Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 9/10 kreska: 8/10
fabuła: 10/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 9,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 26
Średnia: 8,31
σ=1,1

Wylosuj ponownieTop 10

Meitantei Conan

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1994-
Liczba tomów: 92+
Tytuły alternatywne:
  • Case Closed
  • Detective Conan
  • 名探偵 コナン
Tytuły powiązane:

Przeciągające się w nieskończoność udowadnianie tezy, że prawda jest tylko jedna, czyli klasyka serii detektywistycznej. Tytuł ceniony i lubiany na całym świecie, jedynie w Polsce dziwnie mało znany.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Chudi X

Recenzja / Opis

Siedemnastoletni Shinichi Kudou to urodzony geniusz dedukcji. Od najmłodszych lat zafascynowany przygodami Sherlocka Holmesa postanawia sam zostać wielkim detektywem. Już w szkole średniej zostaje asem tokijskiej policji, lecz jego szczęście kończy się, gdy natrafia na niebezpieczną Czarną Organizację. Ta, by się pozbyć nieustraszonego licealisty, podaje mu prototyp kapsułki, która wypala mięśnie od środka. Chłopak jednak nie umiera. Gdy się budzi, stwierdza, że jego ciało skurczyło się do rozmiarów siedmiolatka. Aby uchronić się przed Organizacją, przybiera nową tożsamość i jako Conan Edogawa zmuszony jest zamieszkać w mieszkaniu swojej przyjaciółki Ran Mouri i jej ojca, detektywa imieniem Kogorou, by poprzez rozwiązywanie kolejnych spraw detektywistycznych poszukiwać śladów ludzi, którzy odebrali mu spokojne życie.

Właściwie to bardzo dziwnie się czuję, pisząc recenzję mangi, która na całym świecie jest powszechnie znana i często stoi przy takich tytułach, jak Naruto, One Piece czy nawet Dragon Ball. Historia wymyślona przez Goushou Aoyamę doczekała się animowanego tasiemca, licznych odcinków specjalnych oraz filmów kinowych, i to wciąż zaledwie czubek góry lodowej popularności Detektywa Conana. Aż dziw bierze, że w naszym kraju ta opowieść jest tak mało znana!

Podstawą sukcesu Detektywa Conana jest fabuła, a ta, choć linearna, dzieli się na wiele krótkich epizodów. Głównym motorem napędowym jest nieustanny pościg i znajdowanie wskazówek dotyczących Czarnej Organizacji, lecz to zaledwie dodatek do kolejnych, na ogół nic niewnoszących zagadek kryminalnych. A ich jest bez liku – od serii morderstw przez kradzieże aż po zabawę w poszukiwanie skarbów. Na ogół prezentują się w ten sam sposób: główni bohaterowie pojawiają się w jakimś miejscu, następnie ktoś zostaje zabity i poprzez poszukiwanie dowodów bądź przesłuchiwanie świadków Conan dochodzi do rozwiązania. Nudne? Otóż nie, ponieważ Aoyama zawsze tworzy coś innego, urozmaicając swoje zagadki. Na dłuższą metę – po pięciuset rozdziałach – można wyczuć pewien schemat: bohaterowie pojawiają się w nowym miejscu, ktoś zostaje zamordowany, Conan/Shinichi przez przypadek podsłuchuje jakąś rozmowę, która naprowadza go na jakieś skojarzenie, wszyscy podejrzani tworzą kółko, a główny bohater przedstawia rozwiązanie, używając śpiącego Kogorou. Mimo to sprawy są na tyle ciekawe, że mimo wszystko czyta się mangę cały czas z równym zainteresowaniem.

W przypadku liczącej ponad dziewięćdziesiąt tomów mangi trudno mówić o wyrównanej akcji. Raz dzieje się naprawdę dużo i szybko, a sprawy morderstw czy innych porwań są ze sobą powiązane, a innym razem kolejne dwadzieścia rozdziałów przedstawia epizodyczne zagadki, w żaden sposób nie posuwając fabuły do przodu. Cieszy jednak fakt, że autor nigdy nie zapomina o głównej osi fabularnej i często potrafi zaskoczyć pojawieniem się szczegółów dotyczących Czarnej Organizacji w najmniej spodziewanym momencie. A te są prawdziwą wisienką na torcie.

