Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

The Promised Neverland

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-80963-28-3
Liczba stron: 192
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

One Piece, Bleach i Naruto to aktualnie najbardziej rozpoznawalne i kasowe tytuły, które ukazują bądź ukazywały się w czasopiśmie „Shounen Jump” wydawnictwa Shueisha. Zważywszy na jego popularność, zapewne niezliczona liczba autorów, w tym debiutanci, rywalizuje o miejsce w rozkładówce. Konkurencja jest naprawdę duża i trzeba się wykazać niezwykłą pomysłowością, żeby zainteresować redakcję, ale w ciągu ostatnich lat na łamach tego tygodnika nie pojawiła się manga, która faktycznie starałaby się wyjść poza bezpieczne i wygodne ramy kategorii shounen. Czyżby zmieniło się to wraz z premierą Yakusoku no Neverland?

Jedenastoletnia Emma oraz jej dwaj przyjaciele, Norman i Ray, wychowują się w sierocińcu, ale ich życia nie sposób określić inaczej niż sielankowe, bo wszystkie dzieci się ze sobą świetnie dogadują, a ich opiekunką jest niezwykle dobra i zawsze uśmiechnięta kobieta. W jakim celu jednak wychowankowie placówki muszą uczestniczyć w regularnych testach wiedzy i dążyć do bycia najlepszymi? Teoretycznie dobre wykształcenie oraz inteligencja mają im zapewnić jak najlepszy start po opuszczeniu murów ośrodka. O posiadaniu własnej rodziny marzy każde z mieszkających tam dzieci, a najnowszą szczęściarą jest sześcioletnia dziewczynka, która jednak jakimś cudem zapomina swojej ulubionej maskotki. Emma i Norman postanawiają wbrew zakazowi dostarczyć jej pluszaka, udają się więc pod bramę – jedyne wejście na teren sierocińca otoczonego wysokim murem. Cóż, dwójka przyjaciół nie ma pojęcia, że to, co znajdą na tyle zaparkowanej w bramie ciężarówki, zmieni ich życie na zawsze…

Sporo opowieści zaczyna się właśnie w ten sposób – wrzucając w poukładane i teoretycznie szczęśliwe życie bohaterów jakiś zaskakujący element, który zmieni ich postrzeganie świata. Domyślam się, że część czytelników już zna niespodziankę z końca pierwszego rozdziału, ale na wszelki wypadek nie zdradzę tu, o co chodzi, aczkolwiek obowiązkowy mroczny sekret tej historii jest naprawdę upiorny i zdecydowanie wywraca wszystko do góry nogami, zmieniając schemat niesamowitej przygody w prawdziwą walkę o przetrwanie. To dopiero początek zmagań młodych bohaterów z rzeczywistością, ale jakże obiecujący. Co prawda motyw dzieciaków w akcji do nowych nie należy, ale rzadko chyba w podobnych historiach ich wyzwania są aż tak poważne i aż tyle zostaje położone na szali. Bardzo wyraźnym odstępstwem od nieśmiertelnej shounenowej reguły jest natomiast stworzenie głównej bohaterki, a nie bohatera, z którym to wedle zamysłu mają utożsamiać się młodzi czytelnicy. Chociaż jakby się jej tak bliżej przyjrzeć, to temperamentem i energicznością Emma świetnie wpasowuje się w schemat głównego bohatera komiksu w teorii przeznaczonego dla nastoletnich chłopców. Z tą różnicą jednak, że zwykle radosny i hiperaktywny bohater ma więcej zapału do działania niż rozumu… Tym razem jest jednak inaczej, ponieważ odpowiedzialny za scenariusz Kaiu Shirai postanowił całą trójkę protagonistów obdarować ponadprzeciętną inteligencją (co swoją drogą stanowi ogromną zaletę w sytuacji, w jakiej się znaleźli). Z drugiej strony, w takim przypadku bardzo łatwo popaść w skrajność i z dzieci zrobić niesamowitych geniuszy, a z reszty – idiotów. Na szczęście w tej mandze jest inaczej, bo choć Emma i spółka są sprytni i bystrzy, nie są nieomylni, popełniają błędy, a poza tym brakuje im odpowiedniej wiedzy i życiowego doświadczenia. Ale przecież gdyby wszystko im wychodziło, to napięcie szlag by trafił i zrobiłoby się nudno, prawda?

