Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Gwiazda spadająca za dnia

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-65229-75-5
Liczba stron: 200
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Po przeczytaniu pierwszego tomiku nasuwa się wniosek, że autorka, Mika Yamamori, planowała upchnąć tę historię w dwóch, góra trzech tomach. Albo brakuje jej talentu do planowania wydarzeń. Sypnę teraz hojnie spoilerami, ale nie ma innej rady. W tomie numer jeden główna bohaterka zdążyła bowiem: 1) zostać niefrasobliwie „porzucona” przez rodziców, 2) wyjechać z zabitej dechami wsi do stolicy, 3) zaraz po przybyciu spotkać dziwacznego osobnika płci męskiej (który wg wszelkich prawideł shoujo będzie obiektem jej uczuć), 4) spotkać owego oryginała w szkole, bo jest jej wychowawcą (i superprzystojnym facetem, jak się okazuje), 5) w klasie usiąść koło nielubiącego dziewczyn chłopaka (dla którego z pewnością stanie się obiektem uczuć), 6) zaprzyjaźnić się ze słodką, uroczą, niewinnie wyglądającą koleżanką z klasy…, 7) …która okazuje się zazdrosną, wredną suką ukrywającą się pod maską ultrasłodkiej dziewczęcości, 8) przejrzeć na oczy we wspomnianej przed chwilą sprawie, 9) stać się superlaską po rozpuszczeniu warkoczy, 10) uświadomić sobie swoje uczucie do nauczyciela.

Już sobie przypomniałam, dlaczego kiedyś, dawno temu, odpadłam od lektury tej mangi. Ona na całe gardło, wwiercającym się w uszy dyszkantem, drze się: „JESTEM SHOUJO! SHOUJO! SHOUJO!!!”, okładając przy tym czytelnika, gdzie popadnie, ze szczególnym uwzględnieniem głowy, różową gumową pałą w różyczki i, ze względu na tytuł, gwiazdki oraz z różową kokardką na rączce. Skoro aż tyle dobrze znanych chwytów i klisz znalazło się w pierwszym tomie (naprawdę nie wiem, czy dałoby się wcisnąć coś jeszcze), ciekawa jestem, co będzie się działo dalej, bo niewiele schematów zostało niewykorzystanych… Ja wiem, że shoujo rządzi się swoimi prawami, ale dawno nie czytałam pierwszego tomu historii, który nie posiadałby ani jednego, podkreślam – ani jednego oryginalnego (albo przynajmniej starającego się takim być) elementu. Właściwie po paru stronach potrafiłabym zgadnąć, co dokładnie będzie dalej.

No ale jak komuś takie rzeczy nie przeszkadzają, a nawet w nich gustuje, to powinien być zadowolony, jako że polskie wydanie prezentuje się bardzo dobrze. Największe obawy miałam co do projektu obwoluty, na pierwszy rzut oka widać bowiem, że w oryginale był on robiony pod tytuł zapisany pionowo. Ogólnie rzecz biorąc kontrast jest spory: w pierwowzorze do zapisu tytułu użyto czcionki nie dość, że pionowej, to jeszcze bardzo prostej, co w połączeniu z bardziej ozdobnym napisem „the shooting star” i gwiazdkami w tle dało naprawdę śliczny efekt. W polskiej wersji zapis inny niż poziomy nie wyglądałby dobrze, ale nie wiedzieć czemu ktoś w wydawnictwie wpadł na pomysł użycia niezwykle fantazyjnej czcionki, stylizowanej na pociągnięcia grubym pędzlem do tuszu (nie mogę przestać się zastanawiać, skąd taki wybór, przecież to zwyczajne szkolne romansidło, a nie opowieść o samurajach czy klubie kaligrafii). Nie wyglądało to dobrze na miniaturce na stronie Waneko… ale po dostaniu tomu w swoje ręce stwierdziłam, że nie jest tak źle i można się przyzwyczaić. Pod obwolutę nie warto zaglądać, bo nie ma tam żadnej niespodzianki. Za to w środku kilka można znaleźć. Przede wszystkim – numerację stron, pojawiającą się sporadycznie, ale całkiem często. Przed każdym rozdziałem znajduje się też dodatek: kilka słów (o niczym) od autorki albo rysunek jednej z jej asystentek. I jeśli mogłabym się jeszcze do czegoś przyczepić, to do czcionki użytej w zapisie tych dodatków – jest okropna. Dobrze się sprawdza w zapisie krótkich okrzyków postaci, ale czytanie dłuższych tekstów to katorga, strasznie męczyły mi się oczy. Na szczęście to już ostatnia wpadka ze strony Waneko. Zarówno jakość druku, jak i papieru jest dobra, a czcionki użyte w dymkach i ramkach dobrze dopasowane i czytelne. Wszystkie onomatopeje i napisy zostały dokładnie wyczyszczone i zgrabnie zastąpione polskimi onomatopejami, a do tłumaczenia nie mogę się przyczepić – jest wystarczająco młodzieżowe, przy jednoczesnym uniknięciu przesady. Błędów i literówek nie zauważyłam żadnych. Podsumowując, pod względem technicznym bilans wychodzi więc na plus.

Ostatnie trzy strony poświęcono na stopkę redakcyjną, zapowiedź drugiego tomiku Gwiazdy spadającej za dnia i reklamę wydawnictwa.

Easnadh, 30 maja 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 4.2016
2 Tom 2 Waneko 6.2016
3 Tom 3 Waneko 8.2016
4 Tom 4 Waneko 10.2016
5 Tom 5 Waneko 12.2016
6 Tom 6 Waneko 2.2017
7 Tom 7 Waneko 4.2017
8 Tom 8 Waneko 6.2017
9 Tom 9 Waneko 8.2017
10 Tom 10 Waneko 10.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
11 Tom 11 Waneko 12.2017
12 Tom 12 Waneko 2.2018