Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 31
Średnia: 7,19
σ=1,71

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

6000

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2010-2012
Liczba tomów: 4
Wydanie polskie: 2013-2014
Liczba tomów: 4
Tytuły alternatywne:
  • 6000-ロクセン-
  • The Deep Sea of Madness
Widownia: Seinen; Postaci: Duchy; Rating: +18, Przemoc

Podmorska stacja, izolacja, obłęd i pradawne bóstwa – słowem, sprawdzony przepis na rasowy horror.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Yuriko

Recenzja / Opis

Popularność horroru w Polsce była już niejeden raz przedmiotem różnej maści analiz. Ów gatunek, pogardzany przez krytykę, wyśmiewany przez „opiniotwórcze” media, żyje i radzi sobie całkiem dobrze, choć jest swego rodzaju ironią, iż dotyczy to wyłącznie pozycji importowanych. Wydawcy komiksów azjatyckich także to widzą, czego dowodem są liczne pozycje tego typu obecne na naszym rynku. Wydawnictwo Yumegari, decydując się na swoją pierwszą mangę, postawiło właśnie na horror – i to, trzeba uczciwie przyznać, naprawdę niezły.

Trafiwszy do stacji podwodnej Cofdeece, Kengo spodziewał się chyba wszystkiego. Ta robota już na samym starcie zaczęła się wyjątkowo paskudnie, bo jego najlepszy kumpel, który miał tu pracować razem z nim, uległ poważnemu wypadkowi. Nie mając wyboru, Kengo trafia do położonej sześć tysięcy metrów pod wodą bazy w towarzystwie grupy zupełnie obcych osób, wśród których nie brakuje postaci wyraźnie antypatycznych. Nerwowy nastrój pogłębiają napięcia na tle narodowościowym (obsługa jest w większej części japońska, podczas gdy kierownictwo – chińskie), a nad wszystkim unosi się niepokojące widmo katastrofy, jaka wydarzyła się na stacji kilka lat temu i doprowadziła do śmierci wszystkich przebywających tam ludzi. Instalacja ta, zbyt kosztowna, aby ją po prostu skreślić, ma jednak odzyskać pełnię funkcjonalności i to zadanie spada na barki nowego zespołu. Tego, że nie będzie łatwo, czytelnik domyśla się wraz z bohaterami od początku, ale mało kto spodziewa się, co niebawem zacznie się tu dziać.

6000 to horror w klasycznym wydaniu. Mamy tu grupę ludzi w izolacji od reszty świata. Wielu z nich ma jakieś problemy, często starannie skrywane, które teraz zaczynają powoli wychodzić na wierzch. Sprzyja temu klaustrofobiczna atmosfera, zdarzające się wypadki i ciągła świadomość tego, jak duża odpowiedzialność spoczywa na barkach ekipy. Gasnące co jakiś czas światło pogrąża korytarze Cofdeece w ciemnościach, uwalniając wyobraźnię bohaterów, którzy widzą w mroku fantasmagoryczne kształty. Początkowo manga przypomina bardziej thriller, gdzie głównym wrogiem bohaterów jest ich własna psychika. Dosyć szybko jednak pojawia się bardzo istotny dla fabuły element, jakim jest tło wydarzeń sprzed paru lat. Jak nietrudno zgadnąć, okoliczności tamtej katastrofy nie zostały ujawnione, a jej skutki były o wiele bardziej makabryczne niż to podano do wiadomości.

Obsada 6000 jest całkiem liczna, jednak problem z bohaterami (o ile można to nazwać problemem) polega na tym, iż pojawiają się i znikają. Jak na rasowy dreszczowiec przystało, nie ma tu tarczy fabularnej, która chroniłaby większość postaci (poza naturalnie protagonistą, z którego perspektywy obserwujemy większość wydarzeń) i dlatego czytając ten komiks, lepiej się do nikogo nie przywiązywać. Co istotne, mimo tego podejścia, autor starannie kreśli sylwetki swoich bohaterów – zżeranego przez ambicję naukowca, bezwzględnie oddanego firmie kierownika, szukającej prawdy o śmierci ojca pani naukowiec czy starającej się zachować równowagę psychiczną w otaczającym ją szaleństwie lekarce. Trzeba przyznać, że na tle części z nich główny bohater może wydawać się miejscami bezbarwny i tym, co go właściwie wyróżnia, jest silny charakter. Paradoksalnie, to właśnie sprawia, że radzi sobie lepiej, gdyż nie został obarczony tak wielkim bagażem emocjonalnym, który dla wielu bohaterów okazuje się ciężarem nie do udźwignięcia.

