Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Nejiro 8 - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,20

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 86
Średnia: 7,58
σ=1,31

Wylosuj ponownieTop 10

Ranma 1/2

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1987-1996
Liczba tomów: 38
Wydanie polskie: 2004-
Liczba tomów: 28+
Tytuły alternatywne:
  • らんま½
  • Ranma 0.5
  • Ranma Nibun no Ichi
Miejsce: Azja, Japonia

Zmiennopłciowy Ranma, jego (i jej) wrogowie, narzeczone i adoratorzy… Klasyczna komedia romantyczna, która znacząco zwiększyła popularność komiksu japońskiego na świecie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Są opowieści, które mimo olbrzymiej popularności jakoś nie doczekują się stada naśladowców, pozostając tytułami jednymi w swoim rodzaju. Do nich niewątpliwie należy Ranma ½, bodaj najbardziej znana pozycja autorstwa Rumiko Takahashi, umiejętnie łącząca elementy haremówki, komedii, ecchi i shounena z tematyką sztuk walki. Niewiele jest tytułów, które miały taki wpływ na popularność mangi i anime na świecie, jak właśnie ta kapitalna seria.

Ranma Saotome i jego ojciec, Genma, dwaj mistrzowie sztuk walki, podróżowali po Chinach, doskonaląc swoje zdolności. Pech chciał, że pewnego dnia podczas pojedynku stoczonego nad pradawnymi źródłami jeden i drugi skąpali się w nich. Wody obydwu źródeł okazały się obłożone klątwami. Ranma wpadł do Źródełka Utopionej Dziewczyny i od tej pory każdy kontakt z zimną wodą powoduje, że zmienia się w śliczną jak z obrazka rudowłosą pannę. Przemianę tę odwraca polanie gorącą wodą. Jego ojciec z kolei pod wpływem wody zmienia się w pandę. Nie byłby to w sumie problem, gdyby nie pewna obietnica, którą pan Saotome złożył niegdyś swojemu przyjacielowi – Souunowi Tendou.

Otóż obaj tatusiowie założyli sobie, że ich dzieci wezmą kiedyś ślub i wspólnie odziedziczą założone przez pana Tendou dojo. Teoretycznie żaden problem, skoro Genma ma syna – Ranmę, a Souun trzy córki – najstarszą i najpoważniejszą Kasumi, twardą materialistkę Nabiki i lubiącą sztuki walki, najmłodszą Akane. Pierwsze spotkanie obu rodzin przebiega jednak inaczej niż to sobie ojcowie zaplanowali, ponieważ Ranma pojawia się na nim w postaci dziewczyny i z miejsca zaprzyjaźnia się z nieświadomą złożoności całej sytuacji Akane. Szybko zawarta przyjaźń równie szybko się kończy, gdy podczas kąpieli Akane odkrywa prawdziwą płeć Ranmy. Jakby tego było mało, dwie starsze siostry z miejsca uznają, że to właśnie ona będzie idealną narzeczoną dla młodego Saotome. Że niby Akane ma już wielu adoratorów? To i tak małe piwo w porównaniu z prawdziwą armią narzeczonych Ranmy, jaka przewali się przez Nerimę – miejscowość, w której toczy się akcja.

Zawsze twierdziłem, że największą umiejętnością Rumiko Takahashi jest kreacja postaci. Ranma ½ potwierdza to w całej rozciągłości. Bohaterowie są niezwykle sympatyczni, pełnokrwiści i choć autorka nie szczędzi im kłopotów, tak natury romantycznej, jak i bojowej, to czytelnik zwykle czuje, że nic poważnego im nie grozi. No, powiedzmy, bo gdy jest się supermęskim facetem (jak Ranma), równie częste, co przypadkowe przemiany w piękne dziewczę mogą przysporzyć nie lada problemów – choćby takich, że jego główny konkurent do serca Akane, lokalny zabijaka Kuno, zakochuje się w żeńskiej postaci Ranmy. Nie ułatwia sprawy fakt, że na scenie pojawiają coraz to nowe i bardziej zakręcone postaci, często w jakiś sposób zainteresowane przemianami biednego karateki. Wystarczy choćby wymienić Shampoo – chińską wojowniczkę, która chce wyjść za mąż za męską postać Ranmy i zabić jego żeńską formę, czy Happosaia, największego mistrza sztuk walki w dziejach i równie wielkiego zboczeńca. O odwiecznym wrogu Ranmy, zakochanym w Akane Ryoudze Hibikim, nie ma co nawet wspominać…

