Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 41
Średnia: 7,44
σ=0,96

Wylosuj ponownieTop 10

Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2007-2011
Liczba tomów: 3
Tytuły alternatywne:
  • The Sleepy Residents of Birdcage Manor
  • 鳥籠荘の今日も眠たい住人たち
Widownia: Shoujo; Postaci: Artyści; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

O pewnych, nie aż tak sennych, mieszkańcach pewnego hotelu. Czyli jedna z mniej znanych, ale bardzo dobrych mang shoujo.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Crofesima

Recenzja / Opis

Szesnastoletnia Kizuna Etou nie ma rodziców, nie chodzi do szkoły, mieszka zupełnie sama i uczestniczy w pewnej „grze”. Jej zasady są dość proste. Otóż grupka małoletnich dziewczyn błąka się po mieście, szukając bogatych mężczyzn w średnim wieku i proponując im randkę za pieniądze. Nastoletnie prostytutki? Nie całkiem. Niezależnie od oferowanej zapłaty, żadna z uczestniczek gry nie może uprawiać z klientem seksu, choć zdarza się, że ucieka z pieniędzmi w ostatniej chwili, zanim do tego dojdzie. Wszystko to ma na celu sprawdzenie, ile mężczyźni są w stanie zapłacić za takie spotkania. Zabawa ma także swoje niepisane zasady. Gdy zostanie się złapanym, nie wolno wydać koleżanek ani też wspominać o istnieniu gry. Nikt też nie może odejść, niezależnie od tego, jakie będzie miał powody.

Wbrew pozorom manga nie skupia się na tej grze, lecz jest to jedynie wstęp do przyjemnej i wyrazistej historii. Pierwszy rozdział zaczyna się w przełomowym dla głównej bohaterki momencie, gdy jej koleżanka, Sachi postanawia odejść z zabawy. Jest to pierwsza osoba, która wyraziła jasno, chęć rezygnacji z mało uczciwej gry, sprawiając, że Kizuna coraz poważniej myśli o tym, by również się wycofać. Dodatkowo piękna nieznajoma, przedstawiająca się jako Yuki Inoue, proponuje dziewczynie pracę… modelki. Otóż jej kuzyn, Yuusei Asai, jest malarzem, który potrzebuje kogoś, kto by pozował nago do jego obrazów. Po negocjacjach co do wysokości zapłaty Kizuna postanawia rozważyć ofertę, a także decyduje się odejść z gry. Jak nietrudno się domyślić, niebawem zaczyna pracę u młodego artysty, przy okazji zmieniając swój tryb życia i na nowo odnajdując miejsce, do którego przynależy.

Wyraźnie zarysowany romans jest istotnym, choć niejedynym wątkiem w Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi. Obserwujemy bohaterów głównie w codziennych, choć wyróżniających się z jakiegoś powodu sytuacjach, a cieplejsze uczucia między nimi rozwijają się w miarę naturalnie, nienachalnie, często „w tle”. Stanowią ważną część fabuły, a w przedstawianiu ich rozwoju brak typowych tanich chwytów, jak przypieranie przez postaci męskie biednych bohaterek do ściany, wymuszanie pocałunków i innych jakże troskliwych interakcji, absurdalnie mających pomóc paniom zorientować się, że TAK, TO JEST WŁAŚNIE „MIŁOŚĆ”! Nie mogę zagwarantować, że żadna postać nie zacznie z czasem przejawiać samczych instynktów, jednak brak w tym tej naiwności typu „trzeba jej pokazać, że też jestem facetem i musi być ostrożna”. Miłym zaskoczeniem może być kwestia pozowania nago przez Kizunę. Broń Boże nie zostaje ona wykorzystana do rozwoju relacji romantycznych, stając się za to czymś normalnym, nie gorszącym czytelnika, w szczególności, że jak to artysta, Asai uznaje goliznę modelki za coś naturalnego, a Kizuna, mimo pewnego skrępowania, szybko przyzwyczaja się do pozowania bez ubrań i skupia na poznawaniu zarówno swojego pracodawcy, jak i Yuki, a także obserwacji „nowej siebie” na obrazach. W Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi zarysowane są także w bardzo subtelny sposób te smutniejsze, mniej różowe wątki. Budynek, w którym mieszkają bohaterowie mangi, skupia ludzi mających ze sobą mniejsze lub większe problemy. Jest to jednak powiedziane i przedstawione bardzo delikatnie i dodaje komiksowi trochę unikalnego, poetyckiego smaczku.

