Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 kreska: 9/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 25
Średnia: 8,72
σ=2,16

Wylosuj ponownieTop 10

Dorohedoro

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2001-2018
Liczba tomów: 23
Tytuły alternatywne:
  • ドロヘドロ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Horror, Przygodowe
Widownia: Seinen ; Rating: Przemoc ; Inne: Magia

Humor i horror, przyjaźń i brutalność splecione niezwykłą wyobraźnią Q Hayashidy tworzą szaloną, lecz spójną opowieść, którą trudno porównać do czegokolwiek innego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Misaki_

Recenzja / Opis

„Dorohedoro” – co to słowo w ogóle znaczy? Nie znajdziesz go w słownikach, nie pada też w tytułowej mandze. Nie wydaje się mieć znaczenia, ma jednak brzmienie, teksturę, wydaje się brudne i nieskładne, ale zarazem żartobliwe i pełne chaotycznej energii. Jest deklaracją autorki, a zarazem instrukcją dla czytelnika: rozluźnij się i popłyń z prądem, nie skupiaj się na fragmentach tego komiksu, lecz postaraj się uchwycić jego brzmienie, melodię o rytmie wyznaczanym kolejnymi rozdziałami.

Mangaczką Q Hayashidą zainteresowałem się z bardzo konkretnego i specyficznego powodu: została mi ona przedstawiona jako była asystentka nieco niszowego, ale niewątpliwie w niektórych kręgach kultowego mangaki Tsutomu Niheia. Długo by wyjaśniać, jakie są jego dzieła; dość powiedzieć, że wprawianie się u niego w warsztacie daje praktycznie gwarancję zostania niebanalną autorką. Przyznaję, że w skrytości ducha liczyłem, że będzie ona rozwijać styl wczesnej twórczości swojego mentora (który później zdryfował w stronę innej, bardziej przystępnej estetyki) i hu hu, to się solidnie rozczarowałem; było to może najmilsze mangowe rozczarowanie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem.

W jednej z pierwszych scen Kaiman – człowiek z głową jaszczura – łapie nieznajomego, wpycha jego głowę w swoją paszczę, po czym pyta go: „Co powiedział człowiek w moim wnętrzu?”. Po dowiedzeniu się, że człowiek w jego wnętrzu nieznajomego nie poznaje, rozczarowany z nonszalancką brutalnością zabija swoją ofiarę. Przypomina to marzenie senne lub narkotyczną wizję, i kiedy wspomnieć inne rzeczy, jakie pojawiają się w tej mandze, wrażenie to tylko się wzmaga: mamy tu postać z maską mięsistego serca na głowie, diabły mające w swoim wnętrzu ludzi, ludzi mających w swoich głowach diabły, szefa mafii mającego moc kontrolowania grzybów, drzwi zszyte z ludzkiej skóry i dużo, dużo więcej. W połączeniu z najbrudniejszą kreską, jaką kiedykolwiek widziałem w komiksie, brzmi to jak avant­‑garde, zresztą pewnie faktycznie się kwalifikuje, ale podczas gdy ten nurt sztuki silnie kojarzy się z hermetycznością, Dorohedoro łączy oryginalność z przystępnością.

Tak, świat przedstawiony jest dziwaczny, ale reguły, według jakich operuje, są czytelnie wyjaśnione i zaskakująco szybko można się do nich przyzwyczaić. Dzieli się on na dwa wymiary: Dziurę, będącą rodzajem gigantycznych slumsów, w której żyją ludzie niepotrafiący władać magią, oraz bardziej komfortowy świat użytkowników magii. Owa „magia” niezbyt przypomina tę z klasycznego fantasy, bowiem objawia się w postaci czarnego dymu, który niektóre osoby potrafią wydzielać z ust lub końcówek palców. Kontakt z nim wywołuje różne efekty, zwykle dziwaczne i specyficzne dla danego użytkownika. Znamiennym przykładem jest En, głowa wpływowej mafii w świecie magii: jego dym działa jak zarodniki grzybów, które następnie może kontrolować; co więcej, potrafi to robić na tak masową skalę, że jest traktowany przez otoczenie jak chodząca broń masowego rażenia. Inny bohater swoim dymem kroi ludzi na kawałki, które mimo poćwiartowania pozostają przy życiu, jeszcze inny wypieka za jego pomocą pasztety imitujące ludzi. Niemal bez wyjątku są to moce ekscentryczne, ale ukazane konsekwentnie i z ograniczeniami, więc o wyniku konfliktu bardziej decyduje sprawność w używaniu brutalnej fizycznej siły niż magiczne umiejętności.