Kolejnym powodem, dla którego Detektyw Conan odniósł tak niebagatelny sukces, są bohaterowie. Z jednej strony przedstawieni w dość prosty, schematyczny sposób, z drugiej zaś sympatyczni i prawdziwi. Tacy, którzy popełniają błędy i uczą się czegoś od nowa. Tacy, którzy płaczą, tęsknią i cierpią, chowając się za maską uśmiechu. Aż dziw bierze, że są to licealiści, ponieważ ich inteligencja oraz umiejętności dawno przekroczyły możliwości przeciętnego człowieka. Ale cóż, tak działa ta manga i czasami trzeba przymknąć oko. Na przestrzeni tysiąca rozdziałów Aoyama wprowadził tak ogromną liczbę bohaterów drugoplanowych, że nie sposób ich policzyć, jednakże każdy znajdzie kogoś dla siebie, jak chociażby rywala, który później staje się największym sprzymierzeńcem, zwariowanego profesora, bogaczkę, dla której priorytetem jest usidlenie mężczyzny, trójkę siedmiolatków bawiących się w detektywów, wcale nie takich niekompetentnych policjantów czy choćby nawet Kaitou Kida, głównego bohatera innej mangi tego autora. Nie sposób ich wszystkich przedstawić, a do tego każda postać ma własną historię i własny krąg bliskich, momentami niezbędny dla rozwoju akcji, dlatego skupię się tylko na głównych bohaterach.

Na pierwszym planie stoi tytułowy bohater – Shinichi Kudou vel Conan Edogawa. Inteligentny, wysportowany, a przy tym momentami zbyt pewny siebie i zarozumiały. Nie jest doskonały, a samo jego drobne ciało jest dowodem na to, że nawet najlepsi popełniają głupie błędy. Shinichi/Conan ma to coś cechujące głównego bohatera i sprawiające, że nieustannie się mu kibicuje, szczególnie w spełnieniu miłości. Bowiem tuż obok niego znajduje się jego pierwsza miłość, Ran Mouri, dziewczyna łagodna jak baranek, momentami trochę zbyt naiwna, ale nadrabiająca zaawansowanymi zdolnościami karate. Mieszka wraz z ojcem, Kogorou Mourim, byłym policjantem i niezbyt błyskotliwym prywatnym detektywem, będącym bardzo często największym pozytywnym zaskoczeniem na przestrzeni rozdziałów. Conan (przynajmniej początkowo) spędza czas albo z tą rodziną, albo z nowo poznanymi siedmiolatkami, czyli obecnie swoimi rówieśnikami. Ayumi, Genta oraz Mitsuhiko wprowadzają trochę luźniejszy klimat do opowieści naładowanej przemocą i morderstwami, niezbędny do zachowania balansu podczas lektury.

Co ważne, mimo że Goushou Aoyama nie boi się rysować ciał wykręconych w agonii, nigdy nie stawia podobnych kadrów na pierwszym miejscu. Zgony są przedstawione na ogół pod koniec pierwszej części każdej zagadki, a zaraz potem znikają, ustępując miejsca działaniom postaci. W ciągu dwudziestu lat kreska mangaki znacznie się zmieniła. O ile początkowo postaci wyróżniały się nieproporcjonalnymi stopami oraz dużymi uszami, tak z czasem zaczęły przybierać normalniejsze kształty. Są przedstawione z dbałością o szczegóły i ze znakami szczególnymi, dlatego nawet w miniaturze łatwo się połapać, kto jest kim. Tła na ogół są rysowane bardzo starannie, ponieważ każdy detal jest dla uważnego czytelnika wskazówką.

Pozostaje mi zatem poszukać wyjaśnienia, dlaczego Detektyw Conan jest tak popularny za granicą i dlaczego w Polsce tak mało osób słyszało o tym tytule. Odpowiedzią na pierwsze pytanie jest to, że na swój zwariowany sposób dzieło Aoyamy przypomina twórczość Arthura Conan Doyle’a: ma równie złożone i niejednoznaczne postacie, skomplikowane zagadki oraz wartką akcję, niczym w opowiadaniach o Holmesie. Autentycznie dobrze się to czyta. Każdy nowy rozdział zachęca do oczekiwania na kolejny, ponieważ tak to właśnie bywa z dobrymi kryminałami – czytelnik jest ciekawy zakończenia. Poza tym rozruszanie szarych komórek jest także walorem dodatnim. Zatem dlaczego w Polsce Detektyw Conan się nie przyjął? Odpowiedź jest prosta: w 1994 roku rynek mangowy w naszym kraju właściwie nie istniał. Dwadzieścia lat później – z perspektywą dziewięćdziesięciu tomów – żadne wydawnictwo raczej nie podejmie się wydawania podobnego tasiemca z obawy przed niską sprzedażą.

Jednakże, jako że nadzieja umiera ostatnio, pozostaje mi wierzyć, że w przyszłości tysiące czytelników w kraju nad Wisłą zainteresuje się Detektywem Conanem, i to do tego stopnia, że wydawnictwa nie będą miały wyboru i zakupią prawa autorskie. Szczególnie że naprawdę warto przynajmniej dać szansę tej historii, ponieważ jest nie mniej zajmująca od szwedzkich kryminałów… o ile nie uznać, że przewyższa je o głowę.

Marta001, 25 maja 2018

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Goushou Aoyama