Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 30
Średnia: 8,23
σ=1,2

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Emma

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2002-2008
Liczba tomów: 10
Wydanie polskie: 2013-
Liczba tomów: 3+
Tytuły alternatywne:
  • エマ
  • Victorian Romance Emma
Widownia: Seinen; Miejsce: Europa; Czas: Przeszłość; Inne: Realizm

Jeśli na widok słów „pokojówka” i „manga” obok siebie uciekasz z wrzaskiem – ta pozycja jest dla Ciebie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shizuka

Recenzja / Opis

Pokojówki w mandze zazwyczaj nie wróżą dobrze. Nie trzeba być bardzo oczytanym w czarno­‑białych komiksach, by na powyższe zestawienie zwizualizować sobie słodkie dziewczątko w uniformie, który pewnikiem kupiono w sklepie dla dorosłych. Głupiutka panienka, której marzeniem jest spełniać każde życzenie pana, to niewątpliwie pociągający koncept, w każdym razie pierwsze 100 razy. I tak wśród podobnych do siebie mang o inteligentnych inaczej dziewczynkach i ich panach tkwi sobie pozycja pokazująca, że nie ma schematu, z którego nie można wycisnąć więcej.

Pan romansujący z służącą to temat częsty w życiu i w literaturze. Jest w tym niewątpliwie sporo romantyzmu – ona się opiera, on uwodzi, społeczeństwo się sprzeciwia, potem pani Dulska goni pannę z dzieckiem, a synuś posłusznie kładzie po sobie uszka. Wróć, przecież nie tego chce czytelnik. Dajmy mu tę fantazję, trochę osłódźmy, obłaskawmy panią Dulską i zaprowadźmy przed ołtarz. Schemat ten popularny był w XIX­‑wiecznych powiastkach, ale co atrakcyjnego może on kryć w sobie dla XXI­‑wiecznego czytelnika komiksów, który pokojówkę zna najwyżej ze wspomnianych produkcji wątpliwej jakości?

Emma nie ma w sobie praktycznie nic z tego, czego oczekiwalibyśmy po japońskim komiksie. Nie mówię już o latających maszynach i kosmicznych wojownikach, ale o wartkiej akcji, patetycznych słowach i luźnym traktowaniu realiów. Zamiast tego mamy spokojną, ubogą w słowa, ale bogatą w emocje mangę o barierach społecznych w XIX­‑wiecznej Anglii. I coś takiego się podobało?

Emma może mówić o szczęściu. Osierocona jako dziecko, cudem uniknęła przytułku i innych miłych miejsc, jakie imperium brytyjskie oferowało małym samotnym dziewczynkom. Była guwernantka, pani Stone, w zamian za prace domowe udzieliła jej dachu nad głową, opieki i edukacji nie gorszej niż otrzymały nauczane przez nią dzieci bogaczy. Lata mijały, a w miarę podupadania na zdrowiu, pani Stone coraz częściej myślała o przyszłości swojej podopiecznej. Jako wykwalifikowana i pracowita służąca, Emma mogła liczyć na dobrą, jak na niezamożną i samotną kobietę, pozycję, ale czy jej pupilka nie powinna dostać czegoś więcej? Jeden z jej bogatych uczniów chyba zwrócił na nią uwagę… Bez żartów, dziedzic fortuny i pokojówka?

Przez dziesięć tomów czytelnik będzie świadkiem tego, jak poważnie w XIX wieku traktowano różnice klasowe. Jak twierdzi jeden z bohaterów, angielski naród dzieli się na nacje, a on nie wyobraża sobie, by jego syn poślubił cudzoziemkę. Będzie oczywiście niechętna rodzina i wybrana przez nią narzeczona, dramatyczne zerwania i powroty, wielki finał oraz trzy tomy obrazujące dalsze życie bohaterów.

Jak na tak długą pozycję, bardzo niewiele się tu dzieje i jeszcze mniej mówi. Gdybym zechciała streścić całą akcję Emmy, lista byłaby krótka i konkretna. Zamiast na zaskakujące zwroty akcji, autorka postawiła na przedstawienie każdej sytuacji z kilku punktów widzenia i różnych perspektyw. Bardzo pasuje to do realiów świata, „gdzie usta jadły, żołądki trawiły, a buciki rozmawiały o uczuciach lodowatych serc i marzeniach głów niezawrotnych”. Większość rozmów to konwencjonalne formułki, a bohaterowie zwykle starają się nie ujawniać ze swoimi pragnieniami nawet we własnych myślach. Nie znaczy to, że na kartkach opisano woskowe lalki – chyba nie spotkałam się nigdzie z mangą, gdzie tak dokładnie oddano zmiany nastroju i uczuć za pomocą samej mimiki i gestów bohaterów. Niestety ta małomówność ma swoje wady – o ile jestem w stanie zrozumieć zbywanie ogólnikami o pogodzie pań z towarzystwa, o tyle milczenie między głównymi bohaterami wypada miejscami nienaturalnie. To nie jest w duchu epoki, to jest zwyczajnie nieludzkie – bohaterka bardziej szczera i otwarta jest względem „tego drugiego” niż „miłości swojego życia”. Chyba za bardzo zapędzono się w chęci podkreślenia odmienności obyczajów i wyszło trochę sztucznie. Nie fabuła jest jednak główną siłą tej serii, a bohaterowie.

Jako pierwsza na scenę pewnym krokiem wkracza Emma, dziewczyna po przejściach, świadoma szczęścia, jakie miała w życiu, ale także ograniczeń wynikających z jej niskiego statusu. Jeśli raz czy dwa zdarzy się jej zrobić coś głupiego, prędko doprowadza się do porządku i energicznie znajduje najlepsze z możliwych wyjść. Jej opanowanie i małomówność można czasem wziąć za nadmierną skrytość, ale ostatecznie zarówno postaciom, jak i czytelnikom trudno jej nie lubić. Nie przypominam sobie miejsca, gdzie Emma skarżyłaby się na swój los i może właśnie dlatego tak bardzo jej współczułam.