Wątki metafizyczne pojawiają się stopniowo, tak że czytelnik nie dostaje od razu wszystkiego na tacy i może sam się domyślać, co i jak. Przyznaję, zaskoczyło mnie to, co ostatecznie autor wykorzystał jako siłę sprawczą wszelkiego zła, jednak nie było to zaskoczenie negatywne, gdyż niespodzianki w horrorach są mile widziane. Nastrój izolacji i grozy został wykreowany w tej mandze całkiem sugestywnie, a stopniowe popadanie bohaterów w obłęd w obliczu konfrontacji z pradawną grozą może przywodzić na myśl niektóre dzieła H.P. Lovecrafta lub może nawet bardziej twórczość jego epigonów – Samotnik z Providence bowiem rzadko bawił się makabrą, a tej w miarę upływu fabuły jest tutaj coraz więcej. O ile na początku pojawia się sporadycznie, tak w kolejnych tomach jest jej sporo. Inna rzecz, że w żadnym momencie 6000 nie zmienia się w splatter czy gore. Makabra, nawet bardzo wyraziście przedstawiona, służy tu fabule, a nie jest celem samym w sobie.

Zwraca uwagę rysunek – staranny, dopracowany i bliski kanonom gatunku seinen. Autor unika wszelkiej maści typowo mangowych deformacji, stawiając na realizm kreski, dzięki czemu 6000 blisko do takich tytułów, jak wydane u nas Blue Heaven lub Hideout. Trikiem, może stosowanym tu nazbyt często, jest wykorzystywanie ciemności, aby ukryć część rysunku, jednak o dziwo, sprawdza się to całkiem nieźle. Nie brakuje tu ujęć prezentujących detale techniczne stacji, a jej wnętrza przedstawione są całkiem dokładnie. Inaczej jest z bardziej brutalnymi scenami – zamiast pójść na całość i zafundować czytelnikowi orgię przemocy, autor stawia na pojedyncze kadry, często pokazując tylko coś „przed” i „po”, zostawiając wyobraźni odbiorcy to, co działo się pomiędzy nimi. Z jednej strony jest to niewątpliwie pójście na łatwiznę, ale z drugiej – dobrze koresponduje z treścią mangi. Ideą horroru jest bowiem wywołanie w czytelniku emocji – a w moim odczuciu żaden rysunek nie wystraszy nas tak jak to, co sami sobie wyobrazimy. Dodam jeszcze, że choć w obsadzie nie brakuje całkiem atrakcyjnych bohaterek, to Nokuto Koike niemal do samego końca unika nagości.

6000 zamyka się w czterech tomach – jak dla mnie całkiem zgrabnie, choć finał miejscami wydaje się nieco rozwleczony, szczególnie, gdy wszystko już wiadomo i pozostaje nam jedynie obserwować próby ocalenia życia przez bohaterów. Początek mija szybko, a środek jest ciekawy i wciągający. Szkoda, że manga ukazywała się u nas w sporych odstępach czasu, bo to ten typ historii, który się pochłania na raz, dość szybko. Niemniej, fanom mangowej grozy mogę uczciwie polecić ten komiks, bo należy on do rasowych dreszczowców japońskich – jednocześnie będąc po prostu dobrym horrorem, który można zaprezentować spokojnie każdemu, kto lubi ten gatunek, bez względu na sympatię bądź antypatię do komiksu azjatyckiego.

Grisznak, 18 stycznia 2015

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Gentosha
Wydawca polski: Yumegari
Autor: Nokuto Koike
Tłumacz: Isabella Zawadzka

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Yumegari 5.2013
2 Tom 2 Yumegari 11.2013
3 Tom 3 Yumegari 4.2014
4 Tom 4 Yumegari 8.2014

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Zakup mangę 6000 w sklepie Komikslandia Oficjalny pl