Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 10/10 kreska: 10/10
fabuła: 10/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 17
Średnia: 8,76
σ=1,11

Wylosuj ponownieTop 10

Mistrz romansu Nozaki

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2011-
Liczba tomów: 14+
Wydanie polskie: 2020
Liczba tomów: 14+
Tytuły alternatywne:
  • Gekkan Shoujo Nozaki-kun
  • 月刊少女野崎くん
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Parodia mang shoujo będąca czymś znacznie więcej, niż się na pozór wydaje. Istna perełka, nie tylko dla fanów gatunku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Szarooczka

Recenzja / Opis

Licealistka Chiyo Sakura zdobywa się na odwagę i postanawia wyznać miłość koledze z innej klasy, Umetaro Nozakiemu. Zapewne spodziewała się wszystkiego, ale nie tego, że jej niewinne wyznanie przekształci się w pomoc przy tworzeniu mangi. I to jakiej! Mangi shoujo, gdyż, jak się okazuje, Nozaki pomimo swojego wieku pracuje jako mangaka w dziewczęcym magazynie. Tym samym Chiyo wchodzi w zwariowany świat pełen zarówno humoru, jak i niespodziewanych zwrotów akcji, przekonując się na własnej skórze, jak daleka od prawdy jest fikcja literacka.

Mistrz romansu Nozaki to yonkoma i nie wiem, jak wy, ale ja nie przepadałam i raczej nigdy nie będę przepadać za tą czteropanelową formą opowiadania historii. Stąd też, choć zakochałam się w anime o tym samym tytule z 2014 roku, przez długi czas wstrzymywałam się z przeczytaniem oryginału. Aż wreszcie coś we mnie pękło i po kolejnym już seansie dwunastoodcinkowej serii postanowiłam zamówić sobie Mistrza romansu Nozakiego w formie mangi, by poznać dalsze przygody bohaterów. Tym samym przepadłam i nie mogłam oderwać się od lektury, z trudem hamując napady śmiechu.

Bardzo trudno uznać parodię sztampowych schematów z mang shoujo za dobrze przemyślaną fabułę, ale w tym przypadku muszę tak uczynić, gdyż wyśmiewać trzeba umieć, a Izumi Tsubaki potrafi to po mistrzowsku. Mistrz romansu Nozaki umie się wyróżnić, kreśląc własną, oryginalną opowieść o przyjaźni i miłości – wbrew pozorom bardzo nieoczywistej. Fakt, że Nozaki i jego asystenci (o których poniżej) tworzą mangę shoujo, pozwala na pokazanie kontrastu pomiędzy przygodami z prawdziwego życia (o ile takimi słowami można określić życie Nozakiego i innych) z postaciami z komiksu przez nich tworzonego (Mamiko i Suzuki to imiona, które będą was prześladować). Oczywista oczywistość, że im więcej mang dla dziewczyn przeczytał czytelnik, tym większą frajdę będzie czerpał z tej mangi, ale zapewniam, że wcześniejsza styczność z gatunkiem nie jest tutaj aż tak ważna. Humor broni się sam.

Akcja jest dość prosta i chociaż na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie epizodycznej, wydarzenia łączą się w pewną całość. Izumi Tsubaki postawiła na humor, dużo humoru i jeszcze więcej humoru, sprawiając, że czytelnik nie raz, nie dwa straci wiarę w coś tak abstrakcyjnego jak miłość. Ponieważ tutaj wszystko jest abstrakcyjne, ale przy tym lekkie i przyjemne. Ośmielę się postawić tezę, że ten, kto przynajmniej raz nie zaśmieje się w głos, ale tak naprawdę głośno, nie jest człowiekiem. Trzeba być robotem, by gagi serwowane przez autorkę do niego nie trafiły. Mało tego! Po setnym rozdziale pomysły się jej nie kończą, a wręcz można powiedzieć, że z każdą kolejną stroną uczta literacka jest coraz wyborniejsza, ponieważ po poznaniu wszystkich postaci można się tylko lepiej bawić.

Ciekawych, oryginalnych charakterów tutaj nie brak i zapewniam, że nigdzie indziej takich nie spotkacie. Chociażby tytułowy bohater. Umetaro Nozaki to przykład nietuzinkowego protagonisty mangi, ponieważ… się nie wyróżnia. Nie jest ani szczególnie przystojny, ani szczególnie inteligentny, nie może też poszczycić się innymi umiejętnościami. Oczywiście poza tworzeniem mangi o Mamiko i Suzukim. Raczej trudno powiedzieć, by dziewczyny za nim szalały, a nawet gdyby ktoś był w nim zakochany – on i tak tego nie zauważa. Gościu, który ma bzika na punkcie miłosnych opowieści (nieustannie poszukując inspiracji do swojej historii), nie zauważa, że Chiyo Sakura jest w nim zakochana. I to jak zakochana! Ona wie o nim wszystko i jest w stanie zrobić dla niego wszystko – co często prowadzi do wielu zbereźnych rzeczy, o które nikt by tej uroczej panienki nie posądzał. Jednakże pragnę od razu uspokoić, że jeżeli spodziewacie się kolejnej wersji irytującej głównej bohaterki, to będziecie bardzo zaskoczeni – jak najbardziej pozytywnie. Sakura jest całkowicie świadoma tego, że Nozaki nawet nie zauważa jej starań, przez co wprawdzie wytrwale stara się zmienić zastaną rzeczywistość, ale też ma do tego bardzo zdrowy dystans. Tak zdrowy, że niejednokrotnie jej komentarze na temat zachowań pozostałych bohaterów będą tymi najbardziej trafnymi, dzięki czemu stanie się bliska czytelnikowi. Ośmielę się stwierdzić, że Chiyo jest najnormalniejsza z tych wszystkich nienormalnych postaci.

