Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Erased: Miasto, z którego zniknąłem

Tom 8
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-8001-362-9
Liczba stron: 210
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

No cóż, nikogo pewnie nie zdziwi, że finał tej historii wyglądał na papierze nieco inaczej niż w wersji anime. Zdradzać za wiele nie zamierzam; o ile okoliczności przyrody zostały znacznie zmienione, a na scenie w końcowym akcie pojawili się też inni aktorzy, bez których wszystko pewnie inaczej by się potoczyło, o tyle rozmowa Satoru z Yashiro była, jak można sobie wyobrazić, równie, o ile nie bardziej melodramatyczna i stanowczo bardziej przegadana. Rzecz jasna, wspomnienia Satoru wróciły w dogodnej chwili – choć trzeba pochwalić autora, że dowiadujemy się tego niebezpośrednio, więc przez jakiś czas pozostajemy w niepewności – co pozwoliło mu przygotować się na grę, w którą znów próbował go wciągnąć nauczyciel­‑psychopata. Stawką było tym razem życie Kumi, małej koleżanki chłopaka ze szpitala, a także samego Satoru. W rezultacie obaj przeciwnicy zastawiają na siebie pułapki i kontrpułapki, sytuacja zmienia się dynamicznie, a ostateczne zwycięstwo należy do Satoru dlatego, że ma po swojej stronie już nie nadnaturalny dar, ale wsparcie i pomoc bliskich: Ken’yi, Sachiko, pana Sawady. To właśnie jest źródłem jego siły, która tak zafascynowała Yashiro, i to pozwala mu wyjść cało z tego galimatiasu, a przespane lata mimo wszystko uznać za niestracone. Jak na główne chyba przesłanie mangi, w sumie nie najgorsze.

Żeby je podkreślić i wzmocnić, a także domknąć ostatecznie wszystkie wątki, autor serwuje nam po kulminacyjnym punkcie tomiku, czyli konfrontacji Satoru z Yashiro, migawkowy przegląd losów ważniejszych postaci. Ponieważ od tego momentu mija kilka kolejnych lat, dowiemy się także, jak poradził sobie z powrotem do życia sam Satoru – i warto zauważyć, że jest on po tym wszystkim zupełnie innym człowiekiem niż poznany w pierwszym tomie ponurak; przede wszystkim uśmiecha się. Ma też po temu powody, bo powoli spełniają się jego marzenia, od zawodowych do osobistych, łącznie z tym, którego nigdy nie wyartykułował. I dobrze, moim zdaniem, zasłużył chłopak.

Generalnie, pomijając ową nieco zbyt melodramatyczną scenę kulminacyjną – uznajmy to za dobrodziejstwo inwentarza, łącznie z wywołującymi parsknięcie wypowiedziami typu „aktualizowanie najszczęśliwszych momentów” – muszę przyznać, że finał Erased dość mi się podobał, i to właśnie z powodów, o których wspomniałam już poprzednio, mianowicie czysto ludzkich więzi i emocji, które rozgrywa znacznie lepiej niż lekko naciągany wątek kryminalno­‑sensacyjny (i nie chodzi mi tutaj o element fantastyczny). W dodatku zdarzyło się autorowi, sięgającemu w kluczowych momentach po środki z górnego rejestru, kilka interesujących rysunków, na stronę lub dwie obok siebie, lub całą rozkładówkę. Może nawet niektóre z nich dałoby się nazwać ładnymi… Bo reszta jak zwykle, czyli toporna, krzywa i paskudna, choć Kei Sanbe mimo wszystko się stara, pracując nad tłami, dynamicznymi kadrami, cieniowaniem itd. Co więcej, w kilku miejscach, kiedy akcja rozgrywa się bez słów, samą mimiką i gestami, rysunki nie są nawet takie najgorsze (bo bywają gorsze).

Przekład i generalnie jakość polskiego wydania bez zmian: błędów językowych brak (teatralne kwestie to raczej wina oryginału i jest ich na szczęście tylko kilka), czernie są dobrze nasycone, dymki nie uległy obcięciu, wewnętrzne marginesy ledwo wystarczają, a numerowanej strony nie zauważyłam ani jednej. Tomik otwiera kolorowa strona przedstawiająca Satoru, na odwrocie jest pic na wodę, czyli spis treści, za to ostatnie strony obficie wypełnione są „Codziennością mangaki”, w której autor rozpływa się nad okolicznościami produkcji anime i filmu aktorskiego. Przeczytałam to z zaciekawieniem i nawet się nieco wzbogaciłam w wiedzę. Pod obwolutą rysunek, tym razem identyczny z nią, co zapewne ma symbolizować, że linie czasowe wreszcie się zbiegły i wszystko jest już w porządku. Jak wspominałam: całkiem przyjemne zakończenie.

ursa, 25 listopada 2018
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 4.2017
2 Tom 2 Studio JG 7.2017
3 Tom 3 Studio JG 10.2017
4 Tom 4 Studio JG 1.2018
5 Tom 5 Studio JG 3.2018
6 Tom 6 Studio JG 6.2018
7 Tom 7 Studio JG 8.2018
8 Tom 8 Studio JG 10.2018