Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Komentarze

Tomie

  • Avatar
    M
    imspidermannomore 17.01.2016 22:13
    Manga bardzo mi się podobała. Może nieco mnej niż Uzumaki (które ma bardziej zgrabną konstrukcję), ale i tak jest to czołówka mang jakie czytałem w ogóle (prawda, że nie przeczytałem dużo ale jarać się każdemu wolno).

    Jestem znów pod wrażeniem pomysłowości autora w wymyślaniu tych rozmaitych potworności. Jestem również pod wrażeniem wykoania tych pomysłów – nawet kreska z pierwszych rozdziałów mi sie podobała.

    Polskie wydanie wydaje mi się przygotowane bardzo dobrze. Jedyny byk jaki zauważyłem w tłumaczeniu pojawia się na str. 127 pierwszego tomu, gdzie pojawia się „żądasz za nie drakońskich sum”. Poza tą jedną wpadką nie zauważyłem nawet jednej literówki.

    Polecam.
    • Avatar
      blargh 17.01.2016 22:59
      „Żądasz za nie drakońskich sum”
      Tak się zastanawiam – gdzie w tym zdaniu błąd?
      • Avatar
        imspidermannomore 18.01.2016 05:58
        Re: „Żądasz za nie drakońskich sum”
        Według mnie użyty błędny związek frazeologiczny. Można mówić o drakońskich prawach (surowych prawach), natomiast duże, wygórowane sumy to bajońskie sumy.
  • Avatar
    M
    O. G. Readmore 19.05.2014 16:49
    Jak na prace Junji Ito manga jest bardzo dobra, a na pewno ma więcej do zaoferowania niż Remina, albo Gyo. Początkowe historie są świetne, późniejsze trochę przynudzają schematycznością. Szkoda, że Ito nie stworzył „Tomie” jako bardziej zwartej całości, która w pewnym momencie zaczęłaby opowiadać na pytania zamiast kręcić się w kółko.
    I mała uwaga. Pojawiły się trzy tomy: Tomie: Part 1, Part 2, Again.
  • Avatar
    M
    Etna 7.03.2013 11:13
    Dosyt
    Tomie przeczytałam szybko, może nawet za szybko. Tak, jakbym chciała mieć to już z głowy. Niestety Itou w swoich pracach pokazuje świat, z którego nie łatwo jest uciec, a do którego prędzej czy później się trafia, jeśli mamy stać się silniejsi. Dominuje w nim zło, wobec którego wszyscy bohaterowie są bezradni – ulegają mu albo padają jego ofiarami. Postać Tomie pozwala się mu przyjrzeć i zastanowić, czy to, czego pragniemy nie ma w rzeczywistości równie paskudnej twarzy, co ona.

    Chociaż w tej chwili czuję dosyt, nadal jest kilka mang Itou, które chciałabym przeczytać i kiedyś na pewno to zrobię.
  • Avatar
    M
    Chudi X 2.07.2012 17:14
    Po drobnym problemie z ilością tomów do przeczytania – niby dwa, a jednak okazało się, że jest jeszcze jakieś „Tomie: Again” udało mi się zakończyć lekturę mangi. Mam nadzieję, że nie okaże się, iż chapterów jest więcej.

    W przeciwieństwie do Gyo czy Reminy, Tomie okazała się komiksem potrafiącym wciągnąć czytelnika, nie odrzucającym głupotą przedstawionych wydarzeń, w których zauważyć można wiele cech horrorów niskich klas. Kreska w pierwszym rozdziale była tragiczna – bohomazy jak z zeszytu początkującego autora ilustracji do komiksów, jednak na całe szczęście uległa znaczącej poprawie. W trakcie lektury trafiły się historie lepsze jak również gorsze, niemniej jednak wrażenia pozostają pozytywne. Problem tkwi w ogromnej schematyczności dzieła. Czytanie niemal identycznych historii przez ponad trzy tomy potrafi znużyć.

