Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 11
Średnia: 6,82
σ=1,11

Wylosuj ponownieTop 10

Kuro Neko Tunnel

Rodzaj: Manga (oneshot)
Wydanie oryginalne: 2010
Tytuły alternatywne:
  • 黒猫 トンネル
Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Czarny kot nie zawsze oznacza pecha – w Kuro Neko Tunnel spełnia marzenia, z których nie zdajemy sobie sprawy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: moshi_moshi

Recenzja / Opis

Uczeń szkoły średniej, Tsuruta, przemierza miasto w poszukiwaniu Luny, zaginionego kota. Podczas pogoni za niechętnym do powrotu zwierzęciem chłopak trafia do tunelu, a u wyjścia czeka na niego niespodzianka. Tsuruta znajduje nie tylko Lunę, ale także Kamego – szkolnego przyjaciela, który jakiś czas temu popełnił samobójstwo.

Kuro Neko Tunnel nie jest horrorem ani nawet opowieścią niesamowitą – to nastrojowa miniaturka, mówiąca o tym, że trzeba cenić przyjaciół, ponieważ nie wiadomo, kiedy odejdą. Ale nie tylko, manga pokazuje także, że warto słuchać drugiego człowieka i traktować jego słowa serio, bo potem możemy żałować naszej obojętności. Akcja płynie powoli i leniwie, a ogólne wrażenie stagnacji potęguje letnia aura – duszna i pełna odgłosów wydawanych przez cykady. Acz trudno dokładnie określić porę roku, ponieważ kolejne wydarzenia sugerują, że Tsuruta cofnął się w czasie, a Kama, którego spotkał, nie jest duchem, ale jeszcze żywym człowiekiem. Czy chłopak dostanie drugą szansę, czy dziwne spotkanie pozostanie jedynie sennym marzeniem?

Szczerze mówiąc, opisy na różnych stronach są bardziej intrygujące niż dzieło właściwe. Owszem, podobał mi się melancholijny, nieco oniryczny klimat opowieści, ale nie mogę powiedzieć, że spełniła wszystkie moje oczekiwania. Mimo iż mamy do czynienia z oneshotem, autorce starczyło pary tylko na kilka pierwszych stron (a komiks ma dwadzieścia cztery) – później bohaterowie snują się, tocząc długie enigmatyczne rozmowy, których sens czytelnik pojął już dawno. Jedynym zaskoczeniem mogą być relacje Tsuruty i Kamego – nie do końca da się je określić. Z jednej strony pani Buchi nie narysowała nic, co wskazywałoby na coś więcej niż zwykła przyjaźń, z drugiej zachowanie głównego bohatera oraz jego słowa mogą świadczyć o tym, że coś jest na rzeczy. Nie jestem szczególnie wyczulona na tym punkcie, tym bardziej nie znajduję przyjemności w wyszukiwaniu nieistniejących związków, ale wydaje mi się, że każda osoba, która przeczyta mangę, będzie mieć podobne wątpliwości. Mimo to nie uważam za stosowne dodawania wyróżnika shounen­‑ai, gdyż poza jedną wypowiedzią i specyficznym nastrojem nic nie wskazuje na przynależność do tego gatunku.

Trudno napisać coś konstruktywnego o bohaterach tak krótkiego dzieła. Nie mamy czasu ich poznać, a od autorki dostajemy tylko strzępy informacji, z których nie wyłania się żaden sensowny obraz. Jedyne, co można powiedzieć na pewno, to fakt, że Tsuruta żałuje swojego zachowania względem kolegi. Tego, że wyśmiał uwagi Kamego o śmierci, a potem było już za późno. Poszukiwania Luny są pretekstem, okazją, by chłopcy spędzili ze sobą jeszcze trochę czasu – Tsuruta zapewne w ogóle nie chciałby, żeby lato się skończyło, a kot odnalazł. To jedyna szansa, by mógł naprawić swój błąd, nawet jeśli tylko chwilowo.

Kreska pani Buchi nie należy do szczególnie charakterystycznych – delikatny kontur, bardzo klasyczne projekty postaci, dużo bieli, szarości i neutralne rastry, z których artystka chętnie korzysta. Natomiast bardzo przypadły mi do gustu twarze – ładne i dobrze oddające emocje, na co duży wpływ mają zapewne wyraziste i odcinające się od bardzo jasnej reszty oczy. Poza tym warto również wspomnieć, że autorka nie unika rysowania tła, woli prosty zarys czegokolwiek od pustej przestrzeni czy przypadkowego rastra. Swoją drogą, całość została bardzo efektownie, choć subtelnie zakomponowana – wyludnione pejzaże w tle podkreślają senną atmosferę i kameralny nastrój, skupiając uwagę czytelnika na przeżyciach i interakcjach bohaterów.

Kuro Neko Tunnel to przeciętne okruchy życia, o których zapomnimy wkrótce po lekturze. Mimo to przeczytanie ich nie będzie stratą czasu, raczej leniwym przerywnikiem między jednym zajęciem a drugim. Fani gatunku powinni być zadowoleni, chociaż o zachwycie trudno mówić. Najlepiej sprawdzić samemu, to w końcu tylko dwadzieścia cztery strony.

moshi_moshi, 4 listopada 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Ichijinsha
Autor: Keiko Buchi