Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Złamane skrzydła

Tom 2
Wydawca: Kotori (www)
Rok wydania: 2015
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Na drugi tom Złamanych skrzydeł wydawnictwo Kotori kazało nam czekać długo… niemiłosiernie długo. W zamian jednak, po półrocznej przerwie, do rąk czytelników trafił tom świetnie opowiedzianej, pięknie narysowanej i solidnie wydanej mangi, od której trudno się oderwać.

W drugiej części Kou Yoneda kontynuuje wielowątkową opowieść o charyzmatycznym Yashiro – ani na chwilę nie tracąc z oczu jego postaci, autorka z zaskakującą wprawą przemieszcza się po różnych płaszczyznach życia bohatera. Kluczowym wątkiem historii zdaje się trudna do zdefiniowania relacja między Yashiro a Doumekim. Mimo impotencji tego drugiego, kontakt fizyczny staje się nieodłączną częścią ich nietypowego związku. Młody ochroniarz nie ukrywa jednak, że jego uczucia wobec pracodawcy wynikają nie z cielesnego pożądania, a ze szczerego i w swej istocie niewinnego zauroczenia. A jak jest z Yashiro? Po pierwsze niejednoznacznie. Poza tym jednak widać, że i on żywi coraz większy sentyment do Doumekiego, który swą prostolinijnością i łagodnością tak bardzo różni się od znanych mu członków yakuzy.

Zawartość drugiego tomu nie ogranicza się jednak wyłącznie do tego wątku. Podobnie jak w poprzedniej części odsłoniętych zostaje kilka kart z przeszłości Yashiro – mamy okazję zobaczyć, w jakich okolicznościach rozpoczęła się jego przygoda z gangsterskim półświatkiem. Staje się to dla autorki świetną okazją do wprowadzenia w obręb fabuły kolejnych wyrazistych i ciekawych postaci. Ponadto nakreślony zostaje szerszy kontekst dla układów panujących między poszczególnymi gangami. Dowiadujemy się, kto i dlaczego ma na pieńku z Yashiro, a także jak daleko są w stanie posunąć się jego wrogowie w walce o wpływy…

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę w drugim tomie Złamanych skrzydeł – dodatkowo ciesząc oko po tak długiej przerwie – jest jego objętość. Tomik liczy nieco ponad 250 stron, co jest ilością imponującą, nie tylko w porównaniu z pierwszą częścią, ale również w odniesieniu do całości rynku mangowego w Polsce – nie licząc wydań specjalnych, rzadko zdarza się, by pojedynczy wolumin cechował się taką objętością. Muszę przyznać, że na półce z mangami prezentuje się on bardzo dobrze, już na pierwszy rzut oka wyróżniając się z grona innych tytułów. Niewielki zgrzyt stanowi tutaj fakt, że chyba sam wydawca nie oszacował, że taka grubość tomu będzie wymagała bardzo szerokiego grzbietu. Nie wiem, czy jest to usterka całego nakładu, czy tylko tej partii, z której pochodzi mój egzemplarz – niestety grzbiet jest odrobinę za wąski, dlatego zachodzi na niego fragment ilustracji z okładki. Nie jest to więcej niż milimetr, dlatego z daleka trudno to zauważyć, niemniej przy bliższych oględzinach jest to niedociągnięcie widoczne.

A skoro już przy okładce jesteśmy… Czytelnicy, którzy odczuwali pewne zniesmaczenie albo i nawet zwykłe niezadowolenie z rysunku zamieszczonego na okładce pierwszego tomu, przy drugim powinni być w pełni usatysfakcjonowani. Grafika nijak nie wskazuje na zawartość mangi – w swym projekcie jest skromna i gustowna, a dzięki temu, że nie widać na niej wyraźnie rysowanych mangową kreską postaci, obrazek z daleka łatwo pomylić ze zdjęciem, a samą mangę uznać za książkę w kieszonkowym wydaniu. Oczywiście wolałabym nie widzieć miny przypadkowego przechodnia, który zaciekawiony elegancką obwolutą, otwiera wolumin, być może na jednej z ostrzejszych scen, których tutaj nie brakuje… Ale docelowi odbiorcy, którzy mieli zastrzeżenia do pierwszej okładki, przy drugiej nie będą już mieli na co narzekać.

Na tom drugi składa się siedem rozdziałów, każdy rozpoczynający się stroną ozdobioną starannym i estetycznym rysunkiem. Pomijając samą kreskę Yonedy, o której można mówić długo i jak najbardziej pozytywnie, warstwa graficzna wiele zyskuje dzięki mocnemu kontrastowi – głębokie nasycenie czarnego tuszu i śnieżna biel użytego papieru sprawiają, że rysunki są bardzo wyraziste, co wyśmienicie współgra z grubą i pewną kreską autorki.

Mangę świetnie się też czyta. I nie mam tu na myśli jedynie samej historii, ale również styl polskiego tłumaczenia. Postaci wypowiadają się naturalnie i swobodnie. Pojawia się sporo przekleństw, ale zawsze idealnie pasują one do kontekstu scen. Co więcej, wyraźnie widać indywidualizację języka poszczególnych bohaterów. Weźmy dla przykładu Yashiro i Doumekiego – ci dwaj wyrażają się w zupełnie inny sposób, używając innych zwrotów i konstrukcji zdań. Yashiro bywa wulgarny i prostacki, ale w jego słownych zaczepkach dużo jest poczucia humoru i zadziorności tak typowej dla tej postaci – nie raz i nie dwa zdarzyło mi się parsknąć śmiechem, czytając kolejne jego kwestie. Z kolei zdystansowany i poważny Doumeki mówi poprawnie, grzecznie, niekiedy wręcz nieco patetycznie. Niewątpliwie duża w tym zasługa tłumaczki, że bohaterowie Złamanych skrzydeł wydają się tak pełni życia i barwni.

Mogłabym długo i szczegółowo pisać o tym, jak dobrze opowiadana jest ta historia, jak ciekawie skonstruowane są występujące w niej postaci, na czele z pełnym magnetyzmu Yashiro, jak piękna i dopracowana jest tutaj warstwa graficzna – na to jednak przyjdzie czas w recenzji całej mangi. W tym miejscu pozostaje mi tylko wyrazić zupełnie prywatną opinię o tym, iż Złamane skrzydła uważam za najlepszą z dotychczas dostępnych na polskim rynku mang yaoi i jeśli jeszcze się z nią nie zapoznaliście, powinniście nadrobić zaległości. Zwłaszcza że Kotori zadbało, by jakość polskiego wydania zachęcała do zainwestowania w nie swoich funduszy.

Lin, 30 maja 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kotori 10.2014
2 Tom 2 Kotori 4.2015
3 Tom 3 Kotori 3.2016

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
4 Tom 4 Kotori 12.2017