Fabuła w Ranma ½ ma charakter dość epizodyczny. Poszczególne rozdziały najczęściej koncentrują się na wprowadzaniu nowych postaci (a tych jest tu prawdziwa armia) i problemach przez nie wywoływanych. Jako że niemal każdy jest tu mistrzem jakiegoś stylu walki (najczęściej dziwnego i pokręconego, a nierzadko i zboczonego), to i większość problemów rozstrzyga się przez pojedynki. Co godne uwagi, nie są to walki w stylu współczesnych mang shounen, gdzie bohaterowie stale rozwijają swoje moce, ale starcia wręcz, często z użyciem tego, co jest pod ręką. Jednocześnie bijatyki te nie są przeciągane ponad miarę, za to często pełne humoru oraz fanserwisu.

Skoro już o fanserwisie mowa, Ranma ½ to chyba najodważniejsza manga, jaką Rumiko Takahashi ma w swoim dorobku. Jako że obsada składa się w sporej części ze ślicznych dziewcząt (z żeńską postacią głównego bohatera na czele), to i autorka nie marnuje okazji do pokazywania ich w strojach mocno niekompletnych, a niekiedy nawet bez jakichkolwiek osłonek. Pod tym względem Ranma ½ okazuje się odważniejszym komiksem od wielu współczesnych mu pozycji, a i dziś przebija niejedną mangę ecchi, o shounenach, zwykle pod tym względem raczej oszczędnych, nie wspominając. Jednocześnie, co ciekawe, autorka uczyniła swoje bohaterki postaciami bardzo samodzielnymi i silnymi. Może to właśnie sprawiło, że gdy japoński komiks trafiał na Zachód, Ranma ½ było jednym z pierwszych tytułów, które zdobyły prawdziwą popularność wśród dziewczyn?

Swoje ma tu do powiedzenia humor – bo Ranma ½ pozostaje przez większość czasu komedią romantyczną. Dowcipy są najróżniejszego sortu – od typowych dla produkcji ecchi po klasyczne dla romansideł. Warto pamiętać jednak, że gdy ów komiks powstawał, nie były one jeszcze aż tak oklepane jak dziś, gdy po niemal trzydziestu latach większość obecnych tu gagów została już wykorzystana przez autorów mang nieskończoną ilość razy. Jednakże nawet pomimo wszystko ta manga nadal bawi – a to w komediach japońskich wcale nie jest takie oczywiste, szczególnie w czasach, gdy z jednej strony funduje nam się hermetyczne żarty rodem ze studia SHAFT, a z drugiej – milionowy gag o dziewczynie niepotrafiącej gotować. W Ranma ½ czuć cały czas świeżość, o którą dziś niestety tak trudno.

Oczywiście dla wielu fanów, szczególnie tych młodszych, jest to komiks już wiekowy – pierwszy tom wydano w Japonii w roku 1987. Niemniej tu znowu dotykamy kwestii szczególnego talentu Rumiko Takahashi. Jej kreska starzeje się z rzadkim u mangaków urokiem, nabierając z czasem stylu i klasy, a nie wypadając groteskowo. Autorka rysuje staranniej niż spora część współczesnych autorów tasiemców (wystarczy porównać to, co dzieje się w tłach Ranma ½ z pustką drugiego planu w Bleach), a przy podobnym stylu rysowania postaci, udaje się jej uniknąć tworzenia armii klonów, różniących się jedynie kolorem włosów (co z kolei jest zmorą współczesnych romansów). Co prawda pierwsze tomy mogą zaskoczyć współczesnego czytelnika ascetyzmem w operowaniu cieniami czy rastrami, ale z biegiem czasu to się zmienia na lepsze.

