Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Aniołowie zbrodni

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-80964-12-9
Liczba stron: 164
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Człowiek to taka śmieszna istota, która zdaje się czerpać przyjemność z wielu pozornie nieracjonalnych działań i rzeczy. Za jedną z takich pozornie niezrozumiałych przyjemności można w moim mniemaniu uznać rajcowanie się uczuciem strachu. Właśnie na przyjemności płynącej z tego uczucia bazował pewnie Makoto Sanada, projektując growy pierwowzór opisywanej poniżej mangi. Nie wiem, jak to dogadzanie straszeniem wyszło w grze, ale wiem za to, że mangowa adaptacja Kudana Nazuki nie straszy ani trochę. Przyjemność też daje zresztą raczej marną, no ale przejdźmy do konkretów…

Tych ostatnich w sumie za wiele nie ma. Podobno najłatwiej jest straszyć tym, co nieznane, toteż w tomie pierwszym o świecie przedstawionym oraz o dramatis personae opowieści dowiadujemy się tyle, co kot napłakał. Ot, mamy tu trzynastoletnią Rachel, która, jak sama twierdzi, trafiła do szpitala, ponieważ była świadkiem morderstwa i w przybytku Hipokratesa miała poddać się odpowiedniej terapii. Traf, czy tam autor, chciał, że zamiast tego wylądowała w jakimś osobliwym budynku. Tam też, po krótkiej rejestracji, staje się „ofiarą”. Jeśli nie chce wylądować w czarnym foliowym worku, musi, jak informują ją napisy na ścianie, „odkryć swoje prawdziwe ja”, a przy okazji przejść przez wszystkie piętra budynku i nie dać się zabić ich lokatorom. W dodatku, w wyniku pewnego zbiegu okoliczności… czy też, mówiąc wprost, dzięki debilizmowi pierwszego napotkanego przeciwnika, zyskuje towarzysza podróży w postaci psychopatycznego mordercy Zacka z kosą w ręku. Zawierają oni zresztą między sobą układ. Rachel pomoże Zackowi wydostać się z budynku, a w zamian ten ma ją zaszlachtować.

Tak właśnie, bez wdawania się w szczegóły, wygląda fabularne zawiązanie przygody. Jak wyżej wspomniałem, czytelnik zbyt wiele się nie dowiaduje, a poza wspomnianą dwójką głównych bohaterów poznajemy jeszcze tylko jedną osobę. Sama Rachel jest postacią dość nierówną. Wnioskując z jej zachowania i działań przeskakujących od bardzo racjonalnych do bardzo absurdalnych, nietrudno wysnuć wniosek, że dziewczynie faktycznie pilnie przydałaby się terapia psychiatryczna. Pewnie w założeniach miało to powodować uczucie niepokoju, zwłaszcza scena z pogrzebem pewnego ptaszka, ale u mnie wywołała ona tylko krzywy uśmieszek pod nosem. Pod względem kreacji dużo lepiej wypada Zack. Co prawda przypomina kierującego się najniższymi instynktami drapieżnika zabijającego dla samej przyjemności zabijania i, jak sam przyznaje, jest zwyczajnie tępy jak nienaostrzony koniec dzidy, ale… Właśnie na tym polega jego urok. Nie udaje, nie sili się na żadne górnolotne usprawiedliwianie swoich działań. Jest postacią mocno komediową, w dodatku nerwową, i nie cacka się z Rachel, której od pewnego momentu zbiera się na ironiczne komentarze pod jego adresem. Śmiem twierdzić, że gdyby nie on, ta manga byłaby nie do przełknięcia. W sumie jestem autentycznie ciekaw jego historii. Może się okaże, że w dzieciństwie matka upuściła go głową na beton, co wyjaśniałoby jego iloraz inteligencji i fakt, że biega z bandażami na głowie?

Przechodząc do kwestii technicznych, śmiem stwierdzić, że ta manga jest bardzo… niejapońska. Znaczy, jest czarno­‑biała (z wyjątkiem pierwszych czterech kolorowych stron), czyta się ją od prawej do lewej i w ogóle… Ale już wygląd postaci, ich zachowania, imiona, a nawet samo otoczenie sprawiają zdecydowanie zachodnie wrażenie. Nie, żeby samo w sobie było to wadą, ale uznałem, że warto fakt ten odnotować. Tła są za to w większość przypadków wyjątkowo wręcz ubogie. Pewnie wynikało to poniekąd z założeń fabularnych, ale i tak przez większość czasu obserwujemy postaci biegające po pustych pomieszczeniach, bądź w ogóle „wiszące w powietrzu”. Postaci z kolei nieraz przedstawione zostają w sposób wyraźnie groteskowy. Ale cóż, nie sądzę, żeby wynikało to z braków autora. Taką miał po prostu wizję artystyczną i styl kreski można polubić bądź znienawidzić, ale nie można odmówić mu niejakiej oryginalności.

Samo wydanie w żadnym razie nie odbiega od dotychczasowego poziomu Waneko. Rozmiar tomiku jest nieco powiększony, otrzymujemy go w ładnej, błyszczącej, aczkolwiek mrocznej obwolucie z kilkoma bonusowymi komiksami schowanymi pod spodem. Tomik jest sklejony solidnie i nie sprawia problemów w trakcie czytania, samo tłumaczenie też jest raczej dobre, chociaż trafiłem kilkakrotnie na niezbyt dobrze brzmiące wypowiedzi, głównie Rachel, które nijak mi do trzynastolatki nie pasowały. Z drugiej strony, mówimy tu o potencjalnie chorej psychicznie dziewczynce z zadatkami na ponadprzeciętny iloraz inteligencji, więc może niepotrzebnie się czepiam… Trudno za to nie czepić się paskudnej literówki na jednej z pierwszych stron oraz niezrozumiałego dla mnie pozostawienia anglojęzycznych nazw poszczególnych miejsc czy też oznaczenia pięter jako „floor”. Sytuację jednak ratuje ponownie Zack, którego kwieciście wulgarne wypowiedzi podane zostają bez żadnej cenzury i świetnie pasują do tej postaci. Podobnie jak użyta w ich przypadku czcionka.

Na razie trudno powiedzieć, co też wyjdzie z tej nowej serii Waneko. Pierwszy tom Aniołów zbrodni horrorem jest w moim odczuciu dość miernym. Jako czarna komedia też sprawdza się tak sobie. Niby sporo tu przemocy, jest też trochę groteski, mamy też zapewne motyw świrniętego programu rozrywkowego dla degeneratów, ale jak na razie wszystko to zbyt nijakie, by jednoznacznie wyrokować. W grę nie grałem, a podejrzewam też, że większość z czytających te słowa również nie miała z nią do czynienia. Na chwilę obecną miłośnicy nietypowych historii mogą po ten tytuł sięgnąć i sprawdzić, czy będzie odpowiadał ich gustom. Nie ma tu żadnej erotyki czy też szczególnie obrazoburczych motywów, więc jest to dość bezpieczna opcja, ale jednak polecałbym się na razie wstrzymać do przynajmniej drugiego tomiku. Myślę, że czekające tam rozwinięcie historii pozwoli już stwierdzić, czy wyjdzie z tego coś dobrego.

Diablo, 18 sierpnia 2018
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 7.2018

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
2 Tom 2 Waneko 10.2018