Zdziwić może trochę wysoka ocena postaci. Bądź co bądź, mimo że stanowią one mocny punkt mangi, bohaterów z określoną, bardziej rozbudowaną osobowością jest mało. Właściwie mimo ludzi przewijających się w tle, najbliżej daje się poznać główną trójkę. Tym, co zadecydowało o mojej ocenie, jest postać Kizuny. Naprawdę, to jedna z bardziej wiarygodnych bohaterek, jakie widziałam w mangach. Nie zrobiono z niej typowo zbuntowanej, zepsutej nastolatki ani też niewinnej idiotki. Kizuna, mimo że trochę zagubiona, zachowuje się normalnie, ma charakterek i jest pozbawiona typowo japońskich cech. To bohaterka z krwi i kości, nie do końca dojrzała, ale zachowująca się odpowiednio do swojego wieku (co notabene jest dość rzadkim zjawiskiem w mangach). Asai to natomiast artysta pełną gębą. Wiecznie ubrudzony farbami, raczej zamknięty w sobie, niecierpiący na brak pewności siebie, a przy tym chłopak z traumą, nie tyle zaszufladkowaną pod nazwą mrocznej przeszłości, co będącą obecną częścią jego stylu życia i zachowania, z którą nadal nie do końca potrafi sobie poradzić, co widać chociażby w jego częstej ucieczce w sen. Najbardziej pokrzywdzoną jeśli chodzi o realistyczny charakter, ale też nie tak zupełnie w tej dziedzinie ułomną postacią, o której trudno cokolwiek powiedzieć bez psucia zabawy przy czytaniu mangi, jest Yuki. To osoba z pozoru wesoła, sypiąca żartami jak z rękawa, a przy tym skrywająca dość normalną, lecz mniej rozbudowaną w porównaniu do Kizuny i Asaia osobowość. Mimo swojego uroku wypada najmniej naturalnie, a za to bardziej standardowo, gdy porównuje się ją do postaci z innych mang shoujo.

Trudno jest nazwać recenzowaną mangę realistyczną, bo mimo poruszania bardziej życiowych tematów, atmosferę w niej panującą można określić prędzej jako bajkową. Sam hotel wzorowany na klatce dla ptaków, z ludźmi, którzy nie zawsze są do końca normalni, był oryginalnym i naprawdę ładnym pomysłem. Do tego dochodzą pewne wady, na które uwagę może zwrócić każdy oczekujący lektury „z życia wziętej”. Kizuna, mimo braku wykształcenia i młodego wieku, radzi sobie sama nadspodziewanie dobrze. Ma ogromne szczęście do pracy, która wpada jej w ręce akurat wtedy, gdy na serio zaczyna myśleć o odejściu z gry, a samo zakończenie fabuły wydaje się zbyt proste i kolorowe. Jest to jednak coś, na co praktycznie nie zwracałam uwagi przy czytaniu mangi i co dość łatwo zaakceptować i przyjąć wraz ze światem przedstawionym.

Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi wyróżnia bardzo ładna, delikatna kreska Rihito Takarai, do której – muszę przyznać – mam ogromną słabość. Trudno nazwać ją majstersztykiem, ale jest naprawdę przyjemna dla oka. Postaci mają szczupłe, pociągłe sylwetki i subtelne rysy. Oko cieszy także pełna szafa Kizuny, dzięki czemu nie obserwujemy głównej bohaterki paradującej ciągle w tych samych ubraniach. Klimat mangi tworzą po części tła, które może nie pojawiają się na każdym ujęciu, ale dostarczają wystarczająco dużo informacji o wyglądzie tytułowego budynku. Pomieszczenia nie są też całkowicie sterylne i czasem cieszą drobniejszymi szczegółami, dopasowanymi do postaci w nich zamieszkujących.

Po takim opisie może się wydawać, że Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi to prawdziwe cudeńko i w moich oczach rzeczywiście się tak zapowiadało, ma ono jednak pewne mankamenty. Mimo wszystko nie zawsze jest tak ładnie, jakby się chciało, a już w szczególności niezbyt popisowe okazało się zakończenie. Czasami miałam wrażenie, że manga mimo dużego potencjału stworzenia czegoś wyjątkowego jakby po trochu go marnowała, w szczególności przez użycie zbyt wielu typowych dla gatunku chwytów. Owszem, nadal trzyma poziom i posiada unikalny, choć niekoniecznie dla każdego wyczuwalny klimat, jednak czasem byłam naprawdę rozczarowana zbytnio „shoujowym” sposobem prowadzenia akcji. Dodatkowo końcówka zrobiła na mnie wrażenie trochę wymuszonej, zbyt szybko rozegranej i dramatycznej. Utraciły na tym trochę postaci, utraciła na tym i moja opinia o całej serii. Moim zdaniem znacznie lepiej sprawdziłoby się otwarte zakończenie, może i pozostawiające nieprzyjemny niedosyt, ale nie upchane w małym kawałku, który zamykając większość wątków, wypadł kiczowato i mało przekonująco, tracąc tę baśniową nutę z wcześniejszych rozdziałów.

Recenzowana manga to mała perełka wśród zalewu przeciętnych tytułów z gatunku shoujo. Nie ustrzegła się niedociągnięć, może trochę rozczarować, ale nadal pozostaje tworem stosunkowo oryginalnym i przyjemnym w odbiorze, wyróżniającym się ładną kreską i paroma pomysłami. Polecam głównie amatorom romansów pozbawionych naiwnych i słodkich do bólu zębów bohaterek, w których postaci mają jeszcze jakieś problemy poza tym, czy będą razem. Nie każdego to zachwyci, ale może umilić jeden czy dwa wieczory albo – tak jak mnie – oczarować na tyle, że z przyjemnością będziecie mogli Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi czytać nieskończoną ilość razy.

Łakomczuszek Pospolity, 19 października 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): ASCII Media Works
Autor: Rihito Takarai, Yukako Kabei