Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 6/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 9
Średnia: 7,56
σ=0,96

Wylosuj ponownieTop 10

Devilman

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1972-1973
Liczba tomów: 5
Tytuły alternatywne:
  • デビルマン
Gatunki: Horror
Widownia: Seinen; Postaci: Anioły/demony, Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Anime; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Elementy chrześcijańskie, Supermoce

Krwawa sieczka czy bezkompromisowe studium ludzkiej natury? A może jedno i drugie?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Saburo

Recenzja / Opis

Akira Fudo nie jest typowym bohaterem przeciętnej mangi shounen. Wręcz przeciwnie, jest mięczakiem i tchórzem, który nie potrafi obronić swojej przyjaciółki przed bandytami. Ba, to ona musi jego bronić! Tak przynajmniej jest, dopóki Akira nie spotyka swojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, Ryo Asukę. Ryo zabiera Akirę do swojego rodzinnego domu, gdzie pokazuje mu rzeźbę w kształcie demona, starszą niż ludzka cywilizacja. Po założeniu jej na głowę Akira doświadcza przerażającej wizji świata sprzed narodzin człowieka. Świata, rządzonego przez demony – okrutną rasę, która żyła zgodnie z zasadą przetrwania najsilniejszych i najlepiej przystosowanych. Z wielu rodzajów demonów w końcu dominować zaczęła odmiana zdolna do łączenia się z innymi istotami oraz roślinami. Gdy nadeszła epoka lodowcowa, demony zostały uwięzione przez lodowiec, ale od czasu do czasu, pojedyncze osobniki uwalniały się i stawały się źródłem legend o wampirach, wilkołakach i innych potworach. Ryo jest przekonany, że demony od dawna infiltrują ludzkość na każdym z możliwych szczebli, szukając jej mocnych i słabych stron, opętane pragnieniem odebrania świata, który, jak uważają, ludzie im ukradli. Co więcej, Ryo ma plan, w jaki sposób z nimi walczyć i Akira jest jego kluczowym elementem. Chłopak ma tak dobrotliwą naturę, że jest zdolny połączyć się z demonem i przejąć nad nim kontrolę, nie popadłszy w szaleństwo. Mówiąc w dużym skrócie, plan kończy się sukcesem i Akira scala się z demonem Amonem, zyskując dostęp do jego mocy. Od tej pory jest znany jako Devilman – demon o ludzkim sercu.

Historia narodzin tej mangi jest nader ciekawa. Rok wcześniej Go Nagai stworzył mangę Mao Dante, gdzie główny bohater został połączony z ogromnym demonem i walczył z innymi demonami. Była to manga która, gdyby powstała w tych czasach w Europie albo Ameryce, uchodziłaby za rzecz, delikatnie mówiąc, bardzo kontrowersyjną. Później Go Nagai przerobił znacznie koncept i zbudowany praktycznie od nowa pomysł zastosował przy produkcji anime. Tak powstał Devilman, który miał niewiele wspólnego ze swoim pierwowzorem – był przede wszystkim znacznie bardziej stonowany i przystosowany do dziecięcej widowni. W tym samym czasie, Go Nagai zaczął pracować nad omawianą tu wersją mangową, dużo brutalniejszą i mroczniejszą, i tak historia zatoczyła koło.

