Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 kreska: 6/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 5
Średnia: 5,4
σ=0,8

Wylosuj ponownieTop 10

Kare ga Cafe ni Iru no nara

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2009
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • 彼がカフェに居るのなら
Gatunki: Komedia, Romans

Kelner z popularnej kawiarni – mroczny „przedmiot” pożądania każdej japońskiej nastolatki!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Aiko to typowa japońska licealistka, która wierzy, że szkoła średnia to idealne miejsce do zakochania się. Z zazdrością obserwuje czule obejmujące się pary, jednocześnie psiocząc na zbyt dziecinnych kolegów z klasy. No bo jak to tak – ona kipiąca uczuciem, gotowa zakochać się na zabój w pierwszym napotkanym księciu z bajki, a panowie, w których pokłada tyle nadziei, prezentują poziom przedszkolny… Cóż, życie. Ale bohaterka nie ma zamiaru czekać na cud, wręcz przeciwnie! Skoro góra nie chce przyjść do Mahometa, Mahomet musi iść do góry – Aiko postanawia zatrudnić się w kawiarni słynącej z profesjonalnej i przystojnej obsługi, i tam znaleźć tego jedynego. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy na miejscu spotyka kolegę z klasy – niepoważnego i dziecinnego Ginji'ego.

Shoujo – przypadek beznadziejny, chciałoby się napisać. Manga Mie Washio zupełnie nie wyróżnia się na tle gatunku – jest słodko, infantylnie i tak nierealnie jak to tylko możliwe. Autorce należą się jednak brawa za kopa, którego dostaje bohaterka w kawiarni, kiedy bardzo szczerze wyjawia niedoszłemu pracodawcy, dlaczego chce tu pracować. Naturalnie w końcu zostaje przyjęta do kelnerskiego grona, głównie dzięki pomocy Ginji'ego, nie aż tak dziecinnego, jak na początku się wydaje. Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że bohaterów czeka piękna i różowa przyszłość, i tak też się dzieje. Pani Washio szybko skupia się na trudnych początkach ich pączkującego związku – dostajemy garść sprawdzonych zagrań, od braku czasu na spotkania, przez problemy z pierwszym pocałunkiem, po „tę trzecią”. Jeżeli czytaliście w życiu chociaż kilka komiksów tego typu, wiecie, czego się spodziewać (na pewno nie niespodzianek). Całość jest do bólu schematyczna, a „scenariusz” wyświechtany jak kapota dziada proszalnego – dlatego Kare ga Cafe ni Iru no nara czyta się szybko, jednocześnie nie przemęczając mózgu.

Warto jednak wspomnieć o podstawowej wadzie tego tytułu – głównej bohaterce. Aiko może nie jest skończoną sierotą czy anemiczną mimozą, ale zdecydowanie irytuje w stopniu przekraczającym przyzwoitość. Dziewczyna chętnie zarzuca innym dziecinność i niedojrzałość, po czym idzie szukać pracy w kawiarni, bo marzy jej się romans z kelnerem… Serio, ręce mi opadły, zwłaszcza że mówimy o kraju, w którym pracę zawsze traktuje się z odpowiednim namaszczeniem. Poza tym Aiko to typowa pannica z shoujo – miła, uczynna, słodka, chociaż trzeba przyznać, że z czasem pokazuje odrobinę charakteru. W sumie trochę szkoda dla niej bohatera – Ginji jest przystojny, wesoły i towarzyski. To taki „chłopak z sąsiedztwa”, zawsze do rany przyłóż, ale sympatyczniejszy niż „szkolny playboy”. O dziwo, tworzą całkiem udaną parę, przy której nie czuć wszechmocnej woli autorki. Mają wspólne zainteresowania, potrafią rozmawiać o rzeczach najprostszych – po prostu pasują do siebie jak ulał.

Do historii głównej autorka dorzuciła dwa oneshoty, nawiązujące do opowieści o Aiko i Ginjim. W końcu popularna kawiarnia musi zatrudniać dość liczną obsługę. Opowiastki utrzymane w identycznym nastroju jak tytułowa, skupiają się na miłosnych perypetiach kolegów naszej uroczej pary. Oczywiście zgodnie z regułami gatunku, Morii i Yagishita (bo tak nazywają się panowie) także poznają swoje drugie połówki w kawiarni i są one równie słodkie i urocze, co Aiko. Obydwa oneshoty są ciepłe i pocieszne, czytało mi się je nawet lepiej niż tytułową historię, być może dlatego, że są krótsze, a wydarzenia bardziej skoncentrowane. W każdym razie jest to miły i przemyślany dodatek, idealnie pasujący do ogólnych założeń.

Kreska Mie Washio zupełnie się nie wyróżnia – ot, stadko bishounenów, wielkookie bohaterki, które różnią się jedynie fryzurą, bąbelki, kwiatuszki, groszki, rozbłyski i tak dalej… Tła okazjonalnie pojawiają się, ale w tak uproszczonej formie, że często trudno powiedzieć, co właściwie miały przedstawiać. Reszta to zbliżenia twarzy, kadry wypełnione rastrami, dużo szarości i dość toporny kontur. Projekty postaci są poprawne, chociaż zwracają uwagę dwie rzeczy: po pierwsze, panowie wyglądają korzystniej niż panie; po drugie, przy zbliżeniach twarzy w ujęciu trzy czwarte wydaje się, że dolna część (żuchwa) jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do reszty czaszki, a podbródek zbyt ostry. Być może niewprawione oko w ogóle nie dostrzeże tych mankamentów rysunkowych (nie piszę tego złośliwie), ale mnie odrobinę drażniły, właściwie podświadomie przyciągając wzrok. Poza tym nic szczególnego – znamy z wielu innych mang, lubimy lub nie, ale na pewno nie poczujemy się estetycznie pokrzywdzeni.

Zapewne nigdy nie zrozumiem tego uwielbienia, jakim wyimaginowane japońskie licealistki darzą usłużnych panów w fartuchach. Nie przeczę, że dobry kelner to skarb, ale żeby od razu czcić jak bóstwo? Natomiast jednej rzeczy jestem pewna: to wszystko wina uniformów, są kraciaste i efektowne, a panowie wyglądają w nich zaskakująco elegancko. Wracając jednak do Kare ga Cafe ni Iru no nara – manga nie wyróżnia się na tle gatunku, będąc przeciętnym czytadłem nawet w kategorii komiksów „herbaciano­‑kawowych”. Można przejrzeć w wolnej chwili, pośmiać się z głupoty głównej bohaterki i zapomnieć. Nie zachęcam i nie odradzam, ponieważ to jedno z tych dzieł, które ani ziębią, ani grzeją.

moshi_moshi, 17 listopada 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Mie Washio