Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Murcielago

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-63769-45-1
Liczba stron: 222
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

O kurcze, ale to fajne – taka mniej więcej była moja pierwsza reakcja podczas lektury Murcielago, nowej mangi wydawnictwa Waneko. Autentycznie, to jeden z tych tytułów, przy których po prostu znakomicie się bawiłem. Choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że najlepsze czasy tytułów z gatunku „dziewczyny i spluwy” już minęły (a może wręcz przeciwnie, dopiero są przed nami?), ta manga bardzo zgrabnie nawiązuje do tego nurtu. Skłamałbym jednak, gdybym napisał, że jest jego typową przedstawicielką.

Co to za tytuł, ktoś spyta? Najkrócej mówiąc: wyobraźcie sobie, jak wyglądałaby manga yuri, gdyby o jej stworzenie pokusił się, dajmy na to, Kouta Hirano (autor Hellsinga). Albo może Rei Hiroe (ten od Black Lagoon). Co jak co, na szkolny romansik raczej nie należałoby liczyć. Kuroko Koumori jest seryjną morderczynią, mającą wedle oficjalnych statystyk nieco ponad siedemset ofiar na sumieniu. W normalnych warunkach wylądowałaby na krześle elektrycznym, ale władze japońskie doszły do wniosku, że w sytuacji, kiedy w kraju gwałtownie pogarsza się bezpieczeństwo, ktoś taki może się przydać. Policja bowiem radzi sobie nieszczególnie, zaś Kuroko jest kimś więcej, niż tylko psychopatką. Posiada niesamowity refleks, siłę i szósty zmysł, a także zdolność „wczucia się” w zbrodniarza. To czyni z niej cenne narzędzie w rękach wymiaru sprawiedliwości – niestety, równie cenne, co kłopotliwe. Nasza bohaterka jest nie tylko całkowicie amoralna i zabija każdego, kto stanie jej na drodze. Jest także lesbijką w typie macho, która nie przepuści żadnej ślicznotce, jaka pojawi się w okolicy.

W pierwszym tomie Murcielago znajdziemy dwie krótsze historyjki poświęcone mordercom, których zbrodniom Kuroko ma położyć kres. Są one krwawe, szalone i niepozbawione sporej dawki czarnego humoru, tu i ówdzie przyprawionego erotyką. W połowie tomu rozpoczyna się dłuższa opowieść o człowieku, który postanowił seryjnie wyeliminować przestępców, bez względu na skalę ich przewinień. Nietrudno zgadnąć, że Kuroko znajdzie się (całkiem zasłużenie, trzeba przyznać) na jego liście. Wspólnie z grupą innych przestępców będzie musiała przetrwać w miejscu, gdzie śmierć czyha dosłownie wszędzie.

Jak już wcześniej pisałem, nie zabraknie tu ani walk, ani dziewczyn, ponieważ obsada składa się głównie z kobiet. Poza samą Kuroko mamy jeszcze Hinako, pełniącą rolę swego rodzaju stróża z nadania państwowego. Otrzymała tę funkcję zapewne z dwóch powodów – nie bulwersują jej co bardziej krwawe wyczyny „podwładnej”, a za kierownicą samochodu potrafi wyczyniać równie szalone rzeczy, co Kuroko z bronią. Ich wzajemne relacje, są, co ciekawe, mocno profesjonalne, Hinako zdaje się lubić Kuroko, ale bez przesady. Sama Kuroko natomiast dostaje małpiego rozumu, gdy widzi ładne dziewczyny, nawet jeśli ma to miejsce w samym środku strzelaniny.

Wspominałem o Hellsingu nie bez kozery, jako że ta manga bardzo kojarzy mi się z twórczością Kouty Hirano. Nawet główna bohaterka przypomina wizualnie Rip van Winkle, zaś jeśli chodzi o zachowanie, to nie tak znowu daleko jej do Alucarda – zabija bez wahania, nie ma rozterek moralnych, jest bardzo skuteczna, ma dość wisielcze poczucie humoru i została obdarzona charyzmą. Tak, to ten typ postaci, jaki lubię. Choć kreska może nie jest aż tak artystyczna jak w mangach Hirano, to autor lubi zaszaleć i narysować od czasu do czasu coś „odjechanego”, do tego stopnia, że czasami szkoda, iż format nie jest większy od standardowego. Całość balansuje między groteską a osobliwym realizmem, choć Murcielago na pewno bliżej miejscami do czarnej komedii niż wcześniej wymienionym tytułom. Wszystko to tworzy bardzo udaną mieszankę, dzięki której pierwszy tomik przeczytałem błyskawicznie, a potem natychmiast jeszcze raz. Rzadko mi się to zdarza.

Polskie wydanie Murcielago zawdzięczamy wydawnictwu Waneko, co po raz kolejny potwierdza, że jest to wydawca, który lubi eksperymentować i publikować mangi, jakich nikt by się nie spodziewał. Myślę, że okładka doskonale oddaje treść tego tytułu. Podobnie jak w Hellsingu, tu także znajdziemy pod obwolutą mocno humorystyczne wstawki. Na finał autor zostawił dwie krótkie opowiastki, z czego jedna skupia się przede wszystkim na osobistych sprawach panny Koumori. Do polskiego wydania nie mam większych zastrzeżeń – nie było tu problemów z dymkami i napisami wyjeżdżającymi poza stronę, a i do przekładu uwag nie mam. Namierzyłem bodaj tylko jedną literówkę – „Lidwiga” na stronie 174. Co ciekawe, fragmenty Ody do radości, w oryginale śpiewane po niemiecku, tutaj pozostawiono w tym języku.

Grisznak, 23 września 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 8.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
2 Tom 2 Waneko 10.2017
3 Tom 3 Waneko 12.2017