Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 7/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 11
Średnia: 7,64
σ=1,3

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Nasz Cud

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2008-
Liczba tomów: 15+
Wydanie polskie: 2016-
Liczba tomów: 6+
Tytuły alternatywne:
  • ボクラノキセキ
  • Bokura no Kiseki

Fantazjowaliście może w dzieciństwie o poprzednim wcieleniu? Cóż, pewna księżniczka ma w związku z tym spore problemy…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: kulikorcia

Recenzja / Opis

Aktualnie bowiem Jej Wysokość (Veronica z królestwa o nazwie Zerestria) nazywa się Harusumi Minami, mieszka w Japonii, ma kilkanaście lat i jest… chłopcem. Cóż, los bywa złośliwy, ale dla będącego właśnie w gimnazjum nastolatka nie to ostatnie stanowi największy problem. Wspomnienia z poprzedniego wcielenia towarzyszą mu od najmłodszych lat, więc jego zdziwienie było ogromne, kiedy okazało się, że otaczający go ludzie takowych nie mają i uważają Harusumiego za dziwaka. Co prawda z wiekiem chłopak zrobił się ostrożniejszy, ale zła sława ciągnie się za nim od podstawówki i nieliczni chcą mieć z nim bliższy kontakt. Jedną z takich osób jest Saya Kamioka, która jest świadkiem tego, jak jej kolega odkrywa, że owszem, w tym świecie również może używać magii. Fakt ten jednak nie zmienia zbyt wiele w życiu Harusumiego, ponieważ nadal jest osamotniony ze swoimi wspomnieniami. Ale do czasu, bo jakiś miesiąc po rozpoczęciu nauki w liceum wokół „księżniczki” zaczynają dziać się dziwne rzeczy…

Motyw reinkarnacji jest stosunkowo popularny, ale jeśli miałabym napisać, z czym najbardziej skojarzył mi się Nasz cud, to porównałabym go z przeczytanym (i zrecenzowanym) parę ładnych lat temu NG Life. Na pierwszy rzut oka widać podobieństwa: szkolne perypetie kontra przeszłe wcielenie z zupełnie innej bajki. Zderzenie dwóch skrajnie odmiennych rzeczywistości i różne pomysły na poradzenie sobie z tym problemem. Tak, pozornie historia wygląda bardzo podobnie, jednak dość szybko przekonujemy się, że to mylne wrażenie. Tematyka może i jest zbliżona, ale nacisk położono na zupełnie inne rzeczy – w przypadku mangi Natsuo Kumety znacznie bardziej liczą się zagadki przeszłości i akcja niż próby ułożenia sobie życia z dodatkowym bagażem w postaci wspomnień. To takie małe ostrzeżenie słowem wstępu, gdyby ktoś po lekturze mangi Mizuho Kusanagi spodziewał się podobnych klimatów. A teraz przejdźmy do rzeczy.

Muszę przyznać, że naprawdę mało która manga ostatnimi czasy tak bardzo mnie wciągnęła. Nic tego nie zapowiadało, bo początek jest dosyć chaotyczny i wykorzystuje wygodne dla autorki założenie, że jak za dotknięciem magicznej różdżki różni ludzie przypominają sobie nagle, kim byli w poprzednim wcieleniu, a do tego jakimś cudem nie są rozrzuceni po całym globie, tylko chodzą do jednej szkoły. Naiwne zagranie? Nie martwcie się, bohaterów taki stan rzeczy też dziwi i stanowi jedynie wstęp do złożonej intrygi (w sumie to fajny sposób na skomplikowanie postaciom dotychczasowego życia…), zaś początkowy bajzel stopniowo przekształca się w nieład kontrolowany. Fabuła idzie dwutorowo, kolejne rozdziały to przeplatanka aktualnych wydarzeń z retrospekcjami, które są tak samo ważne, a może nawet jeszcze istotniejsze niż „współczesność”. Jak nietrudno zgadnąć, opowieść kręci się wokół poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co właściwie stało się w poprzednim życiu i dlaczego. Tajemnic jest sporo, ale dotychczasowy rozwój akcji sugeruje, że autorka wszystko dokładnie zaplanowała, a scenariusz ma ręce i nogi i nic nie wskazuje na to, by miał po drodze zgubić głowę. Dzieje się tu sporo, jednak pani Kumeta bardzo zręcznie łączy szkolne klimaty z detektywistycznym fantasy (bo chyba tak wypadałoby to nazwać…). Z jednej strony mamy poczucie, że główną sceną jest współczesna Japonia, bo bohaterowie mają na głowie tak powszednie sprawy, jak chociażby prace domowe czy testy zaliczeniowe. Z drugiej zaś strony dostajemy świat alternatywny, który nie jest może bardzo rozbudowany, czy szalenie oryginalny, ale okazał się ciekawe zaprojektowany i, co najważniejsze, wewnętrznie spójny.

