Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 6
Średnia: 6,17
σ=2,11

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

H.P. Lovecraft: Ogar i inne opowiadania

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2014
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2015
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Maken Lovecraft Kessakushuu The Hound
  • 魔犬 ラヴクラフト傑作集
Widownia: Seinen; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie

Całkiem udana i wierna komiksowa adaptacja trzech krótkich, mniej znanych opowiadań klasyka horroru.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Horror to gatunek, który w komiksie ma pod górkę. Wyjąwszy może podgatunek gore, epatujący drastycznymi scenami, w opowieściach grozy liczy się nade wszystko klimat. Książka uderza w wyobraźnię, pozwalając jej swobodnie płynąć i kreować to, co daną osobę najbardziej przerazi. Film ma do dyspozycji takie narzędzia jak światło i dźwięk, którymi umiejętne operowanie potrafi przerazić nawet doświadczonego widza. A komiks? On ma jedynie statyczny obraz i uzupełniające go słowo pisane. Jedyna bodaj przewaga komiksu to fakt, że nic, poza wyobraźnią, nie ogranicza jego twórcy w kreacji tego, co chciałby pokazać.

Wchodząc na tak grząski grunt Gou Tanabe wziął na swoje barki dodatkowy ciężar – komiksową adaptację opowiadań H. P. Lovecrafta, pisarza, który jak mało kto unikał dosłowności. Proza Samotnika z Providence pełna jest ogólników, zwrotów niedookreślonych, które wyobraźnia czytelnika powinna ubrać w kształt – i dopiero wtedy wywołać odpowiednie emocje. Co więcej, Lovecraft unikał dialogów, będących wszak jedną z podstaw struktury większości komiksów. Mówiąc krótko, pomysł przekładania jego twórczości na język innych mediów przypomina stepowanie po polu minowym.

Pierwsza z zaprezentowanych tu historii, Świątynia, to chyba jedno z mniej znanych opowiadań mistrza grozy, a zarazem – jedno z moich ulubionych. Wypada dodać, że to także relatywnie możliwa do komiksowej adaptacji opowieść. Obserwujemy tu losy załogi niemieckiego okrętu podwodnego z pierwszej wojny światowej, na którego pokładzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Opowiadanie, w oryginale napisane raczej nietypowym dla Lovecrafta, suchym, prostym językiem, oddającym filozofię myślenia niemieckiego oficera, skupia się na izolacji. Gou Tanabe podkreślił klaustrofobiczny nastrój łodzi podwodnej przez gęste operowanie czernią, z której wyłaniają się sylwetki bohaterów, nakreślone z kolei ostrą, surową kreską. Narracja, znana z opowiadania, przeplata się tu z dialogami bohaterów, z których Gou Tanabe nie zrezygnował – i dobrze, bo podnoszą nieco dramatyzm historii. Literacka wersja jest krótka, więc i jej komiksowa adaptacja nie należy do długich. Właściwie niemal do samego końca nie miałem pretensji do sposobu, w jaki przedstawił nam Świątynię Gou Tanabe – kłopot pojawia się w finale i dotyczy właśnie wspomnianego wcześniej przeze mnie lovecraftowskiego niedoopisania. Tu autor mangi poszedł może na łatwiznę, nie eksperymentując – ale z drugiej strony, mnie się to spodobało, choć słyszałem już narzekania niektórych moich znajomych.

Tytułowy Ogar zmienia konwencję – oto mamy próbę stworzenia historii gotyckiej z dość ogranym motywem przeklętego przedmiotu. Dwójka zblazowanych młodzieńców z epoki wiktoriańskiej bawi się w poszukiwanie rzadkich i cennych przedmiotów, posuwając się do okradania grobów. Jak nietrudno zgadnąć, znajdują w końcu coś, co sprowadza na nich zagrożenie ze strony nieznanego pradawnego zła. W oryginale opowieść o charakterze pamiętnikarskim (co u Lovecrafta jest bardzo częste) tu nabiera nieco bardziej dynamicznego charakteru, zyskując dzięki dialogom na tempie, ale płacąc za to klimatem. Narracja pierwowzoru to już bowiem klasyczny Lovecraft, z całym jego bogactwem stylu, nawet niekiedy wręcz pewną przesadą. Tę oszczędność słowną, nieodzowną w przypadku komiksowej wersji, zrekompensował czytelnikowi Gou Tabane w rysunku. Ogar stworzony jest śliczną, pełną detali i dopracowaną kreską, gdzie niektóre kadry można oglądać długo, sycąc oko szczegółami drugiego i trzeciego planu. To najstaranniej narysowana ze wszystkich trzech historii, co bardzo pasuje do nieco wiktoriańskich klimatów opowieści. Jeśli chodzi o tytułowego potwora, to zdania co do jego kreacji graficznej będą zapewne podzielone, acz mnie przypadła ona do gustu. Co ciekawe, w opowiadaniu, na podstawie którego powstał ów komiks, po raz pierwszy pojawił się złowieszczy Necronomicon – więc tu także nie mogło go zabraknąć.