Devilman zaczyna się jak standardowa, choć dosyć brutalna jak na standardy gatunku, manga shounen. Nawet dosyć nietypowy element w postaci bohatera­‑mięczaka znika, gdy okazuje się, że połączenie z Amonem poważnie zmieniło osobowość Akiry, który teraz wdaje się w bójki z każdym, kto mu podskoczy. Wspomniana przyjaciółka Akiry, Miki, wyłamuje się natomiast ze schematów typowego shounena – nie jest jedną z tych uciążliwych panienek, które wzdychają do bohatera i jako jedyne zdają się widzieć w nim „ukryte dobro”. Wręcz przeciwnie, Akira zaczął się jej podobać dopiero, gdy stał się dupkiem. Co więcej, dziewczyna ma okazję sprawdzić się w walce nie raz i nie dwa. Trzecią ważną postacią jest Ryo, występujący w roli typowego mądrego, opanowanego, fajnego faceta, który stanowi kontrast dla bohatera. Ryo potrafi jednak być taki opanowany tylko dlatego, że jest przez cały czas na prochach – jego przeżycia z demonami z czasów, zanim jeszcze wprowadził w cały ten problem Akirę, nie odbiły się najlepiej na jego psychice. Wyraźnie niezbyt dobrze znosi też to, że nie może aktywniej wspierać Akiry, bo jego przeciwnicy są dużo potężniejsi od zwykłego człowieka. Demony prezentują się interesująco – ich projekty są zróżnicowane, podobnie jak charaktery tych, które jakiś charakter mają. Czy to wojownicza Siren, czy zakochany w niej Kaim, czy okrutny Jinmen – jeśli demony mają okazję pokazać, że posiadają osobowość, na pewno zapadną czytelnikowi w pamięć.

Mimo to fabuła raczej nie odstaje tutaj od typowego shounena, co więcej, zawiera swój przydział dziur logicznych. Właściwie cały pierwszy tom sprawia, że czytelnik zaczyna wątpić w sens tego, co się dzieje, a zwłaszcza w to, czy Ryo jest w pełni władz umysłowych. Dopiero w ostatnich tomach okazuje się, że wszystko tu miało drugie dno i za dziurami logicznymi kryje się sensowne wyjaśnienie.

Po trzech starciach z demonami udokumentowanych w tomie drugim i pierwszej połowie trzeciego opowiadana historia całkowicie zmienia styl i z dosyć mrocznego, miejscami strasznego shounena przekształca się w apokaliptyczny horror. O ile z początku istniał wyraźny podział na dobro i zło, druga połowa mangi wkracza na tereny „szaro­‑szarej moralności”, gdzie granice zaczynają zacierać się coraz bardziej i bardziej. Devilman musi zadać sobie pytanie, czy ludzie są warci ocalenia przed demonami, a w końcu nawet przywódca sił zła okazuje się mieć na względzie tylko dobro swojej rasy.

Manga jest dosyć krytyczna wobec rodzaju ludzkiego. Pozytywne uczucia są u demonów rzadkie, ich doktryna to „zabij albo giń”, więc potrafią być wręcz do przesady sadystyczne. Jednakże przez to człowiek wypada gorzej w porównaniu – doskonale wie, co to współczucie i empatia, potrafi postawić się w pozycji drugiej osoby i zrozumieć jej ból, a mimo to ze strachu czy gniewu zdolny jest do okrucieństwa, którego nie powstydziłyby się nawet najgorsze z demonów. Manga jest subtelnym, ale ostrym traktatem moralnym piętnującym łatwość, z jaką potrafimy zaszufladkować innych ludzi jako gorszych czy niebezpiecznych, tylko dlatego, że się od nas różnią, jak również ogólną podejrzliwość i brak zaufania cechujące ludzi. Obrywa się również militaryzmowi. Ostatecznie, musimy zadać sobie pytanie, co my byśmy zrobili, gdybyśmy znaleźli się w sytuacji demonów – gdybyśmy musieli zostawić nasz dom i po powrocie odkryli, że zamieszkali w nim nieproszeni goście. Czy naprawdę bylibyśmy bardziej wyrozumiali niż one dla nas? Niczym King Kong czy Frankenstein, albo co lepsze, komiksy spod znaku X­‑Men, Devilman zwraca się do nas z pytaniem – kto tu jest prawdziwym potworem? Wielka małpa, żywy trup, mutanci, demony… a może my?