Świetnym posunięciem było upłynnienie granicy między tymi dwoma wymiarami poprzez włączenie elementów jednego do drugiego – w tym przypadku magii, która nie tyle uatrakcyjnia życie licealistów, co wprowadza olbrzymie zamieszanie i stanowi realne zagrożenie. Bardzo podoba mi się, że mangaczka tak konsekwentnie pokazuje wpływ obcych elementów na naszą rzeczywistość, a jednocześnie nie zamiata ich istnienia pod dywan, bo nie tylko sami zainteresowani zauważają, że w tym konkretnym liceum dzieje się coś dziwnego i na pierwszy rzut oka niewytłumaczalnego. Taki zabieg sprawia, że choć właściwie całą główną obsadę stanowią małolaty, to można poczuć swoistą dojrzałość opowieści. Swoją drogą, jak na licealistów, to bohaterowie są całkiem rozgarnięci i ich próby ogarnięcia chaosu, mimo kompletnej dezorientacji, są odświeżająco logiczne, co sprawia, że śledzę ich poczynania z niezwykłą przyjemnością. Autorka dosyć oszczędnie częstuje czytelnika kolejnymi rewelacjami, ale scenariusz jest naszpikowany mniej lub bardziej wyraźnymi podpowiedziami, więc możemy kombinować samodzielnie. Pomimo nagromadzenia wielu dobrze znanych schematów pani Kumeta potrafi poprowadzić scenariusz nowymi szlakami i naprawdę zaskoczyć, dlatego też manga naprawdę wciąga! Warto zaznaczyć, że choć chwilami robi się naprawdę poważnie (bo gra toczy się o sporą stawkę), to w żadnym momencie nie czułam się przytłoczona aktualnymi problemami Harusumiego i jego ekipy, bo dzieje się tak dużo, że autorka nie ma czasu na roztrząsanie każdej traumy z osobna. Czasem wystarczy jedynie coś zasygnalizować, żeby czytelnik wiedział, o co chodzi, a na szczęście mangaczka należy do twórców wyznających zasadę „pokazuj, nie mów”, więc nie należy obawiać się łopatologii.

Harusumi szybko daje się poznać jako wyjątkowo sprytny, rozgarnięty i sympatyczny chłopak, któremu nie brakuje charyzmy. Początkowo można mieć jednak problem z przywiązaniem się do pozostałych bohaterów, bo na czytelnika w stosunkowo krótkim czasie spada lawina nazwisk i twarzy, które nic mu nie mówią. Mamy głównego bohatera, jego przyjaciółkę Kamiokę oraz sympatię Haruko Takao… i jakiś tuzin (albo więcej) postaci, z których każda ma coś do powiedzenia, najlepiej w tym samym czasie co inni. W pierwszych kilku rozdziałach trudno się połapać, ale potem możemy spokojnie przyjrzeć się każdemu z ważniejszych płatków śniegu z osobna. A że płatki występują w najróżniejszych wariantach, to zabawa będzie przednia. Teoretycznie mogłabym napisać coś o każdym z ważniejszych bohaterów z osobna, ale raz, że nie chcę psuć zabawy tym, którzy przygodę z mangą dopiero zaczynają, a dwa, że zwyczajnie trwałoby to za długo, więc skupię się na cechach ogólnych grupy.