I wreszcie Zapomniane Miasto – bodaj jedyne tak bardzo lovecraftowskie opowiadanie w tym zbiorze, choć podobnie jak i dwa poprzednie, pozbawione macek. Tym razem obserwujemy samotnego podróżnika eksplorującego ruiny zagubionej wśród piasków pustyni metropolii i odkrywającego sekret, który sprawia, że miejscowi trzymają się z daleka od tego miejsca. Nie było to opowiadanie wyjątkowe – można nawet powiedzieć, że dość wtórne, bo w literaturze weird tego rodzaju historii powstały tony. Najbardziej znany badacz i popularyzator twórczości Lovecrafta, S.T. Joshi, uważa je wręcz za jedno z najgorszych w jego dorobku, choć sam autor miał do niego spory sentyment. Gou Tanabe miał tu z jednej strony ułatwione zadanie – jeden tylko bohater skazywał go na zachowanie oryginalnej narracji, naturalnie trochę oszczędniejszej, ale jednak najbliższej z całej trójki pierwowzorowi. Historia ozdobiona została dodatkowo klasycznym dystychem o tym, co śpi, ale nie umarło. Konwencja graficzna przypomina nieco tę z poprzedniej historii, ale autor ciut ją zmodyfikował – miejscami kreska jest jakby bardziej płynna, rozmyta, co świadczy o nieostrej granicy między rzeczywistością a wyobraźnią. Lovecraft zastosował tu lubiany przez siebie motyw przedstawiania dziejów na płaskorzeźbach, zatem i Gou Tanabe podjął się ich narysowania – wyszło dobrze, ale w moim odczuciu można to było zrobić lepiej. Cóż, problem z Lovecraftem polega wszak na tym, że bodaj każdy jego czytelnik ma swoje własne wizje, którym interpretacje graficzne często ustępują, urągają lub przeczą.

Wybór takich, a nie innych opowiadań może się wydawać dziwny – padło na opowiastki krótkie, zwykle oryginalnie kilkunastostronnicowe, pochodzące z wczesnego etapu twórczości Lovecrafta i na dodatek średnio dlań charakterystyczne. Próżno tu szukać macek, wielkich przedwiecznych, kultystów i tego rodzaju elementów, z którym większości kojarzy dokonania Samotnika z Providence. Gou Tanabe wyraźnie szukał opowieści, która da się stosunkowo łatwo przedstawić w formie komiksowej. Można nawet powiedzieć, że poszedł na pewną łatwiznę, bo w końcu gdyby podjął się zadania zaprezentowania dobrze nam znanych istot, to mierzyć by się musiał z całą armią rysowników, którzy za to się brali. A tak, wybrał opowieści egzystujące niejako na poboczu dorobku Lovecrafta.

Z drugiej strony dostaliśmy to, co siłą rzeczy jest trochę mniej „opatrzone” – bo o ile Zew Cthulhu, Zgroza w Dunwich czy Widmo nad Innsmouth czytał bodaj każdy amator grozy, tak wybrane tu opowieści znane są zapewne tylko wiernym fanom Lovecrafta. Różnorodność jest tu siłą, także w warstwie graficznej. Prawdę mówiąc, rzadko spotykam się z sytuacją, kiedy autor w jednym tomie, nawet zawierającym autonomiczne opowieści, rysuje każdą z nich nieco inaczej, dostosowując styl do tematyki. Szkoda w sumie, że pisząc w superlatywach o stronie graficznej Ogara i innych opowiadań, muszę wspomnieć o paskudnym kiksie historycznym, jakim są swastyki na pierwszowojennym okręcie podwodnym.

Sądzę, że większość fanów Lovecrafta będzie Ogarem i innymi opowiadaniami usatysfakcjonowana – to zawsze nieco inne podejście do tego, co już znamy. Odradzałbym natomiast sięganie po ów zbiorek osobom, które do tej pory z twórczością tego autora nie miały do czynienia – mógłby wyrobić mylną opinię o twórczości tegoż, jako że brak tu wspomnianych wyżej elementów charakterystycznych. Naturalnie w przypadku takiego autora zapewne pojawiają się i głosy krytyczne – bo jak pisałem na początku, przenoszenie Lovecrafta na język komiksu to trudna sprawa. Gou Tanabe nie poniósł klęski, choć też nie odniósł spektakularnego sukcesu (jak choćby twórcy amatorskiej wersji filmowej Zewu Cthulhu). Dlatego najlepiej potraktować ten komiks jako ciekawą, acz raczej konserwatywną interpretację – tylko tyle i aż tyle.

Grisznak, 14 października 2015

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Enterbrain
Wydawca polski: Studio JG
Autor: H.P. Lovecraft, Tanabe Gou
Tłumacz: Paulina Ślusarczyk-Bryła

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 10.2015