Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 9/10 kreska: 9/10
fabuła: 9/10

Ocena redakcji

10/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 9,67

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 27
Średnia: 8,7
σ=1,05

Wylosuj ponownieTop 10

Yuunagi no Machi, Sakura no Kuni

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2004
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Town of Evening Calm, Country of Cherry Blossoms
  • 夕凪の街 桜の国
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Wzruszająca i pięknie poprowadzona opowieść o pozytywnym nastawieniu do życia, na tle którego czają się demony Hiroszimy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Dla wszystkich ludzi kochających świat, w którym leży Japonia, w której znajduje się Hiroszima.

O katastrofie, jaka wydarzyła się w 1945 roku w Hiroszimie, zdawałoby się, napisano już wszystko. Wszyscy wiemy, że bezpośrednio podczas wybuchu zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a następne setki tysięcy ofiar były jego konsekwencją. W ciągu sześćdziesięciu pięciu lat powstało mnóstwo filmów, książek, reportaży, dokumentów i innych dzieł upamiętniających tę tragedię. Manga Yuunagi no Machi, Sakura no Kuni jest tylko jedną z nich, nietraktującą nawet bezpośrednio o katastrofie, ale o ludziach i o tym, jaki wpływ ona miała na ich życie nawet po kilkudziesięciu latach. Nie jest to jednak w żadnym razie antywojenna opowieść, nie ma w niej nienawiści do „potworów”, które sprowadziły piekło na Ziemię – jest za to nastrojowa, pełna ciepła i uczuć opowieść o kruchej potędze, jaką jest życie i miłość.

To miała być kolejna zwykła manga – niczym niewyróżniające się artystycznie i przyzwoicie skonstruowane okruchy życia, opowiadające o tych samych problemach, w ten sam sposób, jak dziesiątki innych tytułów. Początek zdawał się taką tezę potwierdzać. Młoda kobieta, Minami Hirano, pomaga koleżance z pracy uszyć sukienkę, podobną do tej, jaką widziały na wystawie. Niedługo potem dowiadujemy się, że wszystko dzieje się w Hiroszimie, dziesięć lat po zrzuceniu bomby. Uparcie trzymając się pierwotnej tezy można by dalej próbować od biedy uznać, że to tylko miejsce i czas akcji są inne niż „zwykle”, a wydarzenia fabularne równie dobrze mogłyby zdarzyć się w każdym innym miejscu, w innym czasie. Minami wraca z miasta do domu w swojej dzielnicy – naprędce posklecanych chatek, która od zwykłych slumsów różni się tym, że ludzie tam mieszkający mieli kiedyś domy. Stracili je jednak wraz z całym majątkiem dekadę temu. Po dziesięciu latach Minami została sama z matką – ojciec i rodzeństwo zginęli w przeciągu kilku dni po wybuchu, a młodszy brat, Asahi, został adoptowany w innym mieście – nie chciał wracać do Hiroszimy. Jednak te tragiczne wydarzenia zdają się być przeszłością, raz na zawsze zamkniętą. Minami żyje z dnia na dzień, z uśmiechem na twarzy stawiając czoła codziennym wyzwaniom – jak praca czy dziurawy dach. Ale kiedy pewnego razu odwiedza ją kolega z pracy – Uchikoshi, i beztrosko piją herbatę wśród powiewającego prania, Minami nagle wybucha, przepędzając gościa kamieniami. W chwilach, gdy jest szczęśliwa, demony powracają. Przed oczami widzi setki i tysiące nieludzkich zwłok patrzących na nią z wyrzutem. Żeby dopuścić do siebie szczęście, musi zamknąć drzwi przeszłości, zapomnieć. Minami walczy ze sobą i swoją pamięcią, podczas gdy uczucie między młodymi krystalizuje się. I kiedy już się wydaje, że może jej się udać, przybywa najpotężniejszy z demonów – a zwie się chorobą popromienną…

Akcja przenosi się w bliżej nieokreślone miejsce, w bliżej nieokreślony czas. Lektura wymaga od czytelnika samodzielnego wysiłku, dzięki któremu będzie mógł odnaleźć związek między poszczególnymi epizodami. Kilkakrotnie czas i miejsce akcji ulegają zmianie, jednak nie jest to uciążliwe – powiedziałbym raczej, że zgrabnie przeprowadzone przeskoki pozwalają czerpać dodatkową przyjemność z lektury.