    Pierwsza z mang Junji Itou, która mi się spodobała – pewnie przez to, że uwielbiam filmy o Jasonie, Freddy'm Kruegerze i Michaelu Mayersie, a Tomie jest do nich bardzo podobna.
  • Avatar
    M
    Myore 4.10.2011 22:18
    mój faworyt wśród spośród Itou.
    rzuciwszy się w wir twórczości Itou i przeczytawszy wszystkie dostępne w języku angielskim horror­‑tytuły stwierdzam, że „Tomie” jest zdecydowanie najlepszym dziełem.
    opowiadania są dużo bardziej, może nie straszne, ale przerażające, krótkie, przejmujące, wciągające, trzymające w napięciu, a brudna kreska dodatkowo potęguję klimat psychozy. poza tym dzieło jest tak rozbudowane i zostawia po sobie tyle pytań, że odkąd je przeczytałam, wciąż zdarza mi się rozkminiać nad nim i marzę by dostać więcej. postaci drugoplanowe zachowują się w miarę normalnie. czasem można napotkać ludzi bez mózgu, którzy świadomie pchają się w łapy śmierci, ale w sumie chyba o to chodziło.
    sama postać Tomie jest bardzo intrygująca. na początku niby zwykła, zamordowana dziewczynka, potem istny wamp uwodzący/opętujący ludzi i doprowadzający ich do obłędu w nieprzeciętnym stylu. czytając w ciemnościach strach odwrócić głowę, czy przypadkiem nie stoi za twoimi plecami :D
    w ogóle cała historia jest bardzo intrygująca. mniej lub więcej powiązane ze sobą przypadki spotkań z Tomie. niektóre ograniczały się do aspektów psychologicznych inne szły dużo dalej pozostawiając mindfuck w głowie. tego wszystkiego brakowało mi np. w „Uzumaki”, które przeczytałam jako pierwsze i bardzo mi się podobało, ale imo przy Tomie wysiada. nie ma nawet połowy tego psychodelizmu.
    co prawda niedosyt po tym straszny, bo niby już coś więcej wiadomo, już coś świta, a za chwilę znowu wraca do pierwotnego stanu, by zakończyć się niewiedzą. ale mi się strasznie podobało. polecam.
  • Avatar
    M
    Yumi 8.05.2011 16:05
    Samej mangi nie czytałam (jeszcze), ale szukałam informacji o niej i zauważyłam, że [link]MAL twierdzi[/link], iż historia zawarta została w trzech, a nie dwóch tomikach.
    • Avatar
      Teukros 8.05.2011 16:37
      Cóż, MAL jest niedokładny. Komiks miał kilka wydań, w tym dwutomowe, na którym była oparta recenzja.
    • Avatar
      GoNik 8.05.2011 16:41
      Istnieją trzy wydania tej mangi, każde w innej liczbie tomów – zbiorowe jednotomowe, dwa tomy i trzy. Nie mamy technicznej możliwości na różnicowanie w bazie konkretnych wydań (dlatego np. Angel Sanctuary ma wpisane 20 tomów, kiedy reedycja jest 10­‑tomowa)
  • Avatar
    M
    Bezimienna 24.01.2010 13:07
    Tomie
    Jestem fanką Ito- fajnie było się dowiedzieć o pierwszej jego poważnej pracy, więc zaczęłam czytać tą mangę zaraz po przeczytaniu tej recenzji.
    Pierwsza historia odstraszyła mnie kreską, na szczęście od kolejnego rozdziału jest już dużo lepiej.
    Muszę przyznać, że Tomie jest naprawdę fascynująca…momentami niesamowicie irytuje swoim zachowaniem i marudnością ale to jak egzystuje i jak kontynuuje swój byt pobudza do tylu ciekawych rozmyślań nad tym, skąd ona pochodzi, kim może być…Podoba mi się to.
    No i cóż, historie Ito jak zawsze…straszne w naprawdę przekonywujący sposób (W historii Photographer mój ulubiony fragment to  kliknij: ukryte ), groteskowe, czasem też niestety z lekka kiczowate (teksty, którymi Tomie podrywa facetów są momentami mało wymyślne ;p zresztą wątki pseudoromantyczne w jego mangach zawsze były jakieś takie oklepane i nijakie, z postaciami sypiącymi tekstami niczym z Romea i Julii…ale może to pewna zabawa konwencją), postacie czasem zachowują się z lekka nienaturalnie, jakby zbyt łatwo przyjmowały do świadomości te dziwactwa, które się wokół nich dzieją ( kliknij: ukryte ) no ale…to i tak nic nie szkodzi. Te historie czyta się dobrze, przy czym najważniejsze jest to co się dzieje a nie to, żeby się zżyć z postaciami, także w tym wypadku mogą one być dość bezosobowe.