą tych przystojniaków ratować.

Fabularnie niestety jest miałko i przewidywalnie. Każda z opowieści ma ten sam schemat rozwoju fabuły – Setsuna znajduje jedną z poszukiwanych osób, wkracza w jej życie, by następnie je zniszczyć. Sama pozostaje na swój sposób niewinna, mimo żądzy zabijania, jaka ją przepełnia, nigdy sama nie wykonuje ostatecznego wyroku. Zaskoczenie może czytelnika czekać dopiero w finale, ale pytanie brzmi, czy jest to zaskoczenie przyjemne – gdyż osobiście jestem umiarkowanym zwolennikiem historii typu „jestem wnukiem dziadka szwagra twojego wujka, który ożenił się z matką mojej ciotki”. Inna sprawa, że kreacja postaci przybranego ojca Kenshou od samego początku sugeruje jasno czytelnikowi, że ta postać coś w sobie kryje. Szkoda, że Saito nie spróbowała nawet nadać nieco bardziej ludzkich cech bohaterom negatywnych – w rezultacie nawet po poznaniu całej historii odbiorca mangi raczej nie poczuje dla nich ani odrobiny sympatii czy współczucia.

Kreska jest typowa dla tej autorki, czyli dłuuuugie, godne sailorek nogi, wielkie oczy, spiczaste nosy, długie karki i charakterystyczne podbródki. Nie tak dawno odbyłem z jedną z moich redakcyjnych koleżanek dyskusję na temat tego, czy styl rysowania bohaterów Chiho Saito można nazwać „fanserwiśnym” – i nadal mam wątpliwości, choć panowie to stado 100% bishounenów, a popularność mang tej autorki w Japonii świadczy o tym, że jednak tamtejsze czytelniczki uważają ów styl za atrakcyjny. Cieszy za to dbałość o szczegóły, zarówno detale architektoniczne, jak i ubiory, rysowane są z dokładnością znamionującą fachowca. Setsuna dość często zmienia stroje i fryzury. Co prawda anatomia bohaterów jest po prostu specyficzna i sięgając po mangi tej autorki trzeba się z tym liczyć, ale widać, że o ile Saito radzi sobie nieźle z dużymi planszami, tak ma problemy z bardziej dynamicznymi ujęciami, zwłaszcza takimi, na których pojawiają się więcej niż jedna lub dwie postacie. Wtedy bowiem powstaje galimatias, a anatomia idzie na długi spacer. Problemem jest także to, że autorka nie bardzo potrafi różnicować wygląd postaci – o ile są autorzy, tacy jak Osamu Tezuka czy Masami Kurumada, którzy z wykorzystywania tak samo wyglądających bohaterów uczynili swój znak rozpoznawczy, o tyle Chiho Saito po prostu nie potrafi inaczej i kiedy Setsuna chodzi z kręconymi włosami, pamięć automatycznie przywodzi na myśl Anthy z Uteny.

Nie jest to manga długa, w dwóch tomach zawiera się cała historia, z czego pierwszy tom to w zasadzie wprowadzenie i pierwszy etap zemsty, zaś reszta, łącznie z konkluzją, zawarta jest w tomie drugim. Dzięki temu Lady Masquerade czyta się szybko i przyjemnie. Wątek romantyczny rozwija się stopniowo i, co ciekawe, bez poważniejszych przeszkód. Generalnie nie jest to ani rzecz odkrywcza, ani specjalnie wciągająca, ale jednak narysowana i napisana przez fachowca. Można by rzec – przyzwoita robota rzemieślnicza, ale biorąc pod uwagę, że Chiho Saito jest jedną z bardziej znanych w Japonii autorek tego typu mang, niedosyt jednak pozostaje, gdyż oczekiwało się czegoś więcej…

Grisznak, 5 grudnia 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Chiho Saitou