Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 kreska: 6/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 31
Średnia: 5,81
σ=1,87

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Strażniczka Orelianu

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2010
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2013
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Orlelian no Kishihime
  • The Knight Princess of Orlelian
  • オルレリアンの騎士姫
Gatunki: Romans

Bronić księcia czy kochać księcia? Czyli o tym, jak dwóm siostrom zamieniono osobowości.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewnego dnia nastoletnia Aira zostaje wezwana do królewskiego pałacu, gdzie otrzymuje zadanie ochrony następcy tronu, księcia Rudilisa. Plotka głosi, że młody i przystojny monarcha to kobieciarz, ale dziewczyna postanawia sama poznać prawdę. Ku jej utrapieniu los sprawia, że ten jeden raz pogłoski okazują się autentyczne. Czy jednak rzeczywiście taki diabeł straszny?

Ależ oczywiście że nie, choć historia sióstr Gatunkowych może zmrozić Wam krew w żyłach. Dojrzała, spokojna i odpowiedzialna Josei przypadkowo zamieniła się ciałami ze swoją siostrą – roztrzepaną Shoujo, która wiecznie chodzi z głową w chmurach. Nie byłoby w tym nic tragicznego, gdyby nie fakt, że starsza w ciele młodszej ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, pozostawiając zrozpaczoną Shoujo samą na świecie. Dziewczyną postanawia zaopiekować się niejaka Rin Kouduki, nie zdając sobie jednak sprawy, że nie ma do czynienia z Josei…

No dobrze, nie jest aż tak dramatycznie, choć autorce najwyraźniej pomyliły się gatunki, bo już na pierwszy rzut oka widać, że Strażniczka Orelianu niewiele ma wspólnego z komiksami dla młodych dorosłych kobiet. Scenariusz przestrzega praktycznie wszystkich reguł kategorii shoujo i ani razu nie wychyla się z jasno wyznaczonych ram. Czy to źle? Nie, ale zabierając się za tę mangę, trzeba pamiętać, z czym ma się do czynienia, żeby niepotrzebnie nie robić sobie nadziei, jeśli miało się ochotę na dojrzalszy romans w fantastycznych dekoracjach.

Czego więc można się spodziewać po tej historii? Na pewno nie zapierającej dech w piersiach, dramatycznej opowieści o zakazanej miłości. Ponieważ świat przedstawiony został zarysowany bardzo ogólnikowo, można się tylko domyślać, że rządzi się takimi samymi prawami, jak podobne królestwa, a mezalians nie jest mile widziany, mimo że Aira nie pochodzi z pospólstwa. Daleko jej jednak do typowych córek arystokratów, więc motyw przewodni gotowy. Do tego należy jeszcze dodać dylemat „bronić czy kochać?” i mamy gotową fabułę. Strażniczka Orelianu to tylko jeden cienki tomik, więc miejsca na rozbudowaną opowieść nie ma za dużo, a wątki poboczne ograniczono do minimum. Sprawia to, że wszelkie intrygi dworskie oraz inne przeszkody zostają jedynie zasygnalizowane i dostajemy czystej wody romans ze wszystkimi obowiązkowymi elementami. Manga raczej nie zaskoczy nikogo, kto przeczytał chociażby kilka tytułów shoujo, bo całość ochoczo drepcze po utartej ścieżce gatunkowej. Większość scen ma poważniejszy charakter, ale na pewno nie można tej pozycji nazwać przedramatyzowaną, choć parę razy jest tego bliska. Bez wątpienia na lekkostrawność komiksu wpływa jego długość i konieczność przedstawienia wszystkiego w zaledwie jednym tomie. Oczywiście wszystko jest uproszczone i mocno naiwne, ale z drugiej strony fabuła nie schodzi poniżej pewnego poziomu i nie stara się udawać czegoś, czym nie jest.

