Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 kreska: 5/10
fabuła: 3/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 26
Średnia: 5,96
σ=1,76

Wylosuj ponownieTop 10

Bara to Juudan

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2011
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • 薔薇と銃弾
Gatunki: Dramat, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci, Wampiry; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce

Wampiryczny romans ekspresowy, co prawda nie tak szybki jak TGV, ale konkurencję ma niewielką.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: kulikorcia

Recenzja / Opis

Mitsuki budzi się pewnego ranka spóźniona do szkoły i gdy wydaje jej się, że już nie zdąży, niespodziewanie pomocną dłoń wyciąga do niej Ren, przystojny sąsiad i obiekt westchnień wszystkich uczennic, który proponuje, że podwiezie ją rowerem. Niby nic nadzwyczajnego, ale serduszko dziewczyny coraz częściej zaczyna szybciej bić na widok uczynnego i wiecznie uśmiechniętego kolegi. Czy ma szanse w starciu z jego natrętnymi fankami? Obecnie nie to jest jednak istotne. Powoli zbliżają się szesnaste urodziny Mitsuki, jednak głowę zaprzątają jej dziwne i niezrozumiałe sny. Nie ma jeszcze pojęcia, co tak naprawdę szykuje dla niej złośliwy los…

Cóż, bohaterka może się nie domyślać, ale czytelnicy od razu zorientują się, o co tak naprawdę chodzi. Schemat jest prosty: sielankowe, poukładane życie bohatera/ki zostaje brutalnie przerwane przez niespodziewany wypadek losowy i teraz cały wic polega na tym, jak z daną sytuacją sobie poradzić. Rzucony w wir niezrozumiałych wydarzeń protagonista nierzadko traci głowę i automatycznie, czasami na oślep, szuka wsparcia kogoś zaufanego (lub nie). Do kogo więc zwróci się Mitsuki w tej trudnej chwili? Oczywiście że do Rena! Jednakże jakie ogromne będzie jej zdziwienie, gdy… Tak, wydarzy się coś, czego główna bohaterka się nie spodziewa, ale czytelnik raczej się domyśli.

Na scenariusz składają się praktycznie same schematy, które weterani shoujo znają na wylot. Niestety, zero innowacji. Nie powiem, czasem lubię przeczytać dobrze znane mi historie nieco inaczej przyozdobione, ale jakiekolwiek, nawet najmniejsze urozmaicenia są mile widziane. Wyraźnie widać wtedy, że autor może i nie ma oryginalnego pomysłu, ale potrafi go ugryźć z nieco innej strony i zaciekawić czytelnika, który nie ma zamiaru po raz n­‑ty czytać dokładnie tego samego. Znane i (nie)lubiane motywy lub schematy pojawiają się praktycznie wszędzie, ale historia, która składa się tylko i wyłącznie z takich elementów ma szansę zadowolić niewielu odbiorców. To taka wątpliwej jakości wycieczka odhaczająca kolejne punkty z podręcznika pisania romansów shoujo. Całość jest już nawet nie tyle przewidywalna, co po prostu nudna i momentami bardzo infantylna.

Za taki stan rzeczy bez wątpienia odpowiada również objętość komiksu, czyli zaledwie jeden tom. Akcja rozwija się w tempie iście ekspresowym, chociaż „rozwija się” to złe określenie. Akcja skacze od wydarzenia do wydarzenia, które od biedy można nazwać ciągiem przyczynowo­‑skutkowym. Scenariusz jest prosty, choć wyraźnie zasygnalizowana została obecność innych wątków, zaprezentowanych w postaci jednego czy dwóch kadrów i krótkiej wypowiedzi bohatera. Z jednej strony to może i dobrze, bo już po jednym zdaniu wiadomo, o co chodzi i jak wyglądałby ciąg dalszy. Z drugiej zabrakło czasu na rozwinięcie więzi między postaciami i trzeba wierzyć im na słowo, jak to bardzo im na sobie zależy, mimo że – tu wyliczamy wszystkie możliwe przeciwności losu. Na większość możliwych pytań pojawiających się w trakcie lektury odpowiedzi nie dostaniemy, musimy przyjąć świat przedstawiony takim, jaki jest („są wampiry, są łowcy, jest tam gdzieś jakaś organizacja i wszystko jasne!”), inaczej nie ma sensu nawet zaczynać lektury.