W porównaniu do Emmy jej ukochany William wypada blado. Bardzo blado, ale jednocześnie znajomo dla polskiego czytelnika. Wykapany Zbysiu Dulski, jeno niebalujący i z milszą rodziną. Charakteru obaj panowie mają w sobie tyle samo, w sam raz na snucie się po scenie, robienie zbolałych min i jedną jedyną awanturę, która w wypadku Williama skutkuje, bo napyskował kochającemu ojcu, a nie pani Dulskiej. Czym właściwie zajmuje się przez te dziesięć tomów? Robi za tło, najpierw dla Emmy, potem dla wybranej przez rodzinę narzeczonej. Zachowania wobec tej drugiej nie nazwę maltretowaniem psychicznym tylko dlatego, że ta istota jest zbyt skoncentrowana na przeżywaniu własnych uczuć, by przejawić aktywność w jakiejkolwiek postaci.

Jak w każdej powieści tego typu, powinni pojawić się rywale. Emma chyba nawet nie jest świadoma istnienia Eleonory – trzeciej córki starego, acz ostatnio nie najlepiej stojącego finansowo rodu czystej arystokracji. Zazwyczaj przypadłaby jej rola „tej złej”, ale widząc, jak mocno kocha Williama, trudno jej nie kibicować. Wśród całej przedstawionej arystokracji pozostaje chyba jedyną, która myśląc o drugim człowieku, ma na myśli jego samego, a nie przodków i pieniądze.

„Rywalem” Williama jest Hakim, hinduski książę, który zamiast wzniecać powstania, zajął się biznesem z Anglikami i pewnego dnia wraz ze stadem słoni, zgrają sług i pokaźnym haremem wpakował się do rezydencji rodziców męskiej połowy głównej pary. Autorka planowała uczynić go wierzchołkiem romantycznego trójkąta, ale po kilku rozdziałach staje się on kibicem romansu Emmy i Williama oraz swego rodzaju powiernikiem. Fakt, że adwokatem mezaliansu autorka uczyniła księcia narodu o delikatnie mówiąc sztywnych ramach społecznych trochę zgrzyta, ale ostatecznie kwestia ta nie zaprząta długo czytelników, bowiem widać, że dalej nie było na niego pomysłu i Hakim dość szybko schodzi ze sceny.

W kapiących złotem pałacach poznajemy jeszcze spore grono. Rodzinę Williama – ojca biznesmena planującego wżenienie syna w starą arystokrację, ekscentryczną matkę, histeryczną siostrę i brata, co chodzi własnymi drogami. Ojciec Eleonory miał być chyba Tym Złym, ale patrząc na zachowanie Williama, dziwię się, że zachował się tak powściągliwie. Obrazu dopełnia rodzina zamożnych niemieckich emigrantów, egzotycznym zachowaniem uwypuklająca charakterystyczne rysy ówczesnej obyczajowości.

W czynszowym domku mieszka pani Stone – emerytowana nauczycielka, na przekór epoce wierząca, że wychowanie bierze górę nad pochodzeniem, żyjąca przyszłością podopiecznej i wspomnieniami długiego życia i krótkiego małżeństwa. W suterenach i na strychach pięknych rezydencji tłoczą się ludzie, którzy powinni szybko i cicho zapewniać państwu wszelkie wygody – pokojówki, lokaje, kucharze, praczki, tłum odziany w jednakowe uniformy, ale nie mniej w uczucia bogaty niż ci, którym służą.

Kreska Emmy jest bardzo staranna i szczegółowa. W miarę upływu czasu ostre z początku rysy postaci nieco się łagodzą – ten zabieg niezbyt mi się podobał, jako że odebrał mandze trochę swoistego wdzięku. Z drugiej strony trudno nie docenić pracy włożonej w odtworzenie budynków i mody.

XIX wiek to piękna epoka dla literatury – z jednej strony bale, suknie, wachlarze, skryte romanse, z drugiej przerażająca nędza ludzi ubogich i kompletnie wywrócenie starych wartości. Posiadanie ziemi przestało być gwarancją luksusowego bytu, stara arystokracja, wyprzedając rodowe pamiątki, jeszcze podśmiewa się z nowobogackich kupców i fabrykantów, ale nie przeszkadza jej to wydawać dzieci za synów i córki Wokulskich i Mullerów. Ci zaś, choć niejednego arystokratę mogliby zlicytować do ostatniego widelca, ciągle zerkają w stronę herbów i dewiz rodowych. Z jednej strony romantyczne historie, z drugiej małżeństwa oparte na posagu, koronki na zewnątrz i ciasne fiszbiny pod spodem. W krótkich historyjkach na końcu tomików autorka dowcipnie przedstawia swoje badania nad wiktoriańskimi obyczajami, modą i architekturą. Widać, że praca nie poszła na marne, a Emma to nie żadna „wariacja na temat”, ale mimo pewnych potknięć powieść solidnie osadzona w czasie i realiach.

Kto jeszcze nie zna – zapraszam do czytania. Polecam podawać na podwieczorek, w towarzystwie keksu i herbaty Earl Grey.

Eire, 22 kwietnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Enterbrain
Wydawca polski: Studio JG
Autor: Kaoru Mori

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 11.2013
2 Tom 2 Studio JG 3.2014
3 Tom 3 Studio JG 5.2014

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Eikoku Koi Monogatari Emma na forum Kotatsu Nieoficjalny pl
Zakup mangę Emma w sklepie Komikslandia Oficjalny pl