Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Servamp

Tom 6
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-80011-47-2
Liczba stron: 180
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Mahiru i resztę bandy spotykają same problemy. Zainteresowany nowymi osobami Tsubaki uprowadza Todorokiego i jego Servampa, przez co na Misono spada obowiązek zaplanowania misji ratunkowej. Sytuacja nie jest całkowicie beznadziejna, gdyż nasi bohaterowie dysponują kartą przetargową w postaci swojego zakładnika. Wampir melancholii mimo wątpliwej moralności troszczy się o swoich podwładnych i zależy mu na odzyskaniu Lilaca. Arisuin umawia spotkanie z Tsubakim, za czym kryje się oczywiście plan odbicia Lichta oraz Lawlessa.

Tymczasem nasz główny bohater, Mahiru, ma inny problem. Podczas ostatniej walki Kuro został zamknięty w małej czarnej kuli, z której nie chce lub nie może wyjść. Shirota, aby się dowiedzieć, jak wydobyć Servampa z kuli, udaje się do sklepu, z którego pochodzi woda święcona, używana w starciu z wampirami przez Rozena, menedżera Lichta. Sklep należy do Mikuniego, jednak na miejscu Mahiru spotyka nieznajomego naukowca. Obiektem badań Johanesa Mimira Faustusa są, a jakże, wampiry. Po zakręconym powitaniu szalony naukowiec zgadza się pomóc Shirocie w próbie wydobycia Kuro z kuli. Mahiru jeszcze jednak nie wie, że metoda Johanesa jest… śmiertelnie niebezpieczna.

Zaczynam dostrzegać pewien schemat. Niby fabuła jest, ale niczym w hipotezie Czerwonej Królowej wszystko i tak stoi w miejscu. Jak pchnąć ten niezdecydowany twór do przodu? Wrzucić nową postać! Paliwo tanie, łatwo dostępne i skuteczne. Tylko nudne. Tym razem dostajemy szalonego naukowca, na którego składa się połączenie kilku cech, boleśnie kopiujące wcześniejsze postaci. Ot, chociażby miałam wrażenie, że widzimy kolejnego Berukie (pierwszy wampir, z którym walczył Mahiru – jak nie pamiętacie, to nic dziwnego, bo pojawia się raptem w kilku kadrach). Kolejna niezrównoważona postać z obłędem na twarzy. Ach nie, wróć, Johanes w przeciwieństwie do podwładnego Tsubakiego cytuje Goethego, a nie Szekspira. Wszystko jasne, to jednak kompletnie inna postać. Zostawię tę nieszczęsną figurę w spokoju, bo i tak nic dobrego o niej nie powiem. Należy wiedzieć, że jest szalonym naukowcem i w tych dwóch słowach zawiera się cały niezbędny do zrozumienia charakteru opis.

Czego by nie mówić, na tle tego wszystkiego pozytywnie zaskoczył mnie Tsubaki. Już wcześniej można było wywnioskować, że troszczy się o podwładnych, chociażby z relacji między nim a Sakuyą. Nie podejrzewałabym go jednak o taki upór w kwestii odbicia Lilaca, który nie jest istotną postacią w szeregach melancholii. Nie spodziewałam się aż takiej odpowiedzialności za kompanów po Tsubakim, który z założenia miał być sztampowo zły. Na plus, bo w końcu coś w tej mandze wyłamuje się ze schematu, nawet jeśli nie taki pierwotnie był zamiar.

Fabułę ratuje wątek retrospekcji z przeszłości Sleepy Asha. Dowiadujemy się w końcu, na czym polega tak skrzętnie skrywany przed czytelnikiem sekret Kuro. To jednak jeszcze nie wszystko, bo poznajemy tylko suche fakty, natomiast nie wiemy jeszcze, co z tego wynikło. Zapewne na wytłumaczenie tego wątku musimy poczekać do następnego tomu. Ciekawość podkręca jeszcze rzucony przez Sakuyę tekst, że oni (znaczy Mahiru i cała banda) wcale nie wiedzą, jaki jest sens wywołanej przez Tsubakiego wojny. Zapewne będzie to miało związek z przeszłością wampira lenistwa.

Przyznam, choć z bólem serca, że strasznie opornie szło mi czytanie tego tomu. Początek z fragmentem przeszłości Lawlessa jeszcze mnie zaciekawił, natomiast następujące po tym narady, jak odbić Lichta i jego Servampa, były jak kalki z poprzednich tomów. Wrażenie, że już to widziałam, zgasiło mój zapał do czytania. Nie bez wysiłku przymusiłam się jednak do lektury reszty zeszytu i stwierdzam, że jakoś to się wybroniło. Niestety tylko „jakoś”. Poziom utrzymywał wątek Mahiru i Kuro, natomiast reszta tylko zapychała przestrzeń pomiędzy następnymi fragmentami ich historii. Poprzedni tom był taki sobie i ten chyba utrzymał tę passę.

Przynajmniej obwoluta cieszy oko, więc nawet jeśli treść mnie trochę zawiodła, to przynajmniej tomik ładnie wygląda na półce. Możemy podziwiać piękny ametystowy kolor napisów na okładce oraz wysokiej jakości grafikę przedstawiającą Lichta oraz Lawlessa w formie jeża. Wątpliwości budzi tylko wybór różowego koloru czcionki w opisie z tyłu obwoluty, bo trochę mi się jednak gryzie z tym fioletem, acz to tylko szczegół. W środku zauważyłam tylko jedną niedoskonałość. Mniej więcej w 2/3 tomu (w momencie retrospekcji Kuro) kilka stron ma rozjechany druk na krawędziach. W odbiorze to nie przeszkadza, bo nie zasłania żadnego istotnego fragmentu tekstu, natomiast dość wyraźnie rzuca się w oczy. Choć jakby się uprzeć, można by równie dobrze uznać to za celowy efekt.

Zobaczymy, jak wybroni się kolejny tom. Jeśli jego rdzeniem będzie rozwinięcie wątku przeszłości Kuro i motywów Tsubakiego, to jeszcze jest nadzieja. Na razie niby nie jest krytycznie źle, ale bywało zdecydowanie lepiej.

Koranona, 1 listopada 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 6.2015
2 Tom 2 Studio JG 8.2015
3 Tom 3 Studio JG 11.2015
4 Tom 4 Studio JG 2.2016
5 Tom 5 Studio JG 5.2016
6 Tom 6 Studio JG 8.2016
7 Tom 7 Studio JG 2.2017
8 Tom 8 Studio JG 5.2017