Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 6/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 2
Średnia: 6
σ=3

Wylosuj ponownieTop 10

Haru no Noroi

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2015-2016
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • Curse of Spring
  • 春の呪い

Pączkujące uczucie dwojga młodych ludzi w cieniu rodzinnej tragedii, czyli jak umiejętnie ślizgać się po krawędzi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Z dawnych bogactw rodzinie Tachibana został zaledwie jeden oddział banku, a szlachetny rodowód to jedyne, czym mogą poszczycić się współcześni spadkobiercy. Ale jak widać, to wystarczy, by zwrócić uwagę mającego obsesję na punkcie czystości krwi tradycjonalistycznego rodu Hiiragi, który rozważa ożenek najmłodszego syna z jedną z sióstr Tachibana. Zdolna i pogodna Haru zawsze przyciągała uwagę innych, więc oczywiste było, że to właśnie ona zostanie narzeczoną bajecznie bogatego, ale ponurego i nieprzystępnego Tougo. Młodzi zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, co niekoniecznie podoba się Natsumi, która od zawsze była bardzo przywiązana do siostry. Wszystko wskazuje na to, że młodą parę czeka świetlana przyszłość, ale jak wiadomo, los bywa wyjątkowo przewrotny. Szczęście narzeczonych przerywa bowiem wiadomość o chorobie nowotworowej, która ostatecznie pewnego wiosennego dnia pokonuje zaledwie dziewiętnastoletnią Haru. Przed gotową podążyć za siostrą zrozpaczoną Natsumi niespodziewanie pojawia się Tougo z propozycją, na którą sceptycznie nastawiona kobieta ostatecznie przystaje i jakiś czas później żałobnicy umawiają się na pierwszą randkę. A wszystko ku pamięci Haru… A może jednak nie? Tak czy siak, nawet zza grobu czują na sobie jej spojrzenie… Jak w tych okolicznościach potoczą się ich dalsze losy?

No nie, to przecież brzmi jak rasowa telenowela! Mamy bogatą rodzinę, staroświeckie aranżowane małżeństwo, śmiertelną chorobę, potencjalny trójkąt miłosny –idealne środowisko do rozwoju kiczowatego melodramatu. Wiele takich historii ujrzało już światło dzienne, więc pojawienie się kolejnej nie powinno szczególnie dziwić, zwłaszcza że tandeta całkiem nieźle się sprzedaje. O dziwo, ten debiutancki komiks wbrew pozorom bardzo ładnie wyłamuje się z wymienionych powyżej schematów, bo autorka zdusiła ich rozwój jeszcze w zarodku. No dobrze, to skoro Haru no Noroi nie jest tanim, przedramatyzowanym romansidłem, to z czym właściwie mamy do czynienia? Manga Asuki Konishi to pierwszy od dawna dobry dramat psychologiczny, jaki było mi dane przeczytać. Nie każda opowieść, której bohaterom twórcy wchodzą do głowy, może być określona tym mianem, ale ta jak najbardziej na nie zasługuje. Sposób poprowadzenia scenariusza jasno świadczy o tym, że autorka nie miała zamiaru zafundować czytelnikom powtórki z wątpliwej jakości rozrywki, a faktycznie ma coś do przekazania i nie robi tego przy pomocy łopaty.

Fabuła „Klątwy Haru”, czy w wersji bardziej poetyckiej „Klątwy wiosny” (angielski podtytuł na okładce sugeruje ten drugi wariant, wykorzystujący zgrabnie wieloznaczność ideograficznego pisma), to przeplatanka wydarzeń teraźniejszych z retrospekcjami sprzed śmierci Haru, a jej oś stanowią interakcje trójki protagonistów. Chociaż nie, należałoby raczej napisać, że to refleksje bohaterów na temat ich wzajemnych relacji stanowią motor napędowy fabuły. Nie mamy jednak do czynienia z natchnionymi, pustymi monologami wewnętrznymi, a skrupulatnie dobranymi przemyśleniami, które konsekwentnie posuwają wydarzenia do przodu. Ponieważ jest to połączenie okruchów życia, dramatu i romansu, z wyraźną przewagą tych pierwszych, nie należy się spodziewać szaleńczego tempa i nagłych zwrotów akcji. Komiks potrafi zaskoczyć, ale efekt ten pani Konishi uzyskuje za pomocą bardzo prostych zabiegów, jak np. przedstawienie tej samej sceny z innej perspektywy, która nadaje wydarzeniu zupełnie inny wydźwięk.