Może się wydawać, że Sakura i Nozaki będą schematyczną parą wyrwaną ze stron mang shoujo, której rozkwit miłości będą wspierać i obserwować z daleka postacie poboczne. Figa z makiem! Pozostałe grono ma nie mniej do powiedzenia niż ta dwójka, stąd raczej nietrudno zgadnąć, że i oni swoim zachowaniem będą odbiegali od uznanych powszechnie standardów. I tak oto poznajemy Mikoto Mikoshibę. Przystojnego playboya, jakich wiele w mangach shoujo, z tym wyjątkiem, że tutaj Mikorin (przyrostek o dość infantylnym wydźwięku -in dodaje się do imion żeńskich) jedynie udaje pewnego siebie. Tak naprawdę łatwo się zawstydza, jest nieprawdopodobnie nieśmiały, a zamiast randek z prawdziwymi dziewczynami (których się boi) preferuje gry symulacyjne. W dodatku jest ogromnym otaku i zbiera fikuśne figurki z ulubionymi bohaterami z mang i gier. Jego całkowitym przeciwieństwem jest jego przyjaciel, Yu Kashima, szkolny książę – inteligentny, przystojny, z wianuszkiem dziewcząt wokół siebie, który w dodatku jest… dziewczyną. Kashima jest gwiazdą kółka teatralnego, do którego nie chce jej się chodzić (gdyż jak przystało na urodzonego geniusza, jest niezwykle leniwa). Przyłączyła się do niego ze względu na Masayukiego Hori, o rok starszego senpaia. Jaka relacja ich łączy? Trudno powiedzieć, czy to już miłość, czy wciąż nienawiść, ponieważ jak nikt inny działają na siebie niczym płachta na byka. Na dokładkę mamy trzecią parę: Yuzuki Seo oraz Hirotakę Wakamatsu, którzy… w sumie to chyba też się nie lubią, ale licho ich wie; no i masę pobocznych postaci, takich jak rodziny bohaterów, redaktorzy czy inni mangacy. Słowem, pokaźny zbiór wyjątkowych osobowości, w którym nie tyle każdy znajdzie kogoś dla siebie, ile… pokocha ich wszystkich. Serio. Ja uwielbiam wszystkie postacie.

Izumi Tsubaki udało się wymknąć ograniczeniom yonkomy. Tutaj nie ma epizodyczności, choć na epizodyczności opiera się ta manga. Postacie się zmieniają. Ich relacje ewoluują. Humor się nie kończy, a wręcz przybiera na sile. Do Mistrza romansu Nozakiego chce się nieustannie powracać, czytać i śmiać się z najbardziej absurdalnych wydarzeń. Ta manga to recepta na zły humor i dowód na to, że można stworzyć coś nowego z oklepanych stereotypów.

Co mi się jeszcze podoba? Kreska. Wiecie, nikt mnie nie musi przekonywać, że Mikoshiba i Kashima są przystojniakami. Ja to widzę, gdyż zostali narysowani w taki sposób, że i mnie się podobają. Podobne słowa można skierować pod adresem wszystkich postaci, gdyż każda z nich ma w sobie coś tak charakterystycznego, że można ich poznać nawet w wersji chibi. Co mnie jeszcze urzeka, to to, że yonkoma została wypełniona drobiazgowymi tłami, a ilustracje otwierające tomiki są po prostu przepiękne.

Co tu napisać na podsumowanie? Chyba tylko – kup pan mangę. Mistrz romansu Nozaki to dowód na to, że dobra opowieść ratuje się sama. Można psioczyć, że to yonkoma, że to parodia mang shoujo, że to takie proste, a ja powiem, że rozdziały czyta się jak standardową mangę, humor ukryty pośród stron jest pierwszorzędny, a to, co najprostsze, jest najpiękniejsze. Ostrzegam tylko – gdy się już zacznie, nie sposób skończyć, a gdy się już skończy, po lekturze zostaje jedynie smutek i pustka. Oj, takich historii ze świecą szukać.

Marta001, 12 stycznia 2022

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Square Enix
Wydawca polski: Waneko
Autor: Izumi Tsubaki
Tłumacz: Amelia Lipko

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 3.2020
2 Tom 2 Waneko 4.2020
3 Tom 3 Waneko 6.2020
4 Tom 4 Waneko 8.2020
5 Tom 5 Waneko 10.2020
6 Tom 6 Waneko 12.2020
7 Tom 7 Waneko 2.2021
8 Tom 8 Waneko 4.2021
9 Tom 9 Waneko 6.2021
10 Tom 10 Waneko 8.2021
11 Tom 11 Waneko 10.2021
12 Tom 12 Waneko 12.2021
13 Tom 13 Waneko 2.2022
14 Tom 14 Waneko 3.2023