Gwoli sprawiedliwości, powinienem jednak wspomnieć o słabszych stronach tego komiksu – bo są i takie. Przede wszystkim wspomniana już epizodyczność – w Ranma ½ nie ma wyraźnie zaznaczonego rozwoju fabularnego. Co kilka tomów ma co prawda miejsce jakieś wydarzenie, które wpływa na całokształt historii, ale najczęściej schemat poszczególnych epizodów jest podobny – pojawia się ktoś, kto ma ochotę na Ranmę (w męskiej albo żeńskiej postaci) lub Akane, więc bohaterowie muszą walczyć, aby główna para nadal mogła pozostać parą. Autorka rzadko decyduje się wychodzić poza to rozwiązanie, urozmaicając całość wprowadzaniem nowych postaci. Kiedy jednak czyta się mangę regularnie, ta powtarzalność zaczyna momentami nieco drażnić. Do tego dorzuciłbym zbytnie skoncentrowanie się na Ranmie i Akane kosztem reszty postaci – Rumiko Takahashi nie poświęciła im aż tyle uwagi, ile mogłaby, mając do dyspozycji tak długi tytuł. W efekcie niemal wszyscy kochają (lub nienawidzą) jedną z dwóch centralnych postaci, a między bohaterami drugiego planu nie zachodzą bardziej złożone relacje uczuciowe.

Mimo powyższego akapitu nie zawaham się napisać, że to dobra manga. Jak zauważyłem na początku, jej wielką zaletą jest także to, że pozostaje tytułem jedynym w swoim rodzaju. Mimo wielkiej popularność, tak w Japonii, jak i poza nią, nie doczekała się aż tylu klonów, co inne popularne serie. W zasadzie przychodzi mi na myśl tylko jeden podobny (skądinąd bardzo udany) tytuł – Futaba­‑kun Change. Wszystko to sprawia, że Ranma ½ pozostaje komiksem równie udanym, co wyjątkowym.

Grisznak, 10 lutego 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Wydawca polski: Egmont Polska
Autor: Rumiko Takahashi
Tłumacz: Maciej Nowak-Kreyer

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Egmont Polska 8.2004
2 Tom 2 Egmont Polska 10.2004
3 Tom 3 Egmont Polska 12.2004
4 Tom 4 Egmont Polska 2.2005
5 Tom 5 Egmont Polska 4.2005
6 Tom 6 Egmont Polska 6.2005
7 Tom 7 Egmont Polska 9.2005
8 Tom 8 Egmont Polska 11.2005
9 Tom 9 Egmont Polska 1.2006
10 Tom 10 Egmont Polska 3.2006
11 Tom 11 Egmont Polska 4.2006
12 Tom 12 Egmont Polska 5.2006
13 Tom 13 Egmont Polska 5.2007
14 Tom 14 Egmont Polska 7.2007
15 Tom 15 Egmont Polska 9.2007
16 Tom 16 Egmont Polska 11.2007
17 Tom 17 Egmont Polska 2.2008
18 Tom 18 Egmont Polska 3.2008
19 Tom 19 Egmont Polska 5.2008
20 Tom 20 Egmont Polska 7.2008
21 Tom 21 Egmont Polska 9.2008
22 Tom 22 Egmont Polska 11.2008
23 Tom 23 Egmont Polska 2.2009
24 Tom 24 Egmont Polska 4.2009
25 Tom 25 Egmont Polska 7.2009
26 Tom 26 Egmont Polska 9.2009
27 Tom 27 Egmont Polska 1.2010
28 Tom 28 Egmont Polska 6.2010