Okazji do krwawej jatki jest mnóstwo, bowiem Dorohedoro ukazuje fabułę z punktu widzenia dwóch (a później nawet trzech) stron, które próbują się nawzajem pozabijać. Jedna jest skoncentrowana wokół Kaimana, jego przyjaciółki Nikaido oraz innych mieszkańców Dziury, druga to En i jego organizacja, której członkowie wraz z resztą użytkowników magii traktują Dziurę jako źródło ludzkich zasobów do magicznych ćwiczeń i zabaw. Obie strony to w zasadzie grupy masowych morderców w trakcie wojny, próbujące przeniknąć tajemnicę natury Kaimana (w przypadku rodziny Ena po to, aby odkryć, jak go zabić).

Frazę „dziwnie to zabrzmi, ale…” można by przypadku tej mangi powtarzać przy co drugim zdaniu opisu, niemniej: dziwnie to zabrzmi, ale owi masowi mordercy są ukazani w sposób bardzo sympatyczny. To też dokłada się do przystępności tego komiksu: postaci jest sporo, a ich liczba regularnie rośnie, ale mało kto jest traktowany po macoszemu. Prawie każdy ma umiejętnie zarysowaną osobowość i motywację, dokładnie wiadomo, dlaczego robi to, co robi. A że osiąganie swoich celów w świecie przedstawionym jest prostsze, kiedy problemy na drodze się zlikwiduje, jest to metoda pierwszego wyboru. Używając terminologii Dungeons & Dragons, to konflikt między chaotycznym złym (Kaiman) a praworządnym złym (En), przy czym autorka w przypadku obu stron poświęca mnóstwo czasu na ukazanie osobistego życia i relacji postaci. Kto z kim jest w jakich stosunkach jest dużo ważniejsze dla rozwoju fabuły, niż kto jaką mocą dysponuje; przez to mimo surrealistycznego anturażu jest to bardzo ludzka opowieść oparta na przyjaźni i przywiązaniu. Stoi to w mocnej sprzeczności z jednoczesnym traktowaniem postaci jak mięsa armatniego, lecz Dorohedoro ten kontrast uznaje, a łatwość, z jaką bohaterowie przeskakują od traktowania kogoś jak partnera do prób bezceremonialnej likwidacji (i w drugą stronę), jest dla autorki stałym źródłem żartów. Czarny to humor, z pogranicza makabry i groteski, ale w połączeniu z pogodnym usposobieniem postaci, szczególnie Kaimana i Nikaido, czyni tę mangę (ponownie: „dziwnie to zabrzmi, ale…”) wesołą i optymistyczną. Dobrym przykładem są wtręty autorki „czego się dowiedzieliśmy w tym tomie”, które muszą brzmieć jak złowróżbny bełkot dla kogoś nieobeznanego z tym światem, ale zgrabnie podkreślają, że mimo absurdalności swojego położenia bohaterowie sobie jakoś radzą i są zadowoleni z życia.

Owej pogody ducha trudno by się było spodziewać po spojrzeniu na choć jeden kadr tego komiksu. Stylistycznie to mieszanina stylu urban z estetyką punkową i satanistyczną. To, co u innego mangaki zostałoby uznane za szkic, u Q Hayashidy jest gotowym produktem, co więcej: nie jest to z mojej strony krytyka. Jej kreska jest skrajnie brudna w przemyślany i kontrolowany sposób; wystarczy spojrzeć na ilość detali, aby upewnić się, że ten stylistyczny wybór nie ma nic wspólnego z lenistwem, za to wymiernie dokłada się do poczucia fizyczności i cielesności tej serii. Procentuje to w scenach walk, które są proste, ale bardzo soczyste. Generalnie kadrów Dorohedoro nie da się pomylić z niczym innym (poza może one­‑shotami Q Hayashidy), jej styl jest bardzo konsekwentny na przestrzeni całych dwudziestu trzech (!) tomów, jak też całkowicie niemożliwy do zanimowania. To dzieło tak autorskie i swoiste, że oryginalne doświadczenie jest możliwe tylko w kontakcie z papierem.

Taką kreskę najłatwiej podsumować jako twórczy, kontrolowany chaos, i tak samo można podsumować całość Dorohedoro. Postaci przypominają przypadkową zbieraninę wariatów, a jednak mimo ich niezliczonych dziwactw niemal każdemu z nich manga poświęca czas i każdego można zrozumieć i polubić. Fabuła meandruje tak bardzo, że chwile, w których wiesz, w którą stronę aktualnie podąża, należą do rzadkości, a jednak kiedy spojrzysz na wydarzenia z perspektywy, trudno się w nich doszukać niespójności, a rozwój akcji okazuje się czytelny. Kadry na pierwszy rzut oka wyglądają, jakby Q Hayashida obudzona w środku nocy próbowała w pośpiechu nakreślić swoje marzenia senne, a jednak po chwili dostrzegasz złożoność jej rysunku i przemyślaną mieszaninę stylów, którymi się inspirowała. Jako całokształt, kreatywny chaos Dorohedoro jest jednym z ciekawszych doświadczeń, jakich można doznać w kontakcie z mangą.

Tablis, 18 stycznia 2020

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Q. Hayashida