Z przykrością muszę również stwierdzić, że spoglądająca na czytelnika z okładki bohaterka niewiele ma wspólnego z zawartością. Fakt faktem, niewiele o niej wiemy (podobnie jak o Renie), ale już sam początek sprawia, że czytelnik nie ma raczej ochoty bliżej jej poznać. No dobrze, jest skołowana, zagubiona i… zachowuje się jak typowa bohaterka shoujo. Mało zaradna, płaczliwa dziewoja, w której usta autorka wsadza infantylne kwestie, widziane już wielokrotnie, tu zaś dodatkowo skondensowane. Jej kolejne poczynania są łatwe do przewidzenia i niestety niewiele mają wspólnego z wiarygodnością czy zdrowym rozsądkiem, a nie wyposażono jej w jakiekolwiek inne cechy charakteru, które mogłyby ją uratować. Największy (nie)przyjaciel Mitsuki, Ren, jest równie mdły i nudny, jak ona sama. Dlaczego (nie)przyjaciel? Chyba łatwo domyślić się, że pan coś kryje za tym uśmiechem i nieskazitelnym wizerunkiem księcia na białym koniu, prawda? Ależ oczywiście! Kryje wielką traumę i wielką głupotę zarazem. Odwieczny dylemat: zemsta czy miłość, po raz kolejny sprowadzono do banału. Nie, to nie wina bohatera, to autorka tak wszystko zaplanowała i zmusiła nękanego straszną przeszłością chłopaka do ekspresowej zmiany priorytetów życiowych. I pamiętajcie, wszystko w imię natchnionej miłości, która bierze się znikąd! Czy pozostałe postaci mają jakiekolwiek osobowości? Tak, po jednej cesze na głowę, przeważają wredne fanki głównego bohatera. W tle pałęta się kilku statystów z tajemniczej organizacji i szary tłum szkolny lub miejski. Cóż, niestety jest to teatr dwójki marnych aktorów.

Kreska Kayoru to zarówno na pierwszy, jak i na drugi rzut oka kwintesencja gatunku. Nic dodać, nic ująć, te duże oczy, wygładzone i szczupłe, okazjonalnie krzywe sylwetki, można zobaczyć w wielu innych komiksach. Czy to wada? W sumie nie, bo nie podejrzewam większości zagorzałych fanów/ek shoujo o poszukiwania oryginalnej grafiki bądź szczególną wybredność. Na tle podobnych mang Bara to Juudan prezentuje się przeciętnie, ale względnie poprawnie, przez co nie odstraszy potencjalnych czytelników. Chyba że ktoś jest szczególnie uczulony na rastry, których autorka zdecydowanie nadużywa – może nie wpycha wszędzie serduszek i kwiatuszków, ale ich ilość jest dość przytłaczająca.

No dobrze, to teraz zadajmy sobie podstawowe pytanie: po co recenzować coś, co nie wyróżnia się praktycznie niczym spośród oceanu sobie podobnych? Czasem chyba lepiej ostrzec potencjalnych czytelników, zwłaszcza że Bara to Juudan jest stosunkowo nowe i krótkie, a pomysł na fabułę, choć zdecydowanie wysłużony, na pewno ma swoich amatorów. Problem polega na tym, że jego wykonanie okazało się mało udane, tak że czytanie tej mangi to całkowita strata czasu. Fakt, to tylko jeden tomik, ale ile lepszych oneshotów można by w tym czasie przeczytać?

Enevi, 5 grudnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Kayoru