Sama fabuła to na razie wielka niewiadoma, bo choć zaprezentowany pomysł zapowiada się naprawdę ciekawie i całkiem oryginalnie, to z braku informacji trudno ją ocenić. Bez wątpienia jednak scenariusz przedstawia się naprawdę obiecująco, a historia kryje ogromny potencjał.

Przyznam szczerze, iż w pierwszej chwili miałam pewne wątpliwości co do kreski Posuki Demizu, bo wydawała mi się niezbyt wyrobiona, ale po przeczytaniu pierwszego tomiku doszłam jednak do wniosku, że sporo w tym indywidualnego stylu, który do typowych nie należy, jest za to bardzo ekspresyjny. Widać to w ilustracji na obwolucie, przyciągającej wzrok nie tylko bardzo ładną kolorystyką, ale i świetną kompozycją. Całkiem ładnie wkomponowano też w nią polskie logo. Pod spodem na okładce znajdziemy, powiedzmy, alternatywną wersję obrazka, ale ponieważ zawiera ona dosyć istotne informacje na temat fabuły, radziłam spojrzeć na nią dopiero po lekturze tej części. W środku niestety nie zamieszczono żadnych kolorowych stron, ale cóż, tak na pewno wygląda również wersja japońska, więc w sumie nie ma na co narzekać. Spis treści okazuje się całkiem przydatny, bo choć nie każda strona jest numerowana, to jest ich wystarczająca ilość, żeby się nie pogubić w trakcie czytania. Śnieżnobiały papier i niezłej jakości druk to już wydawniczy standard, zawsze jednak mile widziany. Dobrze spisał się również skład, bo choć znajdziemy tu różne czcionki, to każda z nich jest czytelna. Podobnie nie mam zastrzeżeń do korekty, bo nie znalazłam żadnego błędu.

Nieco bardziej mieszane uczucia mam względem tłumaczenia, bo już sam tytuł sprawia, że zgrzytam zębami. Cóż, „neverland” ma w polskim języku swoją nazwę, gdyby więc ją zastosować i chociażby sparafrazować tytuł Ziemi obiecanej, można by stworzyć zgrabny tytuł… Coś mi jednak mówi, że podobnie jak w przypadku Kuroko’s Basket, Japończycy narzucili wydawnictwu wersję The Promised Neverland, więc żalę się w sumie bezcelowo, choć naprawdę to wielka szkoda, bo nie jest to nieprzetłumaczalna fraza. Dialogi są skonstruowane całkiem sprawnie i całość czyta się bez większych zgrzytów, choć jest jedna rzecz, która nieszczególnie przypadła mi do gustu, a mianowicie zupełnie niewytłumaczalne przejście z całkiem dojrzałego języka do łaciny podwórkowej. Ja wiem, że współczesne dzieciaki nierzadko klną gorzej niż szewc, ale w przypadku tych bohaterów raczej nie spodziewałam się jakichkolwiek wulgaryzmów. Tym bardziej w niedalekim sąsiedztwie z takimi słowami jak „małostkowy”, co wywołuje niezbyt przyjemny dysonans.

O dziwo, pomijając kilka szkiców między rozdziałami i krótkie teksty na skrzydełkach obwoluty, nie umieszczono w tym tomiku żadnych dodatków odautorskich, włącznie z posłowiem, a prócz obowiązkowej stopki redakcyjnej znajdziemy na końcu aż cztery strony poświęcone reklamie wydawnictwa Waneko.

Trzeba przyznać, że pierwszy tom The Promised Neverland zapowiada bardzo interesujący dreszczowiec survivalowy z niezwykle młodymi, ale inteligentnymi i przede wszystkim przesympatycznymi bohaterami. Zapraszam do lektury!

Enevi, 19 lutego 2018
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 1.2018
2 Tom 2 Waneko 3.2018
3 Tom 3 Waneko 5.2018
4 Tom 4 Waneko 7.2018