Wypadałoby właściwie zacząć od tego, że liczbę bohaterów trzeba pomnożyć przez dwa, ponieważ w przypadku obsady mamy tak naprawdę do czynienia dwoma odrębnymi zestawami. Spora część autorów, którzy decydują się wykorzystać motyw reinkarnacji, zwykle (przynajmniej jeśli mamy do czynienia z romansem) robi to w celu utwierdzenia czytelników w przekonaniu, że bohaterowie są sobie przeznaczeni i nic ich nie może rozdzielić (opcjonalnie wręcz przeciwnie) i mają oni dokładnie te same cechy charakteru, co poprzednio. Słowem – atak klonów. W przypadku postaci z Naszego cudu sytuacja jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, bo choć związki międzyludzkie są integralną częścią opowieści, to jednak jej motorem napędowym pozostaje fabuła. Owszem, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że mamy do czynienia z tymi samymi bohaterami, tylko w innych opakowaniach, ale szybko wychodzą na wierzch subtelne różnice w osobowościach licealistów i mieszkańców z innego świata, a ich odkrywanie to fascynujące zajęcie. Tym bardziej, że autorka postawiła na różnorodność i całkiem złożone charaktery, przynajmniej w przypadku lepiej dotychczas poznanych postaci, które są konsekwentnie prowadzone (czy raczej poganiane) przez meandry fabuły. Każde z ważniejszych bohaterów zarówno kiedyś, jak i teraz, ma zaplecze rodzinne, zaś kolejne rozdziały pokazują, jak to się wszystko rozwija na przestrzeni czasu. Najciekawiej jednak jest wtedy, gdy poszczególne „wersje” osobowości nakładają się na siebie i dochodzi do spięć, przeładowań i tym podobnych. I choć zakrojona na szeroką skalę intryga zdecydowanie gra pierwsze skrzypce i niektóre relacje przez to „spowalniają”, to ze względu na ich ilość zdecydowanie można powiedzieć, że w kociołku interakcji wrze. A że retrospekcje w zależności od indywidualnego przypadku albo komplikują, albo cementują zawarte już znajomości (warto też dodać, że nie wszyscy odzyskują od razu wszystkie wspomnienia i nikt tak naprawdę nie stoi na pewnym gruncie), to jest dynamicznie, niepewnie, a przez to bardzo ciekawie.

Z perspektywy ludzi dorosłych dylematy niektórych postaci mogą wydać się błahe i pewnie większość z nas dałaby sobie spokój z rozgrzebywaniem przeszłości, ale raz bohaterowie mają dobry powód, by o niej nie zapominać. Dodatkowo usprawiedliwia ich to, że obecne charaktery nie są jeszcze w pełni ukształtowane, a dołożenie do tego balastu nierzadko dramatycznych wspomnień zdecydowanie nie ułatwia dorastania. W momencie pojawienia się wspomnień z poprzedniego życia nie wszyscy rzucają się hurraoptymistycznie w wir wydarzeń – reakcje poszczególnych postaci są naprawdę różne. Jedni nie chcą dać się wciągnąć w ryzykowną grę, drudzy dają się porwać przeszłości (a często nie są na tyle dojrzali, by przystanąć i pomyśleć, zanim zdecydują, że dawnych uraz za żadne skarby nie odpuszczą) i wręcz w niej toną, trzeci starają się zrównoważyć życie obecne z poprzednim, a jeszcze innym dodatkowo zależy na sianiu chaosu. Wszystkich łączy to, że każdy na jakimś etapie musi poważnie zastanowić się nad swoim postępowaniem. To bardzo miła odmiana po wielu podobnych historiach, w których bardzo często brakuje tego typu refleksji. Oj, dzieje się, naprawdę się dzieje, a najlepsze jest to, że w całej tej szalonej karuzeli autorka nie zapomina o spójności charakterów postaci, które w zależności od tego, na jakim etapie znajduje się aktualnie fabuła, będziemy darzyć sympatią lub życzyć im długiej i bolesnej śmierci. Liczna obsada wrażeń dostarcza przeróżnych, więc każdy znajdzie kogoś, komu z chęcią będzie kibicował.