Tak więc poznajemy Nanami Ishikawę, kilkunastoletnią dziewczynę uwielbiającą baseball, która mieszka z bratem, ojcem i babcią w spokojnej, pięknej okolicy pełnej kwitnących drzew wiśni. Pewnego popołudnia Nanami wraz z przyjaciółką, Toko, postanawia pojechać do szpitala w odwiedziny do swego brata – Nagio… Z czasem poznajemy to, co niedopowiedziane – przeszłość, która doprowadziła do teraźniejszości, okraszoną małymi­‑wielkimi szczęściami i małymi­‑wielkimi dramatami. Fabuła przez cały czas jest prowadzona delikatnie, ale zdecydowanie – można rzec, że w rytmie życia płatków wiśni, które kiedyś spadną, lecz spadające są równie piękne, jak kwitnące na drzewie. Smutek, który nieraz pojawi się w trakcie lektury, jest zaraz kontrowany – optymizm tej mangi jest optymizmem jej bohaterów, którzy wracają do przeszłości nie po to, by pławić się w bólu, lecz by ją poznać, by jeszcze raz wspomnieć te dobre chwile.

Autorka, Fumiyo Kono, nieprzypadkowo wybrała właśnie ten temat i to miejsce dla jednej ze swoich pierwszych prac. Sama urodziła się w Hiroszimie, dwadzieścia trzy lata po tragedii, i demony przeszłości niewątpliwie dotarły także i do niej. Jednak ta manga nie ma w sobie nic z obsesyjnego rozpamiętywania tego dramatu – jest tylko jego wspomnieniem. Tak, by ludzie mieli w pamięci to, co tam się wydarzyło i by nigdy więcej nie doszło do takiej tragedii, bo życie jest jednym z najcenniejszych darów. I szkoda marnować je na życie przeszłością – ważne, by, nie zapominając o niej, iść przed siebie z podniesioną głową.

Yuunagi no Machi, Sakura no Kuni narysowana została w charakterystyczny dla autorki sposób – „pastelowy”. Wszystkie ujęcia są zrobione odręcznie, celowo unikając wiernego realizmu. Nie to, żeby rysunki były proste i brakowało im szczegółów, bo tak nie jest („ramki” potrafią być bogate, a charakterystyczne ukazanie przedmiotów po prostu pasuje tutaj do całości), ale taki styl częściej wykorzystuje się w tytułach ewidentnie komediowych. Konsekwencją tego jest „złagodzenie” scen dramatycznych (jak przywoływane w pamięci Minami ścielące się dookoła trupy), lecz jednocześnie zaistniały kontrast między takim ukazaniem sceny a jej wymową potrafi dodatkowo poruszyć. I kto powiedział, że tylko naturalistyczne rysunki potrafią być wstrząsające? Autorka stroni też od linii prostych – może nie, żeby specjalnie ich unikała, ale nie dba szczególnie o wierne oddanie kształtów, a niejednokrotnie unika też konturów. Bardzo charakterystyczne jest dla niej częste wykorzystanie krótkich pociągnięć ołówka. Odpowiednio ułożone kreski raz stają się „cieniowaniem”, innym razem osobnym kształtem – chmurą, autobusem, drzewem czy budynkiem, a nawet całą scenerią. Nie wszędzie znajdą się rysunki stworzone z odpowiednio dużej liczby kresek, ale gdy już się pojawią, potrafią wytworzyć niesamowity efekt (jak na przykład w przypadku słynnego budynku Kopuły Bomby Atomowej). Uproszczony rysunek postaci sprawia, że czasem jest problem z określeniem wieku bohaterów, ale jego urokliwy charakter w pełni to rekompensuje. Wszystkich cechuje bogata mimika twarzy oraz gestykulacja, która… cóż, po prostu dodaje im jeszcze uroku. Kreska znakomicie pasuje do całej opowieści.

Manga jest stosunkowo krótka, więc trudno było w miarę dokładnie przedstawić złożone i dogłębnie przeanalizowane osobowości. Ale też autorka się na to nie siliła, gdyż ostatecznie to przecież nie postaci stanowią sedno tego tytułu – one są „tylko” reprezentantami, pozwalającymi uchwycić większą całość, ponadjednostkową. Mimo wszystko bohaterowie są postaciami sympatycznymi, ze szczególnym uwzględnieniem głównych – Minami i Nanami. Przynajmniej mnie te postaci wydawały się bliskie. Zachowują się bardzo naturalnie, z drobną poprawką na czasem pojawiające się elementy bardziej podszyte humorem. Natomiast szczególnie warte zachodu jest poświęcenie chwilki uwagi na ich zachowanie w obliczu tragedii czy powracających demonów.

Yuunagi no Machi, Sakura no Kuni jest tytułem wyjątkowym, o czym mogą świadczyć liczne nagrody, jakie manga zdobyła (choćby nagroda im. Osamu Tezuki dla debiutantów w 2004), czy film, nakręcony na jej podstawie raptem trzy lata po publikacji. Jednak nie ma co wierzyć w opinie innych czy przyznane nagrody – z tym tytułem po prostu warto zapoznać się samemu.

SixTonBudgie, 10 lutego 2010

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Futabasha Publishers
Autor: Fumiyo Kouno