Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Złamane skrzydła

Tom 1
Wydawca: Kotori (www)
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-63650-01-8
Liczba stron: 226
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Dla specjalizującej się w krótkich mangach yaoi Kou Yonedy, Złamane skrzydła stanowią pierwszą dłuższą i bardziej złożoną fabularnie opowieść. Historia skupia się na Yashiro, prezesie firmy Shinsei, który jednocześnie jest szefem gangu Shinseikai. To niezwykle charyzmatyczny i na swój sposób fascynujący mężczyzna, który słynie ze swych nietypowych upodobań seksualnych – i nie chodzi wyłącznie o jego homoseksualne preferencje, ale również o to, że jest masochistą, o czym otaczający go współpracownicy z yakuzy dobrze wiedzą. Yashiro pilnuje, by nie wikłać się w relacje ze swoimi podwładnymi, odstępuje jednak od tej zasady, gdy zatrudnia nowego ochroniarza. I choć Doumeki Chikara, gdyż tak ma na imię mężczyzna, jest wyraźnie zafascynowany osobą Yashiro, z pewnych, nazwijmy to technicznych względów, nie jest w stanie wyjść naprzeciw seksualnym żądzom swojego szefa. Nie oznacza to jednak, że nienasycony yakuza zrezygnuje ze swojego nowego obiektu zainteresowania…

Konstrukcja pierwszego tomu jest nietypowa, jednak zaskakująco przemyślana. Pierwszy i ostatni rozdział to luźno związane z osią fabularną historie poboczne, skupiające się na postaci Kanjiego Kageyamy, dawnego kolegi szkolnego Yashiro, obecnie lekarza pracującego na usługach yakuzy. I choć, jak wspomniałam, nie jest to historia kluczowa dla właściwej fabuły, stanowi bardzo dobrze skonstruowaną klamrę kompozycyjną, która z powodzeniem tworzy tło dla postaci Yashiro i w nieprzegadany sposób nadaje kontekst jego późniejszym działaniom, które obserwujemy w trzech rozdziałach zawartych między prologiem a finałowym dodatkiem.

Manga bez wątpienia należy do kontrowersyjnych – głównie ze względu na perwersyjne skłonności Yashiro. Już sam projekt okładki może odstraszyć wielu potencjalnych nabywców. Pragnę jednak zapewnić, że Złamane skrzydła w żadnym razie nie są tanią i wyuzdaną historią pornograficzną, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Fabuła, choć nie jest szczególnie odkrywcza – ot, perypetie kolejnego szefa gangu i jego partnera – odznacza się bardzo dobrym rozplanowaniem akcji i równym tempem jej rozwoju. Tym jednak, co stanowi największą zaletę tytułu, jest główny bohater. Owszem, Yashiro jest dewiantem seksualnym, poza tym jednak charakteryzuje się nieodpartym urokiem osobistym, charyzmą i niejednoznacznością. Hipnotyzuje wiecznie zblazowanym wyrazem twarzy i ironicznym poczuciem humoru. Trudno o nim powiedzieć, że jest bohaterem wzbudzającym natychmiastową sympatię – na pewno jednak fascynuje i intryguje, a to chyba jeszcze lepiej świadczy o zdolnościach mangaczki w kreowaniu nietuzinkowych postaci.

Wydawnictwu Kotori należą się wyrazy uznania za publikację tego właśnie tytułu. Pora jednak przyjrzeć się, czy sama jakość wydania również zasługuje na pochwałę.

Niczym bumerang powraca kwestia tłumaczenia tytułu. Rozwodziłam się już nad tym przy okazji pierwszej mangi Yonedy wydanej przez Kotori – Labiryntu uczuć, tytułu w moim przekonaniu mocno nietrafionego. Tym razem jest już lepiej, choć tłumaczenie nie jest zbyt wierne, jest za to wciąż zbyt górnolotne. Niemniej Złamane skrzydła oddają sens oryginalnego Saezuru Tori wa Habatakanai znacznie lepiej, niż było to w przypadku poprzedniego przekładu mangi tej autorki. Co do reszty tłumaczenia – stoi ono na wysokim poziomie. Na pewno nie jest rzeczą łatwą przygotować przekład języka pełnego wulgaryzmów, jakim posługują się grupy przestępcze – jak sprawić, by z jednej strony nie był przerysowany i nie sprawiał wrażenia jakby tłumacz zbyt wiele razy oglądał Psy Pasikowskiego, a z drugiej nie był sztucznie ugrzeczniony czy elokwentny? Tutaj udało się to bardzo dobrze. Język jest dosadny, gdy wymaga tego sytuacja, ale jako że Yashiro, będący narratorem całej historii, sprawia mimo wszystko wrażenie człowieka z pewną klasą, nie epatuje wulgarnością, gdy nie ma takiej potrzeby. Solidność przekładu ujawnia się również w bardzo konsekwentnym tłumaczeniu onomatopei – jeśli nic mi nie umknęło, wygląda na to, że wszystkie wyrazy dźwiękonaśladowcze występujące w oryginale zostały przełożone na język polski.

Do swojej pracy przyłożyli się również korektorzy – w całym tekście doliczyłam się zaledwie dwóch drobnych literówek. Pierwszą jest pojawiający się na stronie 161 błąd rodzajowy – gdy Doumeki zwraca się do swojej siostry: „Skąd wiedziałeś (…)?” (to jednak pomyłka w gruncie rzeczy zrozumiała, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że istnienie postaci kobiecych w obrębie mang yaoi jest równie częste, co występowanie kangurów w naszej szerokości geograficznej). Druga literówka skryła się na ostatniej stronie w oryginalnym tytule mangi, w którym zamiast Saezuru Tori wa… mamy Saezuru Toriwa…. A skoro już przy ostatniej stronie jesteśmy, wkradł się tutaj jeszcze jeden chochlik, tym razem przemycony na etapie drukowania woluminów – zamiast logotypu Kotori przedrukowana została miniaturka jednej z rozkładówek. Pecha miało też wydawnictwo z pierwszą, kolorową stroną – jest ona krzywo przycięta, przez co nie tylko wystaje poza równą linię reszty kartek, ale też z powodu wyraźnie za małego spadu, kadr został ucięty w lewym górnym rogu, gdzie tym samym odznacza się nieco białej przestrzeni. Pomijając jednak niedociągnięcia na pierwszej i ostatniej karcie mangi, reszta stron to po prostu kawał solidnej i profesjonalnej pracy wydawniczej.

Lin, 26 października 2014
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kotori 10.2014
2 Tom 2 Kotori 4.2015
3 Tom 3 Kotori 3.2016