W mandze aż kotłuje się od przeżyć bohaterów, ale dzięki zwięzłości autorka świetnie poradziła sobie z intensywnym ładunkiem emocjonalnym, nie popadając przy tym w płytkość czy śmieszność. Nie byłoby to takie trudne, zważywszy na objętość komiksu, który zamyka się w zaledwie dwóch tomach. Może to zmartwić miłośników rozbudowanych opowieści o skomplikowanych związkach międzyludzkich, ale w tym przypadku oszczędność wyszła zdecydowanie na dobre. Inaczej czytelnikom groziłby bolesny upadek w głęboką otchłań rozpaczy bohaterów, a byłaby to jednorazowa wycieczka, bo większość osób zapewne z hukiem odpadłaby od lektury i nie chciała mieć nic wspólnego z dalszą twórczością mangaczki. To jednak bezcelowe gdybanie, ponieważ na razie Asuka Konishi świetnie radzi sobie w krótszej formie, przekazując więcej treści w gestach niż słowach, mimo sporej ilości tekstu.

Warto również zwrócić uwagę na to, ile zagadnień w całkiem naturalny sposób udało się poruszyć autorce w tej opowieści, która na pierwszy rzut oka ma niewiele do zaoferowania. Pod prostą historią o rozwijającym się w bardzo niezręcznych okolicznościach romansie kryją się naprawdę złożone, niezwykle aktualne i trafne obserwacje na temat emocjonalnego dojrzewania i dorastania do podejmowania ważnych decyzji przez ludzi teoretycznie już dorosłych, ale tak naprawdę nadal zależnych od bliskich. Zdecydowanie pomaga również przyziemność, z jaką przedstawiono wszystkie wydarzenia, czego idealne dla opery mydlanej zawiązanie akcji raczej nie zwiastuje. A mimo poważniej i dołującej tematyki udało się utrzymać może niekoniecznie lekką, ale na pewno nie przytłaczającą atmosferę, w którą wkrada się nawet odrobina niewymuszonego humoru. Teoretycznie można przyczepić się do wykorzystania pewnych schematów i przerwania fabuły w kluczowym momencie, ale zostały one użyte z głową, a otwarte zakończenie nie pozostawia aż takiego niedosytu, jak można by się spodziewać i całość doczekuje się całkiem satysfakcjonującej konkluzji. Nie da się zaprzeczyć, że można by to jeszcze trochę pociągnąć, ale to już byłaby opowieść o czym innym, ponieważ pewien rozdział życia bohaterowie mają już za sobą. A przynajmniej tak im się wydaje, bo nikt nie wie, co przyniesie przyszłość. Słowem: jak to w prawdziwym życiu.