Kreska Natsuo Kumety prezentuje się nieźle i jest w miarę charakterystyczna, choć jednocześnie nieprzesadnie oryginalna. Projekty postaci są generalnie miłe dla oka, w szczególności dobrze wyglądają poprzednie wcielenia bohaterów, które mają ładne stroje i bogatą mimikę. Problemy widać, gdy pojawia się zbyt wielu współczesnych licealistów, bo główni bohaterowie są jako tako rozróżnialni, ale pozostali mają zbliżone fryzury oraz twarze, na wielu ujęciach wyglądają podobnie i można się pomylić, więc czasami trzeba się uważnie przyglądać. Mangaczce od czasu do czasu zdarzają się również drobne wpadki anatomiczne, ale całość jest wykonana dość starannie, więc można przymknąć oko na małe niedoróbki. Tym bardziej, że pozostałe elementy są zrobione porządnie: dobrze dobrane rastry w rozsądnych ilościach, całkiem szczegółowe, choć nie wszędzie obecne tła i przede wszystkim ogólna schludność i przejrzystość stylu to niewątpliwe zalety. Słowem: cudów może nie ma, ale nawet miło popatrzeć.

Nasz cud może na pierwszy rzut oka prezentować się dość powtarzalnie, bo ogólny opis założeń fabularnych i wykorzystane motywy były już wałkowane nie raz, nie dwa, na wiele sposobów i z różnym skutkiem. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że pani Kumeta podeszła do tematu z nieco innej strony, a przede wszystkim z głową pełną dobrych pomysłów na odświeżenie znanych schematów. To bardzo zgrabna mieszanka szkolnych okruchów życia z czystej wody fantasy, nastawiona bardziej na rozwiązywanie tajemnic niż miłosne perypetie trochę mniej typowych niż zwykle licealistów. Ciekawie potraktowano tu również motyw reinkarnacji – nie tylko jako narzędzie fabularne, ale również dobry pretekst do dynamicznego przedstawienia relacji między bohaterami, które są bardziej skomplikowane niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Uspokoję również tych, którzy mają alergię na tragedie i mrok, bo choć sporo tutaj poważniejszych wątków, to ogólna atmosfera nie jest wcale taka ciężka, a sam stopień zakręcenia fabuły nie pozwala na zbytni dramatyzm. Jeśli tylko kolejne tomy utrzymają obecny poziom i zagadka nie okaże się przekombinowana, absurdalna bądź zwyczajnie naiwna (a mówiąc brutalniej głupia), to wyjdzie na to, że w Polsce ukazała się niepozorna perełka. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że jeśli za jakiś czas zaczniecie tęsknić za dobrze skonstruowanymi tajemnicami (jak np. te w Pandora Hearts), to trafiliście na dobrego następcę. Ta manga to bardzo udana wariacja na temat tego, co by było, gdyby dziecięce marzenia o niezwykłych przygodach w poprzednim życiu okazały się prawdziwe, jednocześnie przypominająca, że zderzenie fantazji z rzeczywistością nie zawsze wygląda różowo.

Enevi, 23 czerwca 2016

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Ichijinsha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Natsuo Kumeta
Tłumacz: Cezary Kulczyński, Dominika Gierat, Karolina Dwornik, Paulina Filipkowska

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 5.2016
2 Tom 2 Waneko 7.2016
3 Tom 3 Waneko 9.2016
4 Tom 4 Waneko 11.2016
5 Tom 5 Waneko 1.2017
6 Tom 6 Waneko 3.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
7 Tom 7 Waneko 5.2017
8 Tom 8 Waneko 7.2017
9 Tom 9 Waneko 9.2017