Pomysł na bohatera „z piekłem w sercu” nie jest rzadkością. W tym samym czasie eksplorował go, na gruncie komiksu amerykańskiego, Demon Jacka Kirby'ego oraz Ghost Rider, za którymi w latach dziewięćdziesiątych podążyły Spawn, Hellboy i Hellblazer, a wszystkie te komiksy wyprzedzają opowiadania z cyklu Salomon Kane Roberta E. Howarda. Również w mandze wątek bohatera skażonego demonicznym wpływem jest dosyć często spotykany, zwłaszcza w gatunku shounen – wystarczy wymienić takie tytułu jak Bleach, Naruto, Inuyasha,Soul Eater czy starsze Yu Yu Hakusho lub mniej znane 666 Satan. Jednakże niewiele z nich analizuje wpływ, jaki takie piekielne brzemię miałoby na psychikę bohatera, zwłaszcza wychodząc poza standardowe ramy „demoniczny współlokator przejmuje kontrolę nad ciałem bohatera i masakruje przeciwnika”. Jak już wspomniałem, połączenie z Amonem miało na Akirę silny wpływ, co ujawnia się nie tylko tym, że nagle wyrosły mu cohones. Chłopak z grzecznego dzieciaka stał się opryskliwy i agresywny, miejscami zdaje się z niecierpliwością wyczekiwać walki, jakby czerpał z niej sadystyczną przyjemność. Wśród innych demonów Amon miał opinię jednego z najgroźniejszych i był znany jako „bóg zabijania”, a patrząc na Akirę widać, że siedzi w nim coś złego i mrocznego. Jak bardzo, można się było przekonać w powstałej wiele lat później mandze Amon: Darkside of the Devilman, gdzie pokazano, co by się stało, gdyby Amon wyrwał się na wolność, by zgotować piekło na Ziemi zarówno ludziom, jak i demonom.

Devilman doczekał się wielu tego typu spin­‑offów. Prócz Amona i pobocznej historii zatytułowanej Shin Devilman, powstała manga, w której wystąpił żeński odpowiednik bohatera, Devilman Lady, oraz kontynuacja o wiele mówiącym tytule Violence Jack. Obie mangi wyniosły przemoc, z której znany jest Go Nagai, na o wiele wyższy poziom. Devilman ma opinię ukochanego dzieła autora, krążą nawet pogłoski, jakoby nie był on zadowolony z faktu, że fani preferują jego najsłynniejszą mangę, Mazingera Z, nad przygody Akiry.

Oczywiście manga nie jest doskonała. Największą bolączką, prócz wspomnianego faktu, że trzeba było czekać do końca mangi na wyjaśnienie kilku dziur fabularnych i pourywanych wątków, są supermoce demonów. Z jednej strony autor jasno je definiuje, a z drugiej sam temu zaprzecza, oferując zdolności łączenia się z wodą czy przenikania przez ściany. Chciałbym wiedzieć, z jakim zwierzęciem czy rośliną się owe demony połączyły, by otrzymać te moce.

Grafika jest typowa dla stylu autora – lekka kreska nie stroniąca od przerysowań i stylu przywodzącego na myśl komediową kreskówkę, co miejscami gryzie się z tonem historii (choć nie tak bardzo, jak w Amonie, gdzie połączenie charakterystycznych przerysowań z bardziej typową dla mangi kreską wypadło idiotycznie). Można się do niej jednak przyzwyczaić i nie przeszkadza ona wgłębić się w mangę. Na pochwałę zasługują rysunki w „prologu”, które zostały stworzone w zupełnie innym stylu i wciąż nie mogę się nadziwić, jak wspaniale prezentują się przedstawione tam demony.

Devilman to manga, którą ciężko zakwalifikować. Zdaje się, że w połowie trwania zmieniła grupę docelową i z shounena wkroczyła na terytorium seinen. Polecałbym ją starszym czytelnikom, którzy zdołają dostrzec przesłanie ukryte za fasadą przemocy i grozy, młodsi nabawią się co najwyżej koszmarów.

616, 1 grudnia 2010

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: Gou Nagai