Podobnie jak scenariusz, również bohaterowie mają na czole wypisane shoujo, choć w pewnym sensie można stwierdzić, że pani Kouduki bawi się schematami, przydzielając odwrotne niż zwykle role. W gruncie rzeczy jednak zarówno Aira, jak i Rudilis, mają osobowości niezbyt oryginalne, ale przynajmniej w miarę spójne. Pełna zaangażowania i honorowa dziewczyna stara się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki, lecz uczucie do wiadomego osobnika zmiękcza jej niewinne serduszko niczym Calgon wodę i sprawia, że bohaterka wpada w typowe nastoletnie dylematy, z którymi radzi sobie równie typowo. Na szczęście jednak nie okazuje się mimozą i choć zdarzają się momenty, kiedy wymaga ratowania, można stwierdzić, że jest jednostką, która jako tako potrafi o siebie zadbać. Z kolei książę to przystojny i dobrze wychowany młodzieniec… A przynajmniej tak zachowuje się w towarzystwie. Niestety, jeśli ktokolwiek liczył na pana „z pazurem”, to się trochę zawiedzie, bo owszem, Rudilis ma opinię kobieciarza i jest odrobinę niepokorny, ale tak naprawdę fabuła pokazuje, że do ideału mu niedaleko. A jak nie od dziś wiadomo, brak wad zwykle ujmuje postaci uroku osobistego. Relacje tej dwójki są dość przewidywalne, ale nie przekraczają granicy śmieszności i choć może nie porywają szczególnie, to mają szansę zaskarbić sobie sympatię, zwłaszcza młodszych czytelniczek. Mimo że pojawiają się antagoniści w postaci złej macochy i zbędnego koła u wozu, nie można powiedzieć, żeby którakolwiek z tych postaci wzbudzała jakiekolwiek emocje, bo mają na to po prostu za mało czasu. Reszta bohaterów to właściwie sami statyści (z pominięciem starego przyjaciela księcia, ale o nim również niewiele się dowiadujemy) i trudno o nich napisać coś oprócz tego, że istnieją.

Fabuła jak z shoujo, bohaterowie jak z shoujo... Tak, kreska też jest jak z shoujo. Widać to już po okładce, która przedstawia drobniutką i wielkooką dziewczynę w objęciach wysokiego i przystojnego jegomościa. Anatomia trochę szwankuje i zdarzają się okazjonalne krzywizny, ale średnia gatunkowa zostaje zachowana bez poważniejszych odchyłów. Aira oraz inne kobiety są „mangowo” ładne, a Rudilis i jego przyjaciel to typowi bishouneni. Mimo że mangaczka tła wypełnia zazwyczaj rastrami, nie można powiedzieć, żeby całkowicie unikała rysowania wnętrz czy pejzaży. Fakt, nie znajdziemy ich dużo, ale pojawiają się wystarczająco często, by zauważyć ich obecność. Samych rastrów jest sporo: od wypełnienia przestrzeni za bohaterami, po cieniowanie, ale użyto ich na tyle umiejętnie, że nie dostaniemy oczopląsu.

„Cebula ma warstwy”, Strażniczka Orelianu ich nie ma – już na pierwszy rzut oka wiadomo, z czym mamy do czynienia i jeśli ktokolwiek liczy na niespodzianki, raczej się zawiedzie. Natomiast tym, którzy nie mają dość standardowych romansów dla nastolatek, na pewno nie będę odradzać lektury. Jest słodko, prosto, łatwo i przyjemnie, a przez to trochę naiwnie, ale tego należy się spodziewać po większości podobnych tytułów. Najważniejsze, że taka ilość cukru raczej nikogo nie zemdli, a może zapewnić lekką i niezobowiązującą rozrywkę miłośnikom tego typu historyjek.

Enevi, 25 czerwca 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Oozora Shuppan
Wydawca polski: Taiga
Autor: Rin Kouduki
Tłumacz: Agnieszka Budzich

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Taiga 6.2013