Przedstawiona tu historia sama w sobie do szczególnie skomplikowanych nie należy, ale relacje bohaterów już zdecydowanie tak. Ciężar narracji postanowiono rozłożyć pomiędzy trójkę protagonistów, a choć to posunięcie dosyć ryzykowne (nie zawsze ma się wystarczająco sprecyzowaną wizję charakteru danej postaci, a danie im głosu obnaża tego typu niedoróbki), tym razem okazało się kluczem do sukcesu. Zarówno Natsumi, jak i Haru oraz Tougo mają zaskakująco dużo do powiedzenia i mimo że ich przemyślenia nie zawsze są odkrywcze, prezentacja różnych punktów widzenia wypada naprawdę ciekawie, a co najważniejsze, autentycznie. Jestem naprawdę pełna podziwu dla tak zręcznego przedstawienia i rozwinięcia charakterów postaci w stosunkowo krótkiej opowieści, a obserwowanie ich wzajemnych relacji było wyjątkowo przyjemne. Tym bardziej, że mamy do czynienia z niekoniecznie pod wszystkimi względami dojrzałymi, ale jednak dorosłymi ludźmi o spójnych i zróżnicowanych osobowościach. Nie będę tu dokładnie opisywać charakterów obsady, bo samodzielne odkrywanie ich w najróżniejszych sytuacjach daje największą satysfakcję. Mogę jednak zagwarantować, że wszelkie zachowania, obawy i lęki tych młodych ludzi zostały przedstawione może nieco oszczędnie, ale naprawdę wiarygodnie i naturalnie. Podobnie sprawa ma się z postaciami drugoplanowymi, bo oni mają również istotną rolę do odegrania i zdecydowanie nie można ich nazwać chodzącymi narzędziami fabularnymi.

O ile sposób prowadzenia fabuły i przedstawienia postaci może świadczyć o tym, iż mamy do czynienia z doświadczoną autorką, tak już kreska wyraźnie daje do zrozumienia, że pani Konishi to debiutantka. Wprawdzie styl wielu weteranów cierpi na podobne przypadłości, ale jednak najczęściej świadczą one o niedługim stażu rysowniczym i nie inaczej jest w tym przypadku. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dosyć toporne sylwetki ludzkie o prostych, ale ostrych rysach, i częste wpadki anatomiczne, głównie w postaci np. za dużych dłoni czy nienaturalnie długich rąk. Prezentuje się to momentami wyjątkowo niezgrabnie i może psuć przyjemność z lektury. Może, ale w sumie nie musi, bo kolejne spojrzenie na oprawę graficzną działa zdecydowanie na jej korzyść. Warto zwrócić uwagę na fakt, że autorka potrafi pokazać emocje za pomocą mimiki bohaterów, dba o detale, jak różnorodność garderoby oraz stara się, by tła były odpowiednio szczegółowe i ładne. Widać też pewien brak zdecydowania, bo na części stron dostajemy wypełnienia rastrami, a już na innej „surowe” kreski w tle. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie kadry są przejrzyste i widać w kresce mangaczki potencjał, który ma szansę wykorzystać, jeśli tylko będzie miała okazję doszlifować swój warsztat. Oby dostała taką możliwość.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim czytelnikom Haru no Noroi przypadnie do gustu, warto jednak dać tej krótkiej i naprawdę poruszającej opowieści szansę, bo ostatnimi czasy niewiele mang podchodzi do przedstawionego tu zagadnienia z taką dojrzałością. Komiks nie stara się za wszelką cenę wzruszyć za pomocą ogranych chwytów fabularnych, a próbuje ukazać wiarygodny dramat dwojga ludzi, którzy starają się poradzić sobie z wielką stratą i jednocześnie odnaleźć swoje miejsce w życiu. W żadnym momencie nie ma się wrażenia, że tytuł tonie w pseudogłębi, wszystkie wydarzenia pokazano prosto, ale z wyczuciem i odpowiednią ilością refleksji. Klimat jest bardziej gorzki niż słodki, ale całość nie stara się przytłoczyć odbiorcy ogromem tragedii, a bohaterowie nie taplają się w bajorku rozpaczy ku uciesze lubujących w melodramatach czytelników, tylko wyciągają wnioski ze swoich przeżyć i z nadzieją idą przed siebie. Wbrew pozorom historia zawiera bardzo zdrowy przekaz i między innymi dlatego warto się z nią zapoznać. A w skrócie? Osadzony w „mydlanych” realiach, całkiem realistyczny dramat psychologiczny, który zdecydowanie polecam.

Enevi, 9 stycznia 2017

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Ichijinsha
Autor: Asuka Konishi