Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 7/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 27
Średnia: 7,33
σ=1,31

Wylosuj ponownieTop 10

Puchitto Hajiketa

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2012
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • ぷちっとはじけた、
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Pracownicy biurowi; Rating: Nagość, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Shounen-ai/yaoi

Yaoi z głupią szczątkową fabułą i takimiż bohaterami, ale jakie przyjemne w odbiorze!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Chociaż jestem dość wybredną yaoistką i zasadniczo nie znoszę mang z pretekstową fabułą, której jedynym zadaniem jest doprowadzenie bohaterów do łóżka, od czasu do czasu nabieram ochoty na właśnie taką odmóżdżającą lekturę. Rzecz w tym, że trudno pozbyć się starych nawyków, a silna niechęć do pewnych schematów zawsze daje o sobie znać. Na szczęście istnieją mangi, które udowadniają, że nawet prostą i przewidywalną historyjkę z łóżkowym finałem da się opowiedzieć z humorem i polotem, bez konieczności posiłkowania się najtańszymi i najbardziej tandetnymi pomysłami. Do takich właśnie komiksów zalicza się Puchitto Hajiketa.

Głównym bohaterem tejże opowieści jest niejaki Ashitaka, człowiek dumny, pewny siebie i świadomy własnej orientacji. Nie stroni on od towarzystwa innych mężczyzn, chętnie odwiedza bary dla gejów, ale poszukując kolejnego partnera, zawsze kieruje się pewną zasadą – to on musi być strona dominującą. Wynika to z faktu, że jego pierwsze doświadczenie seksualne nie należało do udanych. I bynajmniej nie chodzi tu o gwałt czy inną nieprzyjemną, dramatyczną sytuację – po prostu jego pierwszy raz (zresztą z ukochanym facetem) okazał się bolesną porażką (dosłownie). Los bywa jednak złośliwy, ponieważ ponownie stawia na drodze Ashitaki jego wielką miłość, na dodatek nastawioną bojowo – czytaj: przekonaną, że uda się odzyskać serce (i nie tylko) ukochanego.

Cóż, być może opis nie brzmi szczególnie zachęcająco, żeby nie powiedzieć głupio, ale z czystym sercem stwierdzam, że Puchitto Hajiketa ma w sobie sporo uroku. To zasługa przede wszystkim postaci, gdyż to właśnie Ashitaka i Noshiro ciągną całe przedstawienie. Neko Kanda wykreowała na tyle udane i charyzmatyczne osobowości, że komiks doskonale obywa się bez innych „ozdobników”. Mamy do czynienia z zapisem kolejnych przypadkowych, bądź nie, spotkań panów, podczas których kłócą się i przekomarzają, koniecznie starając się postawić na swoim. Robią to z takim uczuciem, werwą i zawziętością, że zarówno pozostali bohaterowie, jak i czytelnik nie mają wątpliwości, że są dla siebie stworzeni. Zresztą mangaczka nawet nie próbuje nam wmawiać, że jest inaczej – wszystkie wydarzenia koncentrują się na Ashitace i Noshiro, podczas gdy reszta obsady to jedynie statyści, bierni obserwatorzy, a przez komiks nie przewija się nawet cień żadnej konkurencji.

Z której strony by nie patrzeć, panowie to kompletni idioci, przypominający dzieci walczące w piaskownicy o zabawkę, ale trzeba przyznać, że mają sporo klasy i nie traktują swojej drugiej połówki przedmiotowo. Bo chociaż fabuła kręci się wokół seksu, a zbliżenie bohaterów jest tylko kwestią czasu, autorka nie robi niczego na siłę, nie zmusza panów do czynów, które ludziom po prostu nie przystoją. Gwałt z miłości, pijacka orgia? Nie, tego w Puchitto Hajiketa nie znajdziecie. Zupełnie serio zaskoczyło mnie, że w tego typu yaoi dwóch facetów może iść razem do domu i spędzić tam noc jak na przyjaciół, a nie kochanków przystało. Co więcej, w przypadku niedyspozycji jednego z nich, drugi będzie się nim troskliwie opiekował bez niecnych zamiarów czy nieczystych intencji. Naturalnie, w końcu bohaterowie trafiają do tej sypialni i faktycznie mangaczka pokazała to tak, jakby od wieków za sobą tęsknili, ale chociaż sceny są dosadne i nie pozostawiają dużego pola do popisu wyobraźni, wulgarnymi bym ich nie nazwała.

Jak już wspomniałam, Puchitto Hajiketa z pewnością nie zalicza się do dzieł ambitnych i rzucających nowe światło na miłość homoseksualną. Podobnie jak fabułę, trudno poważnie tratować też bohaterów, acz uroku nie można im odmówić. Że bishouneni jak się patrzy, nie muszę pisać, wystarczy spojrzeć na okładkę. Rzecz w tym, że oprócz ładnych buziek coś jeszcze sobą reprezentują. Co prawda w stosunku do siebie zachowują się głupio, lecz wynika to bardziej z oślego uporu niż źle skonstruowanych osobowości. Mimo wszystkich złośliwości widać, że w gruncie rzeczy bardzo troszczą się o siebie nawzajem i nie chcą ranić uczuć drugiej osoby. Poza tym sprawiają wrażenie „męskich” – w sensie, kiedy toczą zażartą dyskusję lub robią coś razem (i nie mam tu na myśli seksu), robią to po męsku. Nie ma w nich ani grama zniewieścienia, nikt tu nie traktuje drugiej osoby z góry, tudzież jak delikatnej księżniczki, którą zawsze należy chronić przed brutalną rzeczywistością. Ashitaka i Noshiro nie reagują na różne bodźce niczym rozchwiany emocjonalnie nastolatek lub wyjątkowo wrażliwa kobieta – drobiazg, ale jakże istotny. Bo jeśli poszukuję mangi yaoi z prostą fabułą i „scenami”, to chciałabym, żeby opowiadała o dwóch facetach. Gdyby było inaczej, poczytałabym uczciwe szkolne shoujo. Oczywiście podział na stronę dominująca i zdominowaną jest obecny, w końcu to jeden z podstawowych elementów głównego wątku, ale ogranicza się tylko do scen łóżkowych, a i przy nich da się odczuć, że bohaterowie to równoprawni partnerzy.

Jeszcze jedną zaletą tej może nieporywającej, ale zabawnej historii, jest kreska. Na szczęście okładka nie zalicza się do efektownych przekłamań artystycznych mangaków i to co widzimy na zewnątrz, znajdziemy też w środku. Projekty postaci są śliczne i jeśli ktoś (podobnie jak ja) ma słabość do bishounenów, z pewnością będzie miał na czym zawiesić oko. Panowie nie tylko dobrze wyglądają, ale i potrafią się ubrać – zwracają uwagę detale w rodzaju rękawiczek, bo jak już mieć klasę, to od początku do końca. Generalnie, jeżeli chodzi o postacie wypełniające strony mangi, nie ma się do czego przyczepić. Anatomiczna poprawność i umiejętne kadrowanie wydobywają cały urok delikatnej i miękkiej kreski Neko Kandy. Tła również prezentują się niezgorzej. Przestrzenie nie należą do bardzo szczegółowych, ale zostały prawidłowo rozrysowane i mimo wszystko dominują nad abstrakcyjnymi plamami rastrów i bielą. Poza tym artystka ma świetne wyczucie czerni i bieli, z wprawą operuje szarościami, które gładko przechodzą od jasnych do ciemnych. Nie inaczej jest z rastrami, dobranymi bez zarzutu i takoż położonymi – wszędzie panuje ład i harmonia. Styl autorki jest charakterystyczny i dopracowany, na dodatek idealnie współgra z nieskomplikowaną, ale optymistyczną opowiastką. To jeszcze jeden powód, by sięgnąć po tę mangę.

Puchitto Hajiketa nie obiecuje czytelnikowi Bóg wie czego, zresztą już streszczenie fabuły mówi nam, z jaką historią mamy do czynienia. To propozycja skierowana do yaoistek, które lubią podobne czytadła lub pragną odrobiny oddechu między jednym dramatem a drugim. I chociaż komiks nie oferuje fabularnych fajerwerków, a także jest daleki od realizmu, skutecznie poprawia humor. Przy okazji udowadnia również, że nawet lekka opowieść o tym, jak zaciągnąć kogoś do łóżka, nie musi walić po głowie i oczach kiczem, tandetą oraz tanimi chwytami z telenoweli. Brak powagi, psychologicznej głębi i przemyślanej fabuły nie musi oznaczać czegoś złego, jeśli tak jak autorka, potrafi się korzystać z utartych schematów, wzbogacając je odpowiednio charakternymi bohaterami. Jeśli ma się dobry pomysł i umiejętność, nawet yaoi ze średniej półki może okazać się ciekawą i wciągającą lekturą.

moshi_moshi, 21 września 2014

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Core Magazine
